13
4 czerwca 2004 roku Marvin Heemeyer przeszedł do historii jako człowiek stojący za słynnym „Killdozerem”.

Był właścicielem warsztatu w małym miasteczku Granby w stanie Kolorado. Przez lata pozostawał w konflikcie z lokalnymi władzami i przedsiębiorcami, twierdząc, że decyzje urzędników niszczą jego biznes. Gdy przegrał kolejne spory, postanowił się zemścić.

Przez kilkanaście miesięcy potajemnie przebudowywał ogromny spychacz Komatsu. Maszynę opancerzył stalą i betonem, zamontował kamery, systemy obserwacji oraz zapasy żywności i wody.

4 czerwca 2004 roku wyjechał na ulice Granby. Zniszczył 13 budynków, w tym ratusz, biura lokalnej gazety i obiekty należące do osób, które uważał za swoich przeciwników. Straty oszacowano na około 7 milionów dolarów.

Po kilku godzinach spychacz ugrzązł w ruinach sklepu. Heemeyer odebrał sobie życie wewnątrz pojazdu.

Co ciekawe, mimo ogromnych zniszczeń nikt poza nim nie zginął.

Do dziś jego historia budzi skrajne emocje. Dla jednych był niebezpiecznym przestępcą, dla innych symbolem człowieka walczącego z systemem. Niezależnie od ocen, „Killdozer” pozostaje jedną z najbardziej niezwykłych i kontrowersyjnych historii współczesnej Ameryki.
Obrazek zwinięty kliknij aby rozwinąć ▼
15
12 maja 1970 - rocznica śmierci
GENERAŁA WŁADYSŁAWA ANDERSA

56 lat temu w Londynie zmarł "Generał polskich nadziei".
Dokładnie w 26. rocznicę rozpoczęcia natarcia jego żołnierzy na Monte Cassino.

Przez 25 lat marzył o powrocie do Polski.
Nigdy nie wrócił. Nawet po śmierci nie pozwoliły mu na to władze komunistyczne.
KIM BYŁ WŁADYSŁAW ANDERS?
Urodzony 11 sierpnia 1892 w Błoniu koło Kutna.
Siedmiokrotnie ranny w boju, przez całe życie walczył, m.in. w I wojnie światowej i w wojnie polsko-bolszewickiej.
We wrześniu 1939 - dowódca Nowogródzkiej Brygady Kawalerii.
Aresztowany przez NKWD - więziony 22 miesiące na Łubiance w Moskwie.
Torturowany, głodzony, skazany na karę śmierci.
4 sierpnia 1941 - po układzie Sikorski-Majski wypuszczony z więzienia. Tego samego dnia mianowany dowódcą tworzącej się Armii Polskiej w ZSRR.
Wyprowadził z sowieckiego piekła ponad 115 tysięcy Polaków (żołnierzy, kobiet i dzieci) przez Iran, Irak, Palestynę, aż do Włoch.
Żołnierze i cywile nazywali go "Mojżeszem."

11 maja 1944 - jego 2. Korpus rusza na Monte Cassino. Tam, gdzie zawiedli Amerykanie, Brytyjczycy, Francuzi, Nowozelandczycy i Hindusi.

18 maja 1944 - polska flaga na ruinach klasztoru. Plutonowy Emil Czech gra Hejnał Mariacki. Droga na Rzym otwarta.

1945 - Naczelny Wódz Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie.

A POTEM ZACHÓD ZDRADZIŁ.
W Jałcie alianci oddali Polskę Sowietom.

26 września 1946 roku komunistyczny rząd warszawski pozbawił generała Andersa polskiego obywatelstwa.

Człowiekowi, który wyprowadził 115 tysięcy Polaków z gułagów. Człowiekowi, którego żołnierze zdobyli Monte Cassino. Człowiekowi, który przez całe życie walczył o Polskę.

Odebrali mu Polskę.
Przez 25 lat żył na emigracji w Londynie.
Przewodził rządowi polskiemu na uchodźstwie.
Nigdy nie pogodził się z komunistyczną władzą w Warszawie.
Nigdy nie wrócił do kraju.

