Wiedza
7 m
1
„Huldra, o dłoniach białych jak śnieg i płomiennych zarazem,
plotła ciemne włosy, spływające ku złotopalczastym stopom.
[…]
A potem przed chłopcem usiadła z wolna
i położyła na kolanach tysiącstrunowy langspel. [1]”
- Andreas Faye, Norske Folke-Sagn, „Huldra eller Hulla”, Christiania 1844.
[1] Norweski ludowy instrument strunowy z długim, wąskim pudłem rezonansowym, zaliczany do cytr.
plotła ciemne włosy, spływające ku złotopalczastym stopom.
[…]
A potem przed chłopcem usiadła z wolna
i położyła na kolanach tysiącstrunowy langspel. [1]”
- Andreas Faye, Norske Folke-Sagn, „Huldra eller Hulla”, Christiania 1844.
[1] Norweski ludowy instrument strunowy z długim, wąskim pudłem rezonansowym, zaliczany do cytr.
Huldra (norw. hulder/huldra) to postać północnego folkloru, która działa jak pułapka na samotnego człowieka w lesie. Wygląda jak piękna kobieta, lecz ma cechę zdradzającą jej nieludzką naturę. Najczęściej jest to krowi ogon, a w wielu przekazach także pusty, wydrążony grzbiet, przypominający spróchniałe drzewo. W opowieściach spotyka się ją w miejscach „bez świadków”, na górskich ścieżkach, przy polanach, w borze, tam, gdzie człowiek czuje się bezpiecznie. Huldra ma być silniejsza od ludzkich kobiet, a zarazem, można powiedzieć, bardziej „idealna” z przodu, co jest istotne dla mechaniki tej legendy. Kiedy ktoś dostrzeże ogon albo „pustkę pleców”, jest już za późno.
Jej najgroźniejszą zdolnością jest bergta, czyli „zabrać w górę”, to znaczy zwabić człowieka do siebie i przetrzymać go tak, że znika z oczu ludzi, czasem na zawsze. Huldra nie musi atakować siłą, wystarczy, że człowiek pójdzie za jej głosem. Motyw spotkania bywa zwykle prosty. Samotny drwal, węglarz albo myśliwy słyszy śpiew, widzi kobietę, która zachowuje się jak ktoś z okolicy. Dostaje więc propozycję towarzystwa lub pomocy. W norweskich podaniach i zapisach huldra bywa raz nagrodą, a raz karą. Jednak zawsze działa na zasadzie transakcji. Jeśli okazujesz jej respekt, możesz wyjść cało. Jeśli ją znieważysz albo spróbujesz wykorzystać, kończy się to zaginięciem, upadkiem, chorobą albo utratą zmysłów.
Folklor zna też warianty „oswojenia” huldry poprzez obrzędy religijne. W części podań pojawia się motyw, że jeśli mężczyzna doprowadzi do ślubu w kościele, huldra traci swoje cechy charakterystyczne, na przykład ogon, i staje się zwyczajną kobietą. Jakby religijny rytuał odcinał ją od świata przyrody. Ten typ wątku jest charakterystyczny dla historii, w których dawne wierzenia zostają wchłonięte przez chrześcijański porządek. Motyw ten jest szeroko znany w skandynawskich opowieściach o huldrze jako istocie kuszącej i niebezpiecznej.
W Norwegii dobrze znany jest nurt literacki zwany huldreeventyr. Związany jest z tradycją zbierania i publikowania podań, w których pojawiają się huldry i underjordiske jako realne zagrożenie dla ludzi lasu. Widać to choćby w klasycznych publikacjach i ich późniejszych edycjach, w których huldra funkcjonuje jako element opowieści mówionej przeniesionej do druku. Ikonograficznie motyw ten utrwaliły także ilustracje do literatury huldreeventyr, na przykład rysunki związane z wydaniami Asbjørnsena.
Wiedza
7 m
0
„Kiedy wynurza się nad powierzchnię, wydaje się wyspą. Ludziom zdawało się nawet, że rośnie na nim wrzos, i stąd właśnie wzięła się jego nazwa”
- fragment opisu Lyngbakra z Wikiheimild
- fragment opisu Lyngbakra z Wikiheimild
Lyngbakr (wym. ling-bakr) to morski potwór ze staronordyckiej tradycji, przedstawiany jako olbrzymi wieloryb tak wielki, że z daleka wygląda jak wyspa. Sama nazwa jest zwykle objaśniana jako wrzosowy grzbiet albo grzbiet porośnięty wrzosem. Islandzki zapis folklorystyczny z XIX wieku podaje wprost, że kiedy stworzenie wynurza się nad wodę, ludziom zdaje się, iż widzą wyspę, na której rośnie lyng, czyli wrzos.
Lyngbakr jest tak interesujący, ponieważ sytuuje się na styku sagi, folkloru i starszej tradycji bestiariuszowej. Jón Árnason, najważniejszy XIX-wieczny zbieracz islandzkich podań, pisał, że Lyngbakur jest znanym wielorybem z dawnych sag i że w jego czasach wciąż krążyły o nim opowieści ustne. To ważne, gdyż pokazuje, że nie jest to postać obecna wyłącznie w jednym tekście. Z drugiej strony badania nad nordycką tradycją morską wiążą pokrewny motyw żywej wyspy z bardzo starym wzorcem aspidochelone [1], znanym z Physiologusa [2] i średniowiecznych bestiariów. Pozwala to ostrożnie przyjąć, że Lyngbakr jest północnoatlantycką odmianą szerzej rozpowszechnionej opowieści o potworze, który udaje ląd.
[1] Mityczne stworzenie morskie znane z tradycji Physiologusa i średniowiecznych bestiariów, przedstawiane jako olbrzymi wieloryb lub żółw, który udaje wyspę.
