Humor
3 t
155
2#
W ramach promocji i szerokiego zainteresowania - leci część 2. Tych opowieści mam grubo ponad kilkaset, tylko muszę sobie poprzypominać i uporządkować. Samych śmierci przez wlanie, wsadzenie sobie w dupę - jest tak dużo, że zaczyna być to monotonne w pewnym momencie. ostrość ludzkiego umysłu jest niesamowita! Historie bez zgonu, ale durne też Was kręcą (np. wieczne pigułki na przeczyszczenie?) Z chemii, elektryki, medycyny - to jest mój konik.
"Walka z komarami"
W letni, upalny wieczór w prowincji Jiangxi (Chiny) dwaj dorośli postanowili spędzić czas na tarasie. Imprezę psuły im jednak chmary komarów. Zamiast kupić zwykły spray na owady w sklepie, starszy brat przypomniał sobie, że ma w szopie koncentrat oprysków rolniczych. Był to dichlorfos – toksyczny pestycyd fosforoorganiczny stosowany wyłącznie do oprysków upraw wielkopowierzchniowych. Bracia rozlali stężoną ciecz na rozżarzone węgle w grillu ogrodowym, uznając, że „skoro zabija szkodniki na polu, to gęsty dym z grilla tym bardziej wybije komary w pień”. Węgle podgrzały pestycyd, powodując jego gwałtowne odparowanie oraz częściowy rozkład. Obaj siedzieli w chmurze tego dymu, wdychając go. Zmarli w ciągu kilkunastu minut z powodu ostrego porażenia układu nerwowego. Mięsko z grilla też było niejadalne, choć nie szczekało.
W letni, upalny wieczór w prowincji Jiangxi (Chiny) dwaj dorośli postanowili spędzić czas na tarasie. Imprezę psuły im jednak chmary komarów. Zamiast kupić zwykły spray na owady w sklepie, starszy brat przypomniał sobie, że ma w szopie koncentrat oprysków rolniczych. Był to dichlorfos – toksyczny pestycyd fosforoorganiczny stosowany wyłącznie do oprysków upraw wielkopowierzchniowych. Bracia rozlali stężoną ciecz na rozżarzone węgle w grillu ogrodowym, uznając, że „skoro zabija szkodniki na polu, to gęsty dym z grilla tym bardziej wybije komary w pień”. Węgle podgrzały pestycyd, powodując jego gwałtowne odparowanie oraz częściowy rozkład. Obaj siedzieli w chmurze tego dymu, wdychając go. Zmarli w ciągu kilkunastu minut z powodu ostrego porażenia układu nerwowego. Mięsko z grilla też było niejadalne, choć nie szczekało.
"Herbatka z cytrynką"
Trzech studentów z Syberii postanowiło doprowadzić do porządku wspólny, mocno zakamieniony czajnik elektryczny w pokoju w akademiku. Zamiast użyć bezpiecznego kwasku cytrynowego lub octu, uznali, że proces trzeba przyspieszyć. Jeden z nich przyniósł z wydziału stężony kwas azotowy. Wlali go do czajnika, a żeby reakcja z kamieniem zaszła jeszcze szybciej... włączyli czajnik do prądu. Gotujący się kwas azotowy wszedł w gwałtowną reakcję z osadami i metalowymi elementami czajnika, momentalnie uwalniając ogromne ilości dwutlenku azotu – brunatnego, niezwykle toksycznego gazu. Pokój w akademiku nie miał wentylacji. Studenci zaczęli kaszleć, ale zamiast uciekać, próbowali panicznie wietrzyć pokój. Wszyscy trzej zmarli kolejnego dnia w szpitalu z powodu toksycznego obrzęku płuc. Gaz dosłownie stopił ich pęcherzyki płucne od środka. Czajnika na miejscu nie znaleziono. Był tylko kawałek kabla wystającego z gniazdka, srogi krater rozpuszczonego betonu w podłodze.... może resztki plastiku, ale też nie za dużo i części typu szkło.
