Jeden z tekstów na głównej przypomniało mi o mojej sytuacji z dawnej pracy, jak zaorałem moją byłą szefową.
Dyrektorką oddziału na którym pracowałem była lewacki bezmózg, fanatyczka PO, chodząca na czarne marsze, nawołująca do zabijania dzieci w łonach matek.
Wtedy właśnie była ta sytuacja kiedy za PiSu zarządzono odstrzał kilkuset tysięcy dzików (ps. te odstrzały są bardzo ważne i konieczne).
I ta dyrektorka mówi do mnie, że "to jest zbrodnia, bo niektóre z tych dzików to lochy, które są ciężarne."
Ja jej odpowiedziałem na to ironicznie "przecież to jest jak aborcja!".
A ona odpowiedziała spontanicznie "no tak! Właśnie tak!". Myśląc że nagle zrobiła sobie ze mnie sojusznika w ideologicznej walce z PiS.
A po sekundzie się zorientowała, że sama się sprzedała i ujawniła jaką jest zdemoralizowaną szmatą i zaczęła głośno się miotać "nie, nie! To nie to samo! To nie tak" I zamknęła ryj, i wyszła do biura, bo nie wiedziała właściwie, jak z tego wybrnąć. Rzadko w życiu miałem taką satysfakcję zza orania lewactwa.
Od tamtej pory dyrektorka była moim największym wrogiem, który mnie mobbingował. Oczywiście się ewakuowałem stamtąd.
Takie zdemoralizowane i ohydne są te lewackie szmaty.