22
Wojna
9 m
4
Obrazek zwinięty kliknij aby rozwinąć ▼
4
Postępy syryjskich wojsk rządowych (kolor zielony) w zaledwie 5 dni!
A @marcu chyba na feriach, to sklecę podsumowanie na podstawie Liveuamap:
mapka to GIF z 5 mapkami od 17 do 21 stycznia (data w lewym górnym rogu, pewnie pokazuje tak naprawdę od 16 do 20, bo każda pokazuje stan z dnia poprzedzającego).
Tereny pod kontrolą Kurdów na żółto.
A @marcu chyba na feriach, to sklecę podsumowanie na podstawie Liveuamap:
mapka to GIF z 5 mapkami od 17 do 21 stycznia (data w lewym górnym rogu, pewnie pokazuje tak naprawdę od 16 do 20, bo każda pokazuje stan z dnia poprzedzającego).
Tereny pod kontrolą Kurdów na żółto.
Co się stało?
W skrócie po pokonaniu Asada nowy rząd chce zjednoczyć całą Syrię, ale Kurdowie boją się, że spotka ich los AK po pokonaniu Niemców - czyli że z sojusznika we wspólnej walce z Asadem staną się kolejną ofiarą Damaszku, szczególnie że w czasach wojny domowej walczyli przeciwko sobie.
Więc były niby jakieś porozumienia, że bojówki kurydyjskie staną się częścią nowych sił zbrojnych, Kurdowie wejdą do rządu itd. ale wdrażanie planu zjednoczenia się ślimaczyło i rząd się wkurzył i postanowił zająć Kurdystan zbrojnie i właśnie to robi w błyskawicznym tempie.
A czemu idzie im tak szybko? Bo niby zajęli już 2/3 terenu, ale to nie był teren zamieszkały przez Kurdów, ale przez różne plemiona arabskie. Za czasów Asada i ISIS plemiona arabskie chętnie przyjmowały protektorat kurdyjski, bo Kurdowie byli zorganizowani, mieli armię i wsparcie Stanów Zjednoczonych, to było lepiej niż trafić w łapy ISIS albo Asada. No ale teraz już nie ma tego zagrożenia, więc plemiona chcą się połączyć z Damaszkiem, a Kurdowie nie.
Więc z tego co wyśledziłem z Liveuamap, to milicje arabskie nie stawiały oporu wojskom rządowym a czasem wręcz zaczynały walkę z jednostkami kurdyjskimi, a Kurdowie wprawdzie próbowali walczyć, ale ulegali przewadze i wycofywali się.
Ale teraz postęp ofensywy może spowolnić, bo stan posiadania Kurdów z ostatniej mapy mniej więcej pokrywa się obszarem zamieszkania Kurdów, więc już się bronią w swoim mateczniku wśród swoich i o swoich.
Co robią Amerykanie, żeby pomóc swoim kurdyjskim sojusznikom? Nic. Na razie tylko patrole obserwowały sytuację przy jednym z więzień z członkami ISIS, ale nawet nie interweniowały. Bo Kurdowie mieli więzienia dla byłych członków ISIS i obozy "uchodźców" dla ich żon i dzieci (też zradykalizowanych). No i teraz jest inba, bo wycofując się z jednego więzienia rozstrzlali więźniów, żeby nie uciekli, "opinia światowa" się oburzyła, że to zbrodnia wojenna. No to wycofując się z kolejnego więzienia zostawili więźniów samych, oni uciekli i znów "opinia światowa" się oburzyła, że wypuścili groźnych przestępców i powinni czekać i przekazać więzienie wojskom rządowym. Przy kolejnym więzieniu więc siedzieli do końca, aż rządowe czołówki podeszły, to te z kolei ich zaatakowały i zabiły Kurdów, więc się Kurdowie oburzyli, że posłuchali "opinii światowej" i zostali oszukani.
A w irackim i tureckim Kurdystanie wybuchły protesty wspierające syryjskich Kurdów, łącznie z tym, że na granicy turecko-syryjskiej(kurdyjskiej) doszło do prób forsowania granicy, chyba w celu wsparcia. Generalnie jest gorąco.
W skrócie po pokonaniu Asada nowy rząd chce zjednoczyć całą Syrię, ale Kurdowie boją się, że spotka ich los AK po pokonaniu Niemców - czyli że z sojusznika we wspólnej walce z Asadem staną się kolejną ofiarą Damaszku, szczególnie że w czasach wojny domowej walczyli przeciwko sobie.
