33
Siema dzidki.
W lutym otrzymałem odznakę HDK I stopnia i gnam teraz na achivement "Zasłużony dla Zdrowia Narodu". W moim chwalipoście w którym chwaliłem się odznaką, obiecałem zdać relację z wpierdalania się w kolejkę korzystając z czerwonej książeczki (jej zdjęcie już prezentowałem, ale żeby post nie był laniem wody wrzucę tu też).

I oczywiście- książeczkę III stopnia otrzymuje się już po oddaniu 6 litrów, ale chyba nie wszędzie są respektowane tak jak książeczki I stopnia, ale o tym zaraz opowiem.
NFZ premium...
Pech chciał, że w Boże Narodzenie bawiąc się z synami uszkodziłem po raz kolejny łąkotkę w prawym kolanie. Przez pierwsze 2 dni chodziłem, trzeciego dnia zaczynałem kuleć, żeby potem przez tydzień lub dwa nie móc stanąć na nodze przez ostry stan zapalny i opuchliznę która blokowała całe kolano niczym nadmuchany balon, uniemożliwiając jego wyprostowanie lub zgięcie a także powodując ogromny ból. 

W okresie grudzień - marzec problem pojawił się czterokrotnie trwając za każdym razem od tygodnia do dwóch tygodni, przykuwając mnie do łóżka. Dlatego otrzymanie tej książeczki było dla mnie zbawienne. 

1) Wizyta u ortopedy- OD RĘKI!
Zostałem przyjęty w dniu w którym pojawiłem się w szpitalnej przychodni ortopedycznej i skierowany na rezonans magnetyczny. Prywatnie jak chodziłem to miałem 2 tygodnie czekania na termin.

2) Rezonans magnetyczny- 4 dni czekania!
Po wyjściu z gabinetu ortopedy udałem się do rejestracji rezonansu magnetycznego, gdzie również pochwaliłem się czerwoną książeczką.

3) Opis rezonansu- 7 dni!
Tu aktuat dobra wola lekarza radiologa, bo ksiazeczka dużo by nie dała, ale pani w rejestracji powiedziała, że przekaże prośbę o pilnej potrzebie. Czas oczekiwania miał wynosić 3 tygodnie.

4) Kolejna wizyta u ortopedy I RTG osi nóg- OD RĘKI!
Lekarz uznał, że szkoda robić trzecią artroskopię, więc jeśli stany zapalne się uspokoją a "oś nogi" jest zachowana to lepiej nie ruszać, bo trzeci zabieg przyniesie więcej szkody niż pożytku. Trzeba leczyć zachowawczo, czyli rehabilitacja...

5) Rehabilitacja- 40 dni!
Tutaj szok. Usłyszałem termin PILNY na luty 2027... Współczuję ludziom, którzy muszą wrócić do zdrowia po zabiegu i prędzej umrą niż się doczekają... Pomagałem legitymacją z krwiodawstwa i UWAGA: Pani musiała upewnić się, że to jest stopień I a nie przypadkiem II lub III... Powiedziała, że kiedyś popełniła błąd i zapisała człowieka z niższym stopniem.

6) Artroskopia- 8 dni.
Niestety stan zapalny znowu powrócił i wczoraj otrzymałem skierowanie na zabieg. Zgłosiłem się dziś telefonicznie do szpitala, gdzie usłyszałem, że przecież nie mam terminu na PILNE, więc październik. Pochwaliłem się czerwoną książeczką i cyk... Termin na następny czwartek. 

Łącznie bez rehabilitacji około 21 dni od pierwszej wizyty u ortopedy do zabiegu. Jest to tempo ekspresowe, zwłaszcza że w poprzednim przypadku 14 dni czekałem na wizytę u lekarza PRYWATNIE, a gdzie tam jeszcze rezonanse, rentgeny i zabieg... Jestem pod wrażeniem, że w tym kurwidołku coś może hulać. Jeszcze satysfakcji dodają komentarze starych bab i chłopów "jo żem całe życie zus płocił to też mnie powinni bez kolejki przyjuńć"- a słyszałem takie i podobne komentarze często przez ten mój RUSH po szpitalu.

Dlatego jeśli chcecie usługi premium NFZ to macie dwie drogi:
Krwiodawstwo lub członkowstwo w Partii...
Prędzej czy później Wam się przyda, więc potraktujcie to jako inwestycję w siebie.

Wybór zostawiam Wam. Trzymajcie się, cześć.
Obrazek zwinięty kliknij aby rozwinąć ▼
20
"Zaoszczędziłem"
Hejo.
Właśnie dzisiaj spędziłem dokladnie 6 godzin w swojej piwnicy, na pominięciu jutrzejszego odpierdolenia ludzkiego i godzinnych kolejkach. Pączusie zostały przygotowane według przepisów, sporządzonych przez pradziadów, a które przypadkiem znalazłem na "Aniagotuje". 
Nie będę wam zdradzać, żadnych kurwa sekretów kuchni, bo pierwszy raz robiłem, pomimo doświadczenia w gastronomii. Powiem, tylko tyle, że te duże to standardowe ciasto na pączki, ale z różaną konfiturą. Wiem, ze rozczarowuje co niektorych, ze nie gównem, ale cóż. Małe to pączki twarogowe (serowe), ale robione bardziej z głowy, tak jak robił już nieobecny dzisiaj dziadek (tylko wspomagałem się przepisami)
"Zaoszczędziłem"
"Zaoszczędziłem"
Jak widać, najebałem podwoje porcję, bo ledwo co postawiłem na stół, to darmozjady się dobijały do nich. Pomady nie chciało mi się już robić, bo musiałaby leżeć do jutra, a to niemożliwe, by choćby połowa pączków sie ostała...
Jakimś cudem są zjadliwe (te spalone już zjadłem), więc może wytrzymają do soboty. 
Powodzenia w staniu w kolejkach i opróżnianiu portfeli.
Ja z tego wypierdalam
Obrazek zwinięty kliknij aby rozwinąć ▼
0.081111192703247