Witajcie w naszym poradnikuuu!
Dzisiaj zaproponuję Wam jak swoje burgery.
TLDR; będziemy fleksować się robiąc od zera praktycznie wszystko, od sosu, przez ser po bułki. Będzie wersja turbo i wersja niepopierdolona. Shitpost będzie długi w chuj.
Dzisiaj zaproponuję Wam jak swoje burgery.
TLDR; będziemy fleksować się robiąc od zera praktycznie wszystko, od sosu, przez ser po bułki. Będzie wersja turbo i wersja niepopierdolona. Shitpost będzie długi w chuj.
Najpierw krótko o tym co jest ważne w dobrym burgerze:
1. Bułka – jak zrobisz z kajzerką albo chlebem szczecińskim to będziesz miał kanapkę a nie burgera. Dobre, ale to nie to. Bułka to 60-80% gryza w burgerze, musi być zajebista. Od wielkiej biedy można jakieś brioszki kupić, ale my tu napierdalamy wersję wypas, którą z radością będziesz chciał załadować do ryja sobie i swojej samicy (opcjonalnie).
2. Sos, ser i jakość mięsa – czemu razem? Bo to główne czynniki wpływające na lubrykację ryja. No czego rżysz, lubrykację, jak krem do polerowania siusiaka no. Mięso nie może być suche, ser musi być plastikowy. Zaufaj mi kurwa wyjaśnię później. A jak chcesz burgera z chudego mięsa z goudą to najpierw wpierdol sobie do ryja na raz paczkę słonych paluszków i łyżkę cynamonu żeby się upewnić że będzie wystarczająco sucho.
3. Dodatki – to już głównie „do smaku”, ale tu też się ponapinamy trochę, a co. Ważne żeby wcisnąć coś chrupiącego (sałata lodowa zawsze spoko).
Zanim przejdziemy do listy zakupów małe info odnośnie mięsa. W naszej krainie, gdzie dobre burgery nie istnieją, mielone wołowe jest wiedzą tajemną. I pewnie zadziwi Was, że zawartość tej mielonki jest istotna. Ważna jest jakość, mięsień z którego mielono, ale przede wszystkim stosunek mięsa do tłuszczu. Mięso na burgery musi mieć sporo tłuszczu – minimum 20% wagowo.
Jak pójdziecie do pierwszego lepszego „specjalistycznego” sklepu mięsnego typu Agrokorpo to jak się zapytacie o którąkolwiek z tych rzeczy prawdopodobnie usłyszycie coś w stylu „Co kurwa?? To mielone xD”. Z kolei w sklepie specjalizującym się w dobrej wołowinie zapłacimy jak za zboże i jeżeli się nie do końca znamy to prawdopodobnie w chuj przepłacimy.
Jak żyć? Mam takie propozycje:
1. Kupić mielone sieciówkowe paczkowane, na którym wyraźnie jest napisane 80/20 (z reguły jest dopisek że zawiera minimum 80g mięsa na 100g). Ja kupuję w Selgrosie, widziałem też takie w Auchan (nie próbowałem).
2. Kupić w sklepie specjalistycznym (można przez internet), wyjebać w chuj siana i mieć spokój.
3. Zmielić mięso samemu. Najlepiej z antrykotu, lub polędwicy, jeszcze lepiej jak będzie co najmniej średniej jakości. Kupujemy też „batony” z tłuszczu wołowego (da się w mięsnym dostać). Mięso podmrażamy przed mieleniem (ok. 1-1.5h), pomaga też zamrożenie części maszynki do mielenia, która będzie miała kontakt z mięsem. Jak nie masz maszynki to możesz też się jebać z drobnym szatkowaniem nożem, ale tekstura mięsa będzie trochę inna niż w mielonym.
Osobiście polecam sieciówkowe 80/20. W większości przypadków będziecie zadowoleni w chuj i będzie dobrze. Opcję z wołowiną „premium” zostawiłbym tylko jeżeli od tego posiłku zależeć ma Wasze życie. A samodzielne mielenie to jednak sporo jebania się i IMO trochę nie warto, ale jak chcecie pofleksować się przed samicą jeszcze bardziej to własnoręcznie wymiętoszona krowa pewnie zrobi dodatkowe wrażenie. Co ciekawe – jak tłuszcz się NIE będzie zgadzać (chude mielone) to burgery wyjdą okropne, suche i chujowe. ZAWSZE. Jak się będzie zgadzać, to jakość mięsa może podbić jakość całości, ale nie jest to objawienie buzi w tym tęczu, bardziej wisienka na torcie.
Co masz z tego zapamiętać: mielone na burgery musi mieć 20%-30% tłuszczu. 80/20 to MINIMUM.
1. Bułka – jak zrobisz z kajzerką albo chlebem szczecińskim to będziesz miał kanapkę a nie burgera. Dobre, ale to nie to. Bułka to 60-80% gryza w burgerze, musi być zajebista. Od wielkiej biedy można jakieś brioszki kupić, ale my tu napierdalamy wersję wypas, którą z radością będziesz chciał załadować do ryja sobie i swojej samicy (opcjonalnie).