[2] Grecki utwór dydaktyczno-symboliczny z II w. n.e., który wywarł duży wpływ na średniowieczne bestiariusze i tradycję alegorycznych opisów zwierząt realnych oraz fantastycznych.
[1] Mityczne stworzenie morskie znane z tradycji Physiologusa i średniowiecznych bestiariów, przedstawiane jako olbrzymi wieloryb lub żółw, który udaje wyspę.
[2] Grecki utwór dydaktyczno-symboliczny z II w. n.e., który wywarł duży wpływ na średniowieczne bestiariusze i tradycję alegorycznych opisów zwierząt realnych oraz fantastycznych.
Najpełniejszy znany obraz Lyngbakra przynosi Örvar-Odds saga (wym. orwar-ods). Oddr i jego ludzie płyną przez Morze Grenlandzkie, widzą dwie skały wystające z morza, a następnie wielką wyspę. Oddr chce na niej stanąć i wysyła pięciu ludzi po wodę. Po krótkiej chwili wyspa tonie, a cała piątka ginie. Wtedy Vignir wyjaśnia, że nie były to ani skały, ani wyspa, lecz dwa potwory morskie- hafgufa i lyngbakr. Lyngbakr zostaje w sadze nazwany największym ze wszystkich wielorybów na świecie, a wyspa okazuje się jego grzbietem.
Jeśli chodzi o źródła, Lyngbakr należy przede wszystkim do literatury staronordyckiej oraz do późniejszych zapisów morskich podań. Örvar-Odds saga nadaje mu nazwę i opisuje scenę śmierci ludzi, którzy wchodzą na jego grzbiet. Z kolei Konungs skuggsjá (tłum. Lustro królów, wym. konungs skugg-sja) opisuje pokrewne wyobrażenie ogromnej istoty morskiej. Która wydaje się bardziej wyspą niż rybą, poluje zwabiając ofiary do własnej paszczy. Współczesne badania traktują ten materiał jako część tego samego północnego zespołu wierzeń o potwornych wyspach. Późniejszy folklor islandzki zachował Lyngbakra raczej jako znaną figurę z dawnych sag, nadal obecną w opowieściach ustnych, ale wyraźnie zależną od starszej tradycji pisanej.
Wiedza
10 m
5
„Innan jag föll omkull och förlorade medvetandet hörde jag bara hur någon smal, lång kille skrek. Dorotko, snälla, nej!!!”*
- relacja znajomego Szweda spod Helsingborga z wycieczki do lasu.
*tłumaczenie tekstu na końcu
- relacja znajomego Szweda spod Helsingborga z wycieczki do lasu.
*tłumaczenie tekstu na końcu
Gloson to jedna z najdziwniejszych i najbardziej brutalnych istot skandynawskiego folkloru. W szwedzkich opowieściach jest widmem świni, albo raczej ogromnej lochy, która pojawia się głównie w południowej Szwecji. Gloson pilnuje granic między światem ludzi a światem zmarłych, strzeże cmentarzy i kościołów, a przy okazji potrafi dosłownie rozciąć człowieka na pół.
Klasyczny opis mówi o ogromnej świni lub dziku o białej albo szarej skórze, z płonącymi, czerwonymi oczami i grzbiecie w kształcie piły. Zamiast gładkiej szczeciny ma ostre jak brzytwy kolce. W wielu relacjach biega po cmentarzach i kurhanach, trąc o nagrobki kłami i kolcami. W nowszych ujęciach bywa przedstawiana jako potworna locha wielkości byka, czasem w otoczeniu kilku upiornych prosiąt
Najbardziej znany motyw to atak Gloson na tak zwanego „wędrowca roku”, czyli osobę odbywającą rytuał årsgång. Był to niebezpieczny ludowy sposób wróżenia z przyszłości. Taki wędrowiec w noc Nowego Roku albo Bożego Narodzenia wychodził sam, o północy, często na głodno i w milczeniu, obchodził kościół w określony sposób i liczył, że zobaczy znaki nadchodzącego roku. Właśnie wtedy na jego drodze pojawiała się Gloson. Pędziła z ogromną prędkością, celując dokładnie między jego nogi. Jeśli trafiła, kolczasty grzbiet rozcinał człowieka od krocza aż po brzuch. Stąd tytuł artykułu badacza Tommy’ego Kuuseli o „szwedzkiej świni widmie, która przetnie cię na pół”.
Nie zawsze kończyło się to natychmiastową śmiercią. W części opowieści Gloson porywa ofiarę, wyrzuca w górę i bierze na swój grzbiet. Pędzi wtedy przez lasy i pola tak długo, że człowiek traci zmysły, a czasem umiera z wyczerpania. Inne relacje mówią, że wystarczy lekki dotyk jej boku albo otrącenie sukni, aby po kilku dniach ciężko zachorować. W dawnych zapiskach pojawia się też wariant, gdzie Gloson przyjmuje postać istoty o ludzkim ciele i świńskiej głowie z długimi kłami.
Folklor nie zostawia ludzi całkiem bez szans. W zapisach z XIX wieku pojawiają się rozmaite sposoby obrony. Można skrzyżować nogi, co ma przypominać znak krzyża, rzucić w Gloson specjalnie przygotowane orzechy, zarzucić na nią sieć rybacką albo użyć żelaza, ognia lub magii, jeśli ktoś zna się na czarach. Niektórzy informatorzy podkreślali, że jedyną szansą jest zachować zimną krew, nie uciekać i paść na ziemię tak, aby locha nie mogła przelecieć dokładnie między nogami.
W szwedzkich archiwach folklorystycznych odnotowano wiele nazw tej istoty. Występuje jako Gloson, Glosoen, Gluffsoen, Glopsuggan czy Luffesoen. Etymologię najczęściej wyprowadza się od czasownika att glo, czyli gapić się, świecić oczami oraz sugga, locha. Razem dawałoby to mniej więcej świecącą się lochę, co dobrze pasuje do wizji białego, upiornego wieprza z żarzącymi się ślepiami
Współcześnie Gloson żyje już nie tylko w starych zapiskach. Pojawia się w nowoczesnych ilustracjach skandynawskich artystów, w blogach o folklorze i w grach inspirowanych nordyckimi wierzeniami. Rysownicy chętnie pokazują ją jako wielką białą świnię z czerwonymi oczami, stojącą na cmentarzu pod księżycem.
