13
Idę oddać te plastiki do kaucjomatu. Historia sprzed jakichś 30 minut.

Gość przede mną z dwiema/trzema siatami puszek. Trochę taki typowy Janusz z wyglądu, ale nie oceniam. Puszki same po piwsku — dobra, jednak oceniam.

Wiecie, jak w Lidlu wystarczy położyć puszkę/butelkę na początku taśmy i automat sam ją sobie spokojnie wciąga, nie? No to ten kurwa prawie całą rękę wpychał do środka razem z puszką. Automat na czerwono nakurwia komunikatem, żeby nie wpychać, nie popychać i wkładać powoli, a ten dalej swoje. Kilka razy pod rząd. Kaucjomat oczywiście nie przyjmuje, a chłop za każdym razem gapi się na komunikat z miną karpia i zaczyna kurwić, o chuj chodzi.

Ze trzy minuty obserwowałem ten cyrk na żywo. W końcu, po serii bluzgów, że automat chujowy, butelki chujowe i w ogóle o chuj tu chodzi, odwraca się do mnie z taką błagalną miną, jakby miał się zaraz rozpłakać xD

— Połóż pan kurwa tę puszkę na początku zamiast wpierdalać ją razem z ręką, to wejdzie.

No i nie zgadniecie.

Posłuchał.

Zaczęło działać.

Kurwa, nawet te puszki i butelki, które wcześniej uznał za „niezwrotne”, bo automat ich nie chciał przyjąć, nagle magicznie zaczęły wchodzić. Chłop szczęśliwy jak dziecko, które dostało lizaka od pedofila z pobliskiej furgonetki.

W końcu odbiera paragon i sobie idzie.

Moja kolej.

Podchodzę.

AUTOMAT PEŁEN. CZEKAJ NA OBSŁUGĘ.

Nosz ja pierdolę.
Obrazek zwinięty kliknij aby rozwinąć ▼
0.085217952728271