W walce o praworządność w Polsce łammy prawo!
Środowy protest przed Sejmem zorganizowali przedstawiciele Obywateli RP, Strajku Kobiet i KOD. Pod hasłem "Sejm jest nasz" - pod takim hasłem demonstrowali razem z opozycją. "PiS łapie zadyszkę - inicjatywa należy do nas!" - przekonywali. Uczestnicy demonstracji domagali się nowelizacji ustaw o sądach zgodnie z zaleceniami Komisji Europejskiej.
Zapowiedź protestu spowodowała szybką reakcję władz. Przed siedzibą parlamentu pojawiły się barierki. Manifestacja rozpoczęła się w środę rano i trwała do późnych godzin popołudniowych.
Tymczasem portal tvp.info poinformował, że na teren Sejmu dwaj działacze obywateli RP Paweł Kasprzak i Wojciech Kinasiewicz zostali wwiezieni na teren Sejmu w samochodzie posłanki Joanny Schmidt. Pomagała jej w tym Joanna Scheuring-Wielgus. - Na takiej zasadzie do Sejmu można wwieźć wszystko. Nawet materiały wybuchowe - powiedzieli w rozmowie z portalem pracownicy Kancelarii Sejmu.
Mało tego dopuścili się jeszcze aktu wandalizmu wypisując jakieś dyrdymały na ścianie sejmu.
Tu z pomocą przychodzi towarzysz bolek, który już kiedyś powiedział co z takimi gagatkami trzeba robić
"Były lider Solidarności Lech Wałęsa przekonuje na antenie Radia Zet, że gdyby znajdował się na miejscu Donalda Tuska to 11 maja kazałby "spałować" związkowców blokujących tego dnia wejścia do Sejmu. - Władzę trzeba szanować, wybierać mądrze, brać udział w wyborach, organizować się. Ale potem: szacunek! Ktoś ich wybrał, to są przedstawiciele narodu, więc nie mogą pozwolić na opluwanie i bijatykę - podkreśla były prezydent na antenie Radia Zet."