Tłumaczenie: „Zanim upadłam i straciłam przytomność, usłyszałam tylko krzyk jakiegoś szczupłego, wysokiego faceta:. Dorotko, proszę, nie!!!”
Wiedza
1 r
1
„Stał się tak przerażony ciemnością, że nie śmiał nigdzie chodzić sam po zmroku. Zjawy wszelkiego rodzaju stawały przed jego oczami.”
- cytat z Sagi o Grettirze, Icelandic Saga Database, rozdział 55.
- cytat z Sagi o Grettirze, Icelandic Saga Database, rozdział 55.
Draugr w tradycji skandynawskiej to przede wszystkim powracający zmarły o ciele twardym jak drewno i cuchnącym rozkładem, a nie eteryczny duch. To upiór cielesny, przywiązany do kurhanu, dobytku jak i pamięci rodu. W źródłach staronordyckich spotyka się też terminy pokrewne: aptrgangr („ten, co chodzi z powrotem”), obejmujący szerzej wszelkie revenanty, oraz haugbúi – „mieszkaniec kurhanu”, stanowiący jakby stacjonarną odmianę draugra strzegącego skarbów. Tego rodzaju istota rodzi się najczęściej z człowieka gwałtownego, zawistnego albo pochowanego w sposób niewłaściwy. Wraz z chrystianizacją motyw wiązano z ideą spoczynku w poświęconej ziemi, którego naruszenie otwierało drogę powrotom umarłych. Sagi podkreślają fizyczną potęgę draugra, jego ciężar, zdolność miażdżenia kości i popychania głazów. Do jego mrocznych właściwości zalicza się także rozciąganie się i pęcznienie ciała, niekiedy zmianę rozmiaru, chorobotwórczy dotyk oraz skłonność do duszenia śpiących i terroryzowania obejścia. Równolegle w norweskich podaniach wykształciła się figura morskiego drauga (draugena), widma marynarza i omenu sztormu, którego pojawienie się zwiastuje utonięcia.
Najbardziej sugestywne obrazy draugra pochodzą z sag islandzkich. W „Sadze o Grettirze” młody bohater najpierw schodzi do kurhanu Starego Karra, by wydrzeć mu skarb i miecz. Później zaś toczy jedną z najsłynniejszych walk z upiorem, pasterzem Glamrem, po której zostaje obciążony klątwą lęku przed ciemnością. W „Eyrbyggja saga” Thorolf Kulejący po śmierci zatruwa całe gospodarstwo. Jego obecność szerzy choroby i panikę, dopóki nie zostanie wykopany i „uspokojony” brutalnymi rytuałami. „Laxdæla saga” opowiada o Hrappie, który po śmierci nie daje spokoju sąsiadom, aż zostanie spalony. W „Hrómundar saga Gripssonar” barrow-wight Thráinn strzeże przeklętego miecza Mistilteinn, a zejście do grobowca staje się wzorcową sceną „zstąpienia po oręż”.
Z tych epizodów wyrasta archetyp: bohater wkracza do kurhanu, przestrzeni na granicy światów i mierzy się z nieludzką siłą, zwycięża sprytem i odwagą, zdobywa przedmiot mocy i symbolicznie „odwraca śmierć”.
Tradycja zna też sposoby „uładzenia” nieumarłego: obalenie ciała na grzbiet, odcięcie głowy, spalenie i rozsypanie prochów, przebicie lub ponowny pochówek w poświęconej ziemi. Praktyki te łączą elementy pogańskich tabu z chrześcijańską demonologią i pełnią funkcję społeczną. Sankcjonują szacunek dla zmarłych, ostrzegają przed chciwością oraz naruszaniem dawnych granic własności i pamięci.
Tradycja zna też sposoby „uładzenia” nieumarłego: obalenie ciała na grzbiet, odcięcie głowy, spalenie i rozsypanie prochów, przebicie lub ponowny pochówek w poświęconej ziemi. Praktyki te łączą elementy pogańskich tabu z chrześcijańską demonologią i pełnią funkcję społeczną. Sankcjonują szacunek dla zmarłych, ostrzegają przed chciwością oraz naruszaniem dawnych granic własności i pamięci.
Inspiracja we współczesnej popkulturze:
- Draug (reż. Klas Persson, Szwecja, 2018): historyczny horror osadzony u schyłku epoki wikingów.
- The Northman (reż. Robert Eggers, 2022): scena z kurhanem i Mound Dwellerem strzegącym miecza „Draugr”.
- The Elder Scrolls V: Skyrim (Bethesda, 2011): jako liczni strażnicy nordyckich krypt.
- God of War (Santa Monica Studio, 2018): jako podstawowi przeciwnicy w nordyckiej odsłonie serii.
- Wiedźmin 2: Zabójcy królów (CD Projekt RED, 2011): boss o nazwie Draug, reinterpretacja motywu jako upiorny wojownik.
- Draug (reż. Klas Persson, Szwecja, 2018): historyczny horror osadzony u schyłku epoki wikingów.
- The Northman (reż. Robert Eggers, 2022): scena z kurhanem i Mound Dwellerem strzegącym miecza „Draugr”.
- The Elder Scrolls V: Skyrim (Bethesda, 2011): jako liczni strażnicy nordyckich krypt.
- God of War (Santa Monica Studio, 2018): jako podstawowi przeciwnicy w nordyckiej odsłonie serii.
- Wiedźmin 2: Zabójcy królów (CD Projekt RED, 2011): boss o nazwie Draug, reinterpretacja motywu jako upiorny wojownik.
