2
„Sprawdzanie straszliwego przesądu w miasteczku Exeter. Ciała zmarłych krewnych wyjęto z grobów. Wszyscy zmarli na suchoty, a wierzono, że w ciałach można będzie znaleźć żywą tkankę i krew. Czy zmarli żywili się ciałami żyjących?”

- Artykuł pod tytułem „Exhumed the Bodies” w The Providence Journal, 19 marca 1892 r.; relacja z ekshumacji Mercy Leny Brown i jej krewnych w Exeter.
Mercy Lena Brown, znana dziś najczęściej jako Mercy Brown, była dziewiętnastoletnią dziewczyną z Exeter w stanie Rhode Island. Jej śmierć w 1892 roku stała się jednym z najsłynniejszych przypadków amerykańskiej paniki wampirycznej. W rodzinie i lokalnej społeczności nie funkcjonowała jednak przede wszystkim jako Mercy. Rhode Island Historical Society podkreśla, że bliscy nazywali ją Leną. To ważny szczegół, ponieważ Mercy Brown jest już imieniem legendy, podczas gdy „Lena Brown” była realną córką farmera, ofiarą gruźlicy i pośmiertnego rytuału, który miał ocalić jej brata.
Kompendium strachu: „Ostatnia wampirzyca Nowej Anglii”, Mercy Lena Brown , vol. 77
W XIX wieku gruźlica była jedną z najgroźniejszych chorób Nowej Anglii. Smithsonian opisuje ją jako schorzenie wyniszczające ciało przez gorączkę, krwawy kaszel i widoczne chudnięcie. Michael Bell zwracał uwagę, że jej objawy wyglądały tak, jakby coś wysysało z chorego życie i krew. W rodzinie Brownów choroba uderzała kolejno. Najpierw zmarła matka Leny, Mary Eliza Brown, 8 grudnia 1883 roku. Potem, w 1884 roku, odeszła starsza siostra, Mary Olive. Po kilku latach zachorował brat Edwin, a następnie sama Lena, która zmarła 17 stycznia 1892 roku. Lokalne przekazy podkreślały, że Edwin po powrocie z kuracji klimatycznej w Colorado Springs ponownie słabł, a społeczność zaczęła szukać przyczyny nie w bakterii, lecz w martwych kobietach z rodziny Brownów.
Kompendium strachu: „Ostatnia wampirzyca Nowej Anglii”, Mercy Lena Brown , vol. 77
Do przełomowego rytuału doszło 17 marca 1892 roku. Sąsiedzi i członkowie społeczności przekonali George’a Browna, ojca Leny, aby pozwolił zbadać ciała zmarłych kobiet z rodziny. W ekshumacji uczestniczył lekarz oraz korespondent Providence Journal, doktor George Brown. Według relacji, nie był obecny przy samym otwarciu grobów. Ciała Mary Elizy i Mary Olive były już niemal szkieletami, ale ciało Leny, zmarłej zimą zaledwie kilka tygodni wcześniej, okazało się znacznie lepiej zachowane. Dla lekarza nie było w tym nic nadnaturalnego. Zgon nastąpił w styczniu, ziemia była zimna, a ciało nie zdążyło rozłożyć się tak jak szczątki kobiet zmarłych wiele lat wcześniej. Dla ludzi z Exeter istotne było jednak coś innego. W sercu i wątrobie Leny znaleziono krew lub skrzepy. W logice folkloru mogło oznaczać to, że zmarła nadal „żyje” w grobie i wysysa siły Edwina. Jak podaje Smithsonian, serce i wątrobę usunięto, spalono na pobliskiej skale, a popiół podano Edwinowi jako rodzaj makabrycznego lekarstwa.
Kompendium strachu: „Ostatnia wampirzyca Nowej Anglii”, Mercy Lena Brown , vol. 77
Rytuał nie zadziałał. Edwin Brown zmarł 2 maja 1892 roku, niespełna dwa miesiące po spaleniu organów siostry. Rhode Island Historical Society odnotowuje, że historia Brownów nie zakończyła się nawet na nim. Gruźlica dalej zabierała kolejne dzieci George’a Browna, aż przeżyła tylko jedna córka, Hattie May Brown. Warto też oddzielić legendę od faktów. Popularne opowieści lubią przedstawiać Exeter jako wspólnotę ludzi ślepo wierzących w potwory. Jednak historycy i folkloryści coraz częściej widzą w tym rytuale nie tylko zabobon, lecz również akt desperacji. Tim Cranston, piszący dla Online Review of Rhode Island History, podkreśla, że George Brown nie był prostym fanatykiem, ale ojcem, który stracił żonę i dzieci. Potem patrzył, jak umiera syn. W takiej sytuacji pozwolił na czyn, który nie miał podstaw naukowych, ale wyrastał z miłości, presji sąsiadów i bezradności wobec choroby.
Kompendium strachu: „Ostatnia wampirzyca Nowej Anglii”, Mercy Lena Brown , vol. 77
Wątek Mercy Brown bywa łączony także z literaturą grozy. Rhode Island Historical Society wspomina, że jej historia została unieśmiertelniona w opowiadaniu H.P. Lovecrafta- The Shunned House, a Smithsonian podaje, że w papierach Brama Stokera znalazł się wycinek z New York World z 1896 roku dotyczący nowoangielskich wampirów. Wpływ tej sprawy na Draculę pozostaje jednak dyskusyjny. Część badaczy uważa, że było za mało czasu, by prasowe relacje realnie ukształtowały rękopis powieści.
Obrazek zwinięty kliknij aby rozwinąć ▼
1
„Wiara w ludzi, którzy potrafili przemieniać się w wilki, była bardzo rozpowszechnionym przesądem  nie tylko w średniowieczu, lecz utrzymywała się jeszcze w znacznie późniejszych czasach i stanowiła część wierzeń związanych z czarownictwem. Można by zebrać wiele opowieści podobnych do tej, którą przytacza Giraldus. W Anglii, gdzie wilki dawno już wyginęły, czarownice późniejszych czasów przemieniały się w zające.”

- cytat z The Historical Works of Giraldus Cambrensis, tłum. Thomas Forester, red. Thomas Wright, Londyn 1894. 
Wilkołaki z Ossory należą do najstarszych europejskich opowieści o całej grupie przeklętych ludzi przemieniających się w krwiożercze bestie. Był to klan pochodzący z dawnego irlandzkiego królestwa Osraige/Ossory, obejmującego w przybliżeniu obszary dzisiejszych hrabstw Kilkenny i Laois. Już w średniowiecznych przekazach irlandzkich, angielskich i nordyckich pojawia się motyw ludzi z Ossory, którzy mogli przybierać postać wilków lub byli do tego zmuszani przez klątwę. W wielu opisach wyglądali po prostu jak wilki, ale zachowywali ludzką pamięć, mowę, rozum i duszę. To właśnie czyni ich tak niepokojącymi. Świadomość, że pod wilczą skórą może znajdować się człowiek, sąsiad, krewny albo chrześcijanin domagający się sakramentu.
Kompendium strachu: „Przeklęty klan z Irlandii”, Wilkołaki z Ossory, vol. 76
Najstarsza warstwa tej tradycji prowadzi do irlandzkiego tekstu Cóir Anmann (pol. Stosowności imion), zachowanego w średnioirlandzkiej tradycji uczonej i genealogicznej. Cyfrowa edycja CELT podaje, że tekst powstał w irlandzkich środowiskach monastycznych mniej więcej między 1050 a 1200 rokiem, a jego zachowane rękopisy obejmują m.in. Księgę z Lecan i Księgę z Ballymote. W Cóir Anmann pojawia się postać Laighnech Faeladh, wyjaśniana jako człowiek, który przybierał „wilcze kształty”, kiedy tylko chciał. Po nim podobną zdolność mieli dziedziczyć jego potomkowie, którzy według tekstu zabijali bydło „na obyczaj wilków”. To bardzo ważny ślad, bo pokazuje wersję starszą i bardziej wojowniczą. Wilkołactwo nie jest tu jeszcze wyłącznie karą za grzechy, lecz dziedziczną mocą rodu związanego z wilkiem, krwią, napadem i dziką siłą.
Kompendium strachu: „Przeklęty klan z Irlandii”, Wilkołaki z Ossory, vol. 76
Najbardziej znaną opowieść o wilkołakach z Ossory zapisał jednak Gerald z Walii w Topographia Hibernica, dziele ukończonym pod koniec XII wieku po jego pobycie w Irlandii. W jego wersji ksiądz podróżujący z Ulsteru ku Meath nocuje w lesie przy ogniu, gdy z ciemności wychodzi wilk i przemawia do niego ludzkim głosem, zapewniając, że nie ma powodu do strachu. Wilk wyznaje kapłanowi, że jest mężczyzną z Ossory i że jest ich dwoje: on oraz kobieta, jego towarzyszka. Według tej wersji, wskutek klątwy świętego Natalisa, co siedem lat para ludzi z Ossory musi porzucić ludzką postać, opuścić siedziby ludzi i żyć jako wilki. Po siedmiu latach, jeśli przeżyją, wracają do dawnego kształtu, a ich miejsce zajmuje kolejna para.
Kompendium strachu: „Przeklęty klan z Irlandii”, Wilkołaki z Ossory, vol. 76
Istnieje też inna, bardziej mroczna wersja wierzenia, znana z irlandzkiej tradycji o „man-wolves”, którą opisał Patrick Weston Joyce w The Wonders of Ireland z 1911 roku. Przedstawia ona przekonanie, że ludzie z Ossory mogli zmieniać się w wilki, a ich własne ludzkie ciało pozostawało w domu jak martwe. Jeśli ciało poruszono, człowiek nie mógł już wrócić do dawnej postaci i pozostawał wilkiem na zawsze. Ten wariant jest bardziej drapieżny niż opowieść Geralda. Człowiek w wilczej postaci miał napadać na owczarnie, pożerać bydło i zachowywać się jak zwykły, krwiożerczy wilk. Gdy został zraniony jako zwierzę, rana pojawiała się później na odpowiedniej części jego ludzkiego ciała. Z kolei ślady uczty, takie jak krew i kawałki surowego mięsa, zdradzały go po powrocie do ludzkiej formy.
Kompendium strachu: „Przeklęty klan z Irlandii”, Wilkołaki z Ossory, vol. 76
Literacko legenda funkcjonuje na kilku poziomach. W irlandzkiej tradycji genealogicznej Laighnech Faeladh łączy wilczość z rodowodem i królewską przeszłością Ossory. U Geralda z Walii opowieść zostaje przekształcona w cud, problem teologiczny, a zarazem komentarz do Irlandii oglądanej oczami anglo-normańskiego duchownego. Współczesna badaczka Julia van Rosmalen podkreśla, że wilkołaki z Topographia Hibernica nie są po prostu „Innym” ani zwykłymi potworami. Przekraczają granicę między człowiekiem a zwierzęciem, ale nie tracą ludzkiej natury.
Obrazek zwinięty kliknij aby rozwinąć ▼
0
„W godzinę wilczą, gdy świeca kopci, wampir staje u wezgłowia; bez szelestu odmierza oddechy, aż noc wbija się w serce jak gwóźdź w wieko trumny.”

