Tomoaki „Nasubi” Hamatsu, czyli historia tego jak znęcać się nad człowiekiem, aby ludzie byli zadowoleni.
126
Jak wszyscy dobrze wiemy, Japońska telewizja jest… No, jest popierdolona, co tu dużo mówić. No i można się tak zastanawiać, jak daleko to spierdolenie jest w stanie zajść… Jak się okazuje, daleko. Pamiętacie czasy pandemii? Zakazy zgromadzeń, brak kontaktu ludzkiego, siedzenie cały czas na dupie? Ja wiem, że niektórzy nie mieli jakiejś różnicy z wirusem czy bez, ale teraz wyobraźcie sobie takie coś, tylko na sterydach. A teraz wyobraźcie sobie, że takie coś jest nagrywane, ku uciesze milionów widzów. No tak się składa, że nie musicie. Był taki jeden Reality Show, który przez 15 miesięcy śledził losy Bogu ducha winnego Tomoaki-ego Hamatsu, przechrzczonego ksywą „Nasubi”.
Tomoaki urodził się 3 sierpnia 1975 roku w Fukushimie. Kiedy dorastał, chciał zostać komikiem. No i tak w poszukiwaniu sławy natrafił na loterię w styczniu 1998 roku, która oferowała „pracę w show-biznesie”. Zgłosił się, ponieważ osobą odpowiedzialną za tą loterię był Toshio Tsuchiya, który był pewnego rodzaju idolem Tomoaki-ego. No i wygrał rolę w Reality Show o nazwie „Susunu! Denpa Shōnen” (w tłumaczeniu na nasze to oznacza „Uwaga, szalona młodzież”, czy jakoś tak). Dokładniej mówiąc, trafił pod segment „Denpa Shōnen teki Kenshō Seikatsu”, czyli „Życie z nagród”. Jego zadanie było proste – przetrwać samemu w małym ciasnym mieszkaniu, nagi, starając się wyżyć z wygranych z loterii w gazetach.
Co jak co, ale Japońce są oryginalne, to im trzeba przyznać. Po tym, jak wytłumaczono mu zasady, Tomoaki miał prawo odmowy, mógł się z tego wycofać, jeśli mu takie coś nie odpowiadało. Jednak producent tego serialu zaoferował mu coś, co go skusiło – sławę. Sława to potężny narkotyk, który sprawia, że ludzie są gotowi na niewyobrażalne rzeczy. No i niestety, Tomoaki uległ temu narkotykowi. Zgodził się na serial – nie podpisał żadnego kontraktu co prawda, ale zgodził się i tak. No i się zaczęło. Wpakowali go do mieszkania, które na wygląd miało jakieś 5 metrów kwadratowych, z kiblem, małą przenośną kuchenką gazową, paczką sucharów i dostępem do wody (jakby nie było, nie chcieli, aby im tam kopnął w kalendarz), kazali mu się rozbierać, no i filmowali go tak przy użyciu specjalnej kamery.
Stąd też pochodzi jego pseudonim. „Nasubi” tak naprawdę po japońsku oznacza „Bakłażan”. To, czemu go tak przezywali? Otóż producent stwierdził, że jego twarz wygląda jak bakłażan. No i żeby dać maksimum spierdolenia, to zamiast używania standardowych czarnych pasków, podjęto decyzję, aby zakrywać mu dupę i kutasa rysunkiem bakłażana.
Co jak co, ale Japońce są oryginalne, to im trzeba przyznać. Po tym, jak wytłumaczono mu zasady, Tomoaki miał prawo odmowy, mógł się z tego wycofać, jeśli mu takie coś nie odpowiadało. Jednak producent tego serialu zaoferował mu coś, co go skusiło – sławę. Sława to potężny narkotyk, który sprawia, że ludzie są gotowi na niewyobrażalne rzeczy. No i niestety, Tomoaki uległ temu narkotykowi. Zgodził się na serial – nie podpisał żadnego kontraktu co prawda, ale zgodził się i tak. No i się zaczęło. Wpakowali go do mieszkania, które na wygląd miało jakieś 5 metrów kwadratowych, z kiblem, małą przenośną kuchenką gazową, paczką sucharów i dostępem do wody (jakby nie było, nie chcieli, aby im tam kopnął w kalendarz), kazali mu się rozbierać, no i filmowali go tak przy użyciu specjalnej kamery.
Stąd też pochodzi jego pseudonim. „Nasubi” tak naprawdę po japońsku oznacza „Bakłażan”. To, czemu go tak przezywali? Otóż producent stwierdził, że jego twarz wygląda jak bakłażan. No i żeby dać maksimum spierdolenia, to zamiast używania standardowych czarnych pasków, podjęto decyzję, aby zakrywać mu dupę i kutasa rysunkiem bakłażana.
Nie ma tak, że ja jedyny dostanę oczojebu podczas procesu twórczego, wy też będziecie cierpieć.
