Witajcie Przyjaciele!
Po wielu latach przewijania tej strony, postanowiłem stworzyć konto pod wpływem Użytkownika Dzekson4400.
Mam na imię Mateusz, jestem alkoholikiem.
Piłem od 14 roku życia. Wielokrotnie próbowałem się oderwać od tego bagna, lecz nie byłem w stanie zrobić tego samodzielnie.
21 Lutego 2025 pod namową Kolegi, i w stanie mocnego upojenia podjąłem decyzję o pójściu na myting AA.
Droga do trzeźwienia nie jest ani łatwa, ani trudna. Jest wyboista.
Piątek, 2 Maja 2025
Podjęta walka postawiła mnie przed pierwszym wyzwaniem. Pierwsza trzeźwa majówka w życiu. Zostałem sam w Domu już w Czwartek (mieszkam w bliźniaku), i nic nie wskazywało na jakiekolwiek uderzenia nawrotu nałogu. Dzień był przyjemny, pograłem sobie w Warzone, popracowałem trochę na podwórku. Godzina 20, wyłączyłem grę, i nastał koszmar. 5 minut wcześniej śmiałem się sam z siebie ze znajomymi, których poznałem w grze, że mam najwięcej chromosomów, że jestem jak kula u nogi, i miałem bardzo miły wieczór (faktycznie, jestem słaby w CODa). Wystarczyło 5minut, bym poczuł przeszywającą samotność, i niemoc. W głowie miałem tylko 0,7 i 4 piwa. Poddałem się. Walcząc ze sobą przegrałem. Jadę do żabki. Wstałem, poszedłem założyć buty. Szybciej niż poczułem się samotny, i szybciej niż doszedłem do drzwi zaczeło tak lać, i tak napierrrrrdalać piorunami, że miałem wrażenie, że świat się kończy. Cofnąłem się o krok. Osobiście uważam, że upadłem, bo decyzję podjąłem, lecz finalnie nie pojechałem, nie kupiłem gorzały, nie wypiłem. Ocenę pozostawiam Wam wszystkim.
Sobota, 3 Maja 2025
Nie spałem całą noc, zapadałem tylko w niespokojny letarg na kilkanaście minut, i czułem się jakby mnie tramwaj potrącił. Nie byłem w stanie funkcjonować. Mentalne dno, i metr mułu, fizycznie jeszcze gorzej. Miałem stany lękowo-depresyjne, i pomimo skrajnego wyczerpania organizmu, nadal nie mogłem spać. Dzień minął spokojnie, ze względu na święto. Wieczór nie był samotny. Pomimo że Narzeczona jeszcze nie wróciła od swojej Mamy, to przyjechał mój Bartuś. Jednym zdaniem 116kg ciepłych kluch, za którego rękę bym sobie dał uciąć. Każdemu życzę takiego Przyjaciela. Jeśli to czytasz, to się uśmiechnij. Nic nie wskazywało na to, że będzie powtórka z rozrywki. Przecież było tak miło, tak przyjemnie, więc na c**j mi voojitsu? Czar prysł kiedy po odprowadzeniu do samochodu, i 4 papierosach na rozchodniaczka wróciłem do Domu. ON BYŁ PRZED BRAMĄ, ROZMAWIAŁ Z MOIM SĄSIADEM, A JA CZUŁEM SIĘ SAMOTNY. Niestety, ale musiałem iść spać, pracuję co Niedzielę od 5 rano. Kolejna noc bez snu, a później 8h katorgi, której nie lubię.
Dopiero kiedy moja Narzeczona wróciła do Domu w Niedzielę, kiedy nie byłem sam, mogłem usnąć. Od tych kilku dni nadal jednak mam problemy z powrotem do regularnego snu. Nie wiem ile to potrwa.
To dopiero początek mojej drogi ku normalności, i trzeźwości. Bardzo się wstydzę tego kim się stałem, i jest mi z tym mega źle. Żałuję wielu zachowań, i rzeczy które zrobiłem.
Wykazaliście się wsparciem w moją stronę, czego nigdy się nie spodziewałem, dlatego chciałbym pomóc chociaż jednej osobie przejżeć na oczy, i ruszyć w tą drogę, którą sam pokonuję.
Jeżeli masz swojego Bartusia, jeżeli twoja Żona/Narzeczona/Dziewczyna jest tak blisko, byś nazwał Ją Przyjaciółką, jeżeli możesz powiedzieć o tym problemie Rodzicom, Bratu, Siostrze, komukolwiek do kurwy nędzy, to to zrób, póki nie jest za późno.
Poczułem się zobligowany do tego wpisu waszym NIESAMOWITYM zachowaniem.
Dziękuję wszystkim za odzew po moim komentarzu.
Niech Wam wszystkim Bóg błogosławi, jakkolwiek Go rozumiecie.
PS. Proszę o przychylność do tej wypowiedzi, nie wiem jak tutaj działa wchodzenie na główną, ale jeśli ten wpis tam trafi, to może ktoś nabierze wiatru w żagle, i złapie za ster swojego okrętu.
WY-