89
Nie wiem, jakie wy macie zdanie na ten temat, ale mój ulubiony typ geniusza to taki, który swoim zachowaniem zawraca do bycia debilem. Zazwyczaj wynika to z połącznia zerowych jeśli nie ujemnych zdolności towarzyskich oraz tak wysokich poziomów narcyzmu oraz arogancji, że w porównaniu z nimi Kuba Wojewódzki wygląda na skromnego człowieka. Idzie się uśmiać jak się ogląda takiego typa z perspektywy postronnej, chociaż obstawiam, że gdybym musiał z takim kolesiem rozmawiać twarzą w twarz, to by mi nerwy w pewnym momencie puściły. Niestety, nie zawsze idzie się z tego pośmiać – czasami to zjebanie umysłowe kończy się tragicznie, czego przykładem jest właśnie dzisiejszy odcinek.
CSI: Kryminalne Zagadki JBZD. Odcinek 27 – Geniusz-idiota.
CSI: Kryminalne Zagadki JBZD. Odcinek 27 – Geniusz-idiota.
Peggy Dubberly pobrała się w kolesiem o imieniu Parearlyn "Pye" Carr, przyjmując tym samym jego nazwisko. Obydwoje mieli już dzieci z poprzednich małżeństw, więc żyli sobie jako jedna wielka rodzinka w mieście Alturas w stanie Floryda. Tam oczywiście nie wszystko im się układało, nie zawsze się dogadywali, ale żyli sobie nikomu przy tym nie wadząc… A przynajmniej tak im się wydawało.
CSI: Kryminalne Zagadki JBZD. Odcinek 27 – Geniusz-idiota.
14 czerwca 1988 roku, Duane Dubberly otworzył skrzynkę na listy, w której to znalazł notatkę, którą widzicie powyżej. Duane następnie przekazał tę notatkę w ręce Pye-a. Kiedy przeczytał to na głos, Peggy była przerażona, bo myślała, że jakiś koleś chce ich wszystkich pozabijać. Pye z kolei stwierdził, że pomimo ostatniego zdania, ktoś sobie jaja z nich robi, więc wyjebane miał… No i się okazało, że to kobieta miała rację.
4 miesiące później, 23 października, kiedy Peggy przyjechała do pracy w jadłodajni, źle się poczuła. Czuła, jakby ktoś jej podpalił nogi, a na domiar złego strasznie bolała ją klatka piersiowa. Jej stan zdrowotny dosyć szybko pogorszył się, przez co inni pracownicy jadłodajni zadzwonili po karetkę. Kiedy Peggy w końcu pojawiła się w szpitalu, była ledwo przytomna. Doktorzy tam robią jej badania, pobierają próbki krwi, po czym próbują zrozumieć, co jej dolega. Wszystkie testy jednak wracają negatywne, w sensie nie wskazują na jakieś specyficzne choroby czy dolegliwości zdrowotne. Z tego oto powodu, lekarze… Wyjebali ją ze szpitala z jakąś receptą na leki przeciwbólowe.
Wróciła do domu, no i chyba nikogo nie zdziwię jak powiem, że jej się nie polepszyło. Leżała całymi dniami w łóżku, miała mdłości, strasznie schudła, a czasami była tak słaba, że nie mogła nawet otworzyć oczu. Kiedy zarówno jej dzieci, jak i dzieci Pye-a chciały ją zabrać znowu do szpitala, to Pye sprzeciwiał się – twierdził, że nie ma potrzeby. Mówił, że się przeziębiła, że wyleży to, ogólnie mówiąc miał wyjebane.
Po tygodniu jednak, 30 października, Pye zmienił zdanie… A to dlatego, że nie ona jedyna już chorowała. Jej syn Duane oraz syn Pye-a, Travis, mieli podobne dolegliwości. Kiedy już wszystkich zabrał do szpitala, Duane i Travis zostali podpięci pod respirator, a sama Peggy trafiła na ostry dyżur.