Możecie zauważyć stertę gazet w rogu i kopert na stole. One akurat były mu potrzebne, ponieważ aby wygrać, musiał uzyskać równowartość 1 miliona YEN (co w tamtym czasie było warte 27,000 złotych) z wygranych z loterii z gazet. Jeśliby wygrał coś, to ten przedmiot zostałby mu dostarczony, no i mógł go używać tak, jak tylko chciał.
Tomoaki zapisał się na pierwszą loterię, w której nagrodą był… Fartuch. Chciał zdobyć jakieś ubrania, byleby nie siedzieć z gołą dupą. No i pech chciał, że podczas całego tego konkursu, przez 15 miesięcy tylko raz wygrał coś, co można klasyfikować jako „ubranie”, ale i tak tego nie nosił. A co to było, to na razie nie zdradzę. W każdym razie, w pierwszym miesiącu tego całego serialu wysłał 5748 zgłoszeń na loterię.
Ileś tam dni przeżył na tych sucharach, ale głód powoli stawał się nie do zniesienia. Nie pomogło, że w pewnym momencie zapukał do niego dostawca jedzenia z kubkiem ramenu, ale okazało się, że pomylił adres (jestem święcie przekonany, że to producenci serialu robili sobie z niego jaja, ale nie mogę tego udowodnić). W końcu, po wielu dniach, pierwsza wygrana – 12 kubków z galaretką (a dokładniej mówiąc, była to galaretka włóknista, czyli „Fiber Jelly”. Nigdy czegoś takiego nie jadłem i raczej nie zamierzam). Był tak głodny, że zaczął je opierdalać niemal natychmiastowo.
Następną wygraną było 5 kilo ryżu. No zajebiście… Tylko Tomoaki nie miał rondla ani żadnego garnka, więc nie miał jak tego podgrzać na tej kuchence. Jego pierwszym pomysłem było jedzenie ryżu na surowo… To był kiepski pomysł. Wtedy doznał jednak objawienia – wsadził ryż do kubka po galaretce, a następnie wlał tam gorącą wodę. Niestety, to ryżu nie ugotowało. Tak więc trzecia próba – wsadził ryż do kubka, zalał gorącą wodą, no i ustawił obok kuchenki, gotując to na odległość, aby tego nie spalić… Desperacja to mało powiedziane. O dziwo, podziałało.
Inną wygraną był… Rower. No, zajebiście, rower… Tylko nie mógł tego wziąć na zewnątrz, więc na chuj mu się to przydało? A na to mu się przydało, że zrobił sobie z tego stacjonarny rower jak z siłowni, no i tak sobie pedałował, aby się nie nudził (Jak to źle brzmi…).
Jak już wspominałem, przez cały ten czas Tomoaki uzyskał tylko jeden skrawek ubrania, ale nie mógł tego nosić. Otóż tym skrawkiem były… Używane majtki dziewczyny o imieniu „Hatomi-chan”… No i jak mówię, że nie mógł tego nosić, nie chodzi tu o to, że miał przeciw temu jakieś zastrzeżenia, czy wstyd. On próbował. Tylko majtki były dla niego za ciasne. I tak kurwa, to jest na nagraniu… I ja miałem nieszczęście patrzenia na to. Ja pierdole.
Możecie zauważyć stertę gazet w rogu i kopert na stole. One akurat były mu potrzebne, ponieważ aby wygrać, musiał uzyskać równowartość 1 miliona YEN (co w tamtym czasie było warte 27,000 złotych) z wygranych z loterii z gazet. Jeśliby wygrał coś, to ten przedmiot zostałby mu dostarczony, no i mógł go używać tak, jak tylko chciał.
Tomoaki zapisał się na pierwszą loterię, w której nagrodą był… Fartuch. Chciał zdobyć jakieś ubrania, byleby nie siedzieć z gołą dupą. No i pech chciał, że podczas całego tego konkursu, przez 15 miesięcy tylko raz wygrał coś, co można klasyfikować jako „ubranie”, ale i tak tego nie nosił. A co to było, to na razie nie zdradzę. W każdym razie, w pierwszym miesiącu tego całego serialu wysłał 5748 zgłoszeń na loterię.
Ileś tam dni przeżył na tych sucharach, ale głód powoli stawał się nie do zniesienia. Nie pomogło, że w pewnym momencie zapukał do niego dostawca jedzenia z kubkiem ramenu, ale okazało się, że pomylił adres (jestem święcie przekonany, że to producenci serialu robili sobie z niego jaja, ale nie mogę tego udowodnić). W końcu, po wielu dniach, pierwsza wygrana – 12 kubków z galaretką (a dokładniej mówiąc, była to galaretka włóknista, czyli „Fiber Jelly”. Nigdy czegoś takiego nie jadłem i raczej nie zamierzam). Był tak głodny, że zaczął je opierdalać niemal natychmiastowo.
Następną wygraną było 5 kilo ryżu. No zajebiście… Tylko Tomoaki nie miał rondla ani żadnego garnka, więc nie miał jak tego podgrzać na tej kuchence. Jego pierwszym pomysłem było jedzenie ryżu na surowo… To był kiepski pomysł. Wtedy doznał jednak objawienia – wsadził ryż do kubka po galaretce, a następnie wlał tam gorącą wodę. Niestety, to ryżu nie ugotowało. Tak więc trzecia próba – wsadził ryż do kubka, zalał gorącą wodą, no i ustawił obok kuchenki, gotując to na odległość, aby tego nie spalić… Desperacja to mało powiedziane. O dziwo, podziałało.
Inną wygraną był… Rower. No, zajebiście, rower… Tylko nie mógł tego wziąć na zewnątrz, więc na chuj mu się to przydało? A na to mu się przydało, że zrobił sobie z tego stacjonarny rower jak z siłowni, no i tak sobie pedałował, aby się nie nudził (Jak to źle brzmi…).
Jak już wspominałem, przez cały ten czas Tomoaki uzyskał tylko jeden skrawek ubrania, ale nie mógł tego nosić. Otóż tym skrawkiem były… Używane majtki dziewczyny o imieniu „Hatomi-chan”… No i jak mówię, że nie mógł tego nosić, nie chodzi tu o to, że miał przeciw temu jakieś zastrzeżenia, czy wstyd. On próbował. Tylko majtki były dla niego za ciasne. I tak kurwa, to jest na nagraniu… I ja miałem nieszczęście patrzenia na to. Ja pierdole.
Co jakiś czas przychodził do Tomoaki-ego jakiś lekarz, aby go przebadać – robił badania krwi i moczu. Prowadzący chcieli się upewnić, że wszystko z nim w porządku, że zaraz nie zdechnie, takie tam. Albo przynajmniej chcieli udawać, że ich to obchodzi. Biorąc pod uwagę jego dietę oraz warunki życiowe, ja szczerze nie wiem, czy ten koleś faktycznie był lekarzem, albo czy faktycznie wszystko było z Tomoakim w porządku. Miał tam jakąś aktywność fizyczną, jadł tam to, co mu się przewinęło, ale jakoś naciągane mi się to wydaje. Zwłaszcza dlatego, że w pewnym momencie chłop otrzymał jako nagrodę nadmuchiwane kółko do pływania, no i kiedy próbował je nadmuchać, to zasłabł. Tak więc pomimo faktu, że nie jestem lekarzem, więc pewnie chuja mogę się wypowiadać, to mam wątpliwości.
Żeby nie było, że faktycznie coś mu będzie, to zrobili mu tymczasową przerwę w tej izolacji, aby zabrać chłopa na plażę, żeby miał trochę słońca i się poopalał. Efekt? Ponieważ przez dłuższy czas był odizolowany od słońca, to dostał dosyć sporych oparzeń słonecznych.
O tyle, co fizycznie wszystko mogło z nim być w porządku, to psychicznie chłop leżał i kwiczał… Czasami dosłownie. Nie raz rozbeczał się przed kamerą podczas pisania tych listów na loterię. Jeszcze producenci dorzucili jakieś „śmieszne” dźwięki i zjebaną muzyczkę jak płakał.
W pewnym momencie wygrał nawet pluszową fokę. Nazwał tę fokę imieniem „Bi-nasu”, no i gadał z nią, przechadzał się. Wypisz wymaluj Wilson z Cast Away.
Wygrał tam jakieś rzeczy, które pozwoliły mu na ulepszenie tego sposobu gotowania ryżu. Wygrał stek, który po prostu nabił na nóż i gotował nad palnikiem jak Arthur Morgan z RDR2. Wygrał odkurzacz, więc wziął się za czyszczenie (chyba musiał się ostro pokłócić z tą pluszową foką, bo kiedyś walczył z nią na miecze tym odkurzaczem). Wygrał też telewizor, a przy okazji grę na PS1 o nazwie „Densha de Go!” ze specjalnym kontrolerem… Jednak na chuja mu się to przydało – nie miał anteny, więc nie mógł przeglądać kanałów na TV, oraz nie miał PS1, więc nie mógł grać w grę.
Żeby nie było, że faktycznie coś mu będzie, to zrobili mu tymczasową przerwę w tej izolacji, aby zabrać chłopa na plażę, żeby miał trochę słońca i się poopalał. Efekt? Ponieważ przez dłuższy czas był odizolowany od słońca, to dostał dosyć sporych oparzeń słonecznych.
O tyle, co fizycznie wszystko mogło z nim być w porządku, to psychicznie chłop leżał i kwiczał… Czasami dosłownie. Nie raz rozbeczał się przed kamerą podczas pisania tych listów na loterię. Jeszcze producenci dorzucili jakieś „śmieszne” dźwięki i zjebaną muzyczkę jak płakał.
W pewnym momencie wygrał nawet pluszową fokę. Nazwał tę fokę imieniem „Bi-nasu”, no i gadał z nią, przechadzał się. Wypisz wymaluj Wilson z Cast Away.
Wygrał tam jakieś rzeczy, które pozwoliły mu na ulepszenie tego sposobu gotowania ryżu. Wygrał stek, który po prostu nabił na nóż i gotował nad palnikiem jak Arthur Morgan z RDR2. Wygrał odkurzacz, więc wziął się za czyszczenie (chyba musiał się ostro pokłócić z tą pluszową foką, bo kiedyś walczył z nią na miecze tym odkurzaczem). Wygrał też telewizor, a przy okazji grę na PS1 o nazwie „Densha de Go!” ze specjalnym kontrolerem… Jednak na chuja mu się to przydało – nie miał anteny, więc nie mógł przeglądać kanałów na TV, oraz nie miał PS1, więc nie mógł grać w grę.
W pewnym momencie skończyło się to 5 kilo ryżu, przez co Tomoaki musiał jeść… Psie jedzenie. Tak, chłop jadł żarcie dla psów, tylko i wyłącznie dlatego, że nie miał nic innego do jedzenia. No i tak to żarcie dla psów jadł przez… 2 miesiące. Kurwa, nagle apetyt straciłem… W każdym razie, po tych dwóch miesiącach udało mu się znowu wygrać ryż – tym razem 10 kilo. Nawet popłakał się ze szczęścia (o ile szczęściem można to nazwać…), kiedy to zobaczył, mówiąc, że Bóg się nad nim zlitował.
W ciągu 6 miesięcy Tomoaki był już gdzieś w połowie drogi do sukcesu, przy czym do tej pory wysłał 38 tysięcy wniosków na loterię. No i tak się można zastanawiać, czy takie coś było opłacalne. Jeszcze jak – ten cały reality show był nadawany w niedziele, przy czym przeważnie widownia była w granicach 17 milionów ludzi. A to tylko w samej Japonii. Dla porównania finałowy odcinek Breaking Bad miał 10-milionową widownię z całego globu. No dobra, to oznaczało, że ludzie się tym zainteresowali… No i w końcu ktoś pokapował się, gdzie Tomoaki się znajduje, po czym wysłano tam paparazzi i reporterów. Trochę to producentów przestraszyło, więc podjęto decyzję, aby Tomoakiego przenieść. W środku nocy obudzili go, kazali mu się czymś zakryć, zakryli mu oczy i uszy, wpakowali do auta, jakby to było porwanie, a następnie przewieźli do innego mieszkania, które wyglądało podobnie. Powiedzieli mu, że zrobili to, aby „poprawić mu szczęście”, ale Tomoaki chyba nie kupował tego.
Przy tej zamianie pokojów, producenci zdecydowali się też na coś innego. Do tej pory ten reality show był transmitowany raz w tygodniu, przy czym to były wycinki z samymi ciekawymi reakcjami i takimi tam. Chcąc zdobyć jeszcze więcej hajsu, podjęto decyzję o transmisji na żywo na specjalnej stronie. Jakość co prawda była kiepska, bo był to rok 1998, ale w tamtych czasach raczej ludzie na takie coś nie narzekali. Zresztą – to była jedna z pierwszych transmisji na żywo… I była dedykowana gołemu chłopu, który to dostawał regularnie załamań nerwowych. I właśnie to był problem – o tyle, co producenci i widownia miała wyjebane na jego katusze mentalne, to jednak nie mogli ot tak pokazywać jego penisa. Do tej pory mogli mu cenzurować genitalia w post produkcji, ale teraz? Teraz trzeba było się wysilić. Jakimś specjalnym oprogramowaniem nałożyli wielką fioletową kropkę, która cenzurowała jego chuja, po czym jakiś koleś siadał, no i ruszał tą kropką za pomocą joysticka, żeby nic nie było widać… Komuś płacono, aby cały dzień cenzurował komuś penisa.
Warto tutaj wspomnieć, że Tomoaki zgodził się na emisje programu w telewizji – w sensie, po przeróbce puszczaliby te klipy w odcinkach serialu. Jednak on nigdy nie wyraził zgody na transmisję na żywo.
W ciągu 6 miesięcy Tomoaki był już gdzieś w połowie drogi do sukcesu, przy czym do tej pory wysłał 38 tysięcy wniosków na loterię. No i tak się można zastanawiać, czy takie coś było opłacalne. Jeszcze jak – ten cały reality show był nadawany w niedziele, przy czym przeważnie widownia była w granicach 17 milionów ludzi. A to tylko w samej Japonii. Dla porównania finałowy odcinek Breaking Bad miał 10-milionową widownię z całego globu. No dobra, to oznaczało, że ludzie się tym zainteresowali… No i w końcu ktoś pokapował się, gdzie Tomoaki się znajduje, po czym wysłano tam paparazzi i reporterów. Trochę to producentów przestraszyło, więc podjęto decyzję, aby Tomoakiego przenieść. W środku nocy obudzili go, kazali mu się czymś zakryć, zakryli mu oczy i uszy, wpakowali do auta, jakby to było porwanie, a następnie przewieźli do innego mieszkania, które wyglądało podobnie. Powiedzieli mu, że zrobili to, aby „poprawić mu szczęście”, ale Tomoaki chyba nie kupował tego.
Przy tej zamianie pokojów, producenci zdecydowali się też na coś innego. Do tej pory ten reality show był transmitowany raz w tygodniu, przy czym to były wycinki z samymi ciekawymi reakcjami i takimi tam. Chcąc zdobyć jeszcze więcej hajsu, podjęto decyzję o transmisji na żywo na specjalnej stronie. Jakość co prawda była kiepska, bo był to rok 1998, ale w tamtych czasach raczej ludzie na takie coś nie narzekali. Zresztą – to była jedna z pierwszych transmisji na żywo… I była dedykowana gołemu chłopu, który to dostawał regularnie załamań nerwowych. I właśnie to był problem – o tyle, co producenci i widownia miała wyjebane na jego katusze mentalne, to jednak nie mogli ot tak pokazywać jego penisa. Do tej pory mogli mu cenzurować genitalia w post produkcji, ale teraz? Teraz trzeba było się wysilić. Jakimś specjalnym oprogramowaniem nałożyli wielką fioletową kropkę, która cenzurowała jego chuja, po czym jakiś koleś siadał, no i ruszał tą kropką za pomocą joysticka, żeby nic nie było widać… Komuś płacono, aby cały dzień cenzurował komuś penisa.
Warto tutaj wspomnieć, że Tomoaki zgodził się na emisje programu w telewizji – w sensie, po przeróbce puszczaliby te klipy w odcinkach serialu. Jednak on nigdy nie wyraził zgody na transmisję na żywo.
Przez jakiś czas nawet nieźle chłopu szło, ale szczęście szybko się do niego odwróciło. Przez dosyć spory okres czasu nie wygrał nic. Sytuacja była patowa, po w pewnym momencie skończyło mu się jedzenie. Tak więc producenci znowu go przenieśli, aby „odnowić mu szczęście”, no i karuzela spierdolenia dalej się kręci.
W tym trzecim już mieszkaniu udało mu wygrać trochę jedzenia, ale w końcu wygrał też PS1, a to oznaczało, że mógł mieć już jakąś rozrywkę, nie musiał już robić chuj wie czego aby nie zanudzić się na śmierć. Grał przez 4 dni w to całe „Densha de Go!”, jednak w pewnym momencie sam sobie musiał nałożyć bana na tę grę, bo pokapował się, że srogo się to odbiło na wypełnianiu tych wniosków na loterię. No i tak wypełniał te wnioski jakby aż do usrania się.
Tutaj przechodzimy do tematu, którego początkowo nie chciałem tykać, ale wiem, że ktoś zadałby o to pytanie, więc chuj, mogę zobrazować to spierdolenie w pełni – higiena osobista. Włosy oczywiście miał porośnięte we wszystkie strony. W pewnym momencie pokazał swoje paznokcie, które nie były obcinane przez dłuższy czas – długie jak szpony Wolverina. No i jakby tego było mało, dopiero po 10 miesiącach udało mu się wygrać… Papier toaletowy. Tak kurwa, dopiero po 10 miesiącach zdobył srajtaśmę. Ja… Mam kilka pytań… Ale nie chcę na nie znać odpowiedzi.
W końcu, po 335 dniach, udało mu się wygrać równowartość miliona yenów. Jednak nie wiedział o tym. Poszedł spać… No i w środku nocy obudzili go za pomocą tubek z konfetti. Trochę był w szoku, fakt, ale kiedy pokapował się, co się stało, to uradował się, że ten koszmar był już skończony. Tylko… Jak już zdążyłem wspomnieć, ten cały serial trwał 15 miesięcy, a 335 to jakoś 11 miesięcy i 1 dzień. Widzicie, po tym, jak już osiągnął ten cel, zespół odpowiedzialny za ten serial zabrał go do Korei Południowej. Tam poszli do lunaparku, jedli w różnych restauracjach, zabawy cała moc. No i jak już Tomoaki zajechał do pokoju hotelowego, to tam usłyszał słowa, których chyba nie chciał już nigdy w życiu usłyszeć.
W tym trzecim już mieszkaniu udało mu wygrać trochę jedzenia, ale w końcu wygrał też PS1, a to oznaczało, że mógł mieć już jakąś rozrywkę, nie musiał już robić chuj wie czego aby nie zanudzić się na śmierć. Grał przez 4 dni w to całe „Densha de Go!”, jednak w pewnym momencie sam sobie musiał nałożyć bana na tę grę, bo pokapował się, że srogo się to odbiło na wypełnianiu tych wniosków na loterię. No i tak wypełniał te wnioski jakby aż do usrania się.
Tutaj przechodzimy do tematu, którego początkowo nie chciałem tykać, ale wiem, że ktoś zadałby o to pytanie, więc chuj, mogę zobrazować to spierdolenie w pełni – higiena osobista. Włosy oczywiście miał porośnięte we wszystkie strony. W pewnym momencie pokazał swoje paznokcie, które nie były obcinane przez dłuższy czas – długie jak szpony Wolverina. No i jakby tego było mało, dopiero po 10 miesiącach udało mu się wygrać… Papier toaletowy. Tak kurwa, dopiero po 10 miesiącach zdobył srajtaśmę. Ja… Mam kilka pytań… Ale nie chcę na nie znać odpowiedzi.
