7
Szczęść Boże, nazywam się Braun. Grzegorz Michał Braun. Od 20 minut jestem prezydentem tej oto Rzeczpospolitej Polskiej. Powoli zaczynam żałować swojego zwycięstwa. W nocy żydzi, w dzień ukraińcy. Zero suwerenności, brak kanalizacji ideowej, robią swoje. Zgadza się, panie marszałku, eurokołchoz pod zaborem żydokomuny.
Ahh, skłamałem – nie wygrałem wyborów uczciwie… Wygrałem je w makao z Trzaskowskim.
Nazywam się Braun
— Grzegorzu, Grzegorzu, Grzegorzu… zmiłuj się, z urzędu mnie wygnałeś!
— Kolego, uczciwie w makao przerżnąłeś
— Po pijaku się nie liczy!
— Ja nie piłem.
— Ale ja waliłem za nas dwóch… niech mi Warszawa lekką będzie.
Fakt – Trzaskowski nie żyje… politycznie. Od temperatury emocji mieszają mi się zmysły. A może to od kadzideł?”
— Mówiłeś, że nie wciągasz.
— Mamusiu, ja tylko żartowałem.
— Oj, Grzegorzu, wstydu nie masz… co to jest pół litra ideologii na takiego chłopa? Gdyby Trzaskowski żył, to by ci pokazał, jak się liberalizm w mordę leje!

TYMCZASEM NA ZEWNĄTRZ SEJMU
— Panie Braun! Wyłaź pan z konstytucją w rękach! Wiemy, że tam jesteś – wszystko widać przez ten transparentny rząd!
— Nic nie słyszy przez to szkło. Poza tym nawalił się jak opozycja po przegranych wyborach. A ten rząd to przecież całkowicie przezroczysty. Wiesz, jak tam gorąco? Stargało go podwójnie.
— Mmm… czeska sauna legislacyjna. Na wszelki wypadek wezwijmy media.
Obrazek zwinięty kliknij aby rozwinąć ▼
0.064193964004517