Krótkie przedstawienie: siła feministek jest tak wielka, że muszą odwołać swój panel na festiwalu z powodu nacisków prywatnej, internetowej telewizji, mimo że te naciski nie wystąpiły :)
Gówno idzie w świat, ale potem okazuje się, że to nie jest prawda. Stanowski wkurwiony żąda przeprosin. Dziennikarka niby przeprasza
Ona tu już pisze, że nie czuje się winna, bo tylko podała publicznie to, co zrozumiała z rzekomej rozmowy z kimś, kto jej tak powiedział.
Nazywa oponentów "stadem baranów" ale skarży się na hejt. Mimo, że sama odpaliła reakcję swoimi kłamstwami.
"To moja przestrzeń w internecie" - gdy napiszesz publicznie coś, co jest perfidnym kłamstwem uderzajacym w dobre imię innych.
Ale to "hejt" gdy ktoś w swojej "przestrzeni w internecie" nazwie cię adekwatnie.
I co to za logika: "nie odpowiadam, tylko powtórzyłam"?
- Anka, coś taka smutna
- a bo Zdzisiek chyba mnie próbował zgwałcić tydzień temu na wyjeździe we Włoszech...
- cooo? Jak to?
- nooo... zaszedł mnie od tyłu nagle i pewnie chciał wziąć mnie siłą...
- a to świnia! Kryśka, słyszałaś? Zdzisiek zgwałcił Ankę i próbował ją zabić!
- Coooo? A takiego udaje porządnego! Julka, Zdzisiek, którego tak lubisz to gwałciciel, damski bokser i prawie morderca! Stefan! Czy zrobisz cośz tym, że Zdzisiek zgwałcił i prawie zabił Ankę?! Żadamy sprawiedliwości!
- eee. Ale kiedy?
- tydzień temu, we Włoszech!
- Patrycja, kurwa... Tydzień temu Zdzisiek był w delegacji w Szczecinie, Anka nie miała urlopu, a pracuje stacjonarnie...
- To nie moja wina, ja tylko powtórzyłam, co usłyszałam!
Bardzo ciekawa to moralność: ja będę rzucać gównem w innych, ale gdy zażądają przeprosin, to nazwę to nękaniem i zastraszaniem...
Mógłbym jeszcze wyciągnąć wiele dziwnych spraw i wypowiedzi tej pani, oddalonych od prawdy, jak Canis Majoris od Ziemi, ale mi się nie chce.
Ale za to zwróciłbym uwagę na dwie rzeczy: kilka osób powtórzyło zarzuty Wieczorkowiczówny - czy też przeproszą, gdy okazało się, że je wyssała? Wątpię, ale chętnie się zaskoczę
I na deser:
Jedna z opinii tej pani nt. spraw damsko-męskich w sądach