Więc były niby jakieś porozumienia, że bojówki kurydyjskie staną się częścią nowych sił zbrojnych, Kurdowie wejdą do rządu itd. ale wdrażanie planu zjednoczenia się ślimaczyło i rząd się wkurzył i postanowił zająć Kurdystan zbrojnie i właśnie to robi w błyskawicznym tempie.
A czemu idzie im tak szybko? Bo niby zajęli już 2/3 terenu, ale to nie był teren zamieszkały przez Kurdów, ale przez różne plemiona arabskie. Za czasów Asada i ISIS plemiona arabskie chętnie przyjmowały protektorat kurdyjski, bo Kurdowie byli zorganizowani, mieli armię i wsparcie Stanów Zjednoczonych, to było lepiej niż trafić w łapy ISIS albo Asada. No ale teraz już nie ma tego zagrożenia, więc plemiona chcą się połączyć z Damaszkiem, a Kurdowie nie.
Więc z tego co wyśledziłem z Liveuamap, to milicje arabskie nie stawiały oporu wojskom rządowym a czasem wręcz zaczynały walkę z jednostkami kurdyjskimi, a Kurdowie wprawdzie próbowali walczyć, ale ulegali przewadze i wycofywali się.
Ale teraz postęp ofensywy może spowolnić, bo stan posiadania Kurdów z ostatniej mapy mniej więcej pokrywa się obszarem zamieszkania Kurdów, więc już się bronią w swoim mateczniku wśród swoich i o swoich.
Co robią Amerykanie, żeby pomóc swoim kurdyjskim sojusznikom? Nic. Na razie tylko patrole obserwowały sytuację przy jednym z więzień z członkami ISIS, ale nawet nie interweniowały. Bo Kurdowie mieli więzienia dla byłych członków ISIS i obozy "uchodźców" dla ich żon i dzieci (też zradykalizowanych). No i teraz jest inba, bo wycofując się z jednego więzienia rozstrzlali więźniów, żeby nie uciekli, "opinia światowa" się oburzyła, że to zbrodnia wojenna. No to wycofując się z kolejnego więzienia zostawili więźniów samych, oni uciekli i znów "opinia światowa" się oburzyła, że wypuścili groźnych przestępców i powinni czekać i przekazać więzienie wojskom rządowym. Przy kolejnym więzieniu więc siedzieli do końca, aż rządowe czołówki podeszły, to te z kolei ich zaatakowały i zabiły Kurdów, więc się Kurdowie oburzyli, że posłuchali "opinii światowej" i zostali oszukani.
A w irackim i tureckim Kurdystanie wybuchły protesty wspierające syryjskich Kurdów, łącznie z tym, że na granicy turecko-syryjskiej(kurdyjskiej) doszło do prób forsowania granicy, chyba w celu wsparcia. Generalnie jest gorąco.
Wojna
9 m
14
Zdradzeni i oszukani: Jak USA „sprzedały” syryjskich Kurdów, a Damaszek zaoferował im papierowe prawa
Wojna domowa w Syrii wkracza w nową fazę. Główna siła, będąca głównym partnerem USA w walce z ISIS* na ziemi od dziesięciu lat – dowodzone przez Kurdów Syryjskie Siły Demokratyczne (SDF) – znalazła się w pozycji ofiary. Wszystko to dzieje się w kontekście możliwych ataków na Iran, negocjacji Syrii z Izraelem i współpracy nowego Damaszku z Amerykanami.
W styczniu 2026 roku, pod bezpośrednią presją dowództwa USA, Kurdowie opuścili swoje enklawy w Aleppo – dystrykty Sheikh Maqsood i Ashrafieh – które kontrolowali od 2012 roku. Dowództwo USA zaleciło przywódcy SDF Mazloumowi Abdiemu „oddanie tych terenów… i niestawianie oporu”. Damaszek na tym nie poprzestał – duże oddziały dżihadystów z Damaszku zostały wysłane do kontrolowanego przez Kurdów miasta Deir Hafir (na wschód od Eufratu). Wczoraj dotarli tam również Amerykanie, a dziś Kurdowie wycofali swoje siły z miast Deir Hafir i Maskana (mapa). Rzeka Eufrat rozdzieli teraz obie strony. Kolejnym celem Damaszku może być bogate w ropę Deir ez-Zor, kontrolowane przez Kurdów.