W końcu, po 335 dniach, udało mu się wygrać równowartość miliona yenów. Jednak nie wiedział o tym. Poszedł spać… No i w środku nocy obudzili go za pomocą tubek z konfetti. Trochę był w szoku, fakt, ale kiedy pokapował się, co się stało, to uradował się, że ten koszmar był już skończony. Tylko… Jak już zdążyłem wspomnieć, ten cały serial trwał 15 miesięcy, a 335 to jakoś 11 miesięcy i 1 dzień. Widzicie, po tym, jak już osiągnął ten cel, zespół odpowiedzialny za ten serial zabrał go do Korei Południowej. Tam poszli do lunaparku, jedli w różnych restauracjach, zabawy cała moc. No i jak już Tomoaki zajechał do pokoju hotelowego, to tam usłyszał słowa, których chyba nie chciał już nigdy w życiu usłyszeć.
Runda bonusowa. Tym razem Tomoaki musiał uzbierać kasę na bilet powrotny do domu.
Żeby nie było, z początku tej rundy bonusowej prowadzący powiedzieli mu, że jeśli nie chce tego robić, to nie musi. Mimo tego zgodził się na to. Tylko… On się zgodził na kamerze. W rzeczywistości, kiedy wpierw przedstawiono mu ofertę poza kamerą, to kazał im spierdalać, chciał się wypisać. Wtedy to jednak główny producent, Toshio Tsuchiya porozmawiał z nim i przekonał go do tej rundy bonusowej. Toshio wiedział co powiedzieć – miał wgląd w prywatne zapiski Tomoaki-ego (ekipa filmowa właziła mu do pokoju, kiedy spał, po czym przeglądali ten jego dziennik, aby wstawiać częściowe wpisy do odcinków). Znał jego pożądania, jego strachy, wszystko. Wiedział też, że jego stan psychiczny nie był najlepszy – w dzienniku, Tomoaki nie raz pisał, iż rozważał odebranie sobie życia. Pomimo tego, Toshio nie chciał dać za wygraną. Nie wiem jakich argumentów użył (albo gróźb, to też możliwe), ale podziałało, Tomoaki zgodził się na rozpoczęcie tych katuszy na nowo.
Tutaj z tą loterią trochę było gorzej pod tym względem, że chłop nie znał koreańskiego. Jednak w ramach pożal się Boże wyrównania szans, prowadzący dali mu książkę z tłumaczeniami z koreańskiego na Japoński. Tym razem jednak Tomoaki się nie pierdolił – udało mu się uzbierać kasę na bilet w zaledwie 2 miesiące. Niby zajebiście… Tylko producenci musieli go jakoś udupić. Początkowo celem był pierwszy lepszy bilet w jedną stronę. Tak więc zbierano kasę na bilet ekonomiczny… Jednak jak tylko uzbierał na tyle, aby starczyło, to producenci podwyższyli mu wymagania – teraz musiał uzbierać na klasę biznesową. Najgorsze w tym wszystkim? Nie powiedzieli mu o tym nic a nic. No nic, dalej pisze te jebane listy na loterię, no i w końcu uzbierał na klasę biznesową. No zajebiście… Niestety, producenci chcieli z niego jeszcze trochę kasy wydoić, więc podwyższyli mu znowu wymagania bez mówienia mu o tym – teraz musiał uzbierać na bilet w pierwszej klasie.
W końcu udało mu się uzbierać wymaganą kasę. Producenci co prawda chcieli go jeszcze bardziej wydoić na kasę, planując zmienić kurs – zamiast od razu z Seulu do Japonii, polecieliby wpierw do Paryża, a następnie przesiadka na samolot do Japonii. I jestem niemalże święcie przekonany, że próbowaliby zrobić coś podobnego we Francji. Takie coś się jednak nie stało, tylko i wyłącznie dlatego, że Tomoaki pokapował się, że coś jest nie tak – nie wiedział w żadnym momencie, ile mu brakowało do tego biletu, ale biorąc pod uwagę ilość rzeczy, jakie do tej pory wygrał, jak również ich przybliżoną wartość, to zaczął się głupio zastanawiać. Producenci już woleli nie ryzykować, więc oficjalnie zbieranie kasy było zakończone. Powrócił do Japonii, ale wtedy to producenci przenieśli go do nowego pokoju – oczywiście, słuchawki na uszach i zakryte oczy, aby nic nie widział. Tylko tym razem, ten pokój był trefny – tak naprawdę znajdował się na scenie w studiu z tysiącem widzów, ale Tomoaki o tym nie wiedział. Zabrali mu słuchawki oraz nakrycie na oczy, po czym go pozostawili. No i tak instynktownie zaczął się rozbierać. Nikt mu nie kazał tego robić, po prostu chłop był tak już przyzwyczajony do tego, tak bardzo zryło mu beret przez te 15 miechów, że robił to z przyzwyczajenia. No i tak sobie siedzi nagi… Aż tu nagle jeb, ściany padły.
