25
Nazywał się Jan Sasor
Mieszkał pod Leskowcem w 1980 r. Zmarł w 1999 i pochowany jest na wadowickim cmentarzu.
Mając koło 40 lat wyszedł z domu, tak pisał Dziennik Polski. Zostawił żonę, dwie córki, matkę, siostrę, pracę, mieszkanie, małego Fiata. Słuchał głosu anioła, który kazał mu szukać schronienia w górach. Próbował w Tatrach i na Chrobaczej Łące, ale go przepędzali. Spokoju zaznał w Beskidzie Małym. Był podobno serdecznym człowiekiem, lubił rozmawiać z turystami, pomagał okolicznym rolnikom, a oni jemu. Pierwsze osiem zim spędził w ziemiance nieraz przysypanej którymś metrem śniegu, nie wychodząc na zewnątrz wiele dni.
Z czasem rozpoczął budowanie swojej arki.
Jaśka już nie ma dawno, arka stoi do dziś.
Mieszkał pod Leskowcem w 1980 r. Zmarł w 1999 i pochowany jest na wadowickim cmentarzu.
Mając koło 40 lat wyszedł z domu, tak pisał Dziennik Polski. Zostawił żonę, dwie córki, matkę, siostrę, pracę, mieszkanie, małego Fiata. Słuchał głosu anioła, który kazał mu szukać schronienia w górach. Próbował w Tatrach i na Chrobaczej Łące, ale go przepędzali. Spokoju zaznał w Beskidzie Małym. Był podobno serdecznym człowiekiem, lubił rozmawiać z turystami, pomagał okolicznym rolnikom, a oni jemu. Pierwsze osiem zim spędził w ziemiance nieraz przysypanej którymś metrem śniegu, nie wychodząc na zewnątrz wiele dni.
Z czasem rozpoczął budowanie swojej arki.
Jaśka już nie ma dawno, arka stoi do dziś.
https://beskidzka24.pl/przez-lata-zyl-w-arce-na-beskidzkiej-polanie/
Humor
1 r
2