62
Witajcie dzidowcy. Zastanawialiście się co by było, gdyby Polska nie zatrzymała bolszewików? Pewnie w waszych głowach pojawiają się wizje upadku Europy pod armią czerwoną. Nic bardziej mylnego.
Mit obrony Europy
Najpierw najważniejsze pytanie: Jakie siły mieli bolszewicy? Tu panuje mit o 5 milionach żołnierzy. Jest z nim jednak kilka problemów. Po pierwsze są w tym siły dopiero szkolone. Po drugie wlicza się w to wrogów bolszewizmu którzy przejdą przy pierwszej okazji na stronę wroga (np. Kozacy całymi oddziałami przechodzili na stronę Polską).
Mit obrony Europy
Drugie pytanie czy bolszewicy mogą angażować się w wojnę z Europą, gdy nadal mają problemy wewnętrzne? Bo to nie jest tak, iż bolszewicy mają wszystko ogarnięte u siebie. Na Krymie Wrangel, N wschodzie Siemionow i Japończycy, na Kaukazie kozaccy partyzanci i powstanie w Azerbejdżanie, w Azji środkowej walki z islamistami, W Karelii ruchy separatystyczne wspierane bronią przez Finlandie, w Tambowie zaczyna się ogromne powstanie chłopskie, jeszcze sobie lata u nich Machno (on tak miał to walczył z bolszewikami to był ich sojusznikiem potem znów z nimi walczył). No i mamy tez partyzantów na Białorusi
Mit obrony Europy
U góry widzicie ładną mapke powstania Tambowskiego.
Mit obrony Europy
Tutaj macie za to zasięg działania Nestora Machno
Trzecie pytanie: Czy Zachód był bez szans? Policzmy sobie siły:
- Niemcy (200 tyś żołnierzy w armii i od 200 tyś wzwyż w paramilitarnych oddziałach) Niby niedużo, ale to 400 tyś weteranów z dużą ilością nadal amunicji i broni i mogą rozbudować armię poborem. Oczywiście są słynni komuniści w Niemczech. Chciałbym poinformować więc iż w momencie wyprawy kijowskiej i powstanie związku Spartakusa, i bunt w Bawarii, i bunt w Ruhr zostały zlikwidowane. Jak myślicie, jak wypadnie spotkanie w boju czerwonoarmistów z 1920 kontra freykorpsy i wojsko niemieckie?
Dobra tyle powinno wystarczyć do obalenia mitu o tym, iż Europa była w 1920 roku bez szans. Zapraszam do dyskusji
Obrazek zwinięty kliknij aby rozwinąć ▼
33
14 sierpnia - rocznica śmierci dwóch wielkich polskich duchownych - ks. Skorupki i ojca Kolbe
14 sierpnia 1920 podczas Bitwy Warszawskiej zginął ks. Ignacy Jan Skorupka, kapelan Wojska Polskiego, trafiony śmiertelnie w głowę sowiecką kulą ekrazytową (pocisk eksplodujący) . W chwili śmierci pochylał się nad konającym żołnierzem udzielając mu ostatniego namaszczenia. Miał 27 lat. 

Gdy w nocnej ciszy rozmyślałem nad ciężkim bojem i nad całością wydarzeń dnia, doszedłem do przekonania, iż zwycięstwo zawdzięczamy przede wszystkim wielkiej i ofiarnej pracy ks. Skorupki, by zaszczepić w sercach ochotników wiarę w zwycięstwo i pomoc boską. Czyż to nie silna wiara trzymała ich i kazała walczyć do upadłego? Słabo wyszkoleni, nieumiejący strzelać ani walczyć bagnetem, szli do szturmu jak starzy żołnierze – wspominał jeden z oficerów biorących udział w bitwie.

Autor Józef Makłowicz w książce o księdzu Ignacym Skorupce opisuje go jako przystojnego blondyna z pięknymi, jasnymi i wyrazistymi oczami. Podkreśla, że miał w sobie coś sympatycznego, a jego szczerość i życzliwość przyciągały ludzi i zniewalały ich ku jego osobie. To ciepłe, serdeczne usposobienie sprawiało, że był lubiany i szanowany przez otoczenie.

