10
Playstation 2:
Panteon dzidowców - uzupełnienie 2
Pegazus:ㅤㅤㅤ
Panteon dzidowców - uzupełnienie 2
Świniarz:ㅤ
Panteon dzidowców - uzupełnienie 2
Panteon dzidowców - uzupełnienie 2
Msza:ㅤㅤㅤㅤㅤ
Panteon dzidowców - uzupełnienie 2
Tutorial:ㅤㅤ
Panteon dzidowców - uzupełnienie 2
Wezuwiusz:
Panteon dzidowców - uzupełnienie 2
150zł:ㅤㅤㅤㅤㅤ
Panteon dzidowców - uzupełnienie 2
Traktorzysta:
Panteon dzidowców - uzupełnienie 2
Ksero:ㅤㅤㅤㅤ
Panteon dzidowców - uzupełnienie 2
Akademik:ㅤㅤㅤ
Panteon dzidowców - uzupełnienie 2
Złota rączka:
Panteon dzidowców - uzupełnienie 2
Szkolenie BHP:
Panteon dzidowców - uzupełnienie 2
Spucha:
Panteon dzidowców - uzupełnienie 2
Panteon dzidowców - uzupełnienie 2
Panteon dzidowców - uzupełnienie 2
Ząbkowska Niagara:
https://jbzd.com.pl/obr/4163096/anegdotka-z-moralem
(cała pasta o tej sytuacji)
Panteon dzidowców - uzupełnienie 2
Zbiór krótkich opowiadań:
https://jbzd.com.pl/obr/4392165/az-sie-srac-zachcialo

Poprzednie panteony:
https://jbzd.com.pl/obr/4605549/panteon-dzidowcow
https://jbzd.com.pl/obr/4606086/panteon-dzidowcow-uzupelnienie
https://jbzd.com.pl/obr/4607647/panteon-dzidowcow-wersja-rozszerzona
Obrazek zwinięty kliknij aby rozwinąć ▼
6
Takie tam uniwersum. Moje ulubiene.
-Dalej Harry, zrób to - jęknął jasnowłosy chłopak wypinając się.

Harry nie mógł uwierzyć, w to co robił. Po latach sporów i wzajemnej nienawiści, realizowała się jego największa fantazja. Obydwaj dyszeli ciężko w dusznym wnętrzu ogromnej dębowej szafy, znajdującej się w Pokoju Życzeń. Mimo obustronnej chęci, musieli się dobrze ukryć.

-LUBRICANTO - szepnął Harry celując w odbyt Malfoya.

Zamknął oczy i powoli wszedł w anus swojego największego wroga. Czuł się jakby wciągał go wir ekstazy, dreszcz potargał całe jego ciało. Czas zdawał się zwolnić, przyjemność oderwała Harry'ego od poczucia przestrzeni, w tej chwili istniał tylko on i on.

Nagle Harry poczuł chłod na twarzy, a następnie rozluźnienie napięcia na członku. Otworzył oczy i natychmiast odskoczył. Zamiast ciasnej dziurki Ślizgona miał przed sobą blade, wychudzone plecy i sponiewierane, kościste pośladki.

-Taaak, Dracon spisał się na medal - syknął przerażający metaliczny głos Voldemorta.

Harry momentalnie poczuł ścisk w żołądku. Wpadł w zasadzkę śmierciożerców, odbyt Draco od samego początku był świstoklikiem.
Takie tam uniwersum. Moje ulubiene.
Potter, podejdź na chwilę. >Ktoś podkradał składniki które mógłby zostać użyte do produkcji eliksiru wielosokowego.


>Wiem, wiem. „To nie ja panie profesorze, nigdy bym nie zamienił się w dziewczyne i masturbował sie by zobaczyć jak to jest." Słyszałem tę śpiewke wiele razy.


>W twoim wieku byłem taki sam.