Na miejsce przyjechał specjalista od chorób zakaźnych, doktor Robert Vanhook (nie mylić z mordercą o podobnym imieniu). Wtedy to Robert zauważył, że Peggy traci pokaźnej ilości włosów. Niemalże natychmiast w głowie zapaliła mu się czerwona lampka. Otóż takie objawy pokrywały się z działaniem trucizny, ale nie byle jakiej, tylko takiej, której obecności nie można wykryć na zwykłych badaniach. Do tej pory nie miał z czymś takim styczności, tylko czytał o tym w książkach medycznych. Z tej oto obawy, przeprowadził on znacznie bardziej wyspecjalizowane badania. Porównując symptomy z wszelakimi związkami chemicznymi, udało mu się zwęzić koło poszukiwań do jednego. No i znalazł… Tal.
CSI: Kryminalne Zagadki JBZD. Odcinek 27 – Geniusz-idiota.
Tal (po łacińsku „thallium”) to świństwo jakich mało. Zazwyczaj jest to metal, jednak przez długi czas był stosowany w formie pyłu w trutce na szczury. W 1965 roku w Ameryce wycofano ze sklepów wszelakie produkty stosujące ten środek, a oficjalny federalny zakaz wszedł w życie w 1972 roku. Był ku temu bardzo dobry powód – jest niewiarygodnie trujący, nie tylko dla myszy, ale również dla ludzi. Do zatruć może dojść drogą pokarmową lub oddechową. Było mnóstwo przypadków, kiedy pył uniósł się w powietrze, ktoś go niechcący wdychał, no i już można jechać na cmentarz. Co gorsza jednak, łatwość w dostępie czyniła go też częstym wyborem morderców. Bezsmakowy i bezzapachowy środek, ofiara nawet nie będzie wiedziała, kiedy jedzenie lub picie zawiera go w sobie. Co gorsze, nie ma na to znanego lekarstwa… Chyba. Znaczy, jedno źródło mi teraz podaje, że nie ma na to lekarstwa, a drugie mi piszę, że istnieje antidotum w formie błękitu pruskiego. Jak już wspominałem dawno temu, z chemii szło mi fatalnie w szkole, więc nie mogę się wypowiadać. Jak ktoś mądrzejszy to czyta i chce się przypieprzyć, to śmiało. Zresztą, zakładając nawet, że faktycznie można to leczyć błękitem pruskim… O tyle, co dla Duane-a i Travisa była jeszcze nadzieja, to na niewiele by się to zdało dla Peggy. Kiedy wyniki badań powróciły, okazało się, że w swoim systemie ma 50-krotność śmiertelnej dawki.
Następnego dnia, 31 października, Peggy zapadła w śpiączkę, z której już nigdy się nie wybudziła. Jej syn, Duane, chciał ją zobaczyć ostatni raz aby pożegnać się, na wypadek, gdyby obydwoje dokonali żywota w szpitalu. Kiedy zobaczył, w jakim jest stanie, serce mu prawie pękło.
CSI: Kryminalne Zagadki JBZD. Odcinek 27 – Geniusz-idiota.