Wiedza
1 r
8
1. Norska magia
W wiekach poprzedzających nawrócenie Skandynawii na chrześcijaństwo, które rozpoczęło się w VIII wieku, jej mieszkańcy stworzyli bogaty zbiór mitów i wierzeń pogańskich. W ich wyobrażeniu światem rządziły Norny – nadprzyrodzone kobiece istoty kontrolujące los oraz dwa walczące ze sobą rody bóstw: Asowie, na czele których stali Odyn i Thor, oraz Wanowie, do których należeli Frejr i Freyja.
Nordowie wierzyli, że świat jest pełen mitycznych istot, takich jak olbrzymy, elfy i krasnoludy, a także że drzewa, skały, rzeki, a nawet domy są ożywione przez vættir[1] – duchy i demony. W odpowiedzi na istnienie tych bytów stworzyli skomplikowany system wierzeń z silnymi elementami magii.
Norska magia rzadko była zapisywana w tamtych czasach. Przetrwała głównie w późniejszych sagach, które mogły być przesiąknięte chrześcijańską perspektywą, oraz w nielicznych znaleziskach archeologicznych, takich jak inskrypcje runiczne.
[1] przybliżona wymowa wet-tyr
W wiekach poprzedzających nawrócenie Skandynawii na chrześcijaństwo, które rozpoczęło się w VIII wieku, jej mieszkańcy stworzyli bogaty zbiór mitów i wierzeń pogańskich. W ich wyobrażeniu światem rządziły Norny – nadprzyrodzone kobiece istoty kontrolujące los oraz dwa walczące ze sobą rody bóstw: Asowie, na czele których stali Odyn i Thor, oraz Wanowie, do których należeli Frejr i Freyja.
Nordowie wierzyli, że świat jest pełen mitycznych istot, takich jak olbrzymy, elfy i krasnoludy, a także że drzewa, skały, rzeki, a nawet domy są ożywione przez vættir[1] – duchy i demony. W odpowiedzi na istnienie tych bytów stworzyli skomplikowany system wierzeń z silnymi elementami magii.
Norska magia rzadko była zapisywana w tamtych czasach. Przetrwała głównie w późniejszych sagach, które mogły być przesiąknięte chrześcijańską perspektywą, oraz w nielicznych znaleziskach archeologicznych, takich jak inskrypcje runiczne.
[1] przybliżona wymowa wet-tyr
Fotografia nr 1
Nordyccy bogowie spożywali Jabłka Nieśmiertelności i Młodości, które znajdowały się pod opieką bogini Idunn.
Nordyccy bogowie spożywali Jabłka Nieśmiertelności i Młodości, które znajdowały się pod opieką bogini Idunn.
2. Wieszczki i czary
U podstaw nordyckiej magii leżał seiðr[2] – czary praktykowane głównie przez kobiety, co stało się jednym ze źródeł idei czarownic w Europie. Mężczyźni również uprawiali tę sztukę, jednak dla nich było to uważane za argr (zniewieściałe, a więc hańbiące). Seiðr miał charakter szamanistyczny, obejmował wizjonerskie podróże i kontakt ze światem duchowym. Choć Norny miały kontrolować los, seiðr dawał moc przewidywania przyszłości, a być może nawet jej kształtowania. Praktykujący tę magię byli zapraszani na zgromadzenia, by przepowiadać ludziom przyszłość. Często używali śpiewów i zaklęć, aby nawiązać kontakt z bogami.
Najbardziej poważanymi czarodziejkami były völvur (nosicielki różdżek) mistrzynie seiðr, opisywane jako ubrane w długie niebieskie płaszcze z kapturami podszytymi białym futrem kota i czarną wełną jagnięcą. Völva[3] potrafiła manipulować umysłem i pamięcią, zmieniać kształt, czynić rzeczy niewidzialnymi lub rzucać klątwy na wrogów. Były związane z Freyją, boginią miłości, seksu i piękna. To właśnie Freyja miała nauczyć Odyna „niegodnej mężczyzny” sztuki seiðr.
[2] przybliżona wymowa sej-thr
[3] przybliżona wymowa wöl-wa
U podstaw nordyckiej magii leżał seiðr[2] – czary praktykowane głównie przez kobiety, co stało się jednym ze źródeł idei czarownic w Europie. Mężczyźni również uprawiali tę sztukę, jednak dla nich było to uważane za argr (zniewieściałe, a więc hańbiące). Seiðr miał charakter szamanistyczny, obejmował wizjonerskie podróże i kontakt ze światem duchowym. Choć Norny miały kontrolować los, seiðr dawał moc przewidywania przyszłości, a być może nawet jej kształtowania. Praktykujący tę magię byli zapraszani na zgromadzenia, by przepowiadać ludziom przyszłość. Często używali śpiewów i zaklęć, aby nawiązać kontakt z bogami.
Najbardziej poważanymi czarodziejkami były völvur (nosicielki różdżek) mistrzynie seiðr, opisywane jako ubrane w długie niebieskie płaszcze z kapturami podszytymi białym futrem kota i czarną wełną jagnięcą. Völva[3] potrafiła manipulować umysłem i pamięcią, zmieniać kształt, czynić rzeczy niewidzialnymi lub rzucać klątwy na wrogów. Były związane z Freyją, boginią miłości, seksu i piękna. To właśnie Freyja miała nauczyć Odyna „niegodnej mężczyzny” sztuki seiðr.
[2] przybliżona wymowa sej-thr
[3] przybliżona wymowa wöl-wa
Fotografia nr 2
Huld była mityczną völvą lub seiðkoną, czyli kobietą praktykującą magię rytualną. Wspomniano o niej w Sadze o Ynglingach, Sadze Sturlungów oraz w późnośredniowiecznej islandzkiej opowieści.
