Przecież oni się śmieją Polakom w żywe oczy, mówią i piszą po polsku, ale nie do Polaków. Pedantycznie, z pietyzmem omijają sformułowania typu "polski patriotyzm", mówią "swój naród", ale nie "polski naród".
Dlaczego?
Już pomijając, że w ustach Ryżego brzmiałoby to groteskowo; według ich mitologii narody to przeszłość, a oni sami są unijczykami, zarządcami ludności tubylczej, wyższą kastą. A tę tubylczą ludność trzeba ogolić, ubogacić, zbankrutować i przeflancować na modłę ustaloną w Brukseli.