Kurwa jak to jest. Ciągle ktoś narzeka na tych milionerów/miliarderów przedsiębiorców, że to oni tacy zbyt bogaci i w ogóle kto to widział być tak bogatym. Jakieś przeliczanie ile to człowiek musiałby na kasie pracować, żeby mieć taki majątek jak właściciel dużej firmy, którą zbudował od zera XD
Jako że punkt widzenia zależy od punktu siedzenia, to wyjaśnijmy sobie kilka kwestii.
Po pierwsze - złodzieje przedsiębiorcy, żyją jak królowie, a zwykli pracownicy to dostają jakieś ochłapy. No cóż, im więcej osób może cię zastąpić, tym mniej dostaniesz. Ile osób może zastąpić kasjerkę? A ile osób może zastąpić głowę firmy, która musi stale kontrolować sytuację, a swoimi decyzjami może sprawić, że biznes rozkwitnie albo upadnie, ciągnąc za sobą na dno wszystkich pracowników? Jak taki kozak jesteś, to spróbuj zatrudnić kilka osób i utrzymać biznes na powierzchni przez lata. Ciekawe jaką stawkę godzinową byś sobie wyliczył za taką pracę.
Po drugie - przedsiębiorcy unikają podatków. No kurwa, proste. Unikają, bo mogą. Ty nie możesz, więc się wkurzasz. Ale gdybyś mógł, to też byś unikał. Twierdzisz że nie? To pewnie regularnie wpłacasz dużą część swojej wypłaty na cele charytatywne? Nie? No właśnie. Dla przedsiębiorców brak optymalizacji podatkowej to po prostu charytatywne oddawanie pieniędzy. Oczywiście, miło jak płacisz, ale masz też inne opcje.
Po trzecie - podatek 75% dla najbogatszych to populizm. Tak jak "ciemny lud" łykał 500+, tak "oświecony nowoczesny lud" łyka podatek dla najbogatszych. Gdybyś miał firmę, która przynosi 10 mln złotych zysku rocznie, to co zrobiłbyś z tymi pieniędzmi? Oddał większość państwu, żeby oni przewalili to na przekrętach? A może zainwestował z powrotem w firmę, żeby w przyszłym roku było 15 mln zysku?
Po czwarte - nie unikniesz wyzysku, bo to część optymalizacji. Nie widzisz tego albo nie chcesz widzieć, że sam czerpiesz z niego korzyści. Większość produktów została w jakiejś części wyprodukowana w oparciu o wyzysk pracowników i złe warunki pracy. Wydobycie surowców, przetwarzanie, montaż itp. Tego się nie widzi na półce sklepowej. Każdy by chciał, żeby na świecie wszyscy byli szczęśliwi, żeby wszystkim było dobrze. Ale jakoś nikt nie chciałby płacić "pełnej" ceny produktów, wyprodukowanych w pełni godnych warunkach.
TL;DR
kto nie ryzykuje szampana nie pije. Odbijasz od bezpiecznej przystani na etacie i wypływasz na niespokojne wody. Możliwe że się nie uda i sobie ryj rozwalisz. Ale może jednak chwyci, biznes się rozkręci i zaczniesz inaczej patrzeć na sprawy. Bo na pewno inni zaczną inaczej patrzeć na ciebie. Złodzieju pierdolony.