Panowie, sprawa wygląda następująco:
Mam prawko od ponad 10 lat.
Żadnego wypadku, żadnej ryski, dwa mandaty za prędkość, przejechane ponad 120k kilometrów;
Jeździłem tyloma autami, że nie zliczę: Od małych sportówek, przez transportery i duże busy, aż po przeróbki do wyścigów na torze.
Lubię jeździć autem, kocham jeździć autem...
Ale
Dwa tygodnie temu kupiłem sobie motocykl(tak, wiem, kolokwialnie nienawidzimy motozjebów) 125ccm.
Nie po to żeby się lansować, albo wkurwiać sąsiadów - Potrzebowałem i potrzebuję taniego i szybkiego środka transportu.
No i tu jest problem:
Boję się na niego wsiąść.
Widziałem dziesiątki filmów o tym jak jeździć na motorze, o tym na co uważać, czego unikać, jak skręcać..; Kurwa, wszystko obejrzałem...
Ale ilekroć pomyślę o tym, żeby wsiąść na tego pierdzika i gdzieś pojechać, to pierwsze co pojawia się w mojej głowie, to to, że się wypierdolę albo ktoś mnie staranuje.
I tu poproszę o wszelkie rady, jak przełamać ten strach, bo mam dość wydawania milionów na jazdę dieslem i stanie w korkach; I nie chcę wdawać się w niepotrzebne kłótnie, ani odpowiadać na głupie pytania. Ja chcę się tylko dowiedzieć jak pokonać ten pierwszy strach.