Po dość długim czasie w końcu znalazłem wenę oraz materiały, aby w satysfakcjonujący dla mnie sposób kontynuować tą mini-serię. Początkowo ta część miała odnosić się do obecnych walk w Meksyku oraz Kolumbii, jednak kolega NeuroChames już zrobił na ten temat swoją dzidę (którą polecam przeczytać), a ja ze swojej strony nie mam już wiele materiałów do dodania. Dlatego też znowu wracamy do azjatyckich dżungli i gór Birmy, gdzie dokładnie 3 tygodnie temu miała miejsce piąta rocznica obecnej wojny domowej, której nie zatrzymały nawet szalejące na początku roku tajfuny. Jednak co ciekawe pojawiły się też inne materiały, dzięki czemu zobaczymy też na przykład rebeliantów w Indiach czy Indonezji. Ale najpierw wieści z Birmy.
Z reguły staram się dawać jedynie świeże informacje i materiały, jednak ten film z listopada uważam za zbyt dobry, aby go tutaj nie dać. Żołnierze junty Tatmadaw (rządu) chcieli zrobić sobie zdjęcie przy zajętej stacji meteorologicznej, jednak zostali wypatrzeni przez drona zwiadowczego Armii Arakanu, co się stało później możecie zobaczyć sami.
Po tym jakże uroczym wstępie czas na trochę więcej wieści od AA. W ostatnich dniach nasiliły się walki między Armią Arakanu, a Armią Zbawienia Rohingjów Arakanu (ARSA). Ta część wojny domowej dotyczy głównie konfliktów religijnych, ponieważ AA jest złożona z buddystów, podczas gdy ARSA to muzułmanie. Wracając, ostatnio walki przeniosły się niebezpiecznie blisko granicy z Bandgladeszem, aż wykipiało. Po jednej z bitew bojownicy ARSA uciekli przez granicę, jednak żołnierze AA zamiast zakończyć pogoń zaczęli atakować ich na terenie Bangladeszu, w wyniku czego doszło do śmierci kilkunastu cywili i zranienia bliżej nieokreślonej liczby kolejnych obywateli tegoż kraju.
Sytuacji nie pomaga fakt, że Armia Arakanu często infiltruje granicę w celu przemytu narkotyków oraz przechwytuje rybaków z Bangladeszu, którzy pływają w okolicach wybrzeża. Pomimo tego, że zazwyczaj są oni odsyłani z powrotem do siebie, tak czasami są już przetrzymywani przez dłuższy okres czasu. W związku z tymi czynnikami lokalne garnizony Bangladeszu są częściowo mobilizowane do ochrony granicy, podczas gdy takie Indie zdecydowały się już na pełne odcięcie granicy płotami i wzmocniły patrole.