8
Uszanowanie państwu.
Chciałbym przedstawić tego oto jegomościa:
Kiedyś to byli sprzęty, teraz to nie ma
Według opisu jest to ZAPIEKACZ DO KANAPEK. Nie jakiś tam toster czy opiekacz. Zapiekacz, ale patrząc na jego historię to powinienem napisać Pan Zapiekacz.
Model MPM TSK 2022 ale niech Was nie zwiodą cyfry. 2022 to nie rok produkcji, bo ja sam jestem w posiadaniu tego urządzenia od 18 lat. A nie jestem pierwszym właścicielem.
'No to skąd go masz, magnacki? Opowiadaj, bo mnie zainteresowałeś.'
Otóż spieszę z odpowiedzią - uczciwie dostałem w ramach wymiany barterowej z kuzynem. On dostał nocleg kiedy przyjeżdżał na swoje zaoczne studia, ja dostałem zapiekacz. Ile lat wcześniej był w rodzinie - zdania są podzielone. Niektórzy, a takich jest więcej, twierdzą, że to był prawie nowiutki sprzęt kiedy trafił na wymianę. Są też tacy, którzy twierdzą, że swoje już odsłużył i nie było żalu puszczając go dalej. Tak czy inaczej wymiana opłaciła się obu stronom, patrząc z perspektywy czasu.
Krótkie wyszukiwanie w internecie kieruje nas do roku 2008, konkretnie 16. stycznia 2008, kiedy to ów sprzęt trafił do sprzedaży.
Z matmy byłem całkiem dobry, ale sprawdziłem jeszcze na kalkulatorze i wyszło mi, że sprzęt działa nieprzerwanie od 18 lat. Dużo? Mało? Nie mnie oceniać, ale na browara możemy legalnie wyskoczyć.
No i tu dochodzimy do sedna, bo zapiekacz był kluczowym elementem jeśli chodzi o picie alkoholu i imprezy.
W czasach studenckich, kiedy budżet, możliwości i umiejętności kulinarne były ograniczone, ciepły posiłek w trakcie imprezy był na wagę złota. I tu wchodzi on, cały na biało, zapiekacz-wybawca.
Szybkie tosty, na ciepło z serem i szynką (podłej jakości, ale jak już wspomniałem, budżet zakładał napicie się na imprezie, a nie najedzenie), wjeżdżały jak złoto.
O ile na pierwszych imprezach nieśmiało, po kilka tostów, tak tylko, żeby przetrwać do rana, o tyle z biegiem lat i wzrostem rozmachu imprez, do zapiekacza dołączyły tacki z makdonalda z jakiegoś centrum handlowego, a w latach kolejnych... drugi opiekacz (marna podróbka zapiekacza, nie dotrwał nawet do końca studiów).
Spytajcie: po co tacki z maka? Otóż przed imprezą wjeżdżała cała linia produkcyjna prefabrykatów tostów. Trzy, cztery, czasem i więcej tac tostów gotowych do zapieczenia. Zero brudnych prac po spożyciu - czyste zapiekanie.
Wiecie co było najlepsze w tym, że podczas imprezy mieliśmy zapiekacz i kilka tacek z maka tostów gotowych do zapieczenia? To, że nawet nie musielismy ich zapiekać - zawsze w kuchni znalazł się ktoś ambitny i gotowy, żeby odpalić zapiekacz i cisnąć kolejne partie jedną po drugiej oraz karmić wygłodniały tłum.
Wracając do zapiekacza, użyłem kalkulatora drugi raz, oszacowałem ilość imprez, które wykarmił, jak często aktualnie jadam tosty i wyszło mi, że zapiekacz mógł zrobić już ponad 10.000 tostów.
W tym 4, które właśnie zrobiłem na kolację sobie i żonie. W tym miejscu ciekawostka, mimo iż posiadam toster około 18 lat, żadna moja poprzednia dziewczyna nie jadła z niego tostów.
Możliwością są dwie: magia albo żadnej dziewczyny przed obecną nie miałem. Matematykę zostawiam Wam.
A ja oddalam się celem konsumpcji, bo dzida wyszła długa, a tosty stygną.
Obrazek zwinięty kliknij aby rozwinąć ▼
0.073222875595093