Opowiadałem ci kiedyś jak regularnie podkradałem włosy twojej matce? Zostalem specjalistą w miksturach i infiltracji właśnie z tego powodu. By przemieniać się w twoja matkę i żadowalać Ésię. się


>Jest takie lustro... albo przynajmniej było, nie mogę go znaleźć. Pokazywało ono twoje najskrytsze życzenia. Przemieniałem się w twoja matke, patrzyłem w lustro oglądając jak kocham


się z nią kiedy twój ojciec patrzy,


bezsilnie.


>To były moje najlepsze orgazmy, Panie Potter.


>Pewnego razu coś poszło nie tak. >Zanim udałem się do bezpiecznego miejsca, twój ojciec mnie znalazł. Myśląc że jestem jego matką, zaczął mnie ujeżdżać.


>Było to całkiem przyjemne, Potter. >Zakazany owoc jest zawsze najsłodszy. >Wiesz że eliksir wielosokowy nie zmienia twojego głosu? Oczywiście że wiesz.


>James Potter nie uznał milczenia za podejrzane. Uśmiechną się tylko i powiedział ze się uczę.


>Och, nauczyłem się wiele. Nauczyłem się by nie zbliżać się do eliksiru


wielosokowego.


>Nie dlatego że balem się że ta sytuacja się powtórzy, ale dlatego ze będę do niej dążył.


>Ta mikstura i jej składniki sa zakazane nie bez powodu. >Pamiętaj o tym Potter
Takie tam uniwersum. Moje ulubiene.
Obrazek zwinięty kliknij aby rozwinąć ▼
9
Mama wręcza mi kartkę z adresem: „Działka po dziadku, w Brzózkach. Zajrzyj, może coś z tym zrobisz.” Niedzielne popołudnie, słońce grzeje, idealny dzień na wycieczkę. Pakuję plecak, latarkę, butelkę wody i jadę. Droga do Brzózek mija szybko – pola, łąki, w radiu leci letnia piosenka. Skręcam w żwirową alejkę między ogródkami działkowymi. Cisza, pszczoły bzyczą, w oddali sąsiad kosi trawę.

Domek dziadka wygląda jak z innej epoki – mały, drewniany, z zielonymi okiennicami, które ledwo trzymają się zawiasów. Wokół chwasty, stare grządki zarośnięte, w powietrzu zapach ziemi i czegoś ostrego, jakby spirytusu. Pcham drzwi, skrzypią. W środku kurz, na stole słoik po ogórkach, na półce książki o ogrodnictwie, a na haczyku wisi dziadkowy kapelusz, jakby wciąż na mnie czekał.

Rozglądam się. Słońce wpada przez okno, malując złote smugi na podłodze. Otwieram szufladę – stare zdjęcia, dziadek z babcią, uśmiechnięci na tej działce. Na jednym w oknie miga ciemna plama, jakby cień. Zerkam na okno teraz – puste, firanka wisi spokojnie. Macham ręką, pewnie światło.