Huld była mityczną völvą lub seiðkoną, czyli kobietą praktykującą magię rytualną. Wspomniano o niej w Sadze o Ynglingach, Sadze Sturlungów oraz w późnośredniowiecznej islandzkiej opowieści.
3. Kontrola nad przeznaczeniem
Nordowie wierzyli, że istnieje wiele Norn, a wszystkie były kobietami. Jednak najważniejsze były trzy Norny, które mieszkały przy studni Urd (Przeznaczenia) w Asgardzie, siedzibie bogów. To właśnie one czerpały wodę ze studni, aby odświeżać wielkie drzewo świata Yggdrasil, łączące krainy bogów, ludzi, olbrzymów i zmarłych. Siedząc u jego korzeni, przędły nici życia i tkały przeznaczenie każdej istoty. Panowały nad losem, dzięki czemu były potężniejsze nawet od bogów, a ich wpływ mógł być zarówno dobrotliwy, jak i złowrogi.
Wierzono, że Norny pojawiały się przy narodzinach każdego dziecka, aby określić jego przyszłość. Nowa matka otrzymywała nornagretur – kaszę Norn. Gdy tylko jej skosztowała, resztę ofiarowywano Nornom, aby zapewnić dziecku pomyślny los.
Przyjmuje się, że to właśnie trzy Norny stały się inspiracją dla wiedźm z Makbeta Szekspira, których przepowiednie doprowadziły tytułowego bohatera do tragedii. Nordowie poszukiwali znaków i omenów. Powszechną praktyką było wróżenie z losów – na przykład, jeśli gałązkę drzewa owocowego pocięto na drobne patyczki i rzucono je na białą tkaninę, przyszłość odczytywano z ich układu.
Nordowie wierzyli, że istnieje wiele Norn, a wszystkie były kobietami. Jednak najważniejsze były trzy Norny, które mieszkały przy studni Urd (Przeznaczenia) w Asgardzie, siedzibie bogów. To właśnie one czerpały wodę ze studni, aby odświeżać wielkie drzewo świata Yggdrasil, łączące krainy bogów, ludzi, olbrzymów i zmarłych. Siedząc u jego korzeni, przędły nici życia i tkały przeznaczenie każdej istoty. Panowały nad losem, dzięki czemu były potężniejsze nawet od bogów, a ich wpływ mógł być zarówno dobrotliwy, jak i złowrogi.
Wierzono, że Norny pojawiały się przy narodzinach każdego dziecka, aby określić jego przyszłość. Nowa matka otrzymywała nornagretur – kaszę Norn. Gdy tylko jej skosztowała, resztę ofiarowywano Nornom, aby zapewnić dziecku pomyślny los.
Przyjmuje się, że to właśnie trzy Norny stały się inspiracją dla wiedźm z Makbeta Szekspira, których przepowiednie doprowadziły tytułowego bohatera do tragedii. Nordowie poszukiwali znaków i omenów. Powszechną praktyką było wróżenie z losów – na przykład, jeśli gałązkę drzewa owocowego pocięto na drobne patyczki i rzucono je na białą tkaninę, przyszłość odczytywano z ich układu.
Fotografia nr 3
Ta niewielka srebrna figurka z Danii jest uznawana za przedstawienie Odyna w towarzystwie jego dwóch kruków i dwóch wilków. Jednak niektórzy sądzą, że siedząca postać to kobieta, albo bogini Freyja, której przypisuje się nauczenie Odyna sztuki magii lub völva (wieszczka, nosicielka różdżki).
Ta niewielka srebrna figurka z Danii jest uznawana za przedstawienie Odyna w towarzystwie jego dwóch kruków i dwóch wilków. Jednak niektórzy sądzą, że siedząca postać to kobieta, albo bogini Freyja, której przypisuje się nauczenie Odyna sztuki magii lub völva (wieszczka, nosicielka różdżki).
4. Magia natury
Nordowie stosowali również auguria, sztukę odczytywania znaków w naturze. Wierzyli, że ekstremalne zjawiska przyrodnicze, takie jak burze czy zaćmienia, mogą być wiadomościami od bogów, a także że zwierzęta mogą przenosić boskie przesłania. Białe konie otaczano czcią i trzymano w świętych gajach. Wierzono, że gdy zaprzęgano je do rydwanu pozostawionego pustego dla bogów, kierunek ich ruchu zdradzał wolę bóstw. Również lot ptaków zwłaszcza wron, kruków i orłów mógł być interpretowany jako znak. Ujrzenie kruka przed bitwą uznawano za pomyślny omen.
Gdy Flóki Vilgerðarson, pierwszy człowiek, który celowo wyruszył do Islandii, w 867 roku rozpoczął swoją podróż, zabrał ze sobą trzy kruki jako przewodników. Co jakiś czas wypuszczał jednego z nich i kierował się w stronę, w którą ptak odlatywał.
Nordowie stosowali również auguria, sztukę odczytywania znaków w naturze. Wierzyli, że ekstremalne zjawiska przyrodnicze, takie jak burze czy zaćmienia, mogą być wiadomościami od bogów, a także że zwierzęta mogą przenosić boskie przesłania. Białe konie otaczano czcią i trzymano w świętych gajach. Wierzono, że gdy zaprzęgano je do rydwanu pozostawionego pustego dla bogów, kierunek ich ruchu zdradzał wolę bóstw. Również lot ptaków zwłaszcza wron, kruków i orłów mógł być interpretowany jako znak. Ujrzenie kruka przed bitwą uznawano za pomyślny omen.
Gdy Flóki Vilgerðarson, pierwszy człowiek, który celowo wyruszył do Islandii, w 867 roku rozpoczął swoją podróż, zabrał ze sobą trzy kruki jako przewodników. Co jakiś czas wypuszczał jednego z nich i kierował się w stronę, w którą ptak odlatywał.
