Powinno się dać obywatelom możliwość odwoływania sędziów na drodze referendum.
Jeśli jakiś sędzia wydaje rażąco niesprawiedliwe wyroki, zamyka ludzi za obronę konieczną, mordercom daje 10 lat, bandytom zawiasy, uniewinnia swoich kolesi, celebrytów i inne "elity" za kradzieże czy jazdę po pijaku, skazuje ludzi za poglądy i robi inne kurewstwa, w których sędziowie się lubują, to wtedy zbiera się podpisy i po zebraniu odpowiedniej liczby Sejm ma obowiązek przeprowadzić referendum, czy danego sędziego należy odwołać. W przypadku odwołania jest ono nieodwracalne, a dodatkowo odwołany sędzia dostaje dożywotni zakaz pracy w strukturach państwowych, na jakimkolwiek stanowisku.
Żeby nie robić osobnego referendum dla każdego sędziego, można raz na kilka lat organizować jedno zbiorcze, dla wszystkich podejrzanych sędziów. Powiedzmy raz na 4 lata, lista z nazwiskami i przy każdym pytanie, czy odwołać czy nie.
Mając taki bat na sobą, nadzwyczajna kasta nauczyłaby się w końcu sądzić uczciwie i sprawiedliwie.