10
Ogólnie stara sprawa (2014 rok), jakiś czas temu sobie o tym przypomniałem. Hejt na tą recenzję był tak potężny, że wydawało mi się, że dała ocenę 1 na 10, dlatego wykopałem stare magazyny, by to sprawdzić (zbierałem wszystkie od 2011 do chyba 2019, bardziej dla gier niż gazety jak większość).
Dla osób co nie znają kompletnie Isaaca - pokonanie mamy to sam początek, rzeczywiście wyświetlają się napisy jakby końcowe, ale po nich odblokowują się nowe przedmioty i poziomy, a gra właśnie polega na wielokrotnym jej przechodzeniu, które dzięki losowości zawsze wygląda w jakiś inny sposób. To trochę tak, jakby ktoś powiedział, że przeszedł szachy, bo udało mu się raz wygrać.

Wersja tekstowa
(recenzja trafiła do sekcji dla indyków i innych mniejszych gier, gdzie recenzja zajmowała maks pół strony):
CD Action - Recenzja: The Binding of Isaac Rebirth
Dla porównania, recenzja części pierwszej (wiem, że troche kiepskie zdjęcia, ale zrobiłem je już jakiś czas temu i nie będę szukał tego ponownie):
CD Action - Recenzja: The Binding of Isaac Rebirth
Komiksy z krążka (jak widać autorka dopiero co dołączyła do zespołu, rozumiem brak doświadczenia, ale jednak redakcja nie powinna dopuścić tej recenzji do wydruku, wygląda to tak jakby nikt się nad tym przedtem nie pochylił):
CD Action - Recenzja: The Binding of Isaac Rebirth
CD Action - Recenzja: The Binding of Isaac Rebirth
Bonus:ㅤㅤㅤㅤㅤ
CD Action - Recenzja: The Binding of Isaac Rebirth
Swastyki też rysować nie potrafią:
CD Action - Recenzja: The Binding of Isaac Rebirth
Obrazek zwinięty kliknij aby rozwinąć ▼
4
Obejrzałem sobie właśnie pierwszy odcinek "Fundacji", bo niby fajne i polecane. No i powiem szczerze, że fabularnie i wizualnie nawet nienajgorsze, a do tego wreszcie jakieś większe Science Fiction, które nie jest kolejnym Star Warsem albo Star Trekiem.
No ale jak zawsze jest jakieś ale, a mianowicie typowa propaganda współczesnego żydowood: wszędzie czarnuchy i ciapaki, główną bohaterką jest oczywiście silna baba (i do tego czarna), a złym typem u władzy (imperator) niezmiennie biały facet. Tyle dobrego, że na dzień dobry nie napierdalają dziwadłami od lgbtrtvagd
Więc moje pytanie (do tych którzy to faktycznie oglądali, reszta dupa cicho) brzmi: Czy warto kontynuować oglądanie? Czy może lepiej dać sobie spokój, bo im dalej w fabułę tym więcej pejsatej propagandy?


Ładna Azjatka dla atencji:
"Fundacja" - warto czy nie?
Obrazek zwinięty kliknij aby rozwinąć ▼
0.070877075195312