Wracamy do korzeni Mitomanii, czyli do strasznego gówna z gier wideo. Jednak tematem na dziś nie będzie GTA, tylko konkurencja – Saints Row 2.
W Saints Row 2 jest taka minigierka o nazwie „Zombie Uprising”, w której napierdala się do zombiaków. Ludzie szybko pokapowali się, że mapa, w której to napierdalanie odbywa się była w rzeczywistości katakumbami znajdującymi się pod kryjówką, jaką przejmowało się z Johnnym Gatem. Zakodowano to oczywiście tak, aby wywalało komunikat o nieudanej misji, jeśli próbowałbyś opuścić katakumby w normalny sposób, ale gdzie jest wola, tam jest i sposób. Ludzie wykminili, że jak wklepie się kody na nieskończoną amunicję, nieśmiertelność, dojebane granaty oraz niską grawitację, to idzie wysadzić się granatami w powietrzę w miejsce, w którym tekstury nie mają kolizji, następnie lecisz przez pustkę, a gra wyrzuca cię na ulicę na zewnątrz. Ciekawy glitch, który zamienia Stilwater w miasto duchów, ale prawda jest taka, że jak udało Ci się tego glitcha wykonać, to masz przesrane.
Według legendy, po pewnym czasie poruszania się na zewnątrz, zaczną dziać się dziwne rzeczy – wszelakiego typu przedmioty takie jak lampy, hydranty i skrzynki na listy zostaną zniszczone i samoistnie będą poruszać się po ziemi. Zombie będą się pojawiać obok twojej postaci. Przedmioty zaczną znikać, wnętrza budynków nie będą się poprawnie ładowały, niebo stanie się nadzwyczaj jasne. Po tym to już tylko kwestia czasu. Być może pojawi się po 5 minutach, może 15, ale się pojawi. Ta „istota”, cień. Po tym, jak to coś zobaczysz, gra Ci się zwiesi, a późniejsze próby odpalenia jej będą skutkowały wywaleniem z gry – twoja kopia będzie niezdatna do dalszego użytku. Ze względu na zwieszanie gry, gracze przechrzcili tę zjawę imieniem „The Freezer” (Zwieszacz).
Według legendy, po pewnym czasie poruszania się na zewnątrz, zaczną dziać się dziwne rzeczy – wszelakiego typu przedmioty takie jak lampy, hydranty i skrzynki na listy zostaną zniszczone i samoistnie będą poruszać się po ziemi. Zombie będą się pojawiać obok twojej postaci. Przedmioty zaczną znikać, wnętrza budynków nie będą się poprawnie ładowały, niebo stanie się nadzwyczaj jasne. Po tym to już tylko kwestia czasu. Być może pojawi się po 5 minutach, może 15, ale się pojawi. Ta „istota”, cień. Po tym, jak to coś zobaczysz, gra Ci się zwiesi, a późniejsze próby odpalenia jej będą skutkowały wywaleniem z gry – twoja kopia będzie niezdatna do dalszego użytku. Ze względu na zwieszanie gry, gracze przechrzcili tę zjawę imieniem „The Freezer” (Zwieszacz).
No dobra, Creepypasta, jakich dużo – jakaś siła nadprzyrodzona, która rozpierdala gry, pełno tego było, jest i będzie. Brakuje tylko hiperrealistycznej krwi. Więc co wyróżnia tę cholerę od wszystkich innych? Cóż, różnica jest taka, że ta legenda jest… Prawdziwa. W Saints Row 2 faktycznie jest jakiś byt, który zwiesza Ci grę i rozpierdala kopię.
Ale po kolei. Czym właściwie jest tytułowy Freezer? Na pewno jest to jakiś bug, co nie zmienia faktu, że natura tego buga jest kuriozalna. Jakaś pojebana zjawa, co Cię goni, a jak Cię złapie, to Ci płytę rozjebie? Tutaj naprawdę trzeba spierdolić coś koncertowo (w ramach sprostowania – jeśli grasz na wersji pobranej ze sklepu online, to jak tą zjebiesz, musisz jedynie na nowo ją pobrać). Na pewno wiele będą w stanie rozwiać twórcy gry, prawda? Cóż… Volition ostatnio zdechło, bo ten Reboot Saints Row był zjebany, sprzedaż była niska, jeszcze jakaś umowa wydawcy z Arabią Saudyjską poszła się jebać, no i trafili pod topór. Pomimo tego, zanim studio trafiło na szafot, kilkakrotnie temat Freezera pojawiał się, a to na forach, a to na Streamach… No i nikt nie do końca wiedział czym to coś w ogóle jest, albo czym to było spowodowane… Kurwa, jak twórcy gry nie wiedzą, czym to jest, to już sprawa jest poważna.
