Dziś rocznica lądowania w Normandii (6 czerwca 1944). Mało kto wie, że Polacy byli tam od pierwszych godzin — choć nie na plażach.
Polskie wojska lądowe nie uczestniczyły w samym desancie. Sławna 1. Dywizja Pancerna gen. Stanisława Maczka (16 tys. żołnierzy) trafiła do Francji dopiero 1 sierpnia 1944 i wsławiła się walką pod Falaise. Jeden z żołnierzy Maczka, por. Mieczysław Wartalski, wspominał: „Myśmy wylądowali na plażach w Normandii dopiero w sierpniu" — i dodawał, że to opóźnienie oszczędziło dywizji ogromnych strat, bo ciężkie czołgi nie nadawały się do działań pierwszego dnia inwazji.
Ale od świtu 6 czerwca obecne były dwa inne rodzaje polskich sił zbrojnych.
Marynarka Wojenna. Już pierwszego dnia walczyły polskie okręty: ORP Dragon, ORP Krakowiak i ORP Ślązak wspierały ogniem artyleryjskim oddziały desantowe, a ORP Błyskawica i ORP Piorun osłaniały flotę inwazyjną przed niemiecką marynarką. Krążownik ORP „Dragon" był jedynym okrętem, jaki Polacy stracili u brzegów Normandii — 8 lipca trafiła go niemiecka żywa torpeda, zginęło 37 marynarzy.
Lotnictwo. Desant osłaniały m.in. polskie dywizjony ze 131. i 133. Skrzydła Myśliwskiego (tym drugim dowodził legendarny Stanisław Skalski). Pilot Dywizjonu 303, por. Witold Herbst, zapamiętał szary świt przecinany ogniem artylerii przeciwlotniczej i niemal całkowitą nieobecność Luftwaffe nad plażami. „Widok był rzeczywiście fascynujący" — pisał — a niemieckie myśliwce nie odważyły się stawić czoła setkom alianckich (w tym kilkunastu polskim) dywizjonów.
Pamiętano też o polskiej marynarce handlowej: liniowce MS „Batory" i MS „Sobieski" przewoziły żołnierzy, a statki jak SS „Kraków" czy „Poznań" — broń i zaopatrzenie.
Ich wkład upamiętniono w Warszawie — na tablicach Grobu Nieznanego Żołnierza widnieją napisy „INWAZJA W NORMANDII 6 VI 1944" (marynarzom) oraz „NORMANDIA 6 VI 1944" (lotnikom).
Cześć ich pamięci.