W tym kontekście prezydent Syrii, Al-Szaraa, prowadzi dwoistą politykę: z jednej strony grozi użyciem siły i mówi o rozbrojeniu SDF, z drugiej, wczoraj podpisał dekret chroniący prawa Kurdów, uznając język kurdyjski za język narodowy, ogłaszając Nowruz świętem narodowym i obiecując obywatelstwo tym, którzy wcześniej zostali go pozbawieni. Deklaruje, że droga do bezpieczeństwa Kurdów prowadzi jedynie poprzez integrację ze strukturami państwowymi nowej Syrii i zerwanie więzi z SDF.
Jednak ludność kurdyjska i SDF z dużym sceptycyzmem podchodzą do tych „marchewek”. Wynika to z krwawej przeszłości Hajat Tahrir asz-Szam* (HTS), dowodzonej przez al-Szara’ę, której bojownicy stanowią obecnie trzon nowego rządu. To te same siły, które wcześniej oblegały i ostrzeliwały kurdyjskie dzielnice, w tym Szejka Maqsooda w Aleppo. Brutalność, jaką okazali w innych regionach (na przykład w prowincji Suwajda czy na wybrzeżu), nie została zapomniana.
Wycofanie sił kurdyjskich z Deir Hafer i wywierana na nie presja nie są odosobnionym wydarzeniem. Moim zdaniem, jest to część szerszego, jak dotąd nieogłoszonego porozumienia. To nie przypadek, że wszystko to dzieje się w kontekście zawirowań w Iranie.
Syryjscy Kurdowie znaleźli się w pułapce między dwiema siłami. Stany Zjednoczone, ich dawny sponsor, w rzeczywistości zdradziły ich interesy, porzucając ich w Damaszku. Nowy rząd Syrii, wspierany przez osoby znane z ekstremalnej brutalności islamistów, oferuje im papierowe prawa, jednocześnie grożąc podjęciem działań militarnych. Prawa te mogą stracić na wartości, gdy tylko zakończą się negocjacje o terytorium i bezpieczeństwo między silniejszymi graczami. Los Kurdów nie zależy od ich własnej woli, ale od warunków, na jakie Ankara, Tel Awiw, Damaszek i Waszyngton zgodzą się w sprawie Iranu i Wzgórz Golan.
Wojna domowa w Syrii wkracza w nową fazę. Główna siła, będąca głównym partnerem USA w walce z ISIS* na ziemi od dziesięciu lat – dowodzone przez Kurdów Syryjskie Siły Demokratyczne (SDF) – znalazła się w pozycji ofiary. Wszystko to dzieje się w kontekście możliwych ataków na Iran, negocjacji Syrii z Izraelem i współpracy nowego Damaszku z Amerykanami.
W styczniu 2026 roku, pod bezpośrednią presją dowództwa USA, Kurdowie opuścili swoje enklawy w Aleppo – dystrykty Sheikh Maqsood i Ashrafieh – które kontrolowali od 2012 roku. Dowództwo USA zaleciło przywódcy SDF Mazloumowi Abdiemu „oddanie tych terenów… i niestawianie oporu”. Damaszek na tym nie poprzestał – duże oddziały dżihadystów z Damaszku zostały wysłane do kontrolowanego przez Kurdów miasta Deir Hafir (na wschód od Eufratu). Wczoraj dotarli tam również Amerykanie, a dziś Kurdowie wycofali swoje siły z miast Deir Hafir i Maskana (mapa). Rzeka Eufrat rozdzieli teraz obie strony. Kolejnym celem Damaszku może być bogate w ropę Deir ez-Zor, kontrolowane przez Kurdów.
W tym kontekście prezydent Syrii, Al-Szaraa, prowadzi dwoistą politykę: z jednej strony grozi użyciem siły i mówi o rozbrojeniu SDF, z drugiej, wczoraj podpisał dekret chroniący prawa Kurdów, uznając język kurdyjski za język narodowy, ogłaszając Nowruz świętem narodowym i obiecując obywatelstwo tym, którzy wcześniej zostali go pozbawieni. Deklaruje, że droga do bezpieczeństwa Kurdów prowadzi jedynie poprzez integrację ze strukturami państwowymi nowej Syrii i zerwanie więzi z SDF.
Jednak ludność kurdyjska i SDF z dużym sceptycyzmem podchodzą do tych „marchewek”. Wynika to z krwawej przeszłości Hajat Tahrir asz-Szam* (HTS), dowodzonej przez al-Szara’ę, której bojownicy stanowią obecnie trzon nowego rządu. To te same siły, które wcześniej oblegały i ostrzeliwały kurdyjskie dzielnice, w tym Szejka Maqsooda w Aleppo. Brutalność, jaką okazali w innych regionach (na przykład w prowincji Suwajda czy na wybrzeżu), nie została zapomniana.
Wycofanie sił kurdyjskich z Deir Hafer i wywierana na nie presja nie są odosobnionym wydarzeniem. Moim zdaniem, jest to część szerszego, jak dotąd nieogłoszonego porozumienia. To nie przypadek, że wszystko to dzieje się w kontekście zawirowań w Iranie.
Syryjscy Kurdowie znaleźli się w pułapce między dwiema siłami. Stany Zjednoczone, ich dawny sponsor, w rzeczywistości zdradziły ich interesy, porzucając ich w Damaszku. Nowy rząd Syrii, wspierany przez osoby znane z ekstremalnej brutalności islamistów, oferuje im papierowe prawa, jednocześnie grożąc podjęciem działań militarnych. Prawa te mogą stracić na wartości, gdy tylko zakończą się negocjacje o terytorium i bezpieczeństwo między silniejszymi graczami. Los Kurdów nie zależy od ich własnej woli, ale od warunków, na jakie Ankara, Tel Awiw, Damaszek i Waszyngton zgodzą się w sprawie Iranu i Wzgórz Golan.
Siły Dżulaniego zdobyły część miasta Rakka (dawnej stolicy islamskiego kalifatu Al-Baghdadiego) z rąk Kurdów.
W mieście rozpoczęły się już pościgi za więźniami SDF i kurdyjskimi aktywistami. Nic nowego od czasów Latakii i Suwajdy.
Warto zauważyć, że walki toczą się również w regionie Al-Szaddadi, w głębi Rożawy, gdzie lokalne plemiona zbuntowały się i przeszły na stronę Dżulaniego. Region Al-Szaddadi posiada rozległe złoża ropy naftowej. Utrata dostępu do syryjskiej ropy podważy ekonomiczne podstawy kurdyjskich prób ustanowienia autonomii w Syrii.
Amerykanie na razie stoją z boku, gdy Turcy, wykorzystując siły Dżulaniego, biją ich sojuszników.
W mieście rozpoczęły się już pościgi za więźniami SDF i kurdyjskimi aktywistami. Nic nowego od czasów Latakii i Suwajdy.
Warto zauważyć, że walki toczą się również w regionie Al-Szaddadi, w głębi Rożawy, gdzie lokalne plemiona zbuntowały się i przeszły na stronę Dżulaniego. Region Al-Szaddadi posiada rozległe złoża ropy naftowej. Utrata dostępu do syryjskiej ropy podważy ekonomiczne podstawy kurdyjskich prób ustanowienia autonomii w Syrii.
Amerykanie na razie stoją z boku, gdy Turcy, wykorzystując siły Dżulaniego, biją ich sojuszników.
W ciągu trzech dni terytorium Kurdów w Syrii zostało zredukowane o ponad połowę. Blitzkrieg Dżulaniego, przy wsparciu Turcji i akceptacji USA, okazał się więcej niż skuteczny. Z „autonomii kurdyjskiej” pozostała jedynie skrajnie bezbronna resztka, łatwo narażona na ataki z różnych kierunków w przyszłości.
