Tłumaczenie, że Rosja „sprawdzała na jak wiele może sobie pozwolić” jest brednią.
Po co mieliby to sprawdzać? Żeby później na przykład wjechać czołgami 200 m w głąb Polski i żeby Polska nie zareagowała? No kurwa litości. Bo broń boże nie mówimy o zaatakowaniu całej Polski. Bo jakby to chcieli zrobić to po chuj cokolwiek sprawdzać? A może chcieli sprawdzić jak zachowa się NATO? Tyle, że tu nie ma co sprawdzać, bo są umowy, status paktu itp. i dokładnie wiadomo co zrobi NATO. Może reakcja na drony będzie słaba, ale po tym „sprawdzeniu” dalej nie będzie wiadomo jak naprawdę zachowa sie NATO w przypadku pełnoskalowego ataku na Polskę.
Wsadźcie więc sobie w dupę opinię, że to było jakiekolwiek „sprawdzanie”.
CZEGO, kurwa?