Tekst jest przeklejką licznych fragmentów artykułu interii o negocjacjach polskiego rządu z Komisją Europejską w sprawie „embarga” na produkty z Ukrainy, wraz z koment- Co, jeśli polski rząd nie zdejmie embarga mimo nacisków KE? - dopytujemy.
- Nie mogę odpowiedzieć na to pytanie - nasze źródło wymownie się uśmiecha.
W obozie władzy politycy tłumaczą nam to wprost: to nieformalny, nieoficjalny deal między polskim rządem a Komisją Europejską. Rząd Donalda Tuska zyskuje na nim to, że utrzymuje embargo i nie naraża się rolnikom, co mogłoby zachwiać jego poparciem oraz mocno podbić sondaże Konfederacji i zwłaszcza Prawa i Sprawiedliwości przed wyborami parlamentarnymi w 2027 roku. Z kolei KE dalej prowadzi swoją politykę wobec Ukrainy, ale przymyka oko na embargo Polski, dzięki czemu nie ryzykuje, że lider regionu Europy Środkowej znów będzie mieć mocno antyunijny rząd, który - w ocenie Brukseli - byłby koniem trojańskim Donalda Trumpa w UE.
Ostatniego fragmentu już nie trzeba komentować – kawa na ławę: robimy was w bambuko, powiemy wam to wprost, a i tak będziemy mieć 30 procent poparcia.
Tekst można znaleźć na https://wydarzenia.interia.pl/kraj/news-mial-byc-tsue-jest-tajny-deal-polski-rzad-dogadal-sie-z-ke-w,nId,22465154
Moje komentarze na kolor czerwony
Miał być TSUE, jest tajny deal. Polski rząd dogadał się z KE ws. Ukrainy.
Rząd, który transparentność i jawność miał na sztandarach, godzi się z organem, który transparentność i jawność zawsze ma na ustach, by zawrzeć tajny układ. Po co ci wredni obywatele mają pytać, skoro „inflacja spadła, ceny zmalały”, a sondaże wzrosły...
Jeszcze niedawno wydawało się, że Polska jest na celowniku Komisji Europejskiej i lada chwila skończy z postępowaniem przed Trybunałem Sprawiedliwości Unii Europejskiej (TSUE). Z informacji Interii w obozie władzy i w samej Komisji wynika jednak, że polski rząd i KE zawarły nieformalne, tajne porozumienie w kwestii embarga na ukraińską żywność i produkty rolne. Porozumienie, które ma zabezpieczyć interesy zarówno Warszawy, jak i Brukseli.
Zabezpieczy interesy Warszawy, czy „Warszawy” rozumianej jako kręgi władzy?
.YTONG.
Trzy kraje członkowskie - Polska, Słowacja i Węgry - mimo wejścia w życie umowy nie zniosły swojego jednostronnego embarga na ukraińską żywność, tym samym naruszając zasadę jednolitego rynku unijnego. - Nie widzimy uzasadnienia w dalszym utrzymywaniu mechanizmów krajowych - ocenił 30 października Olof Gill, zastępca rzecznika prasowego Komisji Europejskiej.
„nie widzimy uzasadnienia w dalszym utrzymywaniu mechanizmów krajowych” - ładnie powiedziane: „mamy wyjebane na waszą suwerenność i wasze interesy”.
.YTONG
- Nie mogę odpowiedzieć na to pytanie - nasze źródło wymownie się uśmiecha.
W obozie władzy politycy tłumaczą nam to wprost: to nieformalny, nieoficjalny deal między polskim rządem a Komisją Europejską. Rząd Donalda Tuska zyskuje na nim to, że utrzymuje embargo i nie naraża się rolnikom, co mogłoby zachwiać jego poparciem oraz mocno podbić sondaże Konfederacji i zwłaszcza Prawa i Sprawiedliwości przed wyborami parlamentarnymi w 2027 roku. Z kolei KE dalej prowadzi swoją politykę wobec Ukrainy, ale przymyka oko na embargo Polski, dzięki czemu nie ryzykuje, że lider regionu Europy Środkowej znów będzie mieć mocno antyunijny rząd, który - w ocenie Brukseli - byłby koniem trojańskim Donalda Trumpa w UE.
Ostatniego fragmentu już nie trzeba komentować – kawa na ławę: robimy was w bambuko, powiemy wam to wprost, a i tak będziemy mieć 30 procent poparcia.
Tekst można znaleźć na https://wydarzenia.interia.pl/kraj/news-mial-byc-tsue-jest-tajny-deal-polski-rzad-dogadal-sie-z-ke-w,nId,22465154
Moje komentarze na kolor czerwony
Miał być TSUE, jest tajny deal. Polski rząd dogadał się z KE ws. Ukrainy.