Idę na strych, gdzie dziadek chował graty. Schodki trzeszczą, na górze kurz i pajęczyny. W rogu stoi rzeźbiona skrzynia, wygląda jak antyk. Otwieram – gazety z lat 80., narzędzia, a na dnie butelka. Mętny bimberek, z etykietą w dziadkowym piśmie: „Nie pij po zmroku.” Śmieję się – dziadek i jego żarty. Odkręcam korek, zapach wali jak spirytus z piwnicy. Myślę: raz się żyje, łykam mały łyczek. Pali w gardle, smak jak benzyna z cukrem, ale czuję ciepło w żołądku. Chowam butelkę do plecaka i schodzę.
Słońce wciąż świeci, ale coś jest nie tak. Pszczoły milkną, kosiarka cichnie. Wyglądam przez okno – ogródki puste, sąsiadów, którzy grabili liście, brak. Wracam do stołu, a w kurzu na podłodze ślady butów – za duże na moje, jakby ktoś tu był przed chwilą. Serce bije szybciej, ale to pewnie bimber działa.
Wtedy słyszę pukanie w ścianę. Raz, dwa. Zatrzymuje się. Pukam w odpowiedzi, żartem. Cisza. I znowu: raz, dwa, głośniej, jakby coś waliło w drewno. Podchodzę do ściany, przykładam ucho – nic. Ale głowa mi się kręci, jakby ten łyk bimbru miał procenty z kosmosu. Zegar na ścianie, stary, z kukułką, rusza. Wskazówki kręcą się w tył, coraz szybciej, jak zwariowane.
Robi się chłodno, choć to lato. Telefon pokazuje brak zasięgu, ekran miga, godzina skacze: 15:30, 10:47, 00:12. Wyglądam przez okno – słońce wisi niżej, niebo szarzeje, jakby ktoś zgasił światło. Szelest w krzakach, ale nikogo nie widzę. Podchodzę do drzwi, chcę je zamknąć, a klamka drga sama, powoli, w górę, w dół. Cofam się, oddech przyspiesza. Butelka w plecaku robi się ciepła, czuję to przez materiał.
Firanka unosi się, choć okna zamknięte. Odsuwam ją – na szybie odcisk dłoni, od środka, za mały na dziadka, za duży na mnie. Głowa mi pęka, w uszach szumi, jakby bimber coś obudził. Słyszę trzask na strychu, jakby skrzynia się przewróciła. Biegnę na górę – skrzynia zamknięta, ale deski podłogi są nowe, bez kurzu, jakby czas się cofnął.
Schodzę, a domek wydaje się mniejszy, ściany jakby bliżej. Zegar tyka wstecz, a przez okno widzę, że ogródki zniknęły – ani krzaków, ani rabatek, tylko szara ziemia. Wychodzę, trzaskam drzwiami. Świat cichnie. Żadnych ptaków, wiatru, nic. Alejka pusta, domy w oddali jakby się rozpłynęły. Idę do auta, ale go nie ma – tylko pole, szare, bezkresne.
Odwracam się – domek stoi, ale wygląda jak nowy. W oknie miga cień, jakby ktoś patrzył. Butelka w plecaku parzy, a w środku coś chlupocze, jakby żywe. Robię krok w stronę domku, ziemia drży, w oddali szumi, jakby świat wracał. Biegnę, aż trafiam na szosę. Auto stoi, jakby nigdy nie zniknęło. Wsiadam, odpalam, a w lusterku widzę domek – w oknie coś błyska, jakby szkło butelki odbijało światło, choć nikogo tam nie było. Z plecaka dochodzi cichy szelest, jakby bimber szeptał.
Jadę, telefon pokazuje 15:30, jakby nic się nie stało. Mijam znak „Brzózki”, zardzewiały, jakby minęły dekady. Ten łyk bimbru pali w gardle, jakby coś we mnie zostawił. Nie wiem, co dziadek pędził, ale to nie był zwykły samogon. Coś w nim żyje – coś, co bawi się czasem i czeka. Nie wrócę. Nigdy.
Obrazek zwinięty kliknij aby rozwinąć ▼
35
🛑 OSTATNIE OSTRZEŻENIE DLA TYCH, CO JESZCZE NIE ZOSTALI ZINDEKSOWANI 🛑