2. Sos, ser i jakość mięsa – czemu razem? Bo to główne czynniki wpływające na lubrykację ryja. No czego rżysz, lubrykację, jak krem do polerowania siusiaka no. Mięso nie może być suche, ser musi być plastikowy. Zaufaj mi kurwa wyjaśnię później. A jak chcesz burgera z chudego mięsa z goudą to najpierw wpierdol sobie do ryja na raz paczkę słonych paluszków i łyżkę cynamonu żeby się upewnić że będzie wystarczająco sucho.
3. Dodatki – to już głównie „do smaku”, ale tu też się ponapinamy trochę, a co. Ważne żeby wcisnąć coś chrupiącego (sałata lodowa zawsze spoko).
Zanim przejdziemy do listy zakupów małe info odnośnie mięsa. W naszej krainie, gdzie dobre burgery nie istnieją, mielone wołowe jest wiedzą tajemną. I pewnie zadziwi Was, że zawartość tej mielonki jest istotna. Ważna jest jakość, mięsień z którego mielono, ale przede wszystkim stosunek mięsa do tłuszczu. Mięso na burgery musi mieć sporo tłuszczu – minimum 20% wagowo.
Jak pójdziecie do pierwszego lepszego „specjalistycznego” sklepu mięsnego typu Agrokorpo to jak się zapytacie o którąkolwiek z tych rzeczy prawdopodobnie usłyszycie coś w stylu „Co kurwa?? To mielone xD”. Z kolei w sklepie specjalizującym się w dobrej wołowinie zapłacimy jak za zboże i jeżeli się nie do końca znamy to prawdopodobnie w chuj przepłacimy.
Jak żyć? Mam takie propozycje:
1. Kupić mielone sieciówkowe paczkowane, na którym wyraźnie jest napisane 80/20 (z reguły jest dopisek że zawiera minimum 80g mięsa na 100g). Ja kupuję w Selgrosie, widziałem też takie w Auchan (nie próbowałem).
2. Kupić w sklepie specjalistycznym (można przez internet), wyjebać w chuj siana i mieć spokój.
3. Zmielić mięso samemu. Najlepiej z antrykotu, lub polędwicy, jeszcze lepiej jak będzie co najmniej średniej jakości. Kupujemy też „batony” z tłuszczu wołowego (da się w mięsnym dostać). Mięso podmrażamy przed mieleniem (ok. 1-1.5h), pomaga też zamrożenie części maszynki do mielenia, która będzie miała kontakt z mięsem. Jak nie masz maszynki to możesz też się jebać z drobnym szatkowaniem nożem, ale tekstura mięsa będzie trochę inna niż w mielonym.
Osobiście polecam sieciówkowe 80/20. W większości przypadków będziecie zadowoleni w chuj i będzie dobrze. Opcję z wołowiną „premium” zostawiłbym tylko jeżeli od tego posiłku zależeć ma Wasze życie. A samodzielne mielenie to jednak sporo jebania się i IMO trochę nie warto, ale jak chcecie pofleksować się przed samicą jeszcze bardziej to własnoręcznie wymiętoszona krowa pewnie zrobi dodatkowe wrażenie. Co ciekawe – jak tłuszcz się NIE będzie zgadzać (chude mielone) to burgery wyjdą okropne, suche i chujowe. ZAWSZE. Jak się będzie zgadzać, to jakość mięsa może podbić jakość całości, ale nie jest to objawienie buzi w tym tęczu, bardziej wisienka na torcie.
Co masz z tego zapamiętać: mielone na burgery musi mieć 20%-30% tłuszczu. 80/20 to MINIMUM.
To teraz lista zakupów na 6 burgerów:
Mięso:
mielone wołowe 80/20 800g-1kg
wersja turbofleks – antrykot/polędwica 800g, tłuszcz wołowy 200g, do samodzielnego zmielenia
Do bułek:
Mleko 3.25%
Mąka 750/ mąka na chleb, ale jak nie masz to z tortowej czy innej Babuni pewnie też wyjdzie
Drożdże instant (suche) – co najmniej 2 paczki (potrzeba 9g, paczki są zwykle po 7)
Cukier
Sól morska
Jajka (3-4 powinny wystarczyć)
Kostka masła
Wersja bieda – kup jakieś brioszki czy inny chuj nwm, pewnie będą średnie.
Ser DIY:
Dobry ser – jaki Ci smakuje. Może być mieszanina różnych serów. Żeby nie było że jakieś szwajcarskie rarytasy za miliony monet kupuję to mam serio spoko propozycję na mieszankę:
125g mozarelli
100g sera tartego (gouda/ementaler)
3x 135g ser w plastrach –polecam Królewski wędzony z Biedry – dodaje woni fiuta hej, może być dowolny inny, ale niech będzie jakiś fajny, smaczny. Taki jaki lubisz no.
Cytrynian sodu (albo kwasek cytrynowy i soda oczyszczona, wyjaśnię potem)
Jeżeli nie kupowałeś do bułek to mleko 3,25% oraz sól
Wersja bieda: gotowy american cheese (te „plastikowe” kwadraciki np. od Hochlanda) musi być to plastikowy ser, on się topi tak, że staje się dodatkowym sosem. Zwykły ser tego nie potrafi.