Kiedy tylko poinformowano biuro szeryfa o otruciu, funkcjonariusze szybko wzięli się do roboty, bo sprawa była śmiertelnie poważna… W dosłownym tego słowa znaczeniu. Do śledztwa przydzielono detektywa Ernie Mincey-a z hrabstwa Polk. Z początku były obawy, że ktoś zatruł jakieś okoliczne zbiorniki wodne, jednak po szczegółowych badaniach, taka możliwość została wykluczona. Następnie przebadano przedmioty w domu rodziny Carr. Spośród 400 przedmiotów, jakie śledczy zabezpieczyli, tylko w jednym znaleziono tal – w butelkach z CocaColą. W każdej butelce był co najmniej gram talu, co wystarczy, aby zabić dorosłego człowieka. Przy czym nie znajdował się tylko w otwartych butelkach, ale również w tych, które dalej miały kapsle. Otwarło to przerażającą możliwość – ktoś mógł wsypać truciznę jeszcze w fabryce, zanim butelki zostały wysłane do sklepu. Kiedy ta informacja wyciekła do wiadomości publicznej, ludzie lekko spanikowali. Niemniej jednak przetrząśnięto fabrykę, w której napełniano butelki – CocaCola współpracowała ze śledczymi na każdym szczeblu, bo jeśli faktycznie w którejś z fabryk pracował jakiś pojeb, co to chciał ludzi otruć, to oni sami chcieli urżnąć mu łeb… Parafrazuje tutaj, ale CocaCola potraktowała sprawę bardzo poważnie. No i po prześwietleniu każdego pracownika, sprawdzeniu każdego zakamarka, obejrzenia niezliczonych nagrań z kamer oraz cholera wie ilu innych rzeczy… Nic nie znaleziono. Kiedy już ta ewentualność została zestrzelona, detektyw Ernie skupił się na innej – to mógł być atak tylko i wyłącznie na Peggy i jej rodzinę. Wtedy to śledczy dowiedzieli się o tej notatce, co to przyszła pocztą cztery miesiące wcześniej.

Tutaj nasuwają się dwa pytania.
Pierwsze – jakim cudem tal został wsypany do zamkniętych butelek?
Drugie – Jakim cudem kolor coli oraz jej ilość nie zmieniły się pod wpływem talu?
Na oba te pytania odpowiedziało FBI, które przyłączyło się do śledztwa. Moja opinia o federalnych jest, jaka jest, jednak tutaj muszę przyznać, trochę się postarali. Kiedy śledczy przesłali do laboratorium FBI butelki z colą, technicy zauważyli specyficzne zarysowania na kapslach. Skupili się na tym, dzięki czemu znaleźli odpowiedź na pierwsze pytanie. Okazało się, że ktoś otwarł te butelki przy pomocy śrubokręta, wsypał tam tal, bo czym zamknął je znowu tymi samymi kapslami przy użyciu specjalnego narzędzia, oraz coś tam jeszcze zrobił, żeby butelka dalej wydawała ten typowy odgłos przy otwieraniu.
To teraz drugie pytanie, trochę bardziej zawiłe. Tal może nie ma zapachu i smaku, jednakże akurat w coli zachodzi specyficzna reakcja. Otóż tal sprawia, że soda w coli zaczyna się wylewać dosyć pokaźnie, a sam kolor zamienia się, a po wszystkim zostaje osad na dole. Gdybym miał to do czegoś porównać, to powiedziałbym, że to wygląda, jakby ktoś wrzucił mentosa do koli, tylko w wersji dla ludzi zjebanych umysłowo. W każdym razie tutaj problem był taki, że nie było tych oznak kontaktu koli z talem. Nie było ani osadu, ani innego koloru, oraz nie brakowało żadnych płynów w butelkach. Z czego to wynikało? Otóż to nie był zwyczajny tal. To był tal zmodyfikowany chemicznie w taki sposób, aby nie powstawały te reakcje, oraz aby nie pozostawiał osadu. Ktokolwiek to zrobił nie był zwyczajnym popierdoleńcem, to był ktoś, kto doskonale znał się na chemii.
CSI: Kryminalne Zagadki JBZD. Odcinek 27 – Geniusz-idiota.