Trzech studentów z Syberii postanowiło doprowadzić do porządku wspólny, mocno zakamieniony czajnik elektryczny w pokoju w akademiku. Zamiast użyć bezpiecznego kwasku cytrynowego lub octu, uznali, że proces trzeba przyspieszyć. Jeden z nich przyniósł z wydziału stężony kwas azotowy. Wlali go do czajnika, a żeby reakcja z kamieniem zaszła jeszcze szybciej... włączyli czajnik do prądu. Gotujący się kwas azotowy wszedł w gwałtowną reakcję z osadami i metalowymi elementami czajnika, momentalnie uwalniając ogromne ilości dwutlenku azotu – brunatnego, niezwykle toksycznego gazu. Pokój w akademiku nie miał wentylacji. Studenci zaczęli kaszleć, ale zamiast uciekać, próbowali panicznie wietrzyć pokój. Wszyscy trzej zmarli kolejnego dnia w szpitalu z powodu toksycznego obrzęku płuc. Gaz dosłownie stopił ich pęcherzyki płucne od środka. Czajnika na miejscu nie znaleziono. Był tylko kawałek kabla wystającego z gniazdka, srogi krater rozpuszczonego betonu w podłodze.... może resztki plastiku, ale też nie za dużo i części typu szkło.
"LSD z CPNu"
Javier H. 21-letni chłopak z Teksasu bardzo chciał przeżyć psychodeliczny "trip", ale nie miał pieniędzy ani kontaktów, by kupić prawdziwe narkotyki. Przeczytał na pewnym forum internetowym, że niesamowite wizje można osiągnąć, pijąc mieszankę płynu hamulcowego i soku jabłkowego. Niewiele myśląc, kupił na stacji benzynowej płyn hamulcowy typu DOT 4, który składa się głównie z eterów glikolu etylenowego i jego eterów. Zmieszał go w proporcji 1:1 z sokem pomarańczowym i wypił całą szklankę, czekając na halucynacje. Zamiast fazy życia, glikol etylenowy w następnych godzinach spustoszył całkowicie jego organizm. Wątroba przekształciła go w kwas szczawiowy, który krystalizuje w nerkach, niszcząc je bezpowrotnie. Chłopak zmarł w straszliwych męczarniach po trzech dniach wielonarządowej niewydolności. Ja myślę, że to wina tego soku pomarańczowego.
Javier H. 21-letni chłopak z Teksasu bardzo chciał przeżyć psychodeliczny "trip", ale nie miał pieniędzy ani kontaktów, by kupić prawdziwe narkotyki. Przeczytał na pewnym forum internetowym, że niesamowite wizje można osiągnąć, pijąc mieszankę płynu hamulcowego i soku jabłkowego. Niewiele myśląc, kupił na stacji benzynowej płyn hamulcowy typu DOT 4, który składa się głównie z eterów glikolu etylenowego i jego eterów. Zmieszał go w proporcji 1:1 z sokem pomarańczowym i wypił całą szklankę, czekając na halucynacje. Zamiast fazy życia, glikol etylenowy w następnych godzinach spustoszył całkowicie jego organizm. Wątroba przekształciła go w kwas szczawiowy, który krystalizuje w nerkach, niszcząc je bezpowrotnie. Chłopak zmarł w straszliwych męczarniach po trzech dniach wielonarządowej niewydolności. Ja myślę, że to wina tego soku pomarańczowego.
"Niebieski drink z trafo"
W latach 90. w krajach byłego bloku wschodniego panowało przekonanie, że każda ciecz o ładnym kolorze, znaleziona w zakładzie przemysłowym, to na pewno jakiś rodzaj spirytusu technicznego, który po przefiltrowaniu nadaje się do wypicia. Grupa robotników pracujących przy demontażu starej stacji transformatorowej z Czelabińska znalazła w urządzeniu zapas gęstego, przejrzystego płynu o lekko błękitnym zabarwieniu. Uznali, że to idealna baza pod wieczorny alkohol. Ktoś rzucił hasło, że zapach jest dziwny, ale ostatecznie przefiltrowali go przez węgiel drzewny i wypili. Płynem nie był alkohol, lecz olej transformatorowy na bazie PCB (polichlorowane bifenyle). To skrajnie toksyczne i rakotwórcze związki chemiczne. Trzech mężczyzn zmarło w ciągu kilkunastu godzin w wyniku ostrego, chemicznego zatrucia i natychmiastowej niewydolności wątroby oraz nerek. Pozostali przeżyli, ale doznali potwornego porażenia układu nerwowego i trwałego oszpecenia. Zróbmy imprezę, jakiej nie przeżył nikt - nawet to im nie wyszło.