Sos a la BigMac:
Majonez (mały słoik wystarczy)
Cebula
Musztarda kremska
Czosnek w proszku
Ocet winny czerwony
Pikle (ogórki konserwowe)
Jeżeli nie kupowałeś do bułek to cukier też
Opcjonalnie jak chcesz sobie inny sos zrobić to często stosuje się sos Worchester i ketchup jako komponenty sosu do burgera. Nie kupujcie gotowych sosów bo są zwykle chujowe.
Dodatki - trochę według uznania, ale tu moja propozycja:
Sałata lodowa
Boczek w plastrach
Ekstra fleks – cebula (XD)
Oczywiście można dodać jeszcze jakiegoś pomidora czy coś, ale łatwo zajebać burgera dodatkami i z super doświadczenia zrobić kanapko-sałatkę. Proponuję minimalizm i trzymanie się prostych dodatków w ilości max 2-3 na jedną bułę. To nie pizza. Ważna uwaga – dodatki to jedyne miejsce gdzie można pobawić się teksturą. Sałata lodowa dodaje „świeżości” i nienachalnej „chrupkości”.
Inne:
Papier do pieczenia
Folia ameliniowa taka że nie pomalujesz
Szpachelka do tynkowania (xD)
No i oczywiście piwo.
Mięso:
mielone wołowe 80/20 800g-1kg
wersja turbofleks – antrykot/polędwica 800g, tłuszcz wołowy 200g, do samodzielnego zmielenia
Do bułek:
Mleko 3.25%
Mąka 750/ mąka na chleb, ale jak nie masz to z tortowej czy innej Babuni pewnie też wyjdzie
Drożdże instant (suche) – co najmniej 2 paczki (potrzeba 9g, paczki są zwykle po 7)
Cukier
Sól morska
Jajka (3-4 powinny wystarczyć)
Kostka masła
Wersja bieda – kup jakieś brioszki czy inny chuj nwm, pewnie będą średnie.
Ser DIY:
Dobry ser – jaki Ci smakuje. Może być mieszanina różnych serów. Żeby nie było że jakieś szwajcarskie rarytasy za miliony monet kupuję to mam serio spoko propozycję na mieszankę:
125g mozarelli
100g sera tartego (gouda/ementaler)
3x 135g ser w plastrach –polecam Królewski wędzony z Biedry – dodaje woni fiuta hej, może być dowolny inny, ale niech będzie jakiś fajny, smaczny. Taki jaki lubisz no.
Cytrynian sodu (albo kwasek cytrynowy i soda oczyszczona, wyjaśnię potem)
Jeżeli nie kupowałeś do bułek to mleko 3,25% oraz sól
Wersja bieda: gotowy american cheese (te „plastikowe” kwadraciki np. od Hochlanda) musi być to plastikowy ser, on się topi tak, że staje się dodatkowym sosem. Zwykły ser tego nie potrafi.
Sos a la BigMac:
Majonez (mały słoik wystarczy)
Cebula
Musztarda kremska
Czosnek w proszku
Ocet winny czerwony
Pikle (ogórki konserwowe)
Jeżeli nie kupowałeś do bułek to cukier też
Opcjonalnie jak chcesz sobie inny sos zrobić to często stosuje się sos Worchester i ketchup jako komponenty sosu do burgera. Nie kupujcie gotowych sosów bo są zwykle chujowe.
Dodatki - trochę według uznania, ale tu moja propozycja:
Sałata lodowa
Boczek w plastrach
Ekstra fleks – cebula (XD)
Oczywiście można dodać jeszcze jakiegoś pomidora czy coś, ale łatwo zajebać burgera dodatkami i z super doświadczenia zrobić kanapko-sałatkę. Proponuję minimalizm i trzymanie się prostych dodatków w ilości max 2-3 na jedną bułę. To nie pizza. Ważna uwaga – dodatki to jedyne miejsce gdzie można pobawić się teksturą. Sałata lodowa dodaje „świeżości” i nienachalnej „chrupkości”.
Inne:
Papier do pieczenia
Folia ameliniowa taka że nie pomalujesz
Szpachelka do tynkowania (xD)
No i oczywiście piwo.
Dobra kurwa, jedziemy. Najpierw ser. Robimy go dzień wcześniej.
Tak, kurwa robimy „sami” ser. I nie, nie będziemy obciągać kozie czy innej krowie, nie fermentujemy od podstaw. Za to robimy „serek topiony” czyli american cheese, ale smaczniejszy. Powiecie „hola hola, wszak to sama chemia, plastik i ogólnie rak”, bo tak Wam zawsze mamusia powtarzała. Otóż okazuje się, że mądrości ludowe naszych rodziców mimo że przekazywane w dobrej wierze często są zwyczajnie wyssane z pizdy. Ser amerykański to emulsja sera w płynie, która zachowuje smak sera i nabiera szczególnych właściwości. Podczas topienia zachowuje się mniej jak ser, a bardziej jak sos. Z resztą jak zmodyfikujecie przepis że dodacie więcej płynów w stosunku do sera to zrobicie zajebisty sos serowy np. do nachosów. Cała „chemia” tutaj to cytrynian sodu, który możecie zrobić w domu z tak szalonych cemikaliów jak soda oczyszczona i kwasek cytrynowy. W 125g wody rozpuszczacie 97g sody i 74g kwasku. Następnie powoli podgrzewacie i często mieszając odparowujecie całą wodę aż zostanie proszek cytrynianu sodu. Robiłem to raz, działa, ale trwa ok. 1.5h. Za to wystarczy na kilka razy. IMO lepiej kupić gotowe, wystarczy pewnie do końca życia, ale jak wolisz.
