31
Lato nad jeziorem

Wyjątkowo upalny dzień. Nie da się wytrzymać w domu, nawet przy włączonym wiatraku. Jedyne czego chciał to się ochłodzić. Wziął do ręki telefon.
Wrzucił post na grupie:
"Jadę nad wodę, ktoś jest zainteresowany?".

Powoli przechadzał się po domu pakując do torby wszystkie niezbędne rzeczy. Ręcznik, krem z filtrem, klapki, woda i jakaś przekąska. Zszedł na parter, odpalił papierosa. Otworzył okna w samochodzie, który niestety stał na słońcu.

- Masakra.- mruknął sam do siebie i wrócił do domu. Wrzucił do szklanki tyle kostek lodu ile tylko mógł i zalał je wodą. Stał patrząc zamyślony przez okno. Z letargu wyrwało go powiadomienie. Wojciech i Karolina są zainteresowani wydarzeniem, Kamil weźmie udział.

"Chociaż jedna osoba."

Wsiadł do auta. Powoli jechał w stronę mieszkania Kamila. Z powodu braku klimatyzacji zdecydował się wjechać na myjnię, by choć trochę ostudzić auto. Jego plan się powiódł, temperatura w środku stała się znośna.
Podjechał w końcu po pierwszego pasażera.
- Siema. Słuchaj, może moglibyśmy zabrać moją koleżankę, Anię? - zapytał z nadzieją w głosie Kamil.
- Pewnie, wskakujcie. - odparł wesoło. - Im nas więcej, tym weselej. - dodał po chwili.
- Mam sporą torbę, czy będzie w porządku jak wrzucę ją do bagażnika? - zapytała.
- O ile tylko się zmieści. Wskakujcie, raz raz, bo nas zima zastanie.

W radiu leciały taneczne hity, jednak nikomu nie było do śpiewania, a tym bardziej do tańca przez upał. Kiedy w końcu cały komplet siedział już w aucie, zaczęli dyskutować gdzie się udać. Najsilniejszym argumentem była odległość punktu docelowego, jazda autem stawała się coraz bardziej nieznośna.

- Kiedyś była tutaj kopalnia. Wydobywano surowiec, a kiedy wyczerpały się jego pokłady, ktoś zdecydował, że warto zrobić z tego sztuczny wodny zbiornik. - Kamil tłumaczył koleżance powstanie niewielkiego zalewu kiedy mijali kolejne skrzyżowanie leśnych dróg.

- Grzesiek, jesteś pewien że to tutaj? - zapytał zdezorientowany Wojtek. - Jedziemy i jedziemy, a wody jak nie było tak nie ma. - dodał spokojnym głosem.
- Czy ty zawsze musisz marudzić? Wiozą twój tyłek nad wodę, a tobie jeszcze nie pasuje! - uniosła się Karolina.
- Spokojnie, wydaje mi się, że nam wszystkim podróż dłuży się przez upał. - odparł Grzegorz.
- Tak, właśnie tak.- poparł kolegę Kamil.

W końcu linia drzew stawała się coraz rzadsza.
- Już niedaleko! - pisnęła podekscytowana myślą o chłodnej wodzie Anna. Wszyscy podzielali jej entuzjazm.

- Grzesiek, może zostaw auto w cieniu? Przecież ten kawałek przejdziemy. - rzucił Wojtek, który już naprawdę chciał wysiąść z auta.
- Dobrze więc, weźmy nasze graty i chodźmy na plażę. - powiedział i zgasił silnik samochodu. Od linii najbliższych drzew do brzegu wody było jakieś dwadzieścia pięć metrów. Wrócili się po parasol.
- Trochę tu posiedzimy. Masz, strzel sobie jedno. - powiedział Wojtek podając Grzegorzowi piwo.
- Właściwie, czemu nie. - przyjął piwo bez wahania. Przez długi czas nikt nie wychodził z wody. Wszyscy przyznali, że pomysł był wyjątkowo udany. Minęły dwie godziny, upał zelżał o kilka stopni. Leżeli na plaży nie robiąc nic specjalnego.

Na horyzoncie pojawiły się chmury. Dziewczyