Zwróćmy uwagę na dobór słów - abdykuje król albo cesarz, prezydent może najwyżej zrezygnować z urzędu.
Żyjemy w państwie, w którym zawartą w konstytucji definicję małżeństwa mają zmieniać rozporządzenia wydawane przez byle ministra. W którym rząd nie uznaje Trybunału Konstytucyjnego, prokurator krajowy został powołany nieprawidłowo, a rządząca mniejszość jest zdecydowana dokonać zamachu stanu nawet wtrącając kraj do wojny. Żyjemy w kraju, w którym przestępcy ubierają się w togi sędziów i adwokatów, a sprawa ewidentnej korupcji jest urzędowo utrącana.
Słowa Czarzastego mogą niechcący usankcjonować pewną sytuację, stanowić potwierdzenie statusu de facto.
Dlaczego? A dlaczego nie?
Prompt: wygeneruj obraz w stylu Jana Matejki, na którym Włodzimierz Czarzasty dokonuje koronacji Karola Pierwszego Nawrockiego