Spokojny dzień w pracy. Przy biurku Anetki pojawia się jej córka. W ciągu trzech sekund zbierają się wszystkie koleżanki z open space’u. Plotkarski krąg gotowy.
Główny temat: córka Anetki idzie na osiemnastkę koleżanki i trzeba wymyślić prezent. Voucher do spa? Markowe kosmetyki? Jakiś ładny szalik?
– Anon, masz jakiś pomysł? – pyta Anetka.
– Niech jej kupi seksowną bieliznę – odzywasz się spokojnie. – Dziewczyny lubią takie rzeczy.
Zapada cisza. Wszystkie spojrzenia wbite w ciebie jak w zboczeńca, który właśnie wyszedł z krzaków.
– Przecież ona ma dopiero osiemnaście lat, o czym ty w ogóle mówisz?! – syczą oburzone.
– Czyli nosi bieliznę – odpowiadasz rezolutnie.
W ich oczach właśnie awansowałeś na skończonego dewianta.
– Czyli… nie nosi bielizny? – pytasz z nieukrywanym zdziwieniem, lekko unosząc brew.
W ich spojrzeniach pojawia się już nie oburzenie, tylko czysta, żarliwa żądza brutalnego mordu.
Oblizujesz wargi i powoli, bardzo dokładnie, lustrujesz wzrokiem córkę Anetki od stóp do głów. Dziewczyna nawet nie wie, co się dzieje.
Od tamtej chwili nigdy, przenigdy więcej nie włączą cię w swoje głupie rozmowy.
Profit.