Zawsze się zastanawiałem nad tym, że Tusk patrząc na swoją żonę, poza oczywistym aspektem (dotykiem) Fułka, widzi w niej swojego politycznego wroga numer jeden, czyli Kaczyńskiego. Może chłop prowadzi politykę jak prowadzi, bo z każdej strony musi odreagować od wrażeń i emocji jakie go przytłaczają, nawet we własnym domu?