8
Mitologia bez bogów- kosmiczny koszmar według H.P. Lovecrafta
Gdy człowiek patrzy w nocne niebo, zwykle widzi pustkę. Ciemność przetykaną światłem odległych gwiazd. Zimne punkty zawieszone tak daleko, że wydają się nieruchome. Łączymy je w konstelacje, nazywamy planety imionami bogów, budujemy teleskopy, tworzymy mapy nieba i przekonujemy samych siebie, że wraz z każdym kolejnym odkryciem Wszechświat staje się odrobinę bardziej zrozumiały.

Nic bardziej mylnego. Im więcej się dowiadujemy, tym więcej pytań pozostaje bez odpowiedzi. Na niektóre z nich być może nigdy nie będzie nam dane jej poznać. Istnieje bowiem ryzyko, że jeśli człowiek zbyt długo i zbyt uporczywie wpatruje się w otchłań, pewnego dnia otchłań może spojrzeć na niego.
Mitologia bez bogów- kosmiczny koszmar według H.P. Lovecrafta
I. Przed nastaniem czasu

W opowiadaniach samotnika z Providence Ziemia nie jest centrum stworzenia. Nie została przygotowana dla człowieka, nie wyznaczono jej żadnego szczególnego celu, a Wszechświat nie podlega moralnemu porządkowi. Istniał przez niewyobrażalne eony przed pojawieniem się naszego gatunku i będzie trwał długo po jego zniknięciu. Na tle kosmicznych odległości i czasu ludzkość nie jest nawet ziarnkiem piasku na nieskończonej plaży. Jest pyłem, krótkim, niemal niezauważalnym epizodem w nieustannym cyklu narodzin i śmierci miliardów gwiazd. Tak naprawdę na samym początku nie ma nawet początku. Nie istnieją bogowie podobni do tych, których znamy z mitologii i skodyfikowanych religii jak: Ra, Uranos, Ymir czy Jahwe. Żaden demiurg nie stworzył człowieka po to, aby nim władać, osądzać go i oczekiwać moralnego posłuszeństwa.
Mitologia bez bogów- kosmiczny koszmar według H.P. Lovecrafta
Dla istot, które ograniczony kulturą i religią ludzki umysł nazwałby bogami, jesteśmy niemal niedostrzegalni. Są one raczej uosobieniem praw kosmosu, chaosu, przestrzeni, nieskończoności oraz sił całkowicie obcych ludzkiemu doświadczeniu. W jednym ze swoich listów Lovecraft przedstawiał Wszechświat jako rzeczywistość pozbawioną celu, kierunku i ostatecznego znaczenia. Z tego właśnie przekonania wyrasta koncepcja określana później przez badaczy mianem kosmicznego indyferentyzmu. Człowiek może nazywać te istoty bogami. Nie oznacza to jednak, że one same wiedzą, iż nimi są, ani że w ogóle interesuje je istnienie kogoś takiego jak człowiek.
Mitologia bez bogów- kosmiczny koszmar według H.P. Lovecrafta
II. Pozaludzkie

Mówi się o tych, którzy przybyli na Ziemię z odległych gwiazd w zamierzchłych eonach. W przeciwieństwie do abstrakcyjnych bytów z najdalszych głębin kosmosu zdają się posiadać pewną formę cielesnej postaci. Być może jednak już samo takie stwierdzenie jest błędem. To, co potrafi zarejestrować ludzki umysł, może być jedynie trójwymiarową manifestacją czegoś znacznie bardziej złożonego, bytu pochodzącego z rzeczywistości tak odległej od naszego doświadczenia, że umysł mimowolnie próbuje zamknąć go w jedynych dostępnych sobie ramach.
Mitologia bez bogów- kosmiczny koszmar według H.P. Lovecrafta
Lovecraft nakreśla historię pewnego bytu, który przybył z gwiazd, a następnie spoczął na Ziemi w zatopionym mitycznym mieście. Pamięć o podobnych bóstwach miała przetrwać w bardzo dawnych kulturach, a w odległych zakątkach świata do dziś oddawana jest im cześć. Ich natura jest groźna nie dlatego, że są złe w ludzkim rozumieniu tego słowa, lecz dlatego, że pozostają całkowicie obojętne wobec ludzkiego życia. Mrówka rozdeptana przez człowieka nie ginie dlatego, że człowiek prowadzi z nią metafizyczną wojnę. Po prostu znalazła się w niewłaściwym miejscu.
Mitologia bez bogów- kosmiczny koszmar według H.P. Lovecrafta
Z czasem Ziemia staje się areną kolejnych migracji. Pojawiają się przybysze z gwiazd, konflikty pomiędzy nieludzkimi rasami oraz cywilizacje rozwijające się przez miliony lat. Odkrywamy, że Starsze Istoty miały przybyć na młodą Ziemię z kosmosu w epoce poprzedzającej rozwój większości znanego nam życia. Ich miasta istniały już w czasach, gdy formowały się skały liczące dziś niemal miliard lat. Były rozwiniętymi biologami i inżynierami, a Lovecraft sugeruje nawet, że eksperymentując z ziemską materią organiczną, mogły przyczynić się do powstania późniejszych form życia. Jest to całkowite odwrócenie tradycyjnego mitu stworzenia. Nie ma boskiego aktu powołującego człowieka do istnienia. Zamiast niego może istnieć laboratorium obcej cywilizacji. Człowiek zaś może być jedynie skutkiem ubocznym eksperymentu, którego twórcy nigdy nie uważali za szczególnie ważny.
Mitologia bez bogów- kosmiczny koszmar według H.P. Lovecrafta
III. Świat przed nami

Im bliżej współczesności, tym bardziej kosmiczny horror zaczyna przypominać archeologię, antropologię i zapomnianą legendę. Lovecraft oraz późniejsi autorzy rozwijający jego świat zaludnili pradawną Ziemię rasami i cywilizacjami znajdującymi się gdzieś pomiędzy człowiekiem a całkowicie obcymi istotami. Nie wszystkie należą jednak w równym stopniu do osobistej pseudomitologii Lovecrafta. Część pochodzi z twórczości jego przyjaciół i korespondentów, inne zostały rozwinięte dopiero przez późniejszych pisarzy.
Mitologia bez bogów- kosmiczny koszmar według H.P. Lovecrafta
Hyperborea, Valusia, K'n-yan i inne pradawne krainy funkcjonują obok siebie, mimo że nigdy nie stworzono jednej oficjalnej mapy ani spójnej kroniki tego świata. Z punktu widzenia narracji jest to jednak ogromna zaleta, czytelnik nigdy nie otrzymuje kompletnej odpowiedzi. Odnajduje jedynie ślady, fragmenty zapisków, przeklęte manuskrypty, ruiny niepasujące do znanej historii oraz lokalne mity. Dopiero z czasem zaczyna podejrzewać, że wszystkie te pozornie niezwiązane ze sobą elementy mogą opowiadać o tej samej, znacznie większej historii.
Lovecraft wykorzystuje rzeczywistą historię geologiczną Ziemi jako rusztowanie dla „historii ukrytej”. Wydarzenia z jego opowiadań zostają niekiedy wciśnięte pomiędzy autentyczne epoki geologiczne, dzięki czemu fantastyka zaczyna przypominać alternatywną paleontologię lub archeologię. Co, jeśli warstwy skał, skamieniałości i pradawne ruiny nie opowiadają wyłącznie historii natury, lecz kryją ślady cywilizacji, których istnienia nigdy nie powinniśmy odkryć? I co ważniejsze, co, jeśli poprzedni mieszkańcy nigdy naprawdę tego domu nie opuścili?
Mitologia bez bogów- kosmiczny koszmar według H.P. Lovecrafta
IV. Współczesny koszmar

Właściwy horror Lovecrafta zazwyczaj rozpoczyna się dopiero w czasach ludzi. Bohaterowie nie walczą w pradawnych wojnach ani nie przemierzają kosmosu na pokładach międzygwiezdnych okrętów. Są bibliotekarzami, profesorami, lekarzami, studentami lub zwykłymi mieszkańcami Nowej Anglii. Ktoś odnajduje dokument. Ktoś inny dziedziczy stary dom. Czyta niewłaściwą książkę. Rozpoczyna badania nad historią własnej rodziny. Wyrusza na ekspedycję. Później odkrywa, że oficjalna historia świata jest niekompletna. Wtedy pojawiają się istoty oraz ludzie, którzy za pomocą nauki, okultyzmu albo czegoś znajdującego się pomiędzy nimi dotknęli wiedzy, której człowiek nigdy nie powinien posiąść.
Mitologia bez bogów- kosmiczny koszmar według H.P. Lovecrafta
Granica pomiędzy magią a nauką pozostaje przy tym celowo niejasna. Tak zwane czary mogą być w rzeczywistości formą nieludzkiej geometrii pozwalającej przekraczać granice przestrzeni i wymiarów. Necronomicon może wyglądać jak księga magiczna, lecz równie dobrze może zawierać wiedzę o Wszechświecie, którą średniowieczny człowiek potrafił opisać wyłącznie językiem demonologii. Jedną z najbardziej charakterystycznych cech twórczości Lovecrafta jest właśnie możliwość, że okultyzm stanowi jedynie źle zrozumianą naukę. To, co człowiek nazywa demonem, nie musi pochodzić z piekła. Może być organizmem, inteligencją lub zjawiskiem wywodzącym się z obszarów rzeczywistości, których istnienia współczesna fizyka jeszcze nie potrafi opisać. Największy lęk nie rodzi się więc z przekonania, że legendy są prawdziwe. Rodzi się z podejrzenia, że być może od samego początku opisywały coś zupełnie innego.
Mitologia bez bogów- kosmiczny koszmar według H.P. Lovecrafta
V. Dziedzictwo mitologii