Żołnierze darzyli ks. Ignacego Jana Skorupkę wielkim szacunkiem i zaufaniem. Ks. Skorupka nie był tylko kapelanem pozostającym w koszarach – na własną prośbę był kapelanem frontowym, który towarzyszył żołnierzom w okopach i w ataku, dzieląc z nimi trudy walki.

Żołnierze! Stajemy do walki o wiarę świętą i o wolność naszej ukochanej Ojczyzny. Wróg, który idzie, niesie z sobą zniszczenie, bezbożność i niewolę. Ale nie lękajcie się! Z nami jest Bóg, z nami jest Królowa Korony Polskiej — Najświętsza Maryja Panna. Dotąd bywało, że Polacy cofali się przed bolszewikami; od dziś to bolszewicy uciekać będą przed Polakami! Naprzód, bracia, a zwycięstwo będzie nasze!

Jego obecność dodawała im otuchy i siły do walki, a płomienne patriotyczne kazania oraz osobiste zaangażowanie wzbudzały ducha bojowego. Żołnierze podkreślali, że był zawsze pogodny, z uśmiechem niósł pomoc i pociechę, a jego wiara w zwycięstwo była źródłem motywacji. Gdy podczas bitwy pod Ossowem w obliczu zagrożenia młodociani ochotnicy zaczęli się cofać, to właśnie ks. Skorupka ich poderwał, idąc na czele ataku z krzyżem w ręku.  
14 sierpnia - rocznica śmierci dwóch wielkich polskich duchownych - ks. Skorupki i ojca Kolbe
Ojciec Maksymilian Kolbe, polski franciszkanin i męczennik, został zamordowany również 14 sierpnia, ale 21 lat później, w niemieckim obozie zagłady Auschwitz. Miał 47 lat. Dobrowolnie oddał życie, biorąc miejsce innego więźnia skazanego na śmierć głodową.

Po ucieczce jednego z więźniów Niemcy wybrali dziesięciu skazańców na śmierć głodową. Wśród nich znalazł się Franciszek Gajowniczek, który rozpaczliwie mówił, że ma żonę i dzieci. Wtedy z szeregu wysunął się ojciec Maksymilian Kolbe.
Zwrócił się do niemieckiego oficera-komendanta w jego języku, co przykuło uwagę Niemca:
- Ich will für ihn sterben. (Chcę umrzeć za niego.)
- Wer bist du? (Kim jesteś?)
- Ich bin ein polnischer katholischer Priester. (Jestem polskim księdzem katolickim.)

Po krótkiej chwili milczenia Niemiec zgodził się na zamianę. Ojciec Kolbe trafił do celi głodowej zamiast Gajowniczka. Tam mimo beznadziejnej sytuacji pocieszał innych więźniów i modlił się. Żył bez jedzenia zaskakująco długo, w końcu zniecierpliwieni oprawcy wstrzyknęli mu w serce śmiertelną dawkę fenolu.

Ojciec Kolbe fascynował się techniką. Zachowały się jego szkice statków kosmicznych. Do ewangelizacji używał nowoczesnych wynalazków. Stworzył Radio Niepokalanów, zalożył Rycerstwo Niepokalanej i wydawnictwo, w którym wydawał miesięcznik „Rycerz Niepokalanej”. Założył miejscowość Niepokalanów na ziemi otrzymanej od księcia Jana Druckiego-Lubeckiego. Planował uruchomić własną, pierwszą w Polsce telewizję. Wysłał swoich braci do Japonii. W Nagasaki założyli klasztor, który przetrwał wybuch bomby atomowej.
Ojciec Kolbe w swoich publikacjach przestrzegał przed demoralizującym wpływem żydów na Polaków i gorąco namawiał do nawracania ich na chrześcijaństwo. Mimo krytycznego stosunku do tej nacji, klasztor w Niepokalanowie stał się miejscem schronienia żydów podczas okupacji. 

Obaj duchowni znani ze swojego nabożeństwa do Matki Bożej zginęli w wigilię Święta Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny -jednego z najstarszych świąt maryjnych w Kościele katolickim. Byli niemalże rówieśnikami - Ks. Skorupka urodził się 31 lipca 1893 roku, a Kolbe 8 stycznia 1894 roku. Skorupka był więc starszy o pół roku.
14 sierpnia - rocznica śmierci dwóch wielkich polskich duchownych - ks. Skorupki i ojca Kolbe
Obrazek zwinięty kliknij aby rozwinąć ▼
0.079268932342529