Rząd, który transparentność i jawność miał na sztandarach, godzi się z organem, który transparentność i jawność zawsze ma na ustach, by zawrzeć tajny układ. Po co ci wredni obywatele mają pytać, skoro „inflacja spadła, ceny zmalały”, a sondaże wzrosły...
Jeszcze niedawno wydawało się, że Polska jest na celowniku Komisji Europejskiej i lada chwila skończy z postępowaniem przed Trybunałem Sprawiedliwości Unii Europejskiej (TSUE). Z informacji Interii w obozie władzy i w samej Komisji wynika jednak, że polski rząd i KE zawarły nieformalne, tajne porozumienie w kwestii embarga na ukraińską żywność i produkty rolne. Porozumienie, które ma zabezpieczyć interesy zarówno Warszawy, jak i Brukseli.
Zabezpieczy interesy Warszawy, czy „Warszawy” rozumianej jako kręgi władzy?
.YTONG.
Trzy kraje członkowskie - Polska, Słowacja i Węgry - mimo wejścia w życie umowy nie zniosły swojego jednostronnego embarga na ukraińską żywność, tym samym naruszając zasadę jednolitego rynku unijnego. - Nie widzimy uzasadnienia w dalszym utrzymywaniu mechanizmów krajowych - ocenił 30 października Olof Gill, zastępca rzecznika prasowego Komisji Europejskiej.
„nie widzimy uzasadnienia w dalszym utrzymywaniu mechanizmów krajowych” - ładnie powiedziane: „mamy wyjebane na waszą suwerenność i wasze interesy”.
.YTONG
Sytuacja na pierwszy rzut oka wygląda bardzo groźnie. Wejście na kurs kolizyjny z KE mogłoby odbić się na interesach Polski w innych ważnych dla nas na forum UE sprawach (np. polityce migracyjnej, energetyce czy bezpieczeństwie granic). Postępowanie naruszeniowe przed TSUE to z kolei realna perspektywa środków tymczasowych i kar za złamanie unijnego prawa.
Z rozmów Interii z politykami obozu władzy wynika jednak, że ani strachu, ani tym bardziej paniki nie ma. - Będzie dużo krzyku, ale potem będzie można to sobie włożyć między bajki.
Mówiąc krótko: oficjalnie możecie się sprzeciwić. Jeśli to zrobicie, to dopierdolimy wam traktatem migracyjnym, ETSami, praworządnością oraz zapomnijcie o kasie z UE. Ale przecież i tak wszyscy wiemy, że musicie robić szopkę dla swoich cymbałów w kraju, ale zachowacie się tak, jak chcemy
Inne z naszych źródeł, ważny polityk koalicji rządzącej, świetnie zorientowany w temacie rolnictwa: - KE będzie grozić, my będziemy przedstawiać wyjaśnienia, będą toczyć się negocjacje. Przeczekamy to. A Komisja musi straszyć, bo zgodnie z traktatami stoi na straży jednolitego, europejskiego rynku, a ponadto stoi na straży traktatów i przepisów, które nas wszystkich obowiązują.
Interesujące jest też to, co o sprawię mówią urzędnicy Komisji Europejskiej - m.in. ci bezpośrednio zaangażowani w rozmowy z polskim rządem. Niemal wszyscy nasi rozmówcy z KE powtarzają jak zaklęcie te same zdania: nowa umowa handlowa z Ukrainą zabezpiecza interesy państw członkowskich, znajduje się w niej mnóstwo mechanizmów bezpieczeństwa, strategicznie UE musi wspierać ukraińską gospodarkę.
Gdy jednak pytamy o deadline wyznaczony Polsce przez KE na zniesienie embarga na ukraińską żywność i ewentualne postawienie Polski przed TSUE, jeśli rząd embargo utrzyma, padają zaskakujące słowa.
„Nasze embargo jest utrzymywane z powodów propagandowych i politycznych. Chodzi o uspokojenie polskich rolników. KE to rozumie”
Jak wcześniej: będziemy robić szopkę – UE nas zgani, my będziemy udawać, że się buntujemy, oni będą udawać, że proszą nas ostatni raz, my im powiemy, że przedostatni i tak do usranej śmierci.
„Umowa zabezpiecza interesy krajów członkowskich” - to na pewno. Nie dodano tylko: ilu oraz których dokładnie. No i wisienka: zrobimy, co unia każe, ale będziemy udawać do wyborów, że jest inaczej, bo w przeciwnym razie możemy przejebać wybory
Inna sprawa: negocjacje tajne, ale polityk z nich wychodzi i pruje się do znajomych dziennikarzy
Z rozmów Interii z politykami obozu władzy wynika jednak, że ani strachu, ani tym bardziej paniki nie ma. - Będzie dużo krzyku, ale potem będzie można to sobie włożyć między bajki.