12 maja 1970 roku zmarł w wieku 77 lat. W trakcie majowych dni, w których 26 lat wcześniej jego żołnierze pisali polską legendę pod Monte Cassino.

23 maja 1970 roku zgodnie z ostatnią wolą generała pochowano go na Polskim Cmentarzu Wojennym pod Monte Cassino wśród swoich.
Nad trumną modlili się biskupi trzech wyznań.

Do trumny włożono garść ziemi z Westerplatte, z Warszawy i z Cmentarza Orląt Lwowskich. Trzy świętości polskie. Z trzech krańców Rzeczypospolitej, której już nie było. Polskie obywatelstwo przywrócono mu dopiero w 1989 roku. 19 lat po jego śmierci. Za życia komuniści nie pozwolili mu wrócić do Polski. Nawet po śmierci.

Spoczywa tam, gdzie chciał. Wśród swoich żołnierzy. Pod Monte Cassino.

Cześć Jego Pamięci.
Generał Anders
Obrazek zwinięty kliknij aby rozwinąć ▼
11
Gothic kończy 25 lat
Chociaż w Polsce czy Niemczech trudno o gracza, który chociaż nie kojarzyłby tego tytułu z nazwy, to nie wszędzie na świecie jest to tak oczywiste. I są ku temu logiczne powody.

15 marca 2001 roku zadebiutował pierwszy Gothic, gra stworzona przez niemieckie studio Piranha Bytes. Dziś, dokładnie ćwierć wieku później, łatwo zrozumieć, dlaczego dla wielu graczy to nie jest po prostu „stare RPG”, ale tytuł, który ukształtował całe pokolenie fanów fantasy na PC. Nie dlatego, że był idealny. Wręcz przeciwnie – był szorstki, momentami niewygodny, pełen technicznych błędów, ale jednocześnie oferował świat, który sprawiał wrażenie żywego dużo bardziej niż wiele znacznie droższych gier z tamtej epoki.
Gothic kończy 25 lat
Początki były skromne. Rdzeń zespołu tworzyli Mike Hoge, Tom Putzki, Alexander Brüggemann i Stefan Nyul, a sam zalążek produkcji wyrósł z połączenia ich pomysłów z pracą programistów określanych jako MedScientists. W rozmowie opublikowanej po niemiecku przez Stay Forever twórcy wspominali, że był to w dużej mierze projekt zrodzony z okazji, chaosu i ambicji, a właściwy start produkcji nastąpił pod koniec 1997 roku. Björn Pankratz po latach mówił, że zespół próbował po protu zrobić wielkie, żywe RPG, w które sami chcieliby zagrać, choć brak doświadczenia oznaczał mnóstwo nadgodzin i burzliwy proces twórczy.
Co ciekawe, Gothic od początku nie miał być cukierkowym fantasy. Niemcy celowali w mroczniejszy klimat i „więzienny” model świata. To właśnie dlatego Górnicza Dolina działała tak dobrze: nie była wielkim otwartym światem dla samej skali, tylko zwartym, gęstym miejscem, w którym niemal każdy zakątek miał sens. W dodatku twórcy rozważali rozwiązania inne niż w finalnej wersji – w przedpremierowych materiałach pojawiała się np. koncepcja klasycznego wyboru klas, ale ostatecznie postawiono na rozwój postaci już w trakcie rozgrywki. Jedna z ciekawszych niemieckich anegdot mówi też, że sam tytuł Gothic miał podsunąć Bert Speckels.
Gothic kończy 25 lat
A jak było ze sprzedażą? Niestety, precyzyjne dane dla pierwszego Gothica są dziś ograniczone. Wiadomo jednak, że każda z głównych odsłon serii osiągnęła sześciocyfrowe wyniki, a marka szybko wyrosła na długosprzedający się hit. Lepiej udokumentowany jest sukces kontynuacji: Gothic II wraz z dodatkiem przekroczył 300 tysięcy sprzedanych egzemplarzy do 2004 roku i około 500 tysięcy w Europie do stycznia 2005, a Gothic 3 do marca 2007 sprzedał się na świecie w ponad 500 tysiącach kopii. I chociaż nie był to globalny blockbuster, to w Europie Środkowej i Wschodniej seria urosła do rangi fenomenu.
Gothic kończy 25 lat
Największy sukces Gothic odniósł przede wszystkim w Niemczech, Austrii, Polsce i Rosji. Powód był dość prosty: tam najlepiej działały jego lokalny koloryt, szorstki język dialogów, brudna atmosfera i poczucie świata, który nie traktuje gracza jak wybrańca od pierwszych pięciu minut. Sam Pankratz tłumaczył po latach, że ten charakterystyczny styl dialogów wyrastał z mentalności Ruhrpottu i z chęci pisania postaci mówiących bardziej jak prawdziwi ludzie niż podręcznikowi bohaterowie fantasy.
Jednocześnie angielska lokalizacja była odbierana słabiej niż wersje językowe na rynkach, gdzie gra zdobyła status kultowej, co częściowo tłumaczy, dlaczego Gothic nie przebił się równie mocno w świecie anglojęzycznym. W Polsce dodatkowo pomogło to, że gracze bardzo szybko pokochali ten specyficzny miks surowego fantasy, wolności i codziennego, momentami wręcz podwórkowego języka. No i sam tytuł był szeroko dostępny na pirackich bazarach, a w późniejszym czasie trafił na płyty dołączane w magazynach (np. CD-Action).
Na koniec warto podkreślić, że Gothic wprowadził też parę nowości. Przykładowo Tom Putzki wspominał po latach, że to on forsował obecność kapeli In Extremo w grze (występ w Starym Obozie), mimo oporu części twórców. Jego zdaniem był to pierwszy na świecie występ prawdziwego zespołu muzycznego wewnątrz gry komputerowej, acz uczciwiej powiedzieć że „jeden z pierwszych”. I może właśnie w tym tkwi sekret Gothica. Był nieoszlifowany, czasem wręcz uparty, ale miał własny charakter. Nie próbował być wszystkim dla wszystkich. Czy Remake powtórzy ten sukces? Raczej nie, ale nadzieję zawsze można mieć…
Gothic kończy 25 lat
Obrazek zwinięty kliknij aby rozwinąć ▼
39
Jubileusz
Jubileusz
Wymagające dwójmyślenia aspekty walki z pandemią: 

