4
Jak byłem małym chłopcem, na pytanie Kim będziesz gdy dorośniesz, odpowiedziałem „pisarzo-malarzo-lekarzo-kucharzem”. Chyba tak mi zostało. Jak do tej pory byłem już kierowcą meleksa, aktorem w teatrzyku dla dzieci, suwnicowym i ochroniarzem w hipermarkecie. Pracowałem w pralni chemicznej, jako majster na budowie i za barem. Zdarzyło mi się piec bułki w Tesco i montować regały w magazynach dla Amazona we Francji. Byłem dekarzem, magazynierem i akwizytorem. Nic zatem dziwnego, że jak tylko pojawiła się ku temu sposobność, rozpocząłem pracę jako asystent geodety. Robota ta, na pozór całkiem zwyczajna, kiedy się jednak trochę pokopie, odkryć można, że kryje przerażającą tajemnicę.

Dawno temu, w odległej galaktyce. Tak zaczyna się ta historia. Cywilizacje wznosiły się i upadały, a ciemna strona została niemal zapomniana. Do naszych czasów dotrwały tylko legendy, w które już nikt nie wierzy. Filmy i bajki dla dzieci. A jednak, pewna niewielka grupa zawodowa – geodeci, wciąż kultywuje tradycje Sithów. Zawsze jest nas dwóch – uczeń i mistrz. Jeden posiada władzę, drugi jej pożąda. Nigdy nie podejrzewałbym siebie o tego typu skłonności, zawsze byłem leser i obibok a jednak, z każdym dniem przyswajałem coraz więcej wiedzy. Był to pierwszy symptom, który sprawił, że stałem się bardziej czujny. Zacząłem dostrzegać pewne szczegóły, świadczące o tym, że geodeci są ukrytą opcją sithowską. Z czujności zrodziła się wrażliwość na moc, aż w końcu, pewnego dnia, mój mistrz posadził mnie za tachimetrem.

Osobom niezaznajomionym z problematyką , wytłumaczyć należy, że jest to przyrząd służący do pomiarów. W pierwszej kolejności zakłada się osnowę, to znaczy tyczy się kilka punktów w przestrzeni, które stanowić mają siatkę odniesień dla kolejnych celów. Gdy już osnowa jest założona, można mierzyć dany obiekt znacząc na nim kolejne punkty i badać odległości między nimi. Jeśli wciąż nie wierzycie mi w sithańskie pochodzenie geodetów, zwróćcie uwagę na sztylet, którym posługuje się Rey w IX części kosmicznej sagi. Szukając położenia pewnej rzeczy używa w zasadzie starożytnego tachimetru. Domniemywać należy, że osnowa została w tamtym miejscu już założona, a dzierżąca mroczny artefakt dziewczyna za jej pomocą była w stanie ustalić położenie obiektu pożądania.

Oczywiście w filmie nie pada ani razu słowo tachimetr. Ale na pewno kojarzycie, że poziom mocy u dzieci sprawdza się badając zawartość midichlorianów w uczniu. Od czasów starożytnych wiele rzeczy zostało zapomnianych, wiele spraw przeinaczonych, ale wiedza na temat mocy pozostała. Tyle że zmieniono nazewnictwo. Zamiast mocy używa się dziś sformułowania tai-chi. Sztuka posługiwania się energią życiową będącą w każdym z nas, wszechogarniającą. Tai-chi-metr – po naszemu tachimetr, poza wyznaczaniem odległości w przestrzeni, służy również do badania poziomu Tai-chi, a więc mocy w geodecie. Bruce Lee był w dzieciństwie badany tachimetrem, a za zdradzenie tajników ciemnej strony mocy został zamordowany przez geodetów. Oczywiście winę zrzuciliśmy na Shaolin.

Wynik mojego testu był pozytywny. Jutro ruszam na misję przeciw kominiarzom – potomkom jedi.
0.25315999984741