Niektórzy z was już pewnie wytypowali podejrzanego, przy czym nie byliście jedynymi – śledczy też mieli na uwadze tego jegomościa. Zastanawiali się, czy to przypadkiem Parearlyn Carr nie jest odpowiedzialny za otrucie Peggy. Już pomijając mantrę „w morderstwie pierwszym podejrzanym jest małżonek”, to wszystko wynikało głównie z jego zachowania, czyli zignorowania notatki z pogróżkami, jak i uporczywej wręcz niechęci zawiezienia żony do szpitala. Oczywiście, inne rzeczy też przemawiały na jego niekorzyść – zanim Peggy została otruta, to pokłóciła się z mężem… Bo ten zdradzał ją z inną kobietą. Jakby tego było mało, to kiedy Peggy wpierw zaczęła okazywać symptomy zatrucia, to jego akurat nie było w mieście… A to Ci przypadek. Wszystko wyglądało dla niego fatalnie. Jednak zanim śledczy zapędzili sami siebie w kozi róg, to zwrócili uwagę na jedną rzecz… Nie tylko Peggy została otruta. Gdyby Pye faktycznie chciał zabić żonę z różnych powodów, to czy byłby w stanie poświęcić do tego celu Travisa, własnego syna? Kiedy tak to rozważano, to detektyw Ernie dowiedział się o kolejnym szczególe. Kilka lat wcześniej, psy rodziny Carr pochorowały się, po czym zmarły w odstępie kilku tygodni. To było o tyle ważne, że tym psom również wypadała sierść. Możliwe było, że ktoś te psy otruł jako „próbę generalną”. Wtedy to, aby raz na zawsze rozwiać wątpliwości, zrobiono reszcie rodziny testy na obecność talu. U wszystkich bez żadnego wyjątku wykryto tal, nawet u Parearlyna. To wykluczyło go jako podejrzanego, ponieważ nikt nie byłby na tyle głupi, aby samego siebie otruć talem, nawet żeby sprawiać pozory niewinnego – ryzyko było zbyt wielkie.

Kiedy funkcjonariusze zajmowali się sprawą, lekarze stwierdzili śmierć mózgu u Peggy. Jej dzieci, świadome tego, że ona już nigdy się nie obudzi, podjęły decyzję o odłączeniu jej od respiratora. Jej bliscy ze łzami w oczach pożegnała się z nią. Zmarła w szpitalu 3 marca 1989 roku, w wieku zaledwie 41 lat.

Klasyfikacja sprawy zmieniła się w morderstwo pierwszego stopnia.
CSI: Kryminalne Zagadki JBZD. Odcinek 27 – Geniusz-idiota.
Kto odpowiada za tak przerażającą zbrodnię? Dlaczego rodzina Carr znalazła się na celowniku? Chcąc dowiedzieć się jak najwięcej, śledczy zaczęli przepytywać sąsiadów. Pierwszy na ogień poszedł koleś, który wraz ze swoją żoną mieszkał dosłownie obok rodziny Carr – George Trepal. No i tutaj powracamy do całej preambuły tego odcinka. Normalny psychopata to by po prostu kiwał głową, udawał, że nic nie wie, takie tam. Ale nie on… Kiedy Ernie Mincey zszedł na temat rodziny Carr, typ odpalił się jak rozdrabniacz do gałęzi na widok pedofila. Zaczął gadać, jacy to oni wszyscy byli upierdliwi, zacofani i ogółem byli plagą na społeczeństwie. Jak tylko Ernie zapytał się go, dlaczego ktoś chciałby ich otruć, to George odpowiedział mu, że pewnie ktoś chciał, żeby się wynieśli… Przypominam tutaj o treści tej notatki wysłanej kilka miesięcy wcześniej… Po tej rozmowie śledczy mieli nowego głównego podejrzanego.
Natychmiast zaczęto prześwietlać faceta, no i szybko się okazało, że George był w przeszłości notowany. Otóż siedział on w więzieniu za… Produkcję metamfetaminy. Przy czym to nie było takie klasyczne laboratorium w jakimś wypizdowie dolnym, to była operacja na pokaźną skalę. Co więcej, jego żona uzyskała tytuł magistra właśnie z chemii. A na sam koniec, zarówno on jak i jego żona byli członkami takiego ugrupowania o nazwie „Mensa”, która zrzesza ludzi o największym IQ z całego świata (top 2%). Reasumując – był to człowiek, który wiedział sporo na temat chemii, oraz bardzo „inteligentny” (nie jestem w pełni przekonany, czy mogę nazwać tak kolesia, który sam się wkopał…), czyli idealnie wpasuje się w opis sprawcy.
