20
Holow Knight Silksong
Cześć Dzidki
Pochwalę się, bo to chyba moje największe growe osiągnięcia.
Przeszedłem na 100 % Holow Knight Silksong.
Do gry miałem dwa podejścia. Jako fan pierwszej części, kupiłem ja na premierę. I bardzo starałem się ją polubić, ale brakowało mi klimatu jedynki, tej specyficznej nostalgi, a świat i eksploracja wydawały mi się niespujne i liniowe. Plus, choć lubię trudne gry, tu trudność wydawała mi się sztuczna i nażucona dla zasady, bo to druga część i musi być trudniejsza od poprzedniczki. W 30 godzin doszedłem do końca drugiego aktu i wtedy zorientowałem się, że zablokowałem sobie możliwość osiągnięcia zakończenia Cursed Child na tym sejwie. Jako perfekcjonista wkórwiłem się przeokrutnie i odstawiłem Silksong na parę miesięcy.
Ale coś kazało mi do niej wrócić i chyba nigdy nie miałem takiego flow podczas grania w jaka kolwiek grę. Pamięć mięśniowa sprawiła, że przebijałem się jak nóż przez kupę przez bosów, którzy za pierwszym razem padali po wielu podejściach. Geniusz tej gry polega na tym, że zaczynasz ją doceniać, jak umiesz w nią grać.
Pewnie, po drodze było wiele momentów zwatpienia (a rekordów Setha nie zamierzam nawet próbować bić), ale czułem, że pokonam każdą przeszkodę, jaką gra prze demną postawi. Na tym jebanym Cursed Child spędziłem bite pięć godzin, zanim się udało. A 3 akt, którego wcześniej nie grałem, przyprawił mnie o nowe siwe włosy. Ale dziś rozjebałem Lost Lace. Za 4 podejściem. I czuję w sobie dziwną pustkę. Czekam na dlc.
Każdemu fanowi Hollow Knighta, który odbił się od Silksong, polecam dać tej grze jeszcze jedną szansę.



Obrazek zwinięty kliknij aby rozwinąć ▼
0.060825109481812