Mówiąc krótko: oficjalnie możecie się sprzeciwić. Jeśli to zrobicie, to dopierdolimy wam traktatem migracyjnym, ETSami, praworządnością oraz zapomnijcie o kasie z UE. Ale przecież i tak wszyscy wiemy, że musicie robić szopkę dla swoich cymbałów w kraju, ale zachowacie się tak, jak chcemy
Inne z naszych źródeł, ważny polityk koalicji rządzącej, świetnie zorientowany w temacie rolnictwa: - KE będzie grozić, my będziemy przedstawiać wyjaśnienia, będą toczyć się negocjacje. Przeczekamy to. A Komisja musi straszyć, bo zgodnie z traktatami stoi na straży jednolitego, europejskiego rynku, a ponadto stoi na straży traktatów i przepisów, które nas wszystkich obowiązują.
Interesujące jest też to, co o sprawię mówią urzędnicy Komisji Europejskiej - m.in. ci bezpośrednio zaangażowani w rozmowy z polskim rządem. Niemal wszyscy nasi rozmówcy z KE powtarzają jak zaklęcie te same zdania: nowa umowa handlowa z Ukrainą zabezpiecza interesy państw członkowskich, znajduje się w niej mnóstwo mechanizmów bezpieczeństwa, strategicznie UE musi wspierać ukraińską gospodarkę.
Gdy jednak pytamy o deadline wyznaczony Polsce przez KE na zniesienie embarga na ukraińską żywność i ewentualne postawienie Polski przed TSUE, jeśli rząd embargo utrzyma, padają zaskakujące słowa.
„Nasze embargo jest utrzymywane z powodów propagandowych i politycznych. Chodzi o uspokojenie polskich rolników. KE to rozumie”
Jak wcześniej: będziemy robić szopkę – UE nas zgani, my będziemy udawać, że się buntujemy, oni będą udawać, że proszą nas ostatni raz, my im powiemy, że przedostatni i tak do usranej śmierci.
„Umowa zabezpiecza interesy krajów członkowskich” - to na pewno. Nie dodano tylko: ilu oraz których dokładnie. No i wisienka: zrobimy, co unia każe, ale będziemy udawać do wyborów, że jest inaczej, bo w przeciwnym razie możemy przejebać wybory
Inna sprawa: negocjacje tajne, ale polityk z nich wychodzi i pruje się do znajomych dziennikarzy
- Co, jeśli polski rząd nie zdejmie embarga mimo nacisków KE? - dopytujemy.
- Nie mogę odpowiedzieć na to pytanie - nasze źródło wymownie się uśmiecha.
W obozie władzy politycy tłumaczą nam to wprost: to nieformalny, nieoficjalny deal między polskim rządem a Komisją Europejską. Rząd Donalda Tuska zyskuje na nim to, że utrzymuje embargo i nie naraża się rolnikom, co mogłoby zachwiać jego poparciem oraz mocno podbić sondaże Konfederacji i zwłaszcza Prawa i Sprawiedliwości przed wyborami parlamentarnymi w 2027 roku. Z kolei KE dalej prowadzi swoją politykę wobec Ukrainy, ale przymyka oko na embargo Polski, dzięki czemu nie ryzykuje, że lider regionu Europy Środkowej znów będzie mieć mocno antyunijny rząd, który - w ocenie Brukseli - byłby koniem trojańskim Donalda Trumpa w UE.
Ostatniego fragmentu już nie trzeba komentować – kawa na ławę: robimy was w bambuko, powiemy wam to wprost, a i tak będziemy mieć 30 procent poparcia. Za bycie grzecznym podnóżkiem, dostaniemy możliwość administrowania ludnością tubylczą i robienia jej co nam się spodoba
- Nie mogę odpowiedzieć na to pytanie - nasze źródło wymownie się uśmiecha.
W obozie władzy politycy tłumaczą nam to wprost: to nieformalny, nieoficjalny deal między polskim rządem a Komisją Europejską. Rząd Donalda Tuska zyskuje na nim to, że utrzymuje embargo i nie naraża się rolnikom, co mogłoby zachwiać jego poparciem oraz mocno podbić sondaże Konfederacji i zwłaszcza Prawa i Sprawiedliwości przed wyborami parlamentarnymi w 2027 roku. Z kolei KE dalej prowadzi swoją politykę wobec Ukrainy, ale przymyka oko na embargo Polski, dzięki czemu nie ryzykuje, że lider regionu Europy Środkowej znów będzie mieć mocno antyunijny rząd, który - w ocenie Brukseli - byłby koniem trojańskim Donalda Trumpa w UE.
Ostatniego fragmentu już nie trzeba komentować – kawa na ławę: robimy was w bambuko, powiemy wam to wprost, a i tak będziemy mieć 30 procent poparcia. Za bycie grzecznym podnóżkiem, dostaniemy możliwość administrowania ludnością tubylczą i robienia jej co nam się spodoba
3 l
12