Niosłem tu zawszę kaganek oświaty, mój blask rozpraszał wieczne mroki w których się chowacie. Pluli, szczuli, wypierdalali. Jestem tym kogo potrzebujecie, ale nie zasługujecie. Świat skrzywiony pryzmatem ochydny stał się normą. To i opór się pojawił. Ale ja jestem cierpliwy i prawowity. Zeulg nie będzie tu prawa stanowił. Oto się postaram.