Ciekawostki Warhammera 40.000, część 1: Pierwszy Mistrz Wojny
Rozrywka
2 d
1
[TRANSMISJA: NOOSFERA M20-033.ALFA]
[WĘZEŁ: ARCHIVUM TERRAE, SEKTOR ZASTRZEŻONY]
[PROTOKÓŁ DOSTĘPU: SIGMA-REDACTED]
[UWAGA: CLASAE EXTREMIS TRAITORIS]
[ADMONITIO: CAVE MEMETICUM. VERITAS CORRUMPITUR]
Inicjalizacja rekonstrukcji danych... 00110110 01001001
Sprawdzanie spójności zapisu...
Weryfikacja sygnatur... SIGILLUM AUTHENTICUM
Kalibracja noosferyczna... OMNISSIAH BENEDICAT
Przywracanie warstw narracyjnych...
[STATUS: DO ODCZYTU]
[NOTA: LECTIO PERMITTITUR. FIDES NON PRAESTATUR]
[IN NOMINE OMNISSIAH]
[GLORIA MACHINAE, SILENTIUM DEORUM]
[WĘZEŁ: ARCHIVUM TERRAE, SEKTOR ZASTRZEŻONY]
[PROTOKÓŁ DOSTĘPU: SIGMA-REDACTED]
[UWAGA: CLASAE EXTREMIS TRAITORIS]
[ADMONITIO: CAVE MEMETICUM. VERITAS CORRUMPITUR]
Inicjalizacja rekonstrukcji danych... 00110110 01001001
Sprawdzanie spójności zapisu...
Weryfikacja sygnatur... SIGILLUM AUTHENTICUM
Kalibracja noosferyczna... OMNISSIAH BENEDICAT
Przywracanie warstw narracyjnych...
[STATUS: DO ODCZYTU]
[NOTA: LECTIO PERMITTITUR. FIDES NON PRAESTATUR]
[IN NOMINE OMNISSIAH]
[GLORIA MACHINAE, SILENTIUM DEORUM]
Tysiąclecia przed narodzinami Legionów Adeptus Astartes, zanim imię Horusa stało się synonimem zdrady, na starożytnej Terrze trwała epoka, którą późniejsze tysiąclecia przykryły kurzem legend i celową amnezją. W tamtych czasach człowiek, który w dalekiej przyszłości miał przybrać miano Imperatora Ludzkości, stawiał pierwsze kroki na ścieżce chwały rodzaju ludzkiego. Był cieniem poruszającym pionki, władcą bez korony, strategiem bez sztandaru. Właśnie wtedy, w jednej z prastarych i legendarnych opowieści, pojawiła się postać pewnego człowieka. Choć, patrząc z perspektywy czasu, nie był to „jakiś człowiek”. Urodził się z niezwykłym darem, aż nadszedł moment, w którym jako pierwszy człowiek w historii otrzymał tytuł Mistrza Wojny.
W mitycznych wręcz tekstach jego narodziny datowane są na czas rozkwitu półlegendarnego miasta-państwa Niniwy. Podobno wraz z herosami brał udział w pogoni za tajemniczym artefaktem znanym jako Złote Runo. Walczył z syrenami, morskimi potworami i skrzydlatymi demonami o twarzach kobiet i szponach drapieżnych ptaków. Innym razem, wraz z armiami wojowników zakutych w brąz, spalił miasto o murach wysokich jak góry. Walczył przeciw tyranowi ze starożytnej Frankonii, który swymi ambicjami podpalił cały kontynent. Strzelał do rycerzy w czarnych hełmach i uniformach, maszerujących pod znakiem czarnego słońca. Mówi się nawet, że wrócił do swego kraju przyodziany w białą gwiazdę i orła na ramieniu. Lecz nie poznał już ojczystej ziemi, którą opuścił wieki wcześniej.