Żeby nie było, z początku tej rundy bonusowej prowadzący powiedzieli mu, że jeśli nie chce tego robić, to nie musi. Mimo tego zgodził się na to. Tylko… On się zgodził na kamerze. W rzeczywistości, kiedy wpierw przedstawiono mu ofertę poza kamerą, to kazał im spierdalać, chciał się wypisać. Wtedy to jednak główny producent, Toshio Tsuchiya porozmawiał z nim i przekonał go do tej rundy bonusowej. Toshio wiedział co powiedzieć – miał wgląd w prywatne zapiski Tomoaki-ego (ekipa filmowa właziła mu do pokoju, kiedy spał, po czym przeglądali ten jego dziennik, aby wstawiać częściowe wpisy do odcinków). Znał jego pożądania, jego strachy, wszystko. Wiedział też, że jego stan psychiczny nie był najlepszy – w dzienniku, Tomoaki nie raz pisał, iż rozważał odebranie sobie życia. Pomimo tego, Toshio nie chciał dać za wygraną. Nie wiem jakich argumentów użył (albo gróźb, to też możliwe), ale podziałało, Tomoaki zgodził się na rozpoczęcie tych katuszy na nowo.
Tutaj z tą loterią trochę było gorzej pod tym względem, że chłop nie znał koreańskiego. Jednak w ramach pożal się Boże wyrównania szans, prowadzący dali mu książkę z tłumaczeniami z koreańskiego na Japoński. Tym razem jednak Tomoaki się nie pierdolił – udało mu się uzbierać kasę na bilet w zaledwie 2 miesiące. Niby zajebiście… Tylko producenci musieli go jakoś udupić. Początkowo celem był pierwszy lepszy bilet w jedną stronę. Tak więc zbierano kasę na bilet ekonomiczny… Jednak jak tylko uzbierał na tyle, aby starczyło, to producenci podwyższyli mu wymagania – teraz musiał uzbierać na klasę biznesową. Najgorsze w tym wszystkim? Nie powiedzieli mu o tym nic a nic. No nic, dalej pisze te jebane listy na loterię, no i w końcu uzbierał na klasę biznesową. No zajebiście… Niestety, producenci chcieli z niego jeszcze trochę kasy wydoić, więc podwyższyli mu znowu wymagania bez mówienia mu o tym – teraz musiał uzbierać na bilet w pierwszej klasie.
W końcu udało mu się uzbierać wymaganą kasę. Producenci co prawda chcieli go jeszcze bardziej wydoić na kasę, planując zmienić kurs – zamiast od razu z Seulu do Japonii, polecieliby wpierw do Paryża, a następnie przesiadka na samolot do Japonii. I jestem niemalże święcie przekonany, że próbowaliby zrobić coś podobnego we Francji. Takie coś się jednak nie stało, tylko i wyłącznie dlatego, że Tomoaki pokapował się, że coś jest nie tak – nie wiedział w żadnym momencie, ile mu brakowało do tego biletu, ale biorąc pod uwagę ilość rzeczy, jakie do tej pory wygrał, jak również ich przybliżoną wartość, to zaczął się głupio zastanawiać. Producenci już woleli nie ryzykować, więc oficjalnie zbieranie kasy było zakończone. Powrócił do Japonii, ale wtedy to producenci przenieśli go do nowego pokoju – oczywiście, słuchawki na uszach i zakryte oczy, aby nic nie widział. Tylko tym razem, ten pokój był trefny – tak naprawdę znajdował się na scenie w studiu z tysiącem widzów, ale Tomoaki o tym nie wiedział. Zabrali mu słuchawki oraz nakrycie na oczy, po czym go pozostawili. No i tak instynktownie zaczął się rozbierać. Nikt mu nie kazał tego robić, po prostu chłop był tak już przyzwyczajony do tego, tak bardzo zryło mu beret przez te 15 miechów, że robił to z przyzwyczajenia. No i tak sobie siedzi nagi… Aż tu nagle jeb, ściany padły.
…Kurwa, przysiągłbym, że miałem takie coś jako koszmar.
W końcu to spierdolenie dobiegło końca. Po 15 miesiącach tortur, po łącznie ponad 75,000 zgłoszeń na loterię, Tomoaki mógł zakończyć ten rozdział swojego życia. Jednak on już nie był takim samym człowiekiem. Przez blisko 6 miesięcy po zakończeniu programu, Tomoaki czuł się niekomfortowo w ubraniach – odzwyczaił się od noszenia ich. Chłop nie wysłał ani jednej pocztówki od tamtego momentu, bo na samą myśl słabo mu się robi. Przez dłuższy czas ciężko mu było gadać, nie był w stanie po prostu utrzymać konwersacji, w ogóle dziwnie się czuł pośród ludzi. Całe jego marzenie kariery komika też się poszło jebać, głównie przez te problemy z interakcją z ludźmi. Taka jest cena sławy.