Tu masz ściągawkę ile czego się daje. Tego sera będzie więcej niż wystarczająco na te 6 burgerów.
Tak, kurwa robimy „sami” ser. I nie, nie będziemy obciągać kozie czy innej krowie, nie fermentujemy od podstaw. Za to robimy „serek topiony” czyli american cheese, ale smaczniejszy. Powiecie „hola hola, wszak to sama chemia, plastik i ogólnie rak”, bo tak Wam zawsze mamusia powtarzała. Otóż okazuje się, że mądrości ludowe naszych rodziców mimo że przekazywane w dobrej wierze często są zwyczajnie wyssane z pizdy. Ser amerykański to emulsja sera w płynie, która zachowuje smak sera i nabiera szczególnych właściwości. Podczas topienia zachowuje się mniej jak ser, a bardziej jak sos. Z resztą jak zmodyfikujecie przepis że dodacie więcej płynów w stosunku do sera to zrobicie zajebisty sos serowy np. do nachosów. Cała „chemia” tutaj to cytrynian sodu, który możecie zrobić w domu z tak szalonych cemikaliów jak soda oczyszczona i kwasek cytrynowy. W 125g wody rozpuszczacie 97g sody i 74g kwasku. Następnie powoli podgrzewacie i często mieszając odparowujecie całą wodę aż zostanie proszek cytrynianu sodu. Robiłem to raz, działa, ale trwa ok. 1.5h. Za to wystarczy na kilka razy. IMO lepiej kupić gotowe, wystarczy pewnie do końca życia, ale jak wolisz.
Tu masz ściągawkę ile czego się daje. Tego sera będzie więcej niż wystarczająco na te 6 burgerów.
W garnku podgrzewamy mleko, wsypujemy sól i cytrynian, dodajemy stopniowo pokrojone wszystkie sery i czekamy aż się rozpuszczą (im drobniej będą pokrojone tym szybciej pójdzie). Podgrzejcie mocno, żeby się dobrze rozlało na cienki placek. Wylewamy to na blachę wyłożoną papierem do pieczenia. Całość po kontakcie z blachą zastygnie dość szybko i ser będzie pewnie grubszy niż kupny Hochland, ale to dobrze. Byle byś nie zrobił klocka o grubości 2cm. Wszystko poniżej 1cm jest ok. Opcjonalnie możesz wlać to do podłużnej formy na ciasto i potem zastygniętego klocka (hehe) kroić na plasterki jakie chcesz.
I tak, do tego sera można dodać piwa podczas gotowania. Niestety nie wpływa to na smak.
Tak czy inaczej ser do lodówki na noc.
I tak, do tego sera można dodać piwa podczas gotowania. Niestety nie wpływa to na smak.
Tak czy inaczej ser do lodówki na noc.
Teraz buły.
Uwaga – to zadanie na kilka godzin (chociaż większość to czekanie, spokojnie). Można przygotować dzień wcześniej przechować gotowe bułki w worku foliowym, będzie OK, sprawdzałem. Zanim zaczniesz wyjmij z lodówki masło i co najmniej 2 jajka!
Zaczynamy od zaczynu (osiągnąłem komedię).
60g mleka 3.25%
27g wody
20g mąki
Do małego garnka i podgrzewamy/ redukujemy do żelatynowej papki. To zachodzi szybko więc pilnuj i mieszaj to kurwa bo przypalisz. Następnie podgrzej 120g mleka do temperatury 35-39 stopni (40 i więcej ścina białka i zabije drożdże). Rozpuść w nim 9g drożdży instant, zamieszaj i zostaw na kilkanaście minut.
Uwaga – to zadanie na kilka godzin (chociaż większość to czekanie, spokojnie). Można przygotować dzień wcześniej przechować gotowe bułki w worku foliowym, będzie OK, sprawdzałem. Zanim zaczniesz wyjmij z lodówki masło i co najmniej 2 jajka!
Zaczynamy od zaczynu (osiągnąłem komedię).
60g mleka 3.25%
27g wody
20g mąki
Do małego garnka i podgrzewamy/ redukujemy do żelatynowej papki. To zachodzi szybko więc pilnuj i mieszaj to kurwa bo przypalisz. Następnie podgrzej 120g mleka do temperatury 35-39 stopni (40 i więcej ścina białka i zabije drożdże). Rozpuść w nim 9g drożdży instant, zamieszaj i zostaw na kilkanaście minut.