- możesz isć do McDonalda, ale nie możesz iść do lasu

- w kościele obowiązuje limit wiernych, ale nie w markecie

- zamknięte szpitale, ale otwarte kasyna

- maseczki nie działają, są tylko symbolem, ale za ich brak grozi mandat


- nagle każda śmierć, nawet samobójcza, była spowodowana przez covid

- szczepienia są w pełni dobrowolne, ale bez nich nie możesz wyjechać za granicę, wejść do restauracji "Der Elefant", być poddanym eutanazji

- musisz zachować dystans 1.5m, 2m, 6 stóp w zależności od kraju, ale już nie w autobusie

- dwa tygodnia w pandemii trwają dwa lata

- dwudawkowa szczepionka w jedenastu dawkach

- lekarstwo, które przyjąłeś nie zadziała, jeśli nie weźmie go sąsiad

- palenie zwiększa ryzyko śmierci na covid, miesiąc później - palenie chroni przed covidem

- zabójcza i śmiertelnie niezbezpieczna choroba jest tak bezobjawowa, że musisz zrobić test z Biedronki, żeby sie dowiedzieć czy chorujesz

- nie ma stanu nadzwyczajnego, ani klęski żywiołowej, ale wszyscy żyją jak w stanie wojennym

- od dziesięcioleci nie potrafią stworzyć lekarstwa na AIDS, ale w kilka miesięcy stworzyli bezpieczną, przebadaną i skuteczną szczepionkę na zupełnie nową chorobę


- szpitale są przepełnione, ale minister odwiedza manekiny i puste łóżka


- trupy w telewizorze, ale brak trupów na ulicach

- zdrowy do czasu szczepienia, po szczepieniu umierający, ale to przez covid

- wirus przestaje działać na czas wyborów

- umowa z producentem szczepionki jest utajniona na sto lat

- nie możesz odwiedzić babci na święta, ale miliony nieszczepionych Ukraińców to nie problem
Obrazek zwinięty kliknij aby rozwinąć ▼
0.084693908691406