Wspomnijmy lato 1944 roku – od wschodu nadciągają milionowe armie Stalina, nad Wisłą Niemcy przygotowują się do stawienia im oporu. Hitler nakazuje przekształcić Warszawę w twierdzę („Festung Warschau”) i bronić jej do upadłego, także gdyby znalazła się w okrążeniu. Trudno przyjąć, że taka obrona Warszawy przez Niemców i jej zdobywanie przez Sowietów nie spowodowałaby zniszczenia miasta i śmierci tysięcy jego mieszkańców.
Wspomnijmy, że nim doszło do powstania, Niemcy już zgładzili w Warszawie 450 tys. jej mieszkańców, natomiast około 100 tys. wywieźli na roboty i do obozów koncentracyjnych. Uległo też zniszczeniu 30 proc. zabudowy miasta (skutek bombardowań w 1939 r. i zburzenia getta 1943 r.).
Okupant zarządził 28 lipca 1944 r., aby mężczyźni pomiędzy 16. a 65. rokiem w liczbie 100 tys., następnie podniesiono tę liczbę do 200 tys., stawili się do budowy umocnień „Festung Warschau”. To wezwanie, mimo groźby karania śmiercią w razie odmowy, zostało zignorowane. Trudno przyjąć, że Niemcy nie zastosowaliby wobec tego żadnych środków represyjnych.
Niemcy wiedzieli, że w Warszawie w konspiracji funkcjonuje wielotysięczna Armia Krajowa. Trudno przypuścić, że podjęliby obronę „Festung Warschau", pozostawiając w mieście krnąbrną ludność i zakonspirowaną AK. Można chyba przyjąć, że wcześniej ludność by wysiedlono i wymordowano młodszą część, potencjalnych konspiratorów. Rzeź Woli dobitnie pokazuje, do czego Niemcy byli zdolni. Uwzględniając powyższe, można być pewnym, że w warunkach sierpnia 1944 r., nie dałoby się w Warszawie bezpiecznie „przeczekać” starcia Niemców z Rosjanami.
Co by się stało z Warszawą bronioną przez Niemców? Mamy przykład Mińska, stolicy Białorusi. W 1944 r. w Mińsku nie było gen. Bora i polskiej Armii Krajowej. Nie było też żadnego powstania. Mieszkańcy Mińska nie podjęli żadnej walki, chowali się w piwnicach, czekając na nadejście Armii Czerwonej. Sowieci działaniami armii pancernych okrążyli Mińsk od północnego zachodu i zdobywali miasto od wschodu, walcząc z okrążoną w tym rejonie niemiecką 4 Armią.
Zanim doszło do walk o Mińsk, był on kilkakrotnie bombardowany przez sowieckie lotnictwo (na przełomie czerwca i lipca 1944 r.). Bombardowania były bardzo niecelne i ucierpiało przede wszystkim samo miasto. W rezultacie działań wojennych zniszczeniu uległo 83 proc. zabudowy. Unicestwiono prawie wszystkie zabytki i zakłady przemysłowe. Przed wybuchem wojny Mińsk liczył 270 tys. ludności, wśród żywych pozostało tylko 70 tys.
Polityka władz węgierskich w czasie II wojny światowej jest często wskazywana przez obecnych krytyków Powstania Warszawskiego jako mądra (sojusz z Hitlerem) w przeciwieństwie do niemądrej polityki polskich władz stawiających opór Niemcom. Tymczasem mamy przykład obrony Budapesztu („Festung Budapest”) październik 1944 – luty 1945. Zginęło wtedy 100 tys. żołnierzy węgierskich i niemieckich (w Warszawie poległo ok. 18 tys. powstańców) i 150 – niektóre źródła podają nawet 300 tys. mieszkańców Budapesztu, w tym 40 tys. zamordowanych przez Rosjan już po kapitulacji miasta. To też rezultat zbliżony do „warszawskiego”. Zabudowa Budapesztu legła w gruzach w 85 procentach, tak jak w Warszawie.