Aczkolwiek tutaj wpada pewna obserwacja – Freezera można spotkać ekskluzywnie na wersji z Xboxa 360. Na PS3 nie ma żadnych znanych spotkań z Freezerem, a na PC… A na PC naprawdę nie trzeba robić niczego skomplikowanego, aby przekonać się, że tą wersją włada jakaś siła nieczysta (notka autora: Początkowo chciałem pojechać po Volition za zjebanie wersji na PC, ale wtedy dowiedziałem się, że to nie oni za nią odpowiadają. Nie, wersję na PC robił CD-Projekt. Ja pierdole XD).
Tutaj do akcji wkracza użytkownik YouTube-a o nazwie „mrsaintsgodzilla21”, który do tej pory sporządził najrzetelniejsze eksperymenty dotyczące Freezera (prawdę mówiąc, to dzięki niemu w ogóle dowiedziałem się o tym czymś… Zresztą, jak nie chce się wam czytać, to możecie po prostu jego filmy na ten temat odpalić). No i tak się składa, że jeden z jego widzów też napotkał Freezera, ale to spotkanie zakończyło się inaczej niż wszystkie inne. Otóż jego gra… Przetrwała. Dało się ją odpalić. No i… Nie powiem, że była zdatna do użytku, ale to już możecie zobaczyć na własne oczy.
Ale po kolei. Czym właściwie jest tytułowy Freezer? Na pewno jest to jakiś bug, co nie zmienia faktu, że natura tego buga jest kuriozalna. Jakaś pojebana zjawa, co Cię goni, a jak Cię złapie, to Ci płytę rozjebie? Tutaj naprawdę trzeba spierdolić coś koncertowo (w ramach sprostowania – jeśli grasz na wersji pobranej ze sklepu online, to jak tą zjebiesz, musisz jedynie na nowo ją pobrać). Na pewno wiele będą w stanie rozwiać twórcy gry, prawda? Cóż… Volition ostatnio zdechło, bo ten Reboot Saints Row był zjebany, sprzedaż była niska, jeszcze jakaś umowa wydawcy z Arabią Saudyjską poszła się jebać, no i trafili pod topór. Pomimo tego, zanim studio trafiło na szafot, kilkakrotnie temat Freezera pojawiał się, a to na forach, a to na Streamach… No i nikt nie do końca wiedział czym to coś w ogóle jest, albo czym to było spowodowane… Kurwa, jak twórcy gry nie wiedzą, czym to jest, to już sprawa jest poważna.
Aczkolwiek tutaj wpada pewna obserwacja – Freezera można spotkać ekskluzywnie na wersji z Xboxa 360. Na PS3 nie ma żadnych znanych spotkań z Freezerem, a na PC… A na PC naprawdę nie trzeba robić niczego skomplikowanego, aby przekonać się, że tą wersją włada jakaś siła nieczysta (notka autora: Początkowo chciałem pojechać po Volition za zjebanie wersji na PC, ale wtedy dowiedziałem się, że to nie oni za nią odpowiadają. Nie, wersję na PC robił CD-Projekt. Ja pierdole XD).
Tutaj do akcji wkracza użytkownik YouTube-a o nazwie „mrsaintsgodzilla21”, który do tej pory sporządził najrzetelniejsze eksperymenty dotyczące Freezera (prawdę mówiąc, to dzięki niemu w ogóle dowiedziałem się o tym czymś… Zresztą, jak nie chce się wam czytać, to możecie po prostu jego filmy na ten temat odpalić). No i tak się składa, że jeden z jego widzów też napotkał Freezera, ale to spotkanie zakończyło się inaczej niż wszystkie inne. Otóż jego gra… Przetrwała. Dało się ją odpalić. No i… Nie powiem, że była zdatna do użytku, ale to już możecie zobaczyć na własne oczy.
Kopia gry tak przeklęta, że rozpierdoliła mu xboxa… No co jak co, ale akcja się zagęszcza. W każdym razie, dzięki temu filmowi wyszła hipoteza, że Freezer to tak naprawdę model NPC-a, a dokładniej mówiąc model, którego gra używa, aby pokazywać NPC-e z dystansu. NPC próbuje się pojawić, gra próbuje go wczytać, ale nie robi tego poprawnie, przez co gra nie wie co robić, no i dostaje pierdolca.