Lovecraft zmarł w 1937 roku, lecz stworzona przez niego pseudomitologia zaczęła żyć własnym życiem. August Derleth i Donald Wandrei założyli wydawnictwo Arkham House, pomagając ocalić i rozpowszechnić jego twórczość. Kolejni autorzy dopisywali następne bóstwa, księgi, rasy, miejsca i wydarzenia. Z czasem Mity przeniknęły do literatury, komiksów, gier fabularnych, planszówek, filmów oraz gier komputerowych. Sam motyw zakazanej wiedzy prowadzącej do odkrycia przerażającej kosmicznej prawdy stał się jednym z najbardziej rozpoznawalnych schematów współczesnego horroru. Późniejsze wersje Mitów nie zawsze pozostają jednak zgodne z wizją samego Lovecrafta. Dlatego dziś trudno mówić o jednym, bezspornym kanonie.
Obrazek zwinięty kliknij aby rozwinąć ▼
9
W ciągu ponad czterech tysięcy lat istnienia hinduizm wykształcił imponujący panteon bóstw oraz rozbudowany system wierzeń i filozofii. Jego wyznawcy opracowali liczne zaklęcia i rytuały, które ich zdaniem umożliwiały nawiązanie kontaktu z boskimi istotami, zwanymi dewami (w rodzaju żeńskim: dewi), a także wywieranie na nie wpływu. Wszystkie te praktyki miały jeszcze jeden, istotny cel: uzyskanie dostępu do boskiego świata zamieszkiwanego przez te istoty.
1. Kształtowanie się wierzeń i kasty kapłańskiej

Zgodnie z aktualnym stanem badań, uważa się, że hinduizm narodził się wśród ludów aryjskich, które osiedliły się na terenach dzisiejszych Indii po upadku cywilizacji doliny Indusu, około 1500 roku p.n.e. Aryjczycy byli wojowniczym ludem, zamiłowanym w muzyce, śpiewie, tańcu i napojach. Czcili boga nieba i wód o imieniu Waruna oraz spożywali somę [1], rytualny napój wytwarzany z soku rośliny o tej samej nazwie. Wierzyli, że soma przynosi nieśmiertelność, dodaje odwagi i leczy choroby.

W okresie od około 1500 do 500 roku p.n.e. Hindusi stworzyli zbiór świętych pism zwanych Wedami. Zawarto w nich opisy narodzin wszechświata, walk pomiędzy bohaterami a demonami oraz hymny i wezwania kierowane do dewów. Z czasem ukształtował się system kastowy, w którym najwyższą pozycję zajęli kapłani zwani braminami. Ich status stał się dziedziczny, a funkcje religijne przekazywano z ojca na syna. Bramini czuwali nad przestrzeganiem rytuałów i właściwym składaniem ofiar, zgodnie z nakazami świętych pism.