- epigraf inspirowany folklorem pogranicza Węgier i Rumunii. 
Wampir to nie elegancki arystokrata z kłami, lecz powracający z zaświatów zmarły, obleczony w cielesną powłokę, który szkodzi żywym i którego „oznaki” rozpoznawano podczas ekshumacji. Gdy w XVIII w. na Bałkanach i w Europie Środkowo-Wschodniej zaczęto otwierać groby „podejrzanych”, widziano ciała nabrzmiałe, rumiane, czasem z krwią przy ustach [1].
Kompendium strachu: „Kto po północy pod strzechy się skrada?”: Wampir, vol. 9
W takich realiach pojawiają się praktyki ochronne: w wielu regionach odcinano głowę, przebijano ciało kołkiem, dokładano kamienie do ust, a nawet przykładano sierp tak, by uniemożliwić „wyjście” zmarłego [2]. Archeologicznie znamy to choćby z Drawska (XVII–XVIII w.), gdzie obok „zwykłych” pochówków znaleziono kilka grobów z sierpami na szyi lub tułowiu i innymi zabezpieczeniami. Analizy izotopowe wykazały, że byli to raczej miejscowi, a nie „obcy”; wybór zmarłych był więc kwestią lokalnych napięć i piętnowania, a nie pochodzenia. Dodatkowe, medialnie głośne znalezisko z 2022 r. z miejscowości Pień (kobieta z sierpem na szyi i kłódką na palcu u stopy) dobrze ilustruje trwałość takich wyobrażeń.
Kompendium strachu: „Kto po północy pod strzechy się skrada?”: Wampir, vol. 9
Najgłośniejszą falę nowożytnych doniesień o „wampirach” wywołały śledztwa habsburskie z lat 1720–1730, zwłaszcza sprawa Arnolda Paolego w Serbii i pokrewne raporty urzędników-chirurgów (słynne Visum et Repertum, 1732). Zainteresował się nimi benedyktyn Augustin Calmet, który w wydaniach z 1746 i 1751 r. zebrał i porządkował relacje, stając się mimowolnie pierwszym „wampirologiem” Oświecenia. To właśnie wtedy słowo „vampire” trafiło do angielszczyzny (1732), za pośrednictwem niem. „Vampir” i kręgu południowosłowiańskiego.
Kompendium strachu: „Kto po północy pod strzechy się skrada?”: Wampir, vol. 9
To, co dziś nazywamy wampirem, ukształtowało się w Europie Środkowo-Wschodniej w XVII–XVIII w., gdy praktyki ekshumacyjne i lokalne kryzysy zdrowotne i wojenne spotkały się z obserwacjami ciał w rozkładzie, a wszystko to spisano i roztrząsano w drukach uczonych (Calmet) i raportach urzędniczych. Starożytność znała nocne demony i krwiopijcze potwory (strix, lamia, empusa), ale wampir–revenant [3] to dopiero dziecko czasów nowożytnych.
Kompendium strachu: „Kto po północy pod strzechy się skrada?”: Wampir, vol. 9
Przykłady współczesnych przedstawień (książka, film, muzyka):

- Andrzej Sapkowski, saga „Wiedźmina”: Regis, wyższy wampir: inteligentny, „etyczny” bohater podważający folklor; debiut w Chrzcie ognia (1996).
- Nosferatu (2024, reż. Robert Eggers): gotycka reimaginacja klasyka Murnaua; najnowsza odsłona filmowego Orloka.
- Słoń & Mikser utwór „Król Szczurów” (z Demonologia II) — horrorcore’owa metaforyka i imagery grozy.

[1] Erberto Petoia, Wampiry i wilkołaki. Źródła, historia, legendy od antyku do współczesności.
[2] Paul Barber, Vampires, Burial, and Death: Folklore and Reality.
[3] „Revenant” pochodzi z fr. revenant „ten, kto powraca” (od revenir).
Obrazek zwinięty kliknij aby rozwinąć ▼
4
Bizancjum, jedno z najpotężniejszych i najbogatszych imperiów średniowiecznej Europy, było miejscem, gdzie oficjalna religia chrześcijańska przez pewien czas współistniała z głęboko zakorzenioną wiarą w magię i nadprzyrodzone siły. Mimo nawrócenia cesarstwa na chrześcijaństwo, ludzie nadal praktykowali dawne rytuały, korzystali z amuletów, a nawet poszukiwali pomocy u magów i wróżbitów. Magia przenikała zarówno życie codzienne pospólstwa, jak i elit dworskich, często splatając się z polityką i religią.

Władcy i duchowni podejmowali próby jej zwalczania, ale przez wieki magia, astrologia i wróżbiarstwo pozostały istotnym elementem bizantyjskiej kultury. Jakie zakazane praktyki stosowano w cieniu świętych ikon? Jakie znaczenie miały amulety i rytuały ochronne? I dlaczego nawet cesarze nie stronili od magii?
1. Magia wśród pospólstwa
Przez pewien czas pogańscy magowie współistnieli z chrześcijańskim duchowieństwem. Miasto było pełne pogańskich posągów, które uważano za zaczarowane przez złe duchy i podatne na manipulację za pomocą magii zwanej stoicheiosis (gr. στοιχείωσις) [1]. Wykorzystywano ją do wykrywania niewiernych mężów, wydawania wyroków na przestępców, a nawet oczyszczania ulic nocą.

Bizantyjczycy również głęboko wierzyli w magię apotropaiczną, czyli mającą chronić przed złymi wpływami. Nosili amulety i odprawiali rytuały, aby odwrócić klątwę złego oka. Niektórzy grawerowali symbole na kamieniach, inni tkali lub malowali ochronne wizerunki na brzegach swoich ubrań. Niektóre kamienie ceniono również za ich właściwości lecznicze na przykład sardoniks (odmiana onyksu), który podobno zapobiegał poronieniom.

Stopniowo niektórzy duchowni zaczęli przyjmować bardziej surowe stanowisko. W latach 70. VIII wieku cesarz Leon IV wydał nowelę (edykt), aby położyć kres tolerancji wobec nieszkodliwych zaklęć magicznych i amuletów. W następnym stuleciu patriarcha Jan Gramatyk, sam oskarżany o praktykowanie stoicheiosis, przewodził fali ikonoklazmu (niszczenia ikon i posągów). Ghitētai - sprzedawcy świętych przedmiotów i wizerunków używanych jako amulety (gr. Γητεῦται) [2] oraz hekantontarchoi - magowie, którzy oszukiwali podstępem (ἑκατοντάρχοι) [3] byli coraz częściej spychani do podziemia.

[1] pol. wymowa sto-i-chej-o-sis, w magii bizantyjskiej odnosiła się do manipulacji elementami (żywiołami) lub energiami związanymi z przedmiotami
[2] pol. wymowa ɣi-te-ŭ-taj (fon. giteutaj)
[3] pol. wymowa heka-ton-dar-hoj (fon. hekatondarchoj)
Fotografia nr 1
Ten amulet pochodzący z VI–VII wieku stanowi połączenie chrześcijaństwa i magii. Przedstawia kobietę, którą dotyka ran Chrystus. Sam kamień hematyt był uważany za ochronny talizman, który miał zapobiegać krwawieniom menstruacyjnym, absorbując krew.
Drugi Rzym na rozdrożu, czyli krótka historia rozwoju i upadku magii w Bizancjum
2. Magia na dworze cesarskim
Magia była uważana za akceptowalną, a nawet praktykowaną przez elitę dworu cesarskiego, mimo oficjalnego statusu chrześcijaństwa. Twierdzono, że wielu cesarzy i cesarzowych oddawało się praktykom magicznym, choć takie oskarżenia mogły być późniejszym wytworem pisarzy pragnących ich zdyskredytować. Według przekazów cesarzowa Zoë sprawująca swe rządy w XI w. zamordowała swojego męża, Romanosa III, aby poślubić swojego młodego kochanka Michała. Następnie miała używać amuletów i magicznych mikstur w desperackiej próbie zajścia w ciążę, jak twierdzi znany uczony mnich Michał Psellos (słowo Psellos oznacza „jąkała”).

Patriarcha Jan Gramatyk rzekomo zajmował się praktykami okultystycznymi, natomiast szlachcic Alexios Axouch został oskarżony o kontakt z goēsem tj. czarownikiem (gr. γόης) [4]. Axouch skazano na dożywotnie uwięzienie w klasztorze za stosowanie mikstur mających zapobiec narodzinom dziecka cesarzowej Marii z Antiochii. Istnieje jednak możliwość, że zarzuty zostały sfabrykowane przez jego wrogów.

[4] pol. wymowa ɡó-e:s (fon. go-ees), w starożytnej Grecji oznaczało czarownika, maga, zaklinacza lub oszusta
Fotografia nr 2
Przedstawienie Michała Psellosa wraz z cesarzem Michałem VII. Pesellos był uznawany za najwybitniejszego bizantyjskiego badacza sztuk tajemnych.
Drugi Rzym na rozdrożu, czyli krótka historia rozwoju i upadku magii w Bizancjum
3. Astrologia i wróżbiarstwo
Bizancjum było ośrodkiem czołowych astrologów, takich jak Hephaestion w VI wieku, jednak astrologia miała niejednoznaczny status w świecie bizantyjskim. Niektórzy duchowni badali ją, aby opracować kalendarz liturgiczny, lecz wróżenie z gwiazd (prognostyka) uznawano za praktykę okultystyczną.

Jednakowo dwór cesarski często korzystał z usług astrologów jako doradców. Słynny uczony XI wieku, Symeon Seth, dzięki analizie gwiazd miał trafnie przewidzieć śmierć Roberta z Sycylii, który podbił bizantyjską część Italii. Seth spisał swoją przepowiednię i zapieczętował ją w kopercie zapisując:
„Wielki wróg z Zachodu, który wywołał wiele zamieszania, nagle umrze.”

Jeszcze w XII wieku bizantyjska księżniczka, uczona, lekarka i pisarka Anna Komnena zamieszczała odniesienia do astrologii w swoim dziele historycznym Aleksjada, jednak w tym czasie zaczęto coraz bardziej ograniczać jej praktykowanie. W tym samym stuleciu historyk Niketas Choniates potępił cesarza Manuela I za wiarę w odczytywanie gwiazd niczym w słowo Boga i ostro krytykował „złowrogich astrologów”.

Po astrologii najczęściej stosowaną metodą wróżenia była lekanomancja (przepowiadanie przyszłości z wody). Polegała na poszukiwaniu wzorów w misie z wodą lub obserwowaniu fal powstałych po wrzuceniu kamienia. Praktyka ta wywodziła się ze starożytnej Babilonii, jednak cieszyła się popularnością także w Bizancjum, gdzie cesarski dwór często korzystał z usług lekanomanty.Istniało wiele innych metod wróżbiarskich, które traktowano niezwykle poważnie. Do najważniejszych należały:

- chremetizmomancja: przepowiadanie przyszłości na podstawie rżenia koni,
- palomancja: interpretacja mimowolnych ruchów ciała,
- heptoskopia: wróżenie na podstawie badania wątroby zwierząt.

Najbardziej osobliwa była interpretacja wizji przez engastrimythoi (gr. ἐγγαστρίμυθοι) [5], medium, które w stanie transu i opętania wygłaszały przepowiednie dziwnymi, nieswoimi głosami.

[5] pol. wymowa en-gas-tri-my-thoj, dosłownie oznacza "brzusznych mówców" i odnosi się do ludzi, którzy rzekomo mówili głosami wydobywającymi się z wnętrza ich ciała
Fotografia nr 3
Okrąg na zdjęciu przedstawiający znaki zodiaku z rydwanem słońca w centrum, bazuje na Almagest. Dziele greckiego uczonego Ptolemeusza z II wieku, które przez 1300 lat uchodziło za najważniejsze opracowanie astronomiczne. Jego traktat o astrologii, Tetrabiblos, wywarł równie silny wpływ na naukę w Bizancjum.
Drugi Rzym na rozdrożu, czyli krótka historia rozwoju i upadku magii w Bizancjum
4. Interpretacja snów
W Bizancjum podręczniki do interpretacji snów nazywano Oneirocritica (gr. Oneirokritiká) [6], od tytułu dzieła z II wieku autorstwa greckiego uczonego Artemidora. Sztuka odczytywania snów cieszyła się ogromną popularnością i powszechnie uznawano ją za wiarygodną, gdyż uważano, że sny są wysyłane przez Boga. W rzeczywistości wiele takich podręczników zostało napisanych przez patriarchów Kościoła, takich jak Nicefor i German. Tekst z X wieku dotyczący przygotowań do cesarskiej podróży zalecał zabranie podręcznika do interpretacji snów jako elementu standardowego wyposażenia.

[6] pol. wymowa o-nei-ro-kri-ti-ka, pochodzi z języka starogreckiego i składa się z dwóch części ὄνειρος (oneiros)- sen, marzenie senne oraz κριτικά (kritiká)- sztuka interpretacji, rozstrzygania
Fotografia nr 4
Ta bizantyjska szklana misa z X wieku została wykonana do lekanomancji (wróżenia na podstawie wzorów tworzonych na wodzie). Jest niewielka, ma zaledwie 17 cm wysokości, co sprawia, że doskonale sprzyja koncentracji wróżbity.
Drugi Rzym na rozdrożu, czyli krótka historia rozwoju i upadku magii w Bizancjum
5. Zmierzch pogaństwa- Edykt Justyniana
Żaden z ostatnich pogan w świecie rzymskim nie miał wątpliwości, co nadchodzi, lecz mimo to kres ich kultury musiał być szokiem. W 538 roku cesarz Justynian pozbawił wszystkich niechrześcijan oraz chrześcijańskich heretyków w imperium praw obywatelskich i nakazał zamknięcie wszystkich pogańskich instytucji edukacyjnych i kulturalnych. Protesty pogańskiej mniejszości zostały brutalnie stłumione przez wojska cesarskie, co oznaczało definitywny koniec długiej historii pogaństwa w świecie starożytnym.

W odpowiedzi część pozostałych pogan podjęła desperacką decyzję o ucieczce na wschodnie rubieże imperium. Niektórzy znaleźli schronienie w Imperium Perskim, które miało znacznie bardziej tolerancyjne podejście do religii niż Rzym. Inni wyruszyli jeszcze dalej do Azji Środkowej i najodleglejszych prowincji Cesarstwa Chińskiego, gdzie również przyjmowano chrześcijańskie herezje. Jednak znaczna część uchodźców osiedliła się w Harranie.

Wprowadzenie chrześcijaństwa i prawne zakazanie pogaństwa miało zaskakująco niewielki wpływ na Harran. Jako miasto graniczne, położone na burzliwej linii podziału między imperium rzymskim a perskim, mogło sobie pozwolić na ignorowanie rzymskich praw zakazujących pogańskich kultów. W kolejnych stuleciach Harran stał się ostatnią ostoją pogańskiego neoplatonizmu Jamblichosa i cesarza Juliana, gdzie nauczano odmiany pogańskiego kultu wzbogaconej o elementy okultyzmu i ezoterycznych praktyk.
Fotografia nr 5
Bazyli I, jeden z najwybitniejszych cesarzy Bizancjum, urodził się jako chłop w Macedonii. Jego matka miała sen, w którym ujrzała go przyszłego na tronie. Przepowiednia ta spełniła się, co zostało uwiecznione w manuskrypcie Jana Skylitzesa, uczonego i kronikarza z XI wieku.
Drugi Rzym na rozdrożu, czyli krótka historia rozwoju i upadku magii w Bizancjum
Obrazek zwinięty kliknij aby rozwinąć ▼
0.087284088134766