Inni natomiast myślą, że to zombie, które nie pojawia się poprawnie. Ma to na tyle sensu, że jeśli zostawisz ziomali w tych katakumbach, to oni będą mordować zombie, jakie tam zostały. A ponieważ ty biegasz sobie w jakimś wypizdowie, to gra nie będzie spawnowała zombie w wyznaczonych miejscach, tylko obok Ciebie. Być może innym powodem, dla którego Freezer się nie pojawia w niektórych grach jest fakt, że kiedy ziomale zdechli w katakumbach i nie zabijają zombie, to nowe nie będą się spawnować, więc Freezer nie ma jak się pojawić. Obydwie te teorie wszystkiego nie tłumaczą, ale przynajmniej jest jakiś zarys.
Co ciekawe, saintsgodzilla zrobił później streama z tej kopii, co mu xboxa rozjebała, ale teraz na innym modelu 360, nowszym. No i ku jego zaskoczeniu, ta kopia teraz działała w miarę sprawnie – ekrany ładowania nie były chuj wie jak długie, tekstury się poprawnie wczytywały, gra nie zwieszała się w przypadkowych momentach. I tutaj wchodzi kolejna obserwacja – Freezer pojawia się na X360, ale tylko na wczesnych wersjach konsoli. A tak się składa, że wczesne xboxy były znane z tego, że Microsoft zjebał robotę po całej linii oporu do tego stopnia, że cała konsola odmówiłaby posłuszeństwa, pokazując „czerwony pierścień śmierci”. Czasami potrafiły też zjebać kopie gry, bo płyty trzęsły się w czytniku. Kolejna poszlaka – czyżby wina leżała cały czas po stronie Microsoftu?
Powoli zdobywane są odpowiedzi na różne pytania, jednak dalej pozostaje wiele niewiadomych. Pomimo kawałka dobrej roboty, saintsgodzilla nie dał za wygraną i próbował rozwikłać tę zagadkę. No i tutaj do akcji wkracza pewna strona internetowa, na której nigdy nie próbowałbym szukać odpowiedzi… Reddit.
Inni natomiast myślą, że to zombie, które nie pojawia się poprawnie. Ma to na tyle sensu, że jeśli zostawisz ziomali w tych katakumbach, to oni będą mordować zombie, jakie tam zostały. A ponieważ ty biegasz sobie w jakimś wypizdowie, to gra nie będzie spawnowała zombie w wyznaczonych miejscach, tylko obok Ciebie. Być może innym powodem, dla którego Freezer się nie pojawia w niektórych grach jest fakt, że kiedy ziomale zdechli w katakumbach i nie zabijają zombie, to nowe nie będą się spawnować, więc Freezer nie ma jak się pojawić. Obydwie te teorie wszystkiego nie tłumaczą, ale przynajmniej jest jakiś zarys.
Co ciekawe, saintsgodzilla zrobił później streama z tej kopii, co mu xboxa rozjebała, ale teraz na innym modelu 360, nowszym. No i ku jego zaskoczeniu, ta kopia teraz działała w miarę sprawnie – ekrany ładowania nie były chuj wie jak długie, tekstury się poprawnie wczytywały, gra nie zwieszała się w przypadkowych momentach. I tutaj wchodzi kolejna obserwacja – Freezer pojawia się na X360, ale tylko na wczesnych wersjach konsoli. A tak się składa, że wczesne xboxy były znane z tego, że Microsoft zjebał robotę po całej linii oporu do tego stopnia, że cała konsola odmówiłaby posłuszeństwa, pokazując „czerwony pierścień śmierci”. Czasami potrafiły też zjebać kopie gry, bo płyty trzęsły się w czytniku. Kolejna poszlaka – czyżby wina leżała cały czas po stronie Microsoftu?
Powoli zdobywane są odpowiedzi na różne pytania, jednak dalej pozostaje wiele niewiadomych. Pomimo kawałka dobrej roboty, saintsgodzilla nie dał za wygraną i próbował rozwikłać tę zagadkę. No i tutaj do akcji wkracza pewna strona internetowa, na której nigdy nie próbowałbym szukać odpowiedzi… Reddit.