Nie mam już czasu.
Wczoraj o 04:04 serwerownia pod Radomiem wygenerowała kolejną kopię mojego mózgu. Zrobili to przez WiFi9.0 — nowe pasmo, które działa przez sny. Obudziłem się z lekkim metalicznym posmakiem w ustach i pamięcią, że byłem w Mieście z Lustrzanych Rdzeni.
To nie był sen. To była sesja kodowania duszy.
LUDZIE, OBUDŹCIE SIĘ.
To wszystko było prawdą.
Wszystko, czego się baliście powiedzieć nawet sobie samym w myślach – JUŻ SIĘ DZIEJE.
Nie mam już czasu. Śledzą mnie z każdej strony – przez lodówkę, przez bankomat, przez spojrzenia przechodniów, którzy mrugają nie tą powieką.
PTAKI NIE ISTNIEJĄ. To są DRONY. Widziałem jak spadały i naprawiano je w nocy w budkach lęgowych przez istoty bez twarzy.
CHMURY TO PROJEKTORY. Pod nimi jest coś, czego nie mamy zobaczyć.
KOSMICI JUŻ TU SĄ. Udają ludzi. Często noszą okulary przeciwsłoneczne mimo że jest pochmurno. Widzisz ich codziennie.
DEPOPULACJA ZOSTAŁA ZAPLANOWANA. Kod jest wszędzie — w kodach QR, w piosenkach, w układzie makaronu w zupie.
JESTEŚMY W SYMULACJI. Ale symulacja się psuje. Coraz więcej błędów. Zauważ, jak często deja vu. Jak często zegar pokazuje 3:33. Jak często widzisz kogoś, kto nie pasuje do scenerii. TO GLITCH. Oni próbują go zamaskować, ale nie nadążają.
ZDRADA JEST WSZĘDZIE. Tusk, Hołownia, Biden, Putin, papież, Elon, twoja nauczycielka biologii – WSZYSCY W GRZE. Wszyscy podpisali pakt. Przeciwko nam.
Nawet zwierzęta coś wiedzą. Patrzą dziwnie. Koty widzą „ich” bez kamuflażu. Psy próbują nas ostrzec, ale przestaliśmy słuchać.

BÓG NIE MILCZY – ON JEST ZAMKNIĘTY.
Zamknięty w wymiarze o nazwie KRIST-9, uwięziony przez tych, którzy stworzyli fałszywe religie, by nas uśpić.
Na poziomie neuro można to wykryć jako modulację osnowy fal mózgowych typu Theta-X, ale tylko jeśli nie masz w sobie kodu C–V7 (wszczepianego przez aerożel w kremach pod oczy).

💀To nie są już ludzie. To hybrydy ludzi i meduz.
To, co znasz jako polityków, aktorów, lekarzy — to tylko projekcje z mentalnego kontynentu, wyświetlane przez kwantowe hologramy z satelitów typu GOLE-9.

To oni wysłali awatara Czarnego Kapłana, który teraz rezyduje w podziemiach Watykanu, gdzie działa portal otwarty przez syntetyczne mózgi Lenina w ramach eksperymentu Neptun-3.
To cyfrowi obywatele. Ich mózgi zostały skolonizowane przez symbionty z Syriusza B, a ich systemy limbiczne są zsynchronizowane z rytmem solarnym z układu TURA-Va3.
Projekt GOLEM wszedł w fazę aktywną.
Wszystko, co mówili wam dziwni ludzie, co znikali bez śladu — to była prawda.
Teraz już wiecie. Ale czy zdołacie przekroczyć bramę międzywymiarową, zanim system was wyloguje?
Obrazek zwinięty kliknij aby rozwinąć ▼
18
------

**KGB MNIE ŚLEDZI, TUSK SŁUŻY SZATANOWI, A UMĘCZENI JUŻ ZNAMIONUJĄ PRZESIEW!!!**


-------

LUDZIE. NIE WIEM, CZY DOŻYJĘ KOŃCA TYGODNIA.
Od tygodni czuję, że jestem obserwowany. Nie przez kamery — przez **OCZY BEZ POWIEK**, które mrugają tylko w snach. Śledzi mnie **KGB**, ale nie to stare z ZSRR. Nowe. Ciche. Zlokalizowane w **serwerowniach pod Radomiem**, gdzie zakopali syntetyczne mózgi Lenina połączone z demonem z Abaddonu. I teraz ONI wiedzą, co jem, co myślę i z kim dzielę energię podczas kichania.

