Dzidki, afera jest!
We wtorek pod osłoną policji i prokuratora grupa związana z lewicowymi ekoterrorystycznymi patofundacjami weszła do prywatnego zoo w Łącznej na Dolnym Śląsku pod zarzutem znęcania się nad zwierzętami.
W skrócie – bez wyroku sądu rozpoczęła się niemal natychmiast rabunkowa wywózka zwierząt (w szczególności egzotycznych) do Holandii i Belgii, a właściciela wyprowadzono w tym czasie skutego jak pospolitego bandziora.
Tysiące ludzi odwiedzało to zoo (w tym my i znajomi) – tak zadbanych zwierząt nie uświadczy się nawet w ogrodach zoologicznych w dużych miastach.
Temat jest mocno polityczny, prawdopodobnie oprócz kradzieży zwierząt chodzi o siłowe przejęcie terenu, na którym znajdowało się do tej pory zoo.
Sytuacja jest dramatyczna, dochodzi do starć protestujących z wysłanymi na miejsce oddziałami ZOMO. Pracownicy zoo nie są dopuszczani do swoich podopiecznych, podczas gdy zwierzęta są głodne od kilku dni.
Na Facebooku udostępniono zdjęcie z drona z martwymi wilkami polarnymi, potwierdzono także śmierć kangura. Zdewastowano ogrodzenia wewnątrz ogrodu – zwierzęta, które nie są cenne na handel (kozy, jelenie itp.), pałętają się głodne po pustych alejkach. Podobno mają być przeznaczone do rzeźni.
Nie pozwólmy, żeby ludzie, którzy chcą zniszczyć miejsce stworzone z miłości do zwierząt, pozostali bezkarni.
Za dowód dla prokuratury posłużyły donosy samozwańczych „fundacji” oraz spreparowane zdjęcia wychudzonych zwierząt.
Teraz, w momencie, gdy zoo obstawiła policja, zostały podrzucone bliżej nieokreślone kości zwierzęce – podobno wykopano je na terenie ogrodu. Ocenę, czy tak wyglądają kości, które zostały odkopane, pozostawiam Wam.
Rozsyłajcie i udostępniajcie te linki, gdzie tylko się da. Ogólnopolskie ściekowe media odwróciły się od tematu.