Wojna
1 r
0
Na wstępie: Kurd to NIE Arab, a Arab to NIE Pers (Irańczyk) i świadomie pomijam kwestie stricte polityczne, bo ten obszar świata jest bardzo odmienny, tam dużo ważniejsze jest pochodzenie i wiara niż poglądy, de facto nie ma tam "liberałów", tylko "socjaliści" jako spuścizna po kooperacji arabów z ZSRR i fundamentaliści religijni, a tak długo jak będzie tam taki młyn jak od 80 lat tak długo żadne "nowe" poglądy jak Konserwatyzm laicki czy Demokratyzm się nie pojawią, więc chciałbym, żebyście nie oceniali czy kogoś "wspieracie" po ich deklaracjach politycznych. A teraz do meritum :)
SDF (Syrian Democratic Forces)
Syryjskie Siły Demokratyczne sformalizowały się jako "samoobrona Kurdów" podczas wojny domowej w 2015, gdzie wygrały wojnę z ISIS przy wsparciu USA, ich poświęcenie w walce z Dżihadystami odbiło się naprawdę szerokim echem na świecie, bo jako jedyni kooperowali z zachodem i działali w imię obrony ojczyzny licząc na poukładanie się po wojnie w zamian za to, ile krwi przelali za nie swój kraj. Problem w tym taki, że USA zostało wypchnięte przez wpływy Tureckie i Rosyjskie, a finalnie został Baššār Ḥāfiẓ al-ʾAsad który po tym jak Kacapy mu uratowały dupsko nie miał nic do gadania, a sami Kurdowie byli(są) niewygodni, bo pomimo tego, że żyją na terenach Turcji (ok 1/3 tego kraju to niesiniejący umowny Kurdystan), północnego Iraku i Syrii (W Iranie też, ale tam na wielkie sukcesy nikt nie liczy) to zostali potraktowani jak petent w Polskim urzędzie, czyli kazali im spierdalać nawet nie próbując pomóc bo jakiekolwiek ustępstwa w ich kierunku w jednym z krajów grożą efektem domina i faktycznym powstaniem Kurdystanu który jest nie na rękę nikomu, bo każdy (poza Iranem który stracił wszystkich sojuszników w koalicji Pierścienia Ognia) ma tam "Swoich" ale Iran to Szyici a Kurdowie to Sunnici więc im nie po drodze a i sami Kurdowie z SDF raczej nie chcą być powiązani z Iranem bo wiemy czym to grozi. Ich historia jest bardzo podobna do Polaków z czasów Rozbiorów, bo to naród który pomimo istnienia w bardzo niekorzystnym układzie geopolitycznym bez własnego państwa działa prężnie, organizuje swoje własne formacje polityczne i paramilitarne tam gdzie może (tam gdzie nie może też, to właśnie YPG ale to na osobny post bo ich historia jest zbyt odmienna), od 15' również w sferze mediów ale właśnie przez to, że każdy ma tam swoich a USA dało dupy i wykorzystało ich jak 20letni seba z e36 nastolatkę za remizą to nie mają do kogo iść. Ta wojna domowa się różni od tej poprzedniej, bo tutaj Kurdowie mają wszystko w dupie, nie będą się wykrwawiać za nieswoją sprawę. Obecnie kontrolują całą Północno-wschodnią część Syrii (włącznie z kawałkiem przedmieść Aleppo a w samym mieście też jest gorąco bo siły rządowe parę dni temu skatowały jakiegoś młodego Kurda) i umacniają pozycję. Sprawa jest rozwojowa i w dużej mierze zależy od Turcji, bo obecnie jest status Quo. Turcja niezbyt może wejść do Syrii, bo to eskaluje konflikt i istnieje ryzyko wojny Izrael-Turcja, Kurdowie niezbyt mogą iść dalej w głąb Syrii bo oberwie się Kurdom w Turcji (A Karaluchy lubią strzelać w Kurdów nawet bez prowokacji, jak tylko Erdoanowi sypie się rząd to ma guzik "NAPIERDALAĆ W KURDÓW" i problemy wewnętrzne znikają) Więc SDF na dzień dzisiejszy należy uznać za tych "Najmniej złych" ale oni też za bardzo się w tej wojnie na razie nie angażują, po prostu pilnują swoich i czekają na rozwój wypadków. Co ciekawe, na fladze SDF (niezmienna od 2015) widać Syrię i zaznaczony jest Eufrat (jedną z tych "najważniejszych dla ludzkości" rzek) tylko jest tam tak zaznaczona, jak wewnętrzna granica pomiędzy "Kurdystanem" a Syrią właściwą, i pokrywa się +- z terenami jakie obecnie zajmują. Jedynym "niepokojącym sygnałem" który pokazuje, że tym razem raczej grają o więcej jest właśnie klin wbity wzdłuż "4" w kierunku na Aleppo.
