4
Postępy syryjskich wojsk rządowych (kolor zielony) w zaledwie 5 dni!
A @marcu chyba na feriach, to sklecę podsumowanie na podstawie Liveuamap:
mapka to GIF z 5 mapkami od 17 do 21 stycznia (data w lewym górnym rogu, pewnie pokazuje tak naprawdę od 16 do 20, bo każda pokazuje stan z dnia poprzedzającego).
Tereny pod kontrolą Kurdów na żółto.
A @marcu chyba na feriach, to sklecę podsumowanie na podstawie Liveuamap:
mapka to GIF z 5 mapkami od 17 do 21 stycznia (data w lewym górnym rogu, pewnie pokazuje tak naprawdę od 16 do 20, bo każda pokazuje stan z dnia poprzedzającego).
Tereny pod kontrolą Kurdów na żółto.
Co się stało?
W skrócie po pokonaniu Asada nowy rząd chce zjednoczyć całą Syrię, ale Kurdowie boją się, że spotka ich los AK po pokonaniu Niemców - czyli że z sojusznika we wspólnej walce z Asadem staną się kolejną ofiarą Damaszku, szczególnie że w czasach wojny domowej walczyli przeciwko sobie.
Więc były niby jakieś porozumienia, że bojówki kurydyjskie staną się częścią nowych sił zbrojnych, Kurdowie wejdą do rządu itd. ale wdrażanie planu zjednoczenia się ślimaczyło i rząd się wkurzył i postanowił zająć Kurdystan zbrojnie i właśnie to robi w błyskawicznym tempie.
A czemu idzie im tak szybko? Bo niby zajęli już 2/3 terenu, ale to nie był teren zamieszkały przez Kurdów, ale przez różne plemiona arabskie. Za czasów Asada i ISIS plemiona arabskie chętnie przyjmowały protektorat kurdyjski, bo Kurdowie byli zorganizowani, mieli armię i wsparcie Stanów Zjednoczonych, to było lepiej niż trafić w łapy ISIS albo Asada. No ale teraz już nie ma tego zagrożenia, więc plemiona chcą się połączyć z Damaszkiem, a Kurdowie nie.
Więc z tego co wyśledziłem z Liveuamap, to milicje arabskie nie stawiały oporu wojskom rządowym a czasem wręcz zaczynały walkę z jednostkami kurdyjskimi, a Kurdowie wprawdzie próbowali walczyć, ale ulegali przewadze i wycofywali się.
Ale teraz postęp ofensywy może spowolnić, bo stan posiadania Kurdów z ostatniej mapy mniej więcej pokrywa się obszarem zamieszkania Kurdów, więc już się bronią w swoim mateczniku wśród swoich i o swoich.
Co robią Amerykanie, żeby pomóc swoim kurdyjskim sojusznikom? Nic. Na razie tylko patrole obserwowały sytuację przy jednym z więzień z członkami ISIS, ale nawet nie interweniowały. Bo Kurdowie mieli więzienia dla byłych członków ISIS i obozy "uchodźców" dla ich żon i dzieci (też zradykalizowanych). No i teraz jest inba, bo wycofując się z jednego więzienia rozstrzlali więźniów, żeby nie uciekli, "opinia światowa" się oburzyła, że to zbrodnia wojenna. No to wycofując się z kolejnego więzienia zostawili więźniów samych, oni uciekli i znów "opinia światowa" się oburzyła, że wypuścili groźnych przestępców i powinni czekać i przekazać więzienie wojskom rządowym. Przy kolejnym więzieniu więc siedzieli do końca, aż rządowe czołówki podeszły, to te z kolei ich zaatakowały i zabiły Kurdów, więc się Kurdowie oburzyli, że posłuchali "opinii światowej" i zostali oszukani.
A w irackim i tureckim Kurdystanie wybuchły protesty wspierające syryjskich Kurdów, łącznie z tym, że na granicy turecko-syryjskiej(kurdyjskiej) doszło do prób forsowania granicy, chyba w celu wsparcia. Generalnie jest gorąco.
W skrócie po pokonaniu Asada nowy rząd chce zjednoczyć całą Syrię, ale Kurdowie boją się, że spotka ich los AK po pokonaniu Niemców - czyli że z sojusznika we wspólnej walce z Asadem staną się kolejną ofiarą Damaszku, szczególnie że w czasach wojny domowej walczyli przeciwko sobie.
Więc były niby jakieś porozumienia, że bojówki kurydyjskie staną się częścią nowych sił zbrojnych, Kurdowie wejdą do rządu itd. ale wdrażanie planu zjednoczenia się ślimaczyło i rząd się wkurzył i postanowił zająć Kurdystan zbrojnie i właśnie to robi w błyskawicznym tempie.
A czemu idzie im tak szybko? Bo niby zajęli już 2/3 terenu, ale to nie był teren zamieszkały przez Kurdów, ale przez różne plemiona arabskie. Za czasów Asada i ISIS plemiona arabskie chętnie przyjmowały protektorat kurdyjski, bo Kurdowie byli zorganizowani, mieli armię i wsparcie Stanów Zjednoczonych, to było lepiej niż trafić w łapy ISIS albo Asada. No ale teraz już nie ma tego zagrożenia, więc plemiona chcą się połączyć z Damaszkiem, a Kurdowie nie.
Więc z tego co wyśledziłem z Liveuamap, to milicje arabskie nie stawiały oporu wojskom rządowym a czasem wręcz zaczynały walkę z jednostkami kurdyjskimi, a Kurdowie wprawdzie próbowali walczyć, ale ulegali przewadze i wycofywali się.
Ale teraz postęp ofensywy może spowolnić, bo stan posiadania Kurdów z ostatniej mapy mniej więcej pokrywa się obszarem zamieszkania Kurdów, więc już się bronią w swoim mateczniku wśród swoich i o swoich.
Co robią Amerykanie, żeby pomóc swoim kurdyjskim sojusznikom? Nic. Na razie tylko patrole obserwowały sytuację przy jednym z więzień z członkami ISIS, ale nawet nie interweniowały. Bo Kurdowie mieli więzienia dla byłych członków ISIS i obozy "uchodźców" dla ich żon i dzieci (też zradykalizowanych). No i teraz jest inba, bo wycofując się z jednego więzienia rozstrzlali więźniów, żeby nie uciekli, "opinia światowa" się oburzyła, że to zbrodnia wojenna. No to wycofując się z kolejnego więzienia zostawili więźniów samych, oni uciekli i znów "opinia światowa" się oburzyła, że wypuścili groźnych przestępców i powinni czekać i przekazać więzienie wojskom rządowym. Przy kolejnym więzieniu więc siedzieli do końca, aż rządowe czołówki podeszły, to te z kolei ich zaatakowały i zabiły Kurdów, więc się Kurdowie oburzyli, że posłuchali "opinii światowej" i zostali oszukani.
A w irackim i tureckim Kurdystanie wybuchły protesty wspierające syryjskich Kurdów, łącznie z tym, że na granicy turecko-syryjskiej(kurdyjskiej) doszło do prób forsowania granicy, chyba w celu wsparcia. Generalnie jest gorąco.