5. Ofiary rytualne
Utrzymanie przychylności Odyna i innych bogów było dla Nordów niezwykle istotne, dlatego składali blóty[4] (ofiary), by zyskać ich łaskę. Rytualnie zabijano zwierzęta, a istnieją dowody na to, że dokonywano również ofiar z ludzi. W 1072 roku niemiecki mnich Adam z Bremy opisał tradycję składania ofiar w świątyni Thora, Odyna i Freyra w Uppsali w Szwecji. Twierdził, że co dziewięć lat w pobliskim świętym gaju zabijano dziewięciu samców każdego gatunku żywej istoty, w tym ludzi, a ich ciała wieszano na drzewach.
Przez lata sądzono, że opowieści o ludzkich ofiarach mogły być jedynie chrześcijańską propagandą. Jednak wykopaliska archeologiczne w Trelleborgu w Szwecji ujawniły ponurą prawdę. W pięciu studniach odnaleziono szkielety ludzi i zwierząt, a wraz z nimi biżuterię i narzędzia. Cztery z pięciu ludzkich ofiar stanowiły małe dzieci w wieku od czterech do siedmiu lat. Nie wszystkie ofiary były jednak tak makabryczne. Zamiast ludzi czy zwierząt często składano w ofierze cenne klejnoty, narzędzia i broń, wrzucając je do jezior. Jeden z takich skarbów odnaleziono w jeziorze Tissø na Zelandii w Danii w miejscu świętym dla boga Tyra.
[4] przybliżona wymowa blu:t-y
Utrzymanie przychylności Odyna i innych bogów było dla Nordów niezwykle istotne, dlatego składali blóty[4] (ofiary), by zyskać ich łaskę. Rytualnie zabijano zwierzęta, a istnieją dowody na to, że dokonywano również ofiar z ludzi. W 1072 roku niemiecki mnich Adam z Bremy opisał tradycję składania ofiar w świątyni Thora, Odyna i Freyra w Uppsali w Szwecji. Twierdził, że co dziewięć lat w pobliskim świętym gaju zabijano dziewięciu samców każdego gatunku żywej istoty, w tym ludzi, a ich ciała wieszano na drzewach.
Przez lata sądzono, że opowieści o ludzkich ofiarach mogły być jedynie chrześcijańską propagandą. Jednak wykopaliska archeologiczne w Trelleborgu w Szwecji ujawniły ponurą prawdę. W pięciu studniach odnaleziono szkielety ludzi i zwierząt, a wraz z nimi biżuterię i narzędzia. Cztery z pięciu ludzkich ofiar stanowiły małe dzieci w wieku od czterech do siedmiu lat. Nie wszystkie ofiary były jednak tak makabryczne. Zamiast ludzi czy zwierząt często składano w ofierze cenne klejnoty, narzędzia i broń, wrzucając je do jezior. Jeden z takich skarbów odnaleziono w jeziorze Tissø na Zelandii w Danii w miejscu świętym dla boga Tyra.
[4] przybliżona wymowa blu:t-y
Fotografia nr 4
Jeden z kamieni obrazkowych Stora Hammars na Gotlandii w Szwecji przedstawia scenę rytualnej ofiary. W jej centrum znajduje się niewielka postać leżąca twarzą w dół na ołtarzu, podczas gdy postać utożsamiana z Odynem unosi włócznię. Nad leżącą ofiarą widnieje magiczny symbol valknut, składający się z trzech splecionych trójkątów i symbolizujący przejście między życiem a śmiercią.
Jeden z kamieni obrazkowych Stora Hammars na Gotlandii w Szwecji przedstawia scenę rytualnej ofiary. W jej centrum znajduje się niewielka postać leżąca twarzą w dół na ołtarzu, podczas gdy postać utożsamiana z Odynem unosi włócznię. Nad leżącą ofiarą widnieje magiczny symbol valknut, składający się z trzech splecionych trójkątów i symbolizujący przejście między życiem a śmiercią.
6. Moc znaków
Sigile (specjalne symbole) miały taką samą magiczną moc jak wypowiedziane zaklęcia. Mogły być grawerowane na amuletach lub wyryte w określonych rodzajach drewna i metali, którym przypisywano magiczne właściwości. Niektóre z tych znaków symbolizowały magiczne przedmioty podarowane bogom, takie jak młot Thora czy włócznia Odyna.
Młot Thora, zwany Mjöllnirem[5], był jego główną bronią, po rzuceniu zawsze wracał do jego ręki. Wierzono, że dźwięk grzmotu to odgłos młota miażdżącego przeciwników. Jego symbol miał zapewniać ochronę i siłę temu, kto go nosił. Często przedstawiano go w towarzystwie sólarrhvel[6] (koła słonecznego), które przypominało starożytny znak znany jako swastyka i miało przynosić szczęście oraz pomyślność.
Być może najbardziej tajemniczym i potężnym symbolem był Hełm Grozy, znak składający się z ośmiu promieniujących ramion przypominających zbrojne trójzęby. Miał zapewniać zwycięstwo temu, kto go nosił, oraz budzić strach w sercach wrogów.
Jak opisują wersy nordyckiej sagi Fáfnismál:
„Hełm Grozy nosiłem przed synami ludzi, w obronie mojego skarbu; spośród wszystkich byłem samowystarczalny, myślałem sobie, bo nie znalazłem siły, która mogłaby dorównać mojej własnej.”
[5] przybliżona wymowa Miol-nir
[6] przybliżona wymowa soo-lar-khvel
Sigile (specjalne symbole) miały taką samą magiczną moc jak wypowiedziane zaklęcia. Mogły być grawerowane na amuletach lub wyryte w określonych rodzajach drewna i metali, którym przypisywano magiczne właściwości. Niektóre z tych znaków symbolizowały magiczne przedmioty podarowane bogom, takie jak młot Thora czy włócznia Odyna.
