5
Pewnego jesiennego wieczoru, w piąteczek zachciało mi się browarka. Do Lidla najkrótsza droga może nie jest najbezpieczniejsza bo trzeba przejść  tory i park ale za to można zaoszczędzić kilka minut. Poszedłem, kupiłem piwko i ciastka Hit, takie okrągłe. Wracam. Przy torach siedzi gostek a na kolanach ma pudełko butów. Myślę sobie dziwnie się zachowuje, unika mojego wzroku. A dopiero co ktoś tory wysadził. Tyle się ostatnio gada. Może szpion?
Trochę się obsrałem. Ale podchodzę.
-Co ty tu bombę podkładasz?! – pytam udając odwagę.
Gostek podnosi wzrok i widzę, że oczy ma szkliste, pociąga nosem. Ewidentnie płakał.
-Co jest?
-Nieważne… - obciera oczy rękawem
-Mów! Może pomogę.
-Gówno a pomożesz! – powiedział, ale nie ze złością, ze smutkiem i beznadzieją w głosie - W marcu  zmarł mój tata. Matka miesiąc po nim. Ojca było mi szkoda bo nagle… dostał zawału w pracy. Po matuli mi ulżyło bo długo ją rak zżerał. Potem... – Rozpłakał się.
Usiadłem przy nim chociaż pizgało. Szlochał dłuższą chwilę.
-Latem pojechaliśmy z żoną i synkiem nad jezioro. – Zebrał się w sobie choć dalej głos mu się łamał. – Chwila nieuwagi. Ja nic nie zauważyłem, żona nic nie zauważyła, ratownik nic nie zauważył. Jak wyciągnęli Janka to już nic się nie dało zrobić…     
W międzyczasie wyciągnąłem Żuberka, otworzyłem kluczem od klatki, podałem mu. Sobie otworzyłem drugie.
Znów otarł oczy. Pociągnął łyczek
- Żona mnie zostawiła, mieszka u matki – trochę się uspokoił – Mówi, że za bardzo go przypominam. Pewnie mnie obwinia. Nic dziwnego. Sam się obwiniam.
Jedyne co mogłem wtedy powiedzieć to – O chuj!.
-Właśnie wróciłem od weterynarza. – Wskazał na pudełko CCC, które cały czas ma na kolanach. I znów zaczął płakać – Powiedział, że Lucka nie da się uratować i trzeba go uśpić.
Otworzył pudełko. W środku leżał kot. Czarno-biały dachowiec.
-Wiesz? – powiedział cicho, smutno, z westchnięciem – Ja już chyba nie mam siły.
On płakał, mi się oczy pociły. Siedzieliśmy tam ładną chwilę, aż mi w dupę nie zmarzłem.
Wstałem jak się trochę uspokoił. Już wcześniej zauważyłem leżącą obok niego saperkę.
-Gdzie go pochowamy? – spytałem.
Wykopałem zgrabny dołek, on włożył pudełko. Płakał jak zasypywałem. Jak skończyliśmy to nakazałem, że idziemy do mnie. W domu wypiliśmy jeszcze po piwie. Pogadaliśmy. Powiedział, że ma brata. Kazałem, żeby mi wybrał numer. Brat odebrał. Pogadałem, podałem adres, poprosiłem, żeby przyjechał. Przyjechał, zabrał go, podziękował.
Wiecie co jest najgorsze? Że nawet nie znam imienia. Wczoraj jakiś facet się powiesił a ja myślę czy to nie mój kumpel. 
Obrazek zwinięty kliknij aby rozwinąć ▼
292
Pociąg.
Pociąg.
W tym roku nie miałem kasy na prezent, więc spedziłem dwa wieczory w kanciapie i zbudowałem dla syna pociąg i suwnice. Marzyły mu się. Wszystko z resztek, listewek i innych ścinek, które leżały tam od dawna. Ko

Niezależnie od tego jak jest ciężko i trudno, nie poddawaj się. Warto wykorzystać każdą możliwość. 

Dzieciak mega mnie motywuje. 

W tym miesiącu nic się nie skleiło, brakuje mi na czynsz, święta były symboliczne, ale walczę. 

Trzymajcie kciuki dzidki.
Obrazek zwinięty kliknij aby rozwinąć ▼
0.073308944702148