W latach 90. w krajach byłego bloku wschodniego panowało przekonanie, że każda ciecz o ładnym kolorze, znaleziona w zakładzie przemysłowym, to na pewno jakiś rodzaj spirytusu technicznego, który po przefiltrowaniu nadaje się do wypicia. Grupa robotników pracujących przy demontażu starej stacji transformatorowej z Czelabińska znalazła w urządzeniu zapas gęstego, przejrzystego płynu o lekko błękitnym zabarwieniu. Uznali, że to idealna baza pod wieczorny alkohol. Ktoś rzucił hasło, że zapach jest dziwny, ale ostatecznie przefiltrowali go przez węgiel drzewny i wypili. Płynem nie był alkohol, lecz olej transformatorowy na bazie PCB (polichlorowane bifenyle). To skrajnie toksyczne i rakotwórcze związki chemiczne. Trzech mężczyzn zmarło w ciągu kilkunastu godzin w wyniku ostrego, chemicznego zatrucia i natychmiastowej niewydolności wątroby oraz nerek. Pozostali przeżyli, ale doznali potwornego porażenia układu nerwowego i trwałego oszpecenia. Zróbmy imprezę, jakiej nie przeżył nikt - nawet to im nie wyszło.
„Białe zęby po brytyjsku”
David M. 30-letni Brytyjczyk, bardzo chciał mieć śnieżnobiały uśmiech przed randką, ale profesjonalne pasty wybielające w drogerii wydały mu się za drogie. Postanowił zrobić to taniej, szybciej i „skuteczniej”. Przeczytał na opakowaniu domowego żelu do czyszczenia toalet, że zawiera on substancje wybielające i świetnie usuwa kamień. Uznał, że ludzki ząb i muszla klozetowa działają na tej samej zasadzie. Nalał silny żel czyszczący na bazie stężonego kwasu solnego na szczoteczkę i zaczął energicznie szorować zęby i dziąsła. Kwas solny w ułamku sekundy zaczął rozpuszczać szkliwo, ale prawdziwy dramat wydarzył się, gdy David przypadkowo połknął część spienionej chemii, a reszta wżarła się w jego dziąsła. Doznał głębokiej martwicy tkanek jamy ustnej, poparzenia przełyku i ciężkiego obrzęku krtani, przez który zaczął się dusić. Lekarzom ledwo udało się uratować mu życie poprzez natychmiastową tracheotomię, ale chłopak stracił wszystkie zęby, część podniebienia i do końca życia musiał być karmiony przez sondę. Mam nadzieję, że poznał na tej randce miłość swojego życia, że chociaż miała te same preferencje, co on - lubiła połykać (spienienioną chemię do czyszczenia kibla)
Widzimy się w części 3!
David M. 30-letni Brytyjczyk, bardzo chciał mieć śnieżnobiały uśmiech przed randką, ale profesjonalne pasty wybielające w drogerii wydały mu się za drogie. Postanowił zrobić to taniej, szybciej i „skuteczniej”. Przeczytał na opakowaniu domowego żelu do czyszczenia toalet, że zawiera on substancje wybielające i świetnie usuwa kamień. Uznał, że ludzki ząb i muszla klozetowa działają na tej samej zasadzie. Nalał silny żel czyszczący na bazie stężonego kwasu solnego na szczoteczkę i zaczął energicznie szorować zęby i dziąsła. Kwas solny w ułamku sekundy zaczął rozpuszczać szkliwo, ale prawdziwy dramat wydarzył się, gdy David przypadkowo połknął część spienionej chemii, a reszta wżarła się w jego dziąsła. Doznał głębokiej martwicy tkanek jamy ustnej, poparzenia przełyku i ciężkiego obrzęku krtani, przez który zaczął się dusić. Lekarzom ledwo udało się uratować mu życie poprzez natychmiastową tracheotomię, ale chłopak stracił wszystkie zęby, część podniebienia i do końca życia musiał być karmiony przez sondę. Mam nadzieję, że poznał na tej randce miłość swojego życia, że chociaż miała te same preferencje, co on - lubiła połykać (spienienioną chemię do czyszczenia kibla)
Widzimy się w części 3!