Młot Thora, zwany Mjöllnirem[5], był jego główną bronią, po rzuceniu zawsze wracał do jego ręki. Wierzono, że dźwięk grzmotu to odgłos młota miażdżącego przeciwników. Jego symbol miał zapewniać ochronę i siłę temu, kto go nosił. Często przedstawiano go w towarzystwie sólarrhvel[6] (koła słonecznego), które przypominało starożytny znak znany jako swastyka i miało przynosić szczęście oraz pomyślność.
Być może najbardziej tajemniczym i potężnym symbolem był Hełm Grozy, znak składający się z ośmiu promieniujących ramion przypominających zbrojne trójzęby. Miał zapewniać zwycięstwo temu, kto go nosił, oraz budzić strach w sercach wrogów.
Jak opisują wersy nordyckiej sagi Fáfnismál:
„Hełm Grozy nosiłem przed synami ludzi, w obronie mojego skarbu; spośród wszystkich byłem samowystarczalny, myślałem sobie, bo nie znalazłem siły, która mogłaby dorównać mojej własnej.”
[5] przybliżona wymowa Miol-nir
[6] przybliżona wymowa soo-lar-khvel
Fotografia nr 5
Młot Thora, zwany Mjöllnirem, został przedstawiony na tym amulecie wraz z przenikliwym spojrzeniem boga. Był symbolem piorunu, którego Thor używał do obrony porządku. Według legendy Mjöllnir miał tak potężną moc, że potrafił spłaszczać góry.
Młot Thora, zwany Mjöllnirem, został przedstawiony na tym amulecie wraz z przenikliwym spojrzeniem boga. Był symbolem piorunu, którego Thor używał do obrony porządku. Według legendy Mjöllnir miał tak potężną moc, że potrafił spłaszczać góry.
7. Runy
Pierwsze formy pisma używane przez Nordów i inne ludy germańskie miały postać kanciastych, wyrytych znaków zwanych runami. Pojawiły się około III wieku n.e. i były w użyciu aż do XVI lub XVII wieku. Runy funkcjonowały jak alfabet, w najstarszej formie, Starszym Futharku, liczyły 24 znaki, natomiast w późniejszym Młodszym Futharku ich liczba zmniejszyła się do 16.
Każda runa była jednak czymś więcej niż zwykłą literą – miała symboliczne znaczenie i często przybierała formę piktogramu. Słowo „runa” oznacza zarówno „literę”, jak i „tajemnicę”, a same runy były uważane za sekretny język mocy i magii.
Na przykład runa odpowiadająca literze „T” to Tiwaz, symbolizująca boga nieba Tiwa. Jej kształt przypominał strzałę skierowaną ku górze, w stronę nieba. Nie była to jednak tylko wskazówka, Tiwaz był również bogiem wojny, dlatego ryto tę runę, by zapewnić sobie zwycięstwo w bitwie. Z kolei runa odpowiadająca literze „U”, czyli Uruz, odnosiła się do tura, wymarłego dziś, potężnego bydła, które niegdyś wędrowało po Europie. Symbolizowała siłę woli, wytrwałość i dzikość.
Niektóre inskrypcje runiczne były uważane za magiczne zaklęcia i należało je wypowiadać w rytmie galdralag (specyficznym metrum poetyckim), aby uwolnić ich moc. Mówi się, że tradycja przekazywania run w formie mówionej może być znacznie starsza niż ich zapis. Według legendy runy istniały od zawsze, a odkrył je bóg wojny Odyn, gdy przeżywał straszliwe doświadczenie, wisząc na drzewie świata Yggdrasil. Runy miały zostać wyryte w jego pniu przez trzy tajemnicze Norny wspomniane w wcześniejszym rozdziale.
Pierwsze formy pisma używane przez Nordów i inne ludy germańskie miały postać kanciastych, wyrytych znaków zwanych runami. Pojawiły się około III wieku n.e. i były w użyciu aż do XVI lub XVII wieku. Runy funkcjonowały jak alfabet, w najstarszej formie, Starszym Futharku, liczyły 24 znaki, natomiast w późniejszym Młodszym Futharku ich liczba zmniejszyła się do 16.
Każda runa była jednak czymś więcej niż zwykłą literą – miała symboliczne znaczenie i często przybierała formę piktogramu. Słowo „runa” oznacza zarówno „literę”, jak i „tajemnicę”, a same runy były uważane za sekretny język mocy i magii.
Na przykład runa odpowiadająca literze „T” to Tiwaz, symbolizująca boga nieba Tiwa. Jej kształt przypominał strzałę skierowaną ku górze, w stronę nieba. Nie była to jednak tylko wskazówka, Tiwaz był również bogiem wojny, dlatego ryto tę runę, by zapewnić sobie zwycięstwo w bitwie. Z kolei runa odpowiadająca literze „U”, czyli Uruz, odnosiła się do tura, wymarłego dziś, potężnego bydła, które niegdyś wędrowało po Europie. Symbolizowała siłę woli, wytrwałość i dzikość.
Niektóre inskrypcje runiczne były uważane za magiczne zaklęcia i należało je wypowiadać w rytmie galdralag (specyficznym metrum poetyckim), aby uwolnić ich moc. Mówi się, że tradycja przekazywania run w formie mówionej może być znacznie starsza niż ich zapis. Według legendy runy istniały od zawsze, a odkrył je bóg wojny Odyn, gdy przeżywał straszliwe doświadczenie, wisząc na drzewie świata Yggdrasil. Runy miały zostać wyryte w jego pniu przez trzy tajemnicze Norny wspomniane w wcześniejszym rozdziale.
Fotografia nr 6
Kamień z Rök w Szwecji, pochodzący z IX wieku n.e., zawiera najdłuższą inskrypcję runiczną na świecie.
Kamień z Rök w Szwecji, pochodzący z IX wieku n.e., zawiera najdłuższą inskrypcję runiczną na świecie.