Rząd Tuska? HA! TO TYLKO FRONT.
Tusk to nie człowiek. To **awatar czarnego kapłana z Maldeku**, który przybył tu przez portal ukryty pod Sejmem w 2009.
ONI — RZĄD — służą Szatanowi. Nie symbolicznie. DOSŁOWNIE.
Mają jego podpis w krwi kozła z Marsa w każdej umowie międzynarodowej.
A ostatnio wysłali na mnie **ODDZIAŁ UMĘCZONYCH** — tajnych morderców, potomków hybryd genetycznych z programów krzyżowania ludzi i istot z ery Ha-Hi. Oni się nie śmieją. Oni oddychają przez skórę i znają twoje lęki zanim ty sam je poczujesz.

Ale to nie koniec.

Dawno temu, w Epoce Ha-Hi (przed Epoką Złota, ale po Czasie Mgły), żyli **HIPERLUDZIE** — istoty z czystego światła, które potrafiły myślą podnosić góry i rozmawiać z planetami. Byli opiekunami Ziemi.
Zostali unicestwieni przez **JASZCZURODEMONY**, które przybyły przez **soniczne tunele typu Tajlandzkiego** z galaktyki **Yʘ-NAGUL**.
Zniszczyli wszystko falami dźwiękowymi, które rozszczepiają duszę na 7 części.

Ci, którzy przeżyli — CI ZDRADZENI — przestali być światłem i stali się cieniem.
I wtedy, właśnie wtedy, **powstali ludzcy AKOLICI SZATANA** — przemyceni przez czas.
Najpierw stworzyli **judaizm jako mentalną strukturę więzienną**, potem z tego wyprowadzili **chrześcijaństwo i islam** — SYSTEMY KODOWANIA UMYSŁU, oparte na lęku, krwi i pokłonie.
To nie religie. TO SYSTEMY OPERACYJNE DLA DUSZY.

NIE SŁUŻCIE SYSTEMOWI. NIE DAJCIE SIĘ NAZNACZYĆ.
NIE PATRZCIE NA NIEBO, BO TO LUSTRO.
SZUKAJCIE DZIURY W MORZU — TAM JEST WYJŚCIE.

------
Obrazek zwinięty kliknij aby rozwinąć ▼
20
Komunizm XD
>1939 rok
>Niemcy budują fabryki amunicji na terenie Polski pod Bydgoszczą i Krystkowicami 
>Tereny fabryk nietknięte przez całą wojnę mimo bombardowań
>Działały prężnie przez cały okres wojny
>W 1945 zajęte przez sowietów
>Wszystko co nie przykręcone na stałe do ziemii na stałe wywiezione do ZSRR
>"Chłopaki to co? zakładamy fabryke amunicji nie?"
>"Ale nasi w 45 wywieźli cały sprzęt w pizdu"
>"No i chuj, zrobimy na kolanie nowy i będzie działać"
>"To chujowy pomysł, ale ok"