Cały ten serial trwał przez kilka kolejnych lat. Kolejne segmenty zawierały podróżowanie przez Afrykę autostopem albo puszczenie dwóch ludzi na bezludną wyspę z zadaniem zbudowania tratwy i przepłynięcia do Tokyo (a następnie przepłynięcie z Tokyo do Seulu za pomocą łódki z pedałami). Jednak 29 września 2002, cały ten serial i wszystko z nim powiązane zostało anulowane… Głównie przez rząd Japonii, który w końcu zdecydował się ruszyć dupę z krzesła i podjęto decyzję wyzbycia się seriali, które miały za zadanie torturowanie ludzi. Oczywiście, z telewizji się tego wyzbyli, ale producenci przenieśli się do internetu… Przy czym z internetu chyba też zostali usunięci, bo jakoś jedyne linki, jakie byłem w stanie znaleźć są archiwalne, a inne wywalają 404. No, chyba że źle szukałem. Toshio Tsuchiya, główny producent odpowiedzialny za to wszystko stwierdził, że niczego nie żałuje… Pomimo tego jednak przeprosił Tomoaki-ego za wszystko. No, zajebiście, tylko przeprosiny nie naprawią zrytej psychiki. Tomoaki już nigdy nie chciał mieć kontaktu z tym człowiekiem.
Takie pytanie, tak z czystej ciekawości – gdybyście byli na miejscu Tomoaki-ego, zgodzilibyście się na takie coś?
W końcu to spierdolenie dobiegło końca. Po 15 miesiącach tortur, po łącznie ponad 75,000 zgłoszeń na loterię, Tomoaki mógł zakończyć ten rozdział swojego życia. Jednak on już nie był takim samym człowiekiem. Przez blisko 6 miesięcy po zakończeniu programu, Tomoaki czuł się niekomfortowo w ubraniach – odzwyczaił się od noszenia ich. Chłop nie wysłał ani jednej pocztówki od tamtego momentu, bo na samą myśl słabo mu się robi. Przez dłuższy czas ciężko mu było gadać, nie był w stanie po prostu utrzymać konwersacji, w ogóle dziwnie się czuł pośród ludzi. Całe jego marzenie kariery komika też się poszło jebać, głównie przez te problemy z interakcją z ludźmi. Taka jest cena sławy.
Cały ten serial trwał przez kilka kolejnych lat. Kolejne segmenty zawierały podróżowanie przez Afrykę autostopem albo puszczenie dwóch ludzi na bezludną wyspę z zadaniem zbudowania tratwy i przepłynięcia do Tokyo (a następnie przepłynięcie z Tokyo do Seulu za pomocą łódki z pedałami). Jednak 29 września 2002, cały ten serial i wszystko z nim powiązane zostało anulowane… Głównie przez rząd Japonii, który w końcu zdecydował się ruszyć dupę z krzesła i podjęto decyzję wyzbycia się seriali, które miały za zadanie torturowanie ludzi. Oczywiście, z telewizji się tego wyzbyli, ale producenci przenieśli się do internetu… Przy czym z internetu chyba też zostali usunięci, bo jakoś jedyne linki, jakie byłem w stanie znaleźć są archiwalne, a inne wywalają 404. No, chyba że źle szukałem. Toshio Tsuchiya, główny producent odpowiedzialny za to wszystko stwierdził, że niczego nie żałuje… Pomimo tego jednak przeprosił Tomoaki-ego za wszystko. No, zajebiście, tylko przeprosiny nie naprawią zrytej psychiki. Tomoaki już nigdy nie chciał mieć kontaktu z tym człowiekiem.
Takie pytanie, tak z czystej ciekawości – gdybyście byli na miejscu Tomoaki-ego, zgodzilibyście się na takie coś?
Żeby ta dzida nie była zakończona tak kurewsko smutnie, to powiem tylko, że pomimo tego iście traumatycznego przeżycia, Tomoaki nie dał się i żył dalej. Kariera komika poszła się jebać, ale zamiast tego został dramaturgiem – gra w teatrze. Nawet stworzył własny zespół o nazwie „Ścieżka Bakłażana” (miło wiedzieć, że ma do siebie jakiś dystans), grają w teatrach w całej Japonii. Dzięki temu zagrał w kilku filmach i serialach, mniej lub bardziej znanych. Ze swojego dziennika, w którym spisywał swoje przejścia w trakcie trwania tego serialu, udało mu się zrobić książkę zatytułowaną „The Sweepstakes Diaries” (懸賞日記), która uzyskała status bestsellera (niestety, nie ma tłumaczeń, czy to na polski, czy to na angielski). Jako hobby wyrobił sobie wspinaczkę górską – w 2016, po kilku nieudanych próbach w poprzednich latach, udało mu się wspiąć na Mount Everest. Od tamtego czasu wspiął się tam kilka razy w celach charytatywnych. Kiedy tylko Covid wziął i się rozprzestrzenił, Tomoaki pomagał ludziom, udzielając porad odnośnie radzenia sobie z izolacją – co jak co, ale on akurat ma z tym zajebiste doświadczenie.