Syryjskie Siły Demokratyczne sformalizowały się jako "samoobrona Kurdów" podczas wojny domowej w 2015, gdzie wygrały wojnę z ISIS przy wsparciu USA, ich poświęcenie w walce z Dżihadystami odbiło się naprawdę szerokim echem na świecie, bo jako jedyni kooperowali z zachodem i działali w imię obrony ojczyzny licząc na poukładanie się po wojnie w zamian za to, ile krwi przelali za nie swój kraj. Problem w tym taki, że USA zostało wypchnięte przez wpływy Tureckie i Rosyjskie, a finalnie został Baššār Ḥāfiẓ al-ʾAsad który po tym jak Kacapy mu uratowały dupsko nie miał nic do gadania, a sami Kurdowie byli(są) niewygodni, bo pomimo tego, że żyją na terenach Turcji (ok 1/3 tego kraju to niesiniejący umowny Kurdystan), północnego Iraku i Syrii (W Iranie też, ale tam na wielkie sukcesy nikt nie liczy) to zostali potraktowani jak petent w Polskim urzędzie, czyli kazali im spierdalać nawet nie próbując pomóc bo jakiekolwiek ustępstwa w ich kierunku w jednym z krajów grożą efektem domina i faktycznym powstaniem Kurdystanu który jest nie na rękę nikomu, bo każdy (poza Iranem który stracił wszystkich sojuszników w koalicji Pierścienia Ognia) ma tam "Swoich" ale Iran to Szyici a Kurdowie to Sunnici więc im nie po drodze a i sami Kurdowie z SDF raczej nie chcą być powiązani z Iranem bo wiemy czym to grozi. Ich historia jest bardzo podobna do Polaków z czasów Rozbiorów, bo to naród który pomimo istnienia w bardzo niekorzystnym układzie geopolitycznym bez własnego państwa działa prężnie, organizuje swoje własne formacje polityczne i paramilitarne tam gdzie może (tam gdzie nie może też, to właśnie YPG ale to na osobny post bo ich historia jest zbyt odmienna), od 15' również w sferze mediów ale właśnie przez to, że każdy ma tam swoich a USA dało dupy i wykorzystało ich jak 20letni seba z e36 nastolatkę za remizą to nie mają do kogo iść. Ta wojna domowa się różni od tej poprzedniej, bo tutaj Kurdowie mają wszystko w dupie, nie będą się wykrwawiać za nieswoją sprawę. Obecnie kontrolują całą Północno-wschodnią część Syrii (włącznie z kawałkiem przedmieść Aleppo a w samym mieście też jest gorąco bo siły rządowe parę dni temu skatowały jakiegoś młodego Kurda) i umacniają pozycję. Sprawa jest rozwojowa i w dużej mierze zależy od Turcji, bo obecnie jest status Quo. Turcja niezbyt może wejść do Syrii, bo to eskaluje konflikt i istnieje ryzyko wojny Izrael-Turcja, Kurdowie niezbyt mogą iść dalej w głąb Syrii bo oberwie się Kurdom w Turcji (A Karaluchy lubią strzelać w Kurdów nawet bez prowokacji, jak tylko Erdoanowi sypie się rząd to ma guzik "NAPIERDALAĆ W KURDÓW" i problemy wewnętrzne znikają) Więc SDF na dzień dzisiejszy należy uznać za tych "Najmniej złych" ale oni też za bardzo się w tej wojnie na razie nie angażują, po prostu pilnują swoich i czekają na rozwój wypadków. Co ciekawe, na fladze SDF (niezmienna od 2015) widać Syrię i zaznaczony jest Eufrat (jedną z tych "najważniejszych dla ludzkości" rzek) tylko jest tam tak zaznaczona, jak wewnętrzna granica pomiędzy "Kurdystanem" a Syrią właściwą, i pokrywa się +- z terenami jakie obecnie zajmują. Jedynym "niepokojącym sygnałem" który pokazuje, że tym razem raczej grają o więcej jest właśnie klin wbity wzdłuż "4" w kierunku na Aleppo.
Wrzucałem tu już podobną mapę, ale widać tutaj jak klin wzdłuż 4 się powoli przewala przez Deir Haftir czyli ostatnie miasto na drodze, a i sama eksklawa w Aleppo coraz większa
Powyżej Mapa "kurdystanu". To najbardziej adekwatna jaką mam, ale żebyście zrozumieli jak problematyczny na bliskim wschodzie jest temat Kurdów, to KAŻDA strona pokazuje inny zasięg terenów na których kurdowie żyją w zależności od kogo jesteście, da się znależć takie na których Syria jest pomijana ale za to Irak jest prawie cały Kurdyjski. Ta jest +- prawdziwa za wyjątkiem Iranu, taki zasięg kurdowie mieli przed 79, wątpię że innowiercy dalej zajmują tam tyle terenu ale żadnych potwierdzeń nie będzie póki Iran się nie otworzy (czyli raczej niezbyt szybko) i Syrii, gdzie z pasa granicznego Turcja-Syria zostali wysiedleni przez Turków ale za to prawie cały teren na północ od Eufratu jest przez nich zasiedlony
Dyskusje ogólne
2 l
16
22
Polityka
3 l
17
15
Obrazek zwinięty kliknij aby rozwinąć ▼