Kącik czytelniczy dzidowca #10: Świat Dysku

180
Jeśli ktoś lubi fantasy, ale ma dość patosu, bohaterstwa i innych podobnych wymysłów, powinien sięgnąć po serię Świat Dysku. Jest to zbiór satyrycznych powieści autorstwa Terry'ego Pratchetta dziejących się na planecie będącej płaskim dyskiem, podtrzymywanym przez cztery wielkie słonie, stojące na grzbiecie olbrzymiego żółwia. 41 książek dzieli się na cykle, zgodnie z poniższą grafiką.
Kącik czytelniczy dzidowca #10: Świat Dysku
Cykl o Rincewindzie, moim zdaniem najlepszy, zawiera m.in. dwie pierwsze książki całej serii. Dzieją się tu największe jajcury z gatunku humoru absurdalnego. Tytułowy bohater to mag nieumiejący czarować. Jest nieudacznikiem i tchórzem, który za wszelką cenę stara się unikać kłopotów, ale one nie starają się unikać jego. Okoliczności w niedorzeczny sposób umożliwiają mu ratunek, zawsze jednak w przewrotny sposób. Z całego cyklu słabi są tylko "Niewidoczni akademicy", gdzie rola Rincewinda jest epizodyczna. Reszta jest na wysokim poziomie.
Kącik czytelniczy dzidowca #10: Świat Dysku
Bohaterkami cyklu o wiedźmiach są – uwaga – wiedźmy. Przede wszystkim trzy (choć czasami pojawia się ich więcej): dwie starsze panie - Babcia Weatherwax, Niania Ogg i młodsza Magrat Garlick. Humor nie jest tak absurdalny, jak u Rincewinda, bardziej taki grażynowy. W żartobliwej konwencji podejmowane są poważniejsze tematy, m.in. sprawy etyczne, czy kwestie związane z feminizmem.
Kącik czytelniczy dzidowca #10: Świat Dysku
Śmierć Dysku, bohater kolejnego cyklu, to typowa śmierć – ubrany w szatę z kapturem szkielet dzierżący kosę. Dla podkreślenia jego mroczności wszystkie wypowiadane przez niego kwestie pisane są caps lockiem. "Żyje" całkiem wygodnie, mieszkając razem z wnuczką i lokajem w posiadłości otoczonej sadem. Nie pracuje sam, pomaga mu Śmierć Szczurów. Na robotę wyjeżdża na swoim przerażajacym rumaku Pimpusiu. Często próbuje zachowywać się jak człowiek, co z uwagi na bycie nieśmiertelnym i pozaczasowym wychodzi mu karykaturalnie.
Kącik czytelniczy dzidowca #10: Świat Dysku
Cykl o straży parodiuje typowe policyjne motywy w książkach i filmach. Choć utrzymany w dosyć poważnym jak na Świat Dysku tonie, ma dużo elementów humorystycznych. Głównym bohaterem jest komendant straży Sam Vimes. Jego podopieczni to grupa cechująca się różnorodnością rasową – oprócz ludzi porządku pilnują między innymi wilkołak, golem, krasnoludy, trolle, a nawet zombie. Osią fabuły w tym cyklu są najczęściej wątki kryminalne i polityczne.
Kącik czytelniczy dzidowca #10: Świat Dysku
Mois von Lipwig, postać z kolejnego cyklu, jest genialnym oszustem i fałszerzem. Motywem książek z jego udziałem jest wykorzystanie wybitnych zdolności przestępcy w służbie prawa. Oto bowiem patrycjusz Ankh-Morpork, największego miasta na Dysku, po schwytaniu go daje mu wybór: praca na rzecz dobra publicznego lub śmierć. W ten sposób bohater reformuje urząd pocztowy, wkracza w świat finansjery i zajmuje się koleją.
Kącik czytelniczy dzidowca #10: Świat Dysku
Cykle: starożytne cywilizacje oraz rewolucja przemysłowa (poza zawartym w nim cyklu o von Lipwigu) nie mają stałych bohaterów, choć niektórzy się w nich powtarzają, np. dziennikarz William de Worde. Ciężko w związku z tym takie zbiory streścić, nazwy mówią wystarczająco wiele. Z kolei powieści o Tiffany Obolałej to literatura raczej dla dzieci, dyskowego humoru jest w nich chyba najmniej. Podsumowując całość rozważań, warto zapoznać się ze Światem Dysku ze względu na oryginalne podejście do fantasy. Bezpodstawne są obawy, że parodia nie będzie miała odpowiedniego klimatu. Książki mają odpowiednio wyważone proporcje humorystyczne i fabularne, a całe uniwersum ma logikę i spójność. Kolejnym atutem serii jest brak zazębiania się historii w powieściach z poszczególnych cykli, można więc czytać je w dowolnej kolejności. Polecam i wypierdalam.
Obrazek zwinięty kliknij aby rozwinąć ▼

Jebać Excalibur. Thunderbolt Iron uderzaj!

8
Zapewne niejeden z was zna takiego Pana jak Terry Pratchett. Napisał kilka książek. No dobra, w diabli dużo książek, ale nie o nich dzisiaj.


Otóż Pan Terry Pratchett, a dokładne Sir Terry Pratchett, kiedy został pasowany na rycerza, uznał, iż nie będzie frajerem i zamiast kupić sobie miecz, postanowił sam sobie go wykłuć... Tak, najpierw znalazł złoże żelaza, wydobył 80-kilogramową rudę i przetopił ją we własnoręcznie postawionym piecu. Oczywiście, na żelazie nie mgło się skończyć, dlatego dodał też odłamki meteorytu.


Z uzyskanej stali własnoręczne wykuł miecz, który, niestety z powodów Brytyjskiego prawa przeciw nożowemu, musiał schować.


Tak, na ziemi istnieje gwiezdny miecz, własnoręczne wykuty przez legendarnego bardo-rycerza Sir Terry’ego Pratchetta.


i jeśli ktoś chce, to idealny sekret do wstawienia do jakiejś gry.
Jebać Excalibur. Thunderbolt Iron uderzaj!
Obrazek zwinięty kliknij aby rozwinąć ▼
0.1335289478302