21
W dniach 27-28 listopada premier Ulf Kristersson przyjmie szefów rządów z krajów nordyckich i bałtyckich na szczycie w oficjalnym letnim domu premiera, Harpsund. W tym weźmie udział także premier Donald Tusk.
Tematy do dyskusji w pierwszym dniu szczytu obejmą stosunki transatlantyckie i bezpieczeństwo regionalne w regionie Morza Bałtyckiego. Przywódcy będą również dyskutować o dalszym długoterminowym wsparciu dla Ukrainy.
Po południu 27 listopada odbędzie się konferencja prasowa z szefami rządów.
28 listopada p. Kristersson i Tusk przejdą rozmowy dwustronne. Podczas spotkania podpiszą nową umowę o partnerstwie strategicznym między Szwecją a Polską. Następnie obaj premierzy zorganizują wspólną konferencję prasową.
Szczyt odbywa się, gdy zbliża się termin Szwecji koordynująca nieformalny format współpracy NB8 i polityki bezpieczeństwa.
Źródło: https://www.government.se/press-releases/2024/11/prime-minister-ulf-kristersson-to-host-nordic-baltic-summit-at-harpsund/
------
Chyba w końcu zaczynamy obierać dobry kierunek naszych dzialań dyplomatycznych.
Wychodzi na to, że telefon Scholza do Moskwy nie tylko nas zaskoczył. Państwa skandynawskie i bałtyckie czują rownież tak jak i my, że będą pomijane w ewentualnych negocjacjach, więc łączenie sił i ustalanie wspólnych działań w najbliższych miesącach, które miałyby temu przeciwdziałać wydają się być w tej sytuacji ze wszechmiar rozsądne i pożądane.
Tematy do dyskusji w pierwszym dniu szczytu obejmą stosunki transatlantyckie i bezpieczeństwo regionalne w regionie Morza Bałtyckiego. Przywódcy będą również dyskutować o dalszym długoterminowym wsparciu dla Ukrainy.
Po południu 27 listopada odbędzie się konferencja prasowa z szefami rządów.
28 listopada p. Kristersson i Tusk przejdą rozmowy dwustronne. Podczas spotkania podpiszą nową umowę o partnerstwie strategicznym między Szwecją a Polską. Następnie obaj premierzy zorganizują wspólną konferencję prasową.
Szczyt odbywa się, gdy zbliża się termin Szwecji koordynująca nieformalny format współpracy NB8 i polityki bezpieczeństwa.
Źródło: https://www.government.se/press-releases/2024/11/prime-minister-ulf-kristersson-to-host-nordic-baltic-summit-at-harpsund/
------
Chyba w końcu zaczynamy obierać dobry kierunek naszych dzialań dyplomatycznych.
Wychodzi na to, że telefon Scholza do Moskwy nie tylko nas zaskoczył. Państwa skandynawskie i bałtyckie czują rownież tak jak i my, że będą pomijane w ewentualnych negocjacjach, więc łączenie sił i ustalanie wspólnych działań w najbliższych miesącach, które miałyby temu przeciwdziałać wydają się być w tej sytuacji ze wszechmiar rozsądne i pożądane.
To zaproszenie dla nas jest echem nieformalnego spotkania Rady Europejskiej w Budapeszcie (7-8 listopada).
Na marginesie tego spotkania, Tusk spędził prawie godzinę z prezydentem Francji Emmanuelem Macronem. Rozmawiał również z brytyjskim premierem Keirem Starmerem i przywódcami skandynawskimi.
Niemcy i Włochy miały być tu pominięte. Przypadek? Nie sądzę.
Odnotował to już francuski dziennik Le Monde, który pisze, że Polska "próbuje utworzyć front proukraiński wraz z najbardziej zmotywowanymi krajami" i decyzja o obejściu się bez Niemiec jest "uderzająca".
Na marginesie tego spotkania, Tusk spędził prawie godzinę z prezydentem Francji Emmanuelem Macronem. Rozmawiał również z brytyjskim premierem Keirem Starmerem i przywódcami skandynawskimi.
Niemcy i Włochy miały być tu pominięte. Przypadek? Nie sądzę.
Odnotował to już francuski dziennik Le Monde, który pisze, że Polska "próbuje utworzyć front proukraiński wraz z najbardziej zmotywowanymi krajami" i decyzja o obejściu się bez Niemiec jest "uderzająca".
Co ciekawe pomiędzy dwoma tymi wydarzeniami miała miejsce rozmowa telefoniczna Tuska, Zelenskiego i Trudeu. Konsekwencją tej rozmowy nie było krytykowanie naszego państwa za brak wystarczającej pomocy i wypominanie braku elastyczności odnośnie rzezi wołyńskiej, co zważając na ostatnie miesiące nie byłoby niczym zaskakującym, ale ustalenie spotkania premiera Polski i prezydenta Ukrainy do końca tego roku.
Źródło:
https://businessinsider.com.pl/wiadomosci/tusk-oglosil-nadzwyczajny-szczyt/6hb40n8
‐----------
Ten cały "polityczny slalom" jaki uprawia w tej chwili Polska można wg mnie sprowadzić do jednego wniosku i posłużę sie tu cytatem: "Albo my ich, albo oni was".
Wymanewrować Niemców i ruskich za jednym zamachem? Brzmi ambitnie. Czas pokaże czy nie porywamy się z motyką na słońce. Próbować jednak zawsze warto.
Źródło:
https://businessinsider.com.pl/wiadomosci/tusk-oglosil-nadzwyczajny-szczyt/6hb40n8
‐----------
Ten cały "polityczny slalom" jaki uprawia w tej chwili Polska można wg mnie sprowadzić do jednego wniosku i posłużę sie tu cytatem: "Albo my ich, albo oni was".
Wymanewrować Niemców i ruskich za jednym zamachem? Brzmi ambitnie. Czas pokaże czy nie porywamy się z motyką na słońce. Próbować jednak zawsze warto.