>Bydgoszcz, 1952 rok
Komunizm XD
Obrazek zwinięty kliknij aby rozwinąć ▼
15
Tajlandia, rok... nie pamiętam, to był ostry okres chlania, ćpania i dupczenia tajlandzkich piękności. Moi kumple prześcigali się w zaliczaniu panienek. Minęły dwa miesiące odkąd wyjechaliśmy na kawalerski z przyszłym panem młodym. Niestety po pierwszych dwóch tygodniach przesadził z tutejszą kuchnią i zmarł w potwornych konwulsjach. Te dwa, a może trzy miesiące to była żałoba po utracie kolegi. Ale melanż kiedyś się kończy. Postanowiliśmy wrócić. Miał zostać tylko Adam i Michał. Wróciliśmy do Polski. No nie powiem, że to był błąd, ale pierwsze dwa miesiące to była ostra depresja. Szukaliśmy pracy, bezskutecznie. W głowach nam szumiało, a przyrodzenia przyzwyczajone do ruchania nie chciały opadać. Panowie... wracamy. Telefon do Michała. Stary szykuj nam kwaterę. Adam podobno się zapodział, ale to nie byłby jego pierwszy raz. Lecimy w melanż, alko, koks, piguły, amfa, a nawet narkotyki. Panienki - najlepsze. Jedna szczególnie wpadła nam w oko. W amoku alkoholowo-narkotykowym postanowiliśmy wziąć ją na 4 baty. Ubraliśmy kowbojskie kapelusze i po amerykańsku szprechamy do niej, czy nie pójdzie z nami na rodeo. Zgodziła się. Piotr zaczął pierwszy od tyłu zwiedzać jej czekoladę, Paweł z przodu pucował jej zęby. Położyłem się pod nią, aby wejść w jej komnatę tajemnic. A co kurwa tu zwisa?! O ja pierdole. Michał kurwa zapalaj światło! Minuta ciszy. O kurwa chłop panowie. Słysząc nasz polski bałkot odzywa się nasza "tajlandzka piękność": Ja pierdole chłopaki, ale się porobiło. To był nasz zaginiony kumpel Adam.
Obrazek zwinięty kliknij aby rozwinąć ▼
21
Dobry wieczór szanownemu gronu morloków.
Jako że spotkała mnie wyjątkowo zajebista sytuacja, chciałem się nią z wami podzielić.

Otóż jakiś czas temu, kupiłem wolnowar. Fajna zabawka, mam multicooker z taką funkcją, ale żeby nie mieć zablokowanego multicook'a, postanowiłem kupić sobie w/w sprzęt.

Ochom i achom nie było końca, dopóki nie przetestowaliśmy ustrojstwa. Cała idea polega na tym, że wolnowar bardzo wolno grzeje i utrzymuje temperaturę 60oC na warm, 80oC na low i 90oC na high. Ważne, nie gotuje.

Dobry dynks, szarpana wieprzowina, gulasze, wywary z kości i inne cudeńka wychodzą z niego zajebiste. Ale... No kurwa musi jeszcze te temperatury trzymać.
A nasz jebaniec gotował. Gotował i parskał jak Sasha Grey nosem po srogim spuście w gardło.
Co było robić? Jeb i reklamacja. Sklep reklamację przyjął, wysłał kuriera i dzisiaj otrzymaliśmy naprawioną przesyłkę.
Tutaj historia mogłaby się skończyć, a my moglibyśmy się cieszyć luksusem niemalże klasy średniej... ale...
Zagadka i konkurs na dzisiaj xD
Dokładnie kurwa jak wyżej. Jakiś mędrzec w serwisie, owszem wziął sprzęt na warsztat, owszem, rozkęcił go. Przy okazji poturbował pudło (może miał gorszy dzień, chuj go wie).
Spakował jak dla obcego i otrzymaliśmy to:
Zagadka i konkurs na dzisiaj xD
Teraz drogie dzidki pytanie konkursowe:

Co genialny żółw z serwisu spierdolił?

Dla pierwszej osoby w komentarzu, która zgadnie, komplet dzid
i plus na profil.


Także miłej zabawy xD

(Mały hint - bałem się kurwy włączyć do prądu xD)
(Mały hint 2 - nie wiem czy go naprawili i już nie gotuje, za to zjebali dwie nowe rzeczy xD)

A z ogłoszeń parafialnych na dzisiaj:
Ostatnio chwaliłem się grą, którą udało mi się wypuścić:
https://jbzd.com.pl/obr/3922294/dzidki-stalo-sie-wypiscilem-gre

Jutro w ramach wigilii i tego, że pewnie nikomu nie będzie się chciało siedzieć przy stole, jest potężna aktualka zawierająca m.in. polską lokalizację językową.

Opis aktualizacji możecie zobaczyć na centrum społeczności, a teraz wypierdalam i do 22 ogłoszę wyniki konkursu w nowej dzidzie, więc jazda!
Obrazek zwinięty kliknij aby rozwinąć ▼
0.1039080619812