Spokojnie – pierwsze co zrobiłem po wyjściu z Reddita to wizyta w biurze do zwalczania homoseksualizmu. Wracając do tematu – Synopser to użytkownik Reddita, który twierdzi, że pracował nad Saints Row 2. No kurwa, typowe przechwałki w Internecie. Tylko Synopser zdecydował się to udowodnić – nie ujawnił swoich danych osobowych, ale zamiast tego ujawnił 3 Easter Eggi z Saints Row 2, które były nieznane do tej pory – kombinacja przycisków, dzięki której samochody nie mogły się wywalić na dach, uzyskanie wszystkich ulepszeń z Demolition Derby za darmo, oraz myk na to, żeby w aktywności pobocznej „wyłudzanie ubezpieczeń” grało Flight of the Valkyries w tle. Wszystkie metody działały, wyniki były zgodne z obietnicą, więc jest coś na rzeczy. W każdym razie Synopser zdecydował się przedstawić pewną anegdotę z czasów, kiedy pracował nad grą. A dla tych, którzy z angielskiego mieli dwójki na ściągach, już leci streszczenie – podczas prac nad SR2, jeden z developerów chciał wstawić do gry kilka sekretnych poziomów z zombie, do których gracz uzyskałby dostęp poprzez wykonywanie różnych czynności. No zajebiście, tylko był jeden problem… Nikomu o tym nie powiedział. I to był wielki problem, ponieważ podczas produkcji oni dali ileśtam miejsca na dane, jeśli chodzi o misje. To było wyznaczone co do joty, zapełnione, nie było miejsca na ani jedną misję więcej… A typ sobie dodał jeszcze 3-4. Następnie jeden z tych sekretnych poziomów znalazł jeden z testerów, zupełnie przypadkowo… No i wtedy się zaczęło. Okazało się, że te poziomy wywoływały problemy z pamięcią w grze, po czym rozpierdalało grę. No i dało to twórcom oraz wydawcy niemały ból głowy, ponieważ odkryto to jakiś miesiąc przed planowanym wyrobem płytek z grą. Inni deweloperzy byli zmuszeni pracować po godzinach, aby usunąć te poziomy z gry, bo ich kolega z pracy był zjebem.
Sama w sobie ta opowieść jest wspaniałą przestrogą, jeśli chodzi o samowolkę przy wstawianiu sekretów do gier wideo. Jednak jeśli chodzi o Freezera, to może równie dobrze być kluczowym kawałkiem układanki. Problemy z pamięcią, gra rozpierdala się, połączenie z zombie… Co, jeśli Freezer to właśnie pozostałość po tym incydencie z dodatkowymi poziomami? Co, jeśli powstał właśnie dlatego, że Volition na szybko próbowało załatać grę przed wydaniem, ale coś spierdolili w trakcie? Ta hipoteza tłumaczy wiele rzeczy – przechadzając się po normlanym Stilwater, można znaleźć różne miejsca, w których gra pozwala na rozpoczęcie minigry o zombie, aczkolwiek nic nie robią. Co więcej, te same miejsca są miejscami, w których okolicy Freezer pojawia się najczęściej. Nie tłumaczy to, co prawda, dlaczego Freezer ma taką postać, a nie inną, albo dlaczego pojawia się tylko na starszych xboxach, ale to jest teoria, która ma najwięcej sensu.
Sama w sobie ta opowieść jest wspaniałą przestrogą, jeśli chodzi o samowolkę przy wstawianiu sekretów do gier wideo. Jednak jeśli chodzi o Freezera, to może równie dobrze być kluczowym kawałkiem układanki. Problemy z pamięcią, gra rozpierdala się, połączenie z zombie… Co, jeśli Freezer to właśnie pozostałość po tym incydencie z dodatkowymi poziomami? Co, jeśli powstał właśnie dlatego, że Volition na szybko próbowało załatać grę przed wydaniem, ale coś spierdolili w trakcie? Ta hipoteza tłumaczy wiele rzeczy – przechadzając się po normlanym Stilwater, można znaleźć różne miejsca, w których gra pozwala na rozpoczęcie minigry o zombie, aczkolwiek nic nie robią. Co więcej, te same miejsca są miejscami, w których okolicy Freezer pojawia się najczęściej. Nie tłumaczy to, co prawda, dlaczego Freezer ma taką postać, a nie inną, albo dlaczego pojawia się tylko na starszych xboxach, ale to jest teoria, która ma najwięcej sensu.
