14
Od pewnego czasuregularnie, raz w miesiącu odwiedzam park trampolin. Najpierw robiłem to dla aktywności fizycznej. Dla sportu. Dla rozrywki. Ucieczki od biurka w korpo. Mam 26 lat. Nie mam dziewczyny. A to moja spowiedź.

Którego razu na trampoliny przyszła ona. Szczupła brunetka. Szorty, obcisła bluzka, może nieco za krótka. Właśnie skończyłem sesję 7 sekundowego zwisu na linie. Dłużej nie mogłem się utrzymać. Spadłem w te gąbki. Wygrzebałem się jakoś, stanąlem obserwując czy może ktoś podziwia moje akrobacje. Wtedy ona złapała huśtającą się linę. Z gracją oplotła linę nogami, opierając stopy o dolny węzeł podczas gdy jej kształta pupa przycupnęła na wyższym, większym węźle. Odchyliła się do tyłu a jej długie włosy swobodnie falowały w rytm bujania na linie. Stałem tam, w tych gąbkach jak zahipnotyzowany. Ręka nieświadomie powędrowała do kindybała. Zsunąłem dresy, gąbki całkowicie mnie zasłaniały prawie do ramion. Jej  powiewającebwłosy były niemal na wyciągnięcie ręki. Uda, lekko opalone mocno ściskały linę.
Doszedłem. 
Poczułem wstyd.
Wybrałem penisa w jedną z gąbek.
Wyjąlem ją z tego basenu z pewnym obrzydzeniem. 
Odłożyłem na bok.
Sperma lśniła na jednym z boków.
Musiałem to zasłonić jakoś.
Wziąłem drugą gąbkę. Przyłożyłem do tej ospermionej. Przykleiły się.
Odlożylem je na bok i szybko pobiegłem do szatni. 
Minął tydzień.
Nie miałem odwagi tam wrócić.
Drugi tydzień miał się ku końcowi a ja nabrałem odwagi żeby tam wrócić.
Dwie sklejone gąbki były dokładnie tam gdzie je zostawiłem. Wszedł w gąbczastą otchłań. Odetchnąłem głęboko wciągając unoszący się kurz. 
Parki trampolin tak pachną. Kurzem i gąbkami przesiąkniętymi potem.
Stałem tam nieśmiało się rozglądając. W pobliżu nie było nikogo. 
Sięgnąlem w dół.
Zsunąlem dres z bioder. Zacząłem się masturbować. 
Po kilkunastu sekundach było po wszystkim. Wybrałem penisa w gąbczasty sześcian. Przelożylem go do dwóch wcześniej sklejonych. 

Wróciłem tam tydzień później. 
Trzy gąbki były niemym świadectwem mojej chuci.
Kurz.
Stary pot.
Gąbki.
Kindybał.

Dzisiaj, jak w każdą sobotę od kilku miesięcy przykleiłem kolejną gąbkę.
Jest ich tam 47.
W gąbki zwalone
Obrazek zwinięty kliknij aby rozwinąć ▼
0.073169946670532