[1] rytualny napój o ogromnym znaczeniu w religii wedyjskiej, opisywany w Rigwedzie. Pochodzenie fizyczne somy do dziś pozostaje tajemnicą, ponieważ oryginalna roślina nie została jednoznacznie zidentyfikowana. Proponowane kandydatury obejmują min. przęśl i muchomor czerwony
Fotografia nr 1

Scena przedstawia moment z hinduskiego eposu Mahabharata, w którym królowa Draupadi zostaje upokorzona po tym, jak jej mąż przegrał ją w grze w kości. Podczas próby publicznego rozebrania, bóg Kryszna interweniuje, chroniąc jej honor sprawia cud, dzięki któremu kolejne warstwy materiału pojawiają się w nieskończoność, uniemożliwiając odsłonięcie królowej.
Dźwięki mantr i iluzja nieśmiertelności, w cieniu dewów i asurów: o ezoterycznych korzeniach hinduistycznego świata
2. Bogowie przeciw demonom

W Wedach dewy utożsamiano z siłami dobra, natomiast ich przeciwników asurów (demonów) z mocami destrukcji. Często podkreślano, że asurowie dysponują potężną magią i potrafią tworzyć złudzenia. W jednej z wielu opowieści demon Maricha przybrał postać gazeli, by zwabić i oszukać Ramę – jednego z awatarów boga Wisznu. Jednak Rama nie dał się zwieść: przejrzał iluzję, odkrył prawdziwą tożsamość asura i przeszył go strzałą tak potężną, że demon przeleciał przez cały „ocean”.

Magia w tradycji hinduskiej powiązana została z koncepcją maya – pojęciem, które pierwotnie oznaczało moc lub mądrość, a z czasem zaczęło symbolizować iluzję. Maya stała się określeniem przepaści między ludzkim postrzeganiem rzeczywistości a nieustannie zmieniającym się, niestabilnym światem materialnym.
Fotografia nr 2

Na obrazie, pochodzącym prawdopodobnie z północnych Indii, przedstawiono boginię Kali w chwili, gdy zabija zielonego asurę Nisumbhę. Motyw zabijania asurów przez bóstwa jest często powtarzanym tematem w sztuce hinduskiej, symbolizującym zwycięstwo dobra nad siłami chaosu i zniszczenia.
Dźwięki mantr i iluzja nieśmiertelności, w cieniu dewów i asurów: o ezoterycznych korzeniach hinduistycznego świata
3. Magiczne księgi i teksty

Podobnie jak wyznawcy innych systemów religijnych, wielu Hindusów poszukiwało bezpośrednich dróg do osiągnięcia boskiego wywyższenia. Atharwaweda, skomponowana około 1200–1000 roku p.n.e., zawiera 730 hymnów i 6000 mantr przypisywanych mędrcom Atharwanowi, Angirasowi i Bhrigu. Oprócz tekstów mających zapewniać długie życie, leczyć rany, odpędzać demony czy pomagać w zdobyciu partnera do małżeństwa, Atharwaweda wspomina również o amuletach, co sugeruje, że ich użycie było powszechne wśród mieszkańców starożytnych Indii. W jednej z pieśni opisano amulet wykonany z odłamków dziesięciu świętych drzew, który miał chronić przed opętaniem.

W tekstach pojawiają się także wzmianki o duchowo zaawansowanych tantrykach (okultystach), którzy praktykowali rytuały takie jak hipnoza w celu tworzenia iluzji. Atharwaweda zawiera również ślady starszych, być może szamańskich tradycji na przykład praktyk egzorcystów (odżha) oraz kultu Agniego, boga ognia. Wierzono, że Agni oczyszcza dusze zmarłych i przenosi je ze stosu pogrzebowego, odrodzone i gotowe do ponownego wejścia w świat materialny.
Fotografia nr 3

Wizerunek hinduskiego wróżbity przepowiadającego przyszłość swojej klientce.
Dźwięki mantr i iluzja nieśmiertelności, w cieniu dewów i asurów: o ezoterycznych korzeniach hinduistycznego świata
3. Wzmianki w kulturze popularnej

W XX wieku Indie zyskały reputację kolebki magicznych pokazów, a iluzjoniści tacy jak Sorcar Senior i Vazhakunnam nazywany „Ojcem Magii”  cieszyli się dużą popularnością. Do ich charakterystycznych występów należała Cheppum Panthum – sztuczka z kubkami i piłeczkami, w której te ostatnie w tajemniczy sposób pojawiają się i znikają oraz indyjska wersja słynnej sztuczki z liną, w której mag sprawia wrażenie, jakby wspinał się po unoszącej się w powietrzu linie. Tę właśnie sztuczkę znaną jako „lewitująca lina” po raz pierwszy opisał już w XIV wieku arabski podróżnik Ibn Battuta. [2]

[2] dla graczy w odcinku 54 serii „Zagrajmy w crapa” NRGeek omawia grę Unearthed: Trail of Ibn Battuta,
Obrazek zwinięty kliknij aby rozwinąć ▼
0.081912040710449