Saintsgodzilla oczywiście chciał się dowiedzieć jak najwięcej, dlatego udało mu się skontaktować z jednym z programistów pracujących nad grą. Nie był on co prawda w stanie powiedzieć dokładnie, czym jest Freezer, ale przedstawił jedną hipotezę – podczas przerywników filmowych, gra używa wnętrz budynków, które normalnie nie są dostępne, albo zostały zmodyfikowane w jakiś sposób. Twórcy ustawili te wnętrza budynków gdzieś pod ziemią. Podczas kodowania musieli zaprogramować to tak, że wnętrza używane przy tych przerywnikach są usuwane po tym, jak przerywnik się kończy. Tylko… Jeśli gracz spada przez tekstury i przelatuje obok takiego wnętrza, to może to teoretycznie spowodować pojawienie się go pod ziemią, ale gra nie dostaje polecenia usunięcia go, bo nie ma przerywnika. Możliwe jest, że gracze przelatują obok jednego takiego wnętrza, kiedy wypadają przez tekstury, wnętrze po tym jest cały czas załadowane, co z kolei prowadzi do zapychania pamięci. O tyle, co nowsze sprzęty są w stanie sobie z tym jakoś poradzić, to starsze xboxy mają z tym mocne problemy, no i jebut. A tak się składa, że miejsca, w których spotykano Freezera, znajdują się obok takich wnętrz używanych w filmach.
Reasumując – Freezer najprawdopodobniej narodził się, kiedy twórcy próbowali na szybko załatać grę po spierdolonej robocie ich kolegi. Następnie pojawia się on w grze z powodu kilku glitchy, które w połączeniu z problemami, jakie miały starsze wersje xboxa 360 doprowadzają do zniszczenia kopii gry.
Niezależnie od tego, czym jest Freezer, wielu graczy decyduje się omijać minigrę z zombie szerokim łukiem z obawy o utratę kopii gry. Sama istota natomiast wpisała się w kronikę historii gier wideo jako ta jedna miejska legenda, która jest prawdziwa.
Szczerze, dla mnie to jest trochę… Imponujące? W sensie – trochę trudno mi uwierzyć, że kod gry może być tak niestabilny, że w połączeniu z równie niestabilnym sprzętem doprowadza to do powstania jakiejś siły nieczystej, która podąża za graczem i tylko czeka, aby rozjebać płytkę z grą. Takie coś się powinno studiować na kursach dotyczących gier wideo, a nie głupoty pokroju malowania drabin/krawędzi, na które można się wspinać żółtą farbą.
Jeszcze na koniec wspomnę tylko, że seria Saints Row ma naprawdę wiele ciekawych historii z czasów tworzenia – a to początkowe plany pisarzy, a to mechaniki, jakich nie udało się wprowadzić w życie, czy to całe gry, których nie puszczono w obieg. Myślę, aby zrobić (kolejną już z resztą) serię dotyczącą różnych wersji gier wideo czy też wyciętej zawartości, ale nie wiem, czy takie coś ma w ogóle na tej stronie rację bytu. Też nie wiem, czy nie będzie to przypadkiem za dużo serii z mojej strony… A chuj, dajcie znać, co o tym myślicie.
Niezależnie od tego, czym jest Freezer, wielu graczy decyduje się omijać minigrę z zombie szerokim łukiem z obawy o utratę kopii gry. Sama istota natomiast wpisała się w kronikę historii gier wideo jako ta jedna miejska legenda, która jest prawdziwa.
Szczerze, dla mnie to jest trochę… Imponujące? W sensie – trochę trudno mi uwierzyć, że kod gry może być tak niestabilny, że w połączeniu z równie niestabilnym sprzętem doprowadza to do powstania jakiejś siły nieczystej, która podąża za graczem i tylko czeka, aby rozjebać płytkę z grą. Takie coś się powinno studiować na kursach dotyczących gier wideo, a nie głupoty pokroju malowania drabin/krawędzi, na które można się wspinać żółtą farbą.
Jeszcze na koniec wspomnę tylko, że seria Saints Row ma naprawdę wiele ciekawych historii z czasów tworzenia – a to początkowe plany pisarzy, a to mechaniki, jakich nie udało się wprowadzić w życie, czy to całe gry, których nie puszczono w obieg. Myślę, aby zrobić (kolejną już z resztą) serię dotyczącą różnych wersji gier wideo czy też wyciętej zawartości, ale nie wiem, czy takie coś ma w ogóle na tej stronie rację bytu. Też nie wiem, czy nie będzie to przypadkiem za dużo serii z mojej strony… A chuj, dajcie znać, co o tym myślicie.