320g mąki
35g cukru
7g soli
Zamieszaj to i teraz szykuj się na męki. Będziemy wyrabiać ciasto. Polecam używać jednej ręki, bo jak masz dwie ujebane to ciężko dodawać nowe rzeczy nie upierdalając całej kuchni przy tym. Ciasto będzie się na początku lepić w chuj, tak ma być. Jak jesteś bogaty i masz robota do wyrabiania ciasta, to używaj go przez jakieś 10-15min a jak jesteś biedakiem jak ja to zapierdalaj łapką jakieś 20 min.
35g cukru
7g soli
Zamieszaj to i teraz szykuj się na męki. Będziemy wyrabiać ciasto. Polecam używać jednej ręki, bo jak masz dwie ujebane to ciężko dodawać nowe rzeczy nie upierdalając całej kuchni przy tym. Ciasto będzie się na początku lepić w chuj, tak ma być. Jak jesteś bogaty i masz robota do wyrabiania ciasta, to używaj go przez jakieś 10-15min a jak jesteś biedakiem jak ja to zapierdalaj łapką jakieś 20 min.
Najpierw dodaj mleko z drożdżami i zaczyn. To jeszcze można od biedy rozbełtać jakąś łyżką. Potem dodajesz 1 całe jajko i 1 żółtko. Tu już bełtasz łapą aż się wymiesza w lepką kupę.
Następnie STOPNIOWO, małymi porcjami dodajemy 42g masła i miętolimy jak cyca aż się masło grzecznie rozpuści i wsiąknie w całość. Przy robocie kuchennym też trzeba małymi porcjami dodawać. Pod koniec masła zauważysz, że ciasto mniej się lepi, nie strzępi się i ogólnie zaczyna się jako tako zachowywać. Na tym etapie wyrabiamy aż zrobi się elastyczne i prawie w ogóle nie będzie się lepić. Jak mieszałeś w misce w której ciasto może leżakować, po prostu przykryj ścierką. Jeżeli musisz je przełożyć, wysmaruj nowe naczynie masłem.
Ciasto musi leżeć w temperaturze ok. 25 stopni. Jeżeli masz chłodnie w domu to niektóre piekarniki mają opcję „włączenia światełka” co grzeje wystarczająco. Mój niestety jest upośledzony i muszę go nastawiać na minimalną temperaturę, grzać i po chwili wyłączać. W takim lekko nagrzanym piekarniku trzymam miskę z ciastem, przykrytą ściereczką przez 1.5h.
Wyjmujesz piękne wyrośnięte pulchne ciasto. Pierdolnij grubasowi z piąchy. Serio, ciasto na tym etapie trzeba odgazować.
Wyjmujesz piękne wyrośnięte pulchne ciasto. Pierdolnij grubasowi z piąchy. Serio, ciasto na tym etapie trzeba odgazować.
Dzielimy ciasto na kawałki po ok. 100g (95-105). Potrzebujemy blatu albo deski do krojenia oprószonej mąką. Tu każdy taki kawałeczek zawijamy do środka z 4 stron. Szczypiesz z jednego boku, ciągniesz lekko, zawijasz na górę i tak z każdej strony na zakładkę.
Potem odwracasz do góry nogami, żeby ten zawijas był od spodu, trzeba go zalepić. Obejmujesz kulkę dłońmi z dwóch stron i wykonujesz ruchy koliste żeby uformować bułko-kulkę. Przekładasz ją do naczynia żaroodpornego lub na blachę (wysmarowane masłem) do wyrośnięcia. BARDZO WAŻE słuchaj kurwa. Po tym jak to wyrośnie znowu ma się to upiec bez przerzucania do innego pojemnika. Jak podniesiesz to ciasto to na 90% je odgazujesz i wyjdzie smutna pajdka, a nie dumna buła. Wsadź ciasto do czegoś, co trafi od razu do pieca. Jak kładziesz na blachę to musisz uwzględnić, że buła urośnie, więc uważaj jak ją przykrywasz (jak przykryjesz drugą blachą i obie masz płytkie to się buła spłaszczy). Ja używam takich naczyń żaroodpornych i jest gites.
Można użyć takiej samoróbki z folii aluminiowej żeby uzyskać bardziej jednorodny kształt i wyższą bułkę. Zdejmuje się to po upieczeniu.
Znowu czekamy, tym razem 2h w temperaturze pokojowej. Po tym powinniśmy mieć pięknie wyrośnięte surowe buły. Trzeba je posmarować jajem. Robimy tzw. eggwash, czyli 1 jajko na 1-2 łyżki mleka. Na 6 bułek 1 jajo wystarczy ale można użyć 2 (2-4 łyżki mleka). Rozbełtujemy to i delikatnie smarujemy wierzch każdej bułki (nie zgnieć jej kurwa). Jak lubisz sezam to można teraz posypać.