Dobra, jest sposobność, narzędzie zbrodni pewnie się gdzieś znajdzie, tylko… Co z motywem? Kiedy rodzina Peggy dowiedziała się, że George jest podejrzanym, to byli tym mocno zaskoczeni, ponieważ uważali go za dosyć pracowitego i sympatycznego człowieka. Dlaczego więc zdecydowałby się zrobić takie coś? Cóż… Wynika to z faktu, że Trepal nie jest człowiekiem zwykłym, jest człowiekiem pierdolniętym. Stwierdził, że rodzina Carr musi zginąć, ponieważ wkurwiał go fakt, że… Żyją. Uznał ich za mniej inteligentnych od niego, co z kolei wkurwiało go, ponieważ nienawidził tego, że ludzie mniej inteligentni od niego mają prawo do życia. W jego oczach takie coś było nieprzebaczalne, więc zdecydował się zlikwidować ich za grzech ich istnienia…

…Ja pierdole, dzwońce po Batmana, powiedzcie mu, że Człowiek-Zagadka spierdolił z Arkham.
CSI: Kryminalne Zagadki JBZD. Odcinek 27 – Geniusz-idiota.
Śledczy i federalni zaczęli się zastanawiać, jakby tu pozyskać dowody. Mundurowym chodziło po głowie zabrać go na komisariat, żeby typ wkopał się jeszcze bardziej przy przesłuchaniu, ale finalnie ten pomysł odrzucono, bo bali się, że zachowa milczenie, po czym zacznie pozbywać się wszelakich dowodów. Podjęto decyzję, aby ktoś zinfiltrował życie prywatne George-a działając pod przykrywką. Wybór padł na agentkę specjalną Susan Goreck, która pod pseudonimem „Sherry Guinn” miała wstąpić w szeregi Mensy. Udało się, no i kiedy przybyła na miejsce 14 kwietnia 1989 roku, okazało się, że George planował taką gierkę na weekend dla całej grupy. To miała być zabawa w detektywa – wynajął hotel, w którym ustawił kilka trefnych miejsc zbrodni, no i członkowie mieli za zadanie zebrać dowody, po czym mieli w ten sposób aresztować sprawców. Jest to warte uwagi, ponieważ jedna z tych spraw dotyczyła otrucia… Przy czym w tym scenariuszu zawarł też następującą instrukcję…
CSI: Kryminalne Zagadki JBZD. Odcinek 27 – Geniusz-idiota.
Oczywiście, Susan wtopiła się w tłum, zachowywała się jak przystało, ilekroć była w obecności Trepala to uważała na to, co mówi, żeby się nie wkopać. W późniejszych wywiadach przyznała, że w głębi duszy była przerażona, jednak nie puściła nerwów, bo wiedziała, że Trepal może zabić ponownie. No i podziałało. Na jednym spotkaniu George wspomniał, że będzie się wyprowadzał razem z żoną, więc szukali kupca na ich stary dom. Takie coś było zajebiste, bo gdyby Susan kupiła ten dom na własność, oznaczałoby to, że policjanci i federalni nie musieliby uzyskiwać nakazu sądowego, tylko mogliby od razu wbić tam i przeszukać wszystko. Tam oczywiście George oprowadził ją po domu, pokazał jej co i jak (nawet pokazywał kilka ukrytych przejść). Umówili się też na kilka obiadów, gdzie to George gadał jak bardzo nienawidzi ludzi mniej inteligentnych od niego, oraz mówił co by należało z nimi robić… Wszystko to oczywiście było nagrywane przez podsłuch. Sama Susan też uważała, żeby jej przypadkiem Trepal nie dosypał czegoś do jedzenia lub wody na tych obiadach.
W końcu, w grudniu 1989 roku, Trepal wraz z żoną wreszcie wynieśli się z tego starego domu, który wykupiła Susan, a kryminalni wzięli się za przeszukiwanie całego budynku. Oczywiście, spodziewanie się tego, że typ zostawi ot tak sobie tal w pełnej okazałości byłoby idiotyczne, więc skupili się na pozostałościach po talu, które mogły się znajdywać albo w kanalizacji, albo w klimatyzacji.
