Pochodzę z małej miejscowości pod Śląskiem. Moja rodzina od pokoleń hoduje cholerne krowy, zapytacie czemu cholerne krowy? Nawet nie umiem policzyć do tyłu, ile razy jakieś krowsko sprzedało mi kopniaka na udo albo żebra, ile razy przygniotlo mnie to 500 kg bydle, a nie wspomnę nawet o prowadzenia byka do krowy, horror.
No ale nie o tym chciałem mówić, jak wspominałem jestem spod Śląska mam dwójkę rodzeństwa młodszego brata Kazia, tak kurwa Kazia nie Kazika, jak ojciec poszedł nadać imię mojemu bratu do urzędu to był jeszcze najebany po niedzieli to debil nie wpisał K tylko A no i tak zostało. Drugi wybryk natury, starszy to Maria matka ujebala se że będzie jak Maria panna dziewica czy jakoś tak to szło i będzie duchowa i w ogóle, tak kurwa duchowa, gówno, jak przystało na wieś puściła się na imprezie w remizie z jakims Piotrkiem, w wieku 16 lat, duchowa jak cie chuj.
Od kad pamiętam zajebiscie szło mi programowanie na komputerze, zapytacie skąd komputer na tej wsi? No właśnie jakas daleka rodzina Piotra:tego co siostra się puściła na imprezie: to Trump czy ktoś tam wazny no i przysyła czasem jakieś prezenty, tym razem był to komputer Apple, no i Piotr oddał mi swojego starego kompa z komunii.
Programowanie w programie c++ to była dla mnie pestka i w końcu mnie to znudziło więc zacząłem pisać gry, moje pierwsze dzieło to był ser którego gonily duchy, poziom się kończyło jak zebrało się wszystkie kryształy z planszy, puściłem to w internet, skurwysyn ważył z 50mb a wysyłało się to z 7dni, skurwysyn potrafił się zaciac przy 99% i od nowa, no człowiekowi aż fiut dęba stawał że złości. Po miesiącach pracy stworzyłem swoje dzieło, half-life. Zapytacie skąd ta nazwa? Bo pisząc to gówno wydawało mi się że lata spędziłem przy tym głównie, no i tak powstało half-life, gra przyjęła się zajebiscie wszyscy zaczęli w to grać, gra tak przyjęła się dobrze ze miałem wrażenie że HIV to przy tym pikuś.
Minęły lata, wypuściłem parę innych gier, ale to się nie sprawdzalo, pomyślałem że spróbuję pobić moje dzieło half-life i wypuszcze prequel, pisałem go latami, każdy szczegół był dopracowany miałem już wysyłać projekt gdy nagle, kaziowi coś odpierdilo i przyprowadzil mała krowę do mojego pokoju, no pokurwieniec mały jak chuj, no ale mniejsza o to, gdy ta je ana krowa zobaczyła pudło od komputera ocipiala, zaczęła się rzucać, skakać po pokoju, gdy nagle podbiegla to komputera, i jak nie zaczęła srac, takie potopu to nawet Szwedzi by nie wymyślili, jebana tak się zesrala że cały komputer był w gownie, i dysk twardy się spalił.
Największe dzieło mojego życia przepadło, nie miałem już nic, chciałem wyjść przed dom i jak się nie wypierdililem na gownie krowy jak nie zajebalem łbem o schody, zostałem warzywem, moje nazwisko Howking. Napisałem tą historię pomocą mrugniec oka i ruchu paliczkow. A ludzie dalej czekają.
No ale nie o tym chciałem mówić, jak wspominałem jestem spod Śląska mam dwójkę rodzeństwa młodszego brata Kazia, tak kurwa Kazia nie Kazika, jak ojciec poszedł nadać imię mojemu bratu do urzędu to był jeszcze najebany po niedzieli to debil nie wpisał K tylko A no i tak zostało. Drugi wybryk natury, starszy to Maria matka ujebala se że będzie jak Maria panna dziewica czy jakoś tak to szło i będzie duchowa i w ogóle, tak kurwa duchowa, gówno, jak przystało na wieś puściła się na imprezie w remizie z jakims Piotrkiem, w wieku 16 lat, duchowa jak cie chuj.
Od kad pamiętam zajebiscie szło mi programowanie na komputerze, zapytacie skąd komputer na tej wsi? No właśnie jakas daleka rodzina Piotra:tego co siostra się puściła na imprezie: to Trump czy ktoś tam wazny no i przysyła czasem jakieś prezenty, tym razem był to komputer Apple, no i Piotr oddał mi swojego starego kompa z komunii.
Programowanie w programie c++ to była dla mnie pestka i w końcu mnie to znudziło więc zacząłem pisać gry, moje pierwsze dzieło to był ser którego gonily duchy, poziom się kończyło jak zebrało się wszystkie kryształy z planszy, puściłem to w internet, skurwysyn ważył z 50mb a wysyłało się to z 7dni, skurwysyn potrafił się zaciac przy 99% i od nowa, no człowiekowi aż fiut dęba stawał że złości. Po miesiącach pracy stworzyłem swoje dzieło, half-life. Zapytacie skąd ta nazwa? Bo pisząc to gówno wydawało mi się że lata spędziłem przy tym głównie, no i tak powstało half-life, gra przyjęła się zajebiscie wszyscy zaczęli w to grać, gra tak przyjęła się dobrze ze miałem wrażenie że HIV to przy tym pikuś.
Minęły lata, wypuściłem parę innych gier, ale to się nie sprawdzalo, pomyślałem że spróbuję pobić moje dzieło half-life i wypuszcze prequel, pisałem go latami, każdy szczegół był dopracowany miałem już wysyłać projekt gdy nagle, kaziowi coś odpierdilo i przyprowadzil mała krowę do mojego pokoju, no pokurwieniec mały jak chuj, no ale mniejsza o to, gdy ta je ana krowa zobaczyła pudło od komputera ocipiala, zaczęła się rzucać, skakać po pokoju, gdy nagle podbiegla to komputera, i jak nie zaczęła srac, takie potopu to nawet Szwedzi by nie wymyślili, jebana tak się zesrala że cały komputer był w gownie, i dysk twardy się spalił.
Największe dzieło mojego życia przepadło, nie miałem już nic, chciałem wyjść przed dom i jak się nie wypierdililem na gownie krowy jak nie zajebalem łbem o schody, zostałem warzywem, moje nazwisko Howking. Napisałem tą historię pomocą mrugniec oka i ruchu paliczkow. A ludzie dalej czekają.