20
Zostanę pewnie za to zminusowany jak skurwysyn, ale nieważne. 
Nigdy za karą śmierci nie byłem z jednego powodu - raz go zaboli a potem już nigdy w życiu nic go nie zaboli (teraz kara śmierci jest wykonywana do przesady humanitarnie). Nawet jeśli nie ma wątpliwości co do winy oskarżonego (wtedy kiedy takie wątpliwości są i można posłać na śmierć niewinnego człowieka problem robi się gigantyczny), to jeśli jest nienormalnym gnojem, będzie się żegnał ze światem mając poczucie satysfakcji tego co zrobił. Bólu który zadawał ofiarom ani bólu ich bliskich nic nie odda. Kara tylko wtedy ma sens kiedy oprawca ten ból czuje na własnej skórze i czuje do niego szacunek. Skurwiel powinien siedzieć w więzieniu do końca swoich dni, ale nie powinno tego finansować Państwo. Schemat prosty: chłop (lub baba) dostaje celę izolatkę, ale nie ma w niej nic, ani wyrka, ani kibla, ani nawet srajtaśmy, żarcia i prysznica też nie dostaje. Dostaje do nich prawo dopiero wtedy kiedy sam się utrzyma pracą a jak nie to zdycha w męczarniach tak jak ludzie których pozbawił życia. 
Skoro ty nie miałeś litości dla innych, nie powinieneś oczekiwać, że inni będą mieć litość dla ciebie.

Jak wy się na tę kwestię zapatrujecie?
Kara śmierci - tak czy nie?
Obrazek zwinięty kliknij aby rozwinąć ▼
0.07647705078125