W międzyczasie, Susan dalej robiła pod przykrywką, no i jej przełożeni zdecydowali się na ryzykowną zagrywkę – chcieli, aby wspomniała George-owi, że odwiedzili ją mundurowi. Spotyka się z gościem, no i udaje lekko oburzoną i przerażoną, mówiąc mu, że śledczy zapukali do drzwi, a z rozmowy z nimi dowiedziała się, że ktoś w sąsiedztwie zginął. No i mówi mu, że mógł ją chociaż ostrzec, że coś takiego się stało. Co na to George? Zupełnie nonszalancko wspomina „a tak, otruli moich sąsiadów”, jakby to była jakaś mała błahostka. Susan mu mówi, że jest trochę przerażona, ponieważ nie chce zostać ofiarą jakiegoś truciciela, a George ją uspokaja, mówiąc jej, że to nie jest jakiś atak na chybił trafił mający siać panikę, tylko to była osobista sprawa, że to ktoś uwziął się tylko na rodzinę Carr… No i w jego argumentacji, George użył informacji, które nie zostały ujawnione publicznie, a o których wiedziała tylko policja. Całe szczęście, rozmowa była nagrywana.
CSI: Kryminalne Zagadki JBZD. Odcinek 27 – Geniusz-idiota.
4 kwietnia 1990 roku, Susan otrzymała telefon od przełożonych. Wróciły wyniki badań ze starego domu Georga. Okazało się, że w garażu zostawił kilka butelek, w których znaleziono pozostałości po talu. To pozwoliło na wydanie nakazu aresztowania. Trepal został pochwycony 5 kwietnia, przy czym został aresztowany przez Susan w towarzystwie innych śledczych.
Warto tutaj o jednej rzeczy wspomnieć… W trakcie ich ostatniej rozmowy przed aresztowaniem, George wielokrotnie zapraszał Susan do jego nowego domu. Kobieta oczywiście odmawiała, podając wiarygodną wymówkę. Jak się okazało, jej ostrożność ocaliła jej życie – Kiedy śledczy przeszukiwali ten nowy dom George-a, do którego się przeprowadził, to znaleźli tam kolejny ukryty pokój, tak jak w jego starym domu. Ten jednak był bardziej złowieszczy. Ściany były wytłumione, drzwi były pozbawione klamki, a na środku znajdowało się łoże z kajdankami. To był pokój tortur, przy czym najprawdopodobniej Trepal miał zamiar przesłuchać tam Susan… Znaczy, śledczy myślą, że to był jego zamiar. Alternatywą mogło być to, że koleś lubił zabawy BDSM… Nie wiem, co jest gorszą opcją.
Na rozprawie, Trepal utrzymywał niewinność, ale nie miał najmniejszych szans – dowody przeciwko niemu były przeważające, bo oprócz tych nagrań i butelek po talu, znaleziono też poradniki dotyczące otrucia ludzi (w których to ten cep zapisał własne notatki, niektóre dotyczące jego sąsiadów), śrubokręt, który idealnie wpasowywał się w zadrabania na kapslach, jak i również narzędzia, których zadaniem było zakapslowanie butelek.
6 marca 1991 roku, po zaledwie 4 godzinach obradowania, ława przysięgłych uznała George-a Trepala winnego wszystkich postawionych mu zarzutów. Został skazany na śmierć. Dalej czeka w celi śmierci na wykonanie kary.

Jeśli chodzi o resztę rodziny Peggy, to o tyle, co fizycznie udało im się pozbierać, psychicznie rany dalej pozostają. Duane Dubberly na przykład przyznał, że dzień matki jest dla niego dniem żałoby, a sam zawsze boi się, że kiedy jego własny syn zada mu kiedyś pytanie „gdzie jest babcia”, ten nie będzie mu w stanie odpowiedzieć bez łez w oczach.
Obrazek zwinięty kliknij aby rozwinąć ▼
0.080552101135254