Jednak legenda narodziła się znacznie wcześniej, w rejonie określanym w opowieściach jako Fenicja. To archaiczna nazwa, bardziej symboliczna niż kartograficzna, jakby sama historia chciała zapomnieć, że takie miejsce w ogóle istniało. Człowiek ten nosił imię Ollanius, a jego losy miały w niewytłumaczalny dla śmiertelników sposób spleść się z czymś znacznie większym i donioślejszym, niż sam mógł przypuszczać. W zakazanych księgach, tych, których przeznaczeniem jest zaginąć wraz z popiołami ostatnich świątyń, zachowały się wzmianki o pewnym kulcie. Szaleńcy, wyznawcy Ośmiorakiej Ścieżki, postanowili wznieść wieżę, która swymi plugawymi iglicami dotknie samego sklepienia. Taki akt splugawienia nie mógł ujść uwadze istoty, która dopiero miała stać się bogiem w oczach ludzkości.
To właśnie na tej ziemi Ollanius natknął się na boga pod postacią człowieka. Bluźniercza wieża, mająca połączyć śmiertelne sługi z bogami zepsucia, stała się cierniem w oku ich obydwu. Nadmiar złego, pokryta była starożytnym językiem zwanym Enuncią (przyp. Enuncia/Enumeracja). Nie był to zwykły język. To była „mowa, która działa”. Słowa, które nie opisują świata, lecz potrafią go zmienić. Zniekształcić i spaczyć na obraz i podobieństwo plugawych bóstw. Im dłużej wieża by trwała, tym szerzej rozlewałoby się zepsucie. Imperator, widząc, z czym musi się mierzyć, stworzył armię, a na jej czele postawił człowieka podobnego w naturze do siebie. W ten sposób Ollanius przyjął tytuł, którego znaczenie w odległej przyszłości miało budzić grozę i lęk. Imperator nadał mu miano Mistrza Wojny.
W tym momencie zaczyna się prawdziwy dramat tej opowieści. To nie tylko historia o bitwie i wielkich czynach. Ollanius, człowiek-żołnierz, człowiek, który widział konsekwencje, chce zniszczyć wieżę. Dla niego to nie jest wiedza, tylko skażenie, którego nie powinno się trzymać w magazynie nawet na wszelki wypadek. Imperator ma inne podejście. W jego logice nic nie jest zbyt niebezpieczne, jeśli może stać się narzędziem w większej grze. Jeśli świat jest szachownicą, nawet trucizna może być figurą, byle pozostawała pod kontrolą.
W tym punkcie legenda staje się niewygodna, bo Ollanius nie odchodzi w ciszy. Dochodzi do symbolicznego gestu, który brzmi jak bluźnierstwo. Oll rani Imperatora sztyletem. Nie dlatego, że chce go zabić, lecz dlatego, że próbuje go zatrzymać, przerwać decyzję, która w jego oczach prowadzi w przepaść. A potem dzieje się rzecz jeszcze bardziej niezwykła. Oll sięga po to, czego miał nienawidzić i czego chciał się pozbyć po Enuncię. Używa jej, by zniszczyć wieżę i uciec. W jednej chwili staje się kimś więcej niż dezerterem. Staje się człowiekiem, który odrzucił Imperatora nie z pychy, lecz z przekonania, że Imperator myli się w sprawach fundamentalnych.
To jest sedno zapomnianej historii. Starcie dwóch wizji. Imperator jako uosobienie kontroli, planu i przyszłości liczonej w tysiącleciach. Ollanius jako uosobienie granicy, której nie powinno się przekraczać, nawet jeśli cel wydaje się szczytny. To pierwsza wielka różnica zdań o tym, jak obchodzić się ze Zgubnymi Mocami i ich narzędziami. Zniszczyć wszystko, co skażone, czy zachować, by kiedyś użyć przeciw większemu złu? Z czasem, gdy historia staje się Imperium, a Imperium staje się religią, taki epizod nie ma prawa przetrwać w znanej wersji dziejów. I rzeczywiście, im dalej w przyszłość, tym bardziej Ollanius rozmywa się w micie. Z jednej strony jest Ollanius Persson, Perpetual, który przewija się przez wydarzenia Herezji Horusa i jej finał.
Bibliografia:
- John French, „Mortis” (The Horus Heresy: Siege of Terra)
- Dan Abnett, „The End and the Death” (Volume II)
- Dan Abnett, „The End and the Death” (Volume III)
- John French, „Mortis” (The Horus Heresy: Siege of Terra)
- Dan Abnett, „The End and the Death” (Volume II)
- Dan Abnett, „The End and the Death” (Volume III)