Zapewne wielu z Was doskonale odnajduje się w mocnych, metalowych brzmieniach. Znacie pełne spektrum dobrego, starego hard rocka i heavy metalu. Na niejednym takim koncercie byliście. Krótko mówiąc, wiecie co dobre.
Ale czy słyszeliście już o niejakim Hamradun z Wysp Owczych?
Mogę śmiało założyć, że nie - co najwyżej wyjdę na idiotę i każą mi wy,pier,da,lać.
W ramach odbicia od "porannego newsa" z metalowego świata, napiszę parę rzeczy o powyższym, dosyć niszowym, ale utalentowanym zespole.
Generalnie te "farerskie" ludki pochodzą z Wysp Owczych - taki wulkaniczny, niemały, górzysty archipelag wysp, który wygląda jak odbyt Saurona. Naprawdę, widok z wikipedii niecodzienny.
Co roku odwalają, albo odwalali sobie tam masowe walenie.
Znaczy się precyzując - rzeź delfinów. W ów procederze uczestniczą matki, a nawet "farerskie" bombelki. Fajnie tam mają - tak wsiowo trochę. Ale już nie o tym.
Niewiele o nich można znaleźć w necie w języku angielskim, a co dopiero w j. polskim. Najwięcej chyba opowiedział w bielskim wywiadzie wokalista (patrz poniżej). Dowiedziałem się o nich w corocznej zapowiedzi Nocy Folk Metalowych w Brennej w 2024r. Mieli mieć wtedy koncert. Zadziwiło mnie ich pochodzenie i sprawdziłem z ciekawości na spotify. Tylko trzy albumy! Z czego jeden właśnie miał premierę (2024). No fajnie - pomyślałem.
I choć z początku ich dzieła przyjąłem chłodno, to na żywo...
Pozamiatali. Przynajmniej ja poczułem się zamieciony. Nie wiem jak reszta, ale pod sceną polacy gibali się dumnie.
Śpiewają ballady i legendy w swym ojczystym, farerskim języku. Mega dobrze się to komponuje w skandynawski klimat.
Muza super, taka inna. Czuć, że metal i jak to metal - chłodny, rytmiczny. Całość sklejają tu i ówdzie klawisze, które nadają całości połysk i niespotykaną świeżość. Głos wokalisty jest bardzo specyficzny. Nie wiem co w nim takiego charakterystycznego, ale jest po prostu bardzo wyrazisty i donośny. Ciężko naprawdę znaleźć coś podobnego do nich, jeśli przypadną do gustu. Polecam przesłuchać najnowszy "Nætur Níggju" (2024) album, bądź najstarszy "Hamradun" (2015).
Można ich znaleźć na ich oficjalnej stronie, na fejsie, albo na instagramie. Mają koncerty wokół nas, ale w samej Polsce narazie byli tylko raz, na koncertach w Brennej - do wypadów tam, również zachęcam, ale następny event dopiero w lipcu przyszłego roku.
Swoją "hamradunową" koszulkę złapałem na okazji, jak tylko było "okienko działania" ich sklepu merchowego. Na razie można go odnaleźć poprzez google, ale linki prowadzą do nieistniejącego shopify :( Nic tylko czekać pozostaje, aż nadejdzie nowa fala merchu.
Na stronie bielsko.info można znaleźć krótki wywiad z wokalistą Pól Arni Holmem (bez problemu znajdziecie wpisując w google hamradun bielsko), który pawa do polaków sympatią i którego dawni polscy kontrahenci mianowali, hehe, "Pawłem". No i swój taki chłop, bo i Sobieskiego wspomina na półkach sklepowych, który niegdyś był do kupienia na ich wyspie, i że szkoda, że już go nie ma.
Dajcie znać, czy też Wam się podoba, czy tylko mnie oni tak zaskoczyli? A może całą kwint-esencją tej radości, była po prostu ich gra na żywo i moje umiłowanie do skandynawskich klimatów?
Nie umiem wypierdalać, więc wychodzę po dżentelmeńsku.