Do piekarnika. 190 stopni, 16-18 min. W tym czasie bierzemy ok. pół kostki masła i roztapiamy w małym rondelku. Po upieczeniu bułki smarujemy roztopionym masłem i dostajemy takie coś:
Do piekarnika. 190 stopni, 16-18 min. W tym czasie bierzemy ok. pół kostki masła i roztapiamy w małym rondelku. Po upieczeniu bułki smarujemy roztopionym masłem i dostajemy takie coś:
Sos:
Uwaga na nasze potrzeby ilość wszystkiego mnożymy x2, dla pewności nawet x3 - mamy 6 burgerów to sporo sosu.
Korzystam z przepisu Piotra Ogińskiego („Kocham gotować”, „Siemanko witam w mojej kuchni”, afera z Sądołowem) gdzie zaskakująco udanie odtworzył sos do big maca:
https://www.youtube.com/watch?v=61phe749H2Y
Proporcje są mniej więcej takie:
2 łyżki majonezu
1 łyżeczka drobno posiekanej cebuli
1 łyżeczka musztardy kremskiej (łagodnej)
„ostrze noża czosnku” poniżej będzie obrazek ile to
Uwaga na nasze potrzeby ilość wszystkiego mnożymy x2, dla pewności nawet x3 - mamy 6 burgerów to sporo sosu.
Korzystam z przepisu Piotra Ogińskiego („Kocham gotować”, „Siemanko witam w mojej kuchni”, afera z Sądołowem) gdzie zaskakująco udanie odtworzył sos do big maca:
https://www.youtube.com/watch?v=61phe749H2Y
Proporcje są mniej więcej takie:
2 łyżki majonezu
1 łyżeczka drobno posiekanej cebuli
1 łyżeczka musztardy kremskiej (łagodnej)
„ostrze noża czosnku” poniżej będzie obrazek ile to
0.5 łyżeczki cukru
denko nakrętki od octu (widoczne na zdjęciu wyżej co mam na myśli przez "denko")
1 średniej wielkości ogórek konserwowy, bardzo drobno posiekany. Przez 1 średni mam na myśli mniej więcej taką ilość (to kawałek jednego dużego):
denko nakrętki od octu (widoczne na zdjęciu wyżej co mam na myśli przez "denko")
1 średniej wielkości ogórek konserwowy, bardzo drobno posiekany. Przez 1 średni mam na myśli mniej więcej taką ilość (to kawałek jednego dużego):
Boczek:
Nie ma burgera bez boczku i nie zmienisz mojego zdania. Osobiście przyjemnie pracuje mi się z Morlinami, bo ma na nasze warunki jako taką grubość, ale każdy będzie dobry. Bardzo polecam duńskiego Kaminiarza (w Inter Marche go kupowałem) mimo że cienki to dobrze wychodzi. Raczej kupuję wędzony, nie parzony. W sumie to mogę popełnić dzidę o boczku bo to też nieoczywisty temat.
Używam griddla, bo lubię obracanko grillowe. Patelnia też da radę, polecam stainless steel. Najbardziej spójne kawałki uzyskuje się w piekarniku, ale można też zaskakująco dobry boczek zrobić w mikrofali. Rób jak chcesz tak żeby Ci smakował. A jak nie lubisz to nie rób i wypierdalaj. Pedale. Tylko potem nie marudź, że Twój burger nie jest Żymiano i Islamo odporny…
Nie ma burgera bez boczku i nie zmienisz mojego zdania. Osobiście przyjemnie pracuje mi się z Morlinami, bo ma na nasze warunki jako taką grubość, ale każdy będzie dobry. Bardzo polecam duńskiego Kaminiarza (w Inter Marche go kupowałem) mimo że cienki to dobrze wychodzi. Raczej kupuję wędzony, nie parzony. W sumie to mogę popełnić dzidę o boczku bo to też nieoczywisty temat.
Używam griddla, bo lubię obracanko grillowe. Patelnia też da radę, polecam stainless steel. Najbardziej spójne kawałki uzyskuje się w piekarniku, ale można też zaskakująco dobry boczek zrobić w mikrofali. Rób jak chcesz tak żeby Ci smakował. A jak nie lubisz to nie rób i wypierdalaj. Pedale. Tylko potem nie marudź, że Twój burger nie jest Żymiano i Islamo odporny…
Warzywa:
Weź se pokrój tą sałatę lodową, pomidorka, ogórka, co tam chcesz tylko nie przesadź kurwa, to nie sałatka. Polecam sałatę lodową + boczek + ewentualnie…:
Weź se pokrój tą sałatę lodową, pomidorka, ogórka, co tam chcesz tylko nie przesadź kurwa, to nie sałatka. Polecam sałatę lodową + boczek + ewentualnie…:
Turboflex – karmelizowana cebula
Patelnia z tłuszczem na małym ogniu. Dodajemy ok. 3 cebule pokrojone w pióra (wzdłuż włókna, nie w krążki). Wstępnie lekko ją ścinamy, ale nie tak, żeby się przypiekła. Koniecznie na małym ogniu. Dolewamy wody żeby całość zalać. I teraz kurwa czekamy i mieszamy. Dobre efekty są już po 40 min, ale filmiki pro kucharzy mówią, że epickie przeżycie się otrzymuje po 3-4h (xD) tylko pod koniec łatwo popsuć jak niechcący się trochę przypali i zrobi się gorzkie (xDDD). Ja karmelizuję cebulę aż zrobi się brązowa i słodka. Nie dodaję cukru, octu, soli ani innych wynalazków. Taka konfitura z cebuli robi serio fajną robotę, ale to opcjonalny dodatek, który wymaga trochę czasu. Można przygotować nawet kilka dni wcześniej i będzie jej więcej niż potrzeba na 6 burgerów. Rób albo nie rób, ale polecam chociaż raz spróbować.
Przygotowanie:
Ser z wczoraj pokrój na plasterki odpowiedniej wielkości w stosunku do bułek.
Bułki tostuj na nagrzanej patelni/griddlu. Przekrój bułkę, posmaruj masłem, połóż posmarowaną stroną na patelni i rób nią kółka przez 30sek-1.5min, aż się ładnie zbrązowi.
Mamy już wszystko. Pora napierdalać burgery. Robimy smash burgery.
Patelnia z tłuszczem na małym ogniu. Dodajemy ok. 3 cebule pokrojone w pióra (wzdłuż włókna, nie w krążki). Wstępnie lekko ją ścinamy, ale nie tak, żeby się przypiekła. Koniecznie na małym ogniu. Dolewamy wody żeby całość zalać. I teraz kurwa czekamy i mieszamy. Dobre efekty są już po 40 min, ale filmiki pro kucharzy mówią, że epickie przeżycie się otrzymuje po 3-4h (xD) tylko pod koniec łatwo popsuć jak niechcący się trochę przypali i zrobi się gorzkie (xDDD). Ja karmelizuję cebulę aż zrobi się brązowa i słodka. Nie dodaję cukru, octu, soli ani innych wynalazków. Taka konfitura z cebuli robi serio fajną robotę, ale to opcjonalny dodatek, który wymaga trochę czasu. Można przygotować nawet kilka dni wcześniej i będzie jej więcej niż potrzeba na 6 burgerów. Rób albo nie rób, ale polecam chociaż raz spróbować.
Przygotowanie:
Ser z wczoraj pokrój na plasterki odpowiedniej wielkości w stosunku do bułek.
Bułki tostuj na nagrzanej patelni/griddlu. Przekrój bułkę, posmaruj masłem, połóż posmarowaną stroną na patelni i rób nią kółka przez 30sek-1.5min, aż się ładnie zbrązowi.
Mamy już wszystko. Pora napierdalać burgery. Robimy smash burgery.
Słuchaj mnie teraz kurwa. Większość tego co u nas kupisz to grubaśne placki. „Gotowe” burgery ze sklepu? 1-2cm. „Kraftowe” burgery w restauracjach? Kotlet mielony w bułce. Nie zrozumcie mnie źle, to jest smaczne. Ale Hamburgerykanie mają pierdolca na punkcie czegoś czego u nas się nie zna i nie robi: smash burgers. Chodzi o to, żeby mięso rozjebać na tak cieniutki placek jak się da. I nie, nie chodzi o to żeby położyć coś na burgerze żeby „się nie wybrzuszył” – nie! Chodzi o to żeby go rozpierdolić na 5mm pasek. Dlaczego tak? Taka metoda produkuje najlepszy stosunek crustu (to chrupkie przypieczone) do wilgotności w mięsie. Jak chcesz możesz to olać, ale gorąco polecam zrobienie smash burgera zamiast „zwykłego” grubasa. Przy takiej samej jakości mięsa jakość efektu końcowego jest milion razy lepsza w smashu. To subiektywna opinia ale zaufaj mi kurwa.
Co potrzeba?
Patelnia, albo jeszcze lepiej – griddle (płyta grillowa na kuchenkę) no albo grill z płytą ofc.
Coś do przyciśnięcia. Prasa do burgerów to coś co zaskakująco trudno u nas kupić, bo nasz kraj nie umie w burgery i chuj. Ale da się. Można też użyć jakiegoś słoika albo innego ciężkiego przedmiotu z dużą płaską powierzchnią, bądź kreatywny kurwa trochę.
Robimy z mięsa kulki ok. 70-80g. Powyżej masz na zdjęciu ile to mięsa mniej więcej. Mieści się w dłoni. Można robić po 100g, ale będą trudniejsze do rozjebania na płasko. Teraz ważne – na każdą bułę przypadają 2 kulki mięsa jako osobne kotlety. Czyli na nasz przypadek potrzeba ok. 900g mięsa (6 burgerów). Zauważ, że 2 kulki warto robić na raz, żeby od razu burger był gotowy. Inaczej mięso będzie leżało smutne i czekało na drugą partię, co nie jest optymalne.
Kulki kładziemy na rozgrzanej do ok. 200-250 stopni powierzchni płaskiej. Następnie przypierdalamy je prasą żeby rozgnieść w pizdu jak najmocniej. Ma być cienikie jak siusiak polityka. Powinno wyglądać tak:
Co potrzeba?
Patelnia, albo jeszcze lepiej – griddle (płyta grillowa na kuchenkę) no albo grill z płytą ofc.
Coś do przyciśnięcia. Prasa do burgerów to coś co zaskakująco trudno u nas kupić, bo nasz kraj nie umie w burgery i chuj. Ale da się. Można też użyć jakiegoś słoika albo innego ciężkiego przedmiotu z dużą płaską powierzchnią, bądź kreatywny kurwa trochę.
Robimy z mięsa kulki ok. 70-80g. Powyżej masz na zdjęciu ile to mięsa mniej więcej. Mieści się w dłoni. Można robić po 100g, ale będą trudniejsze do rozjebania na płasko. Teraz ważne – na każdą bułę przypadają 2 kulki mięsa jako osobne kotlety. Czyli na nasz przypadek potrzeba ok. 900g mięsa (6 burgerów). Zauważ, że 2 kulki warto robić na raz, żeby od razu burger był gotowy. Inaczej mięso będzie leżało smutne i czekało na drugą partię, co nie jest optymalne.
Kulki kładziemy na rozgrzanej do ok. 200-250 stopni powierzchni płaskiej. Następnie przypierdalamy je prasą żeby rozgnieść w pizdu jak najmocniej. Ma być cienikie jak siusiak polityka. Powinno wyglądać tak:
Teraz coś o czym często zapominam: sól, pieprz na mięso
Tu ciasto-pieniądz. Trzeba zacząć trochę zapierdalać, bo burgery są najlepsze na świeżo. Jedna strona mięsa będzie się robić jakieś 30 sek – 1min. Lepiej trochę przeciągnąć niż nie dosmażyć, ale nie spal tego kurwa. W tym czasie powinieneś mieć przygotowane wszystko do złożenia burgera – ztostowaną bułę posmarowaną sosem, sałatę, cebulę, ser i boczek do położenia. Masz? No to lecimy!
Teraz super by było odwrócić mięso nie niszcząc crustu i nie rozwalając go na małe kawałki. Tu świetnie się sprawdza szpachelka tynkarska – tylko uwaga, jak kupiłem najtańszą z Auchan to po pierwszym użyciu zaczęła z niej schodzić jakaś emalia i zaczęła rdzewieć, poszukajcie jakiejś dobrej z nierdzewki. Ewentualnie taka zdrapywaczka do ciasta albo bardzo cienka szpachelka kucharska da radę, ale tu chodzi o to, żeby jednym jebnięciem zeskrobać całe dobro i przewrócić bez strat chujem do góry. No i na litość boską – nie rób tego na teflonie. Stainless steel/ cast iron.
Tu ciasto-pieniądz. Trzeba zacząć trochę zapierdalać, bo burgery są najlepsze na świeżo. Jedna strona mięsa będzie się robić jakieś 30 sek – 1min. Lepiej trochę przeciągnąć niż nie dosmażyć, ale nie spal tego kurwa. W tym czasie powinieneś mieć przygotowane wszystko do złożenia burgera – ztostowaną bułę posmarowaną sosem, sałatę, cebulę, ser i boczek do położenia. Masz? No to lecimy!
Teraz super by było odwrócić mięso nie niszcząc crustu i nie rozwalając go na małe kawałki. Tu świetnie się sprawdza szpachelka tynkarska – tylko uwaga, jak kupiłem najtańszą z Auchan to po pierwszym użyciu zaczęła z niej schodzić jakaś emalia i zaczęła rdzewieć, poszukajcie jakiejś dobrej z nierdzewki. Ewentualnie taka zdrapywaczka do ciasta albo bardzo cienka szpachelka kucharska da radę, ale tu chodzi o to, żeby jednym jebnięciem zeskrobać całe dobro i przewrócić bez strat chujem do góry. No i na litość boską – nie rób tego na teflonie. Stainless steel/ cast iron.
Po przewróceniu powinniśmy znowu posolić i popieprzyć (o czym zawsze zapominam) i dodać plaster sera na każdy placek. Gugi i inne prosy polecają zakryć teraz na 30s-1min placek z serem metalową miseczką żeby ser się lepiej roztopił, ale IMO to opcjonalne (i wkurwiające). Natomiast im grubsze Twoje kawałki sera tym gorzej się będzie topił. Jak po minucie się nie stopił ładnie, to weź jeszcze zeskrob (jednym ruchem, SIUP!) burgera i przewróć tak żeby leżał na serze. Mięso się nie przeciągnie za bardzo, a ser się dotopi szybko.
No i teraz asemblacja (xD):
Buła
Sos
Sałata (jeżeli masz pomidora albo pikle to sałatę daj na górę, a te warzywa tutaj)
Kotlet z serem 1
Kotlet z serem 2
Boczek
(sałata jeżeli masz na dole pomidorka)
Karmelizowana cebula – jeżeli robiłeś
Sos
Buła
Wpierdalaj. Ja wypierdalam. Smacznego.
No i teraz asemblacja (xD):
Buła
Sos
Sałata (jeżeli masz pomidora albo pikle to sałatę daj na górę, a te warzywa tutaj)
Kotlet z serem 1
Kotlet z serem 2
Boczek
(sałata jeżeli masz na dole pomidorka)
Karmelizowana cebula – jeżeli robiłeś
Sos
Buła
Wpierdalaj. Ja wypierdalam. Smacznego.