W tych czasach dużo mówi się o tym, że zakup mieszkania/domu jest niesamowicie trudny, praktycznie nieosiągalny dla szarego ludzika, a wynajem praktycznie zjada połowe (Jak nie wiecej) zarobków. Realnie jednostka nic nie może z tym zrobić, ale czy to nie daje możliwości?
Co jakby nagle na rynku pojawił się klient, który stwierdził - cholera mam kupę siana, w co by to zainwestować? Zaczyna więc swoją inwestycję, buduje swój pierwszy blok z mieszkaniami.
(40-80m2)(Zakładam, że udało mu się przepchać jakieś projekty, zgody itp, nie znam się na tym.)
Super, ale czym on się niby różni od wszystkich innych, którzy już są na rynku i budują mieszkania?..
Czytałem/Oglądałem ostatnio dokumenty dotyczące budowania biznesu i patrząc na to jak Chiny stały się potęgą, pomyślałem, czy taka osoba budująca mieszkania tanio, bez wymysłów, z uwzględnieniem bezpieczeństwa oczywiście i całkowicie dla szarej masy i z minimalnymi przychodami, tak aby zdobyć jak największą możliwą ilość klientów, czy taki inwestor w ten sposób nie otworzyłby sobie bramki do rynku masowego mieszkań, tym samym dominacji na rynku mieszkaniowym, powoli budując swoje imperium mieszkaniowe?
Zapraszam do dyskuji. Narka