Cześć.
Próbuję znaleźć zasięgi i pomoc wszędzie, więc może faktycznie spróbuję tutaj, w gronie stópkarzy, furrasów, wykolejeńców, zakolaków, piwniczaków i guwniarzy.zasranych.zajebanych odszukać cień szansy na pomoc Mojej siostrze w walce z nowotworem ośrodkowego układu nerwowego.
Leczenie na NFZ niestety terminowo rokuje tak, że warto by wykupić miejsce na cmentarzu, wybrać trumnę i estetyczny pomnik. Zostaje podjęcie walki na własną rękę, co też z resztą od początku Moja siostra wraz z rodziną robią.
Nie będę Wam pisał całości życiorysu, opowiadał o Niej, dzieciach, mężu, ale w kilku zdaniach...:
jest artystką, ilustruje niektóre bajki dla dzieci wydawane w księgarniach, maluje swoje obrazy - a ten w tytule to jeden z nich - których wernisaże już się odbywały. Przekazuje siebie przez tworzenie sztuki. Dopóki choroba się nie wjebała w życie, była normalnie pracującą, wychowującą dzieci i organizującą spotkania rodzinne Siostrą, Matką i Żoną. Obecnie walką jest podniesienie kubka z kawą czy wyjście z psem...
Dlatego proszę Was, a nie zwykłem prosić, pomóżcie. Każda złotówka to złotówka bliżej do wyrwania chwasta i przywrócenia Mojej Siostrze życia na jakie zasługuje, życia jakie miała i życia, jakie jest jeszcze przed nią.
Link do zbiórki:
https://pomagam.pl/m66egk
We wrześniu biorę ślub, nie wyobrażam sobie, żeby moja Żona miała Szwagierkę na chwilę. Dodatkowo nasz ojciec obiecał jej Skodę Fabię jak zda prawo jazdy, a w innym wypadku ja będę musiał czasem nabijać tym kilometry, a to Skoda z 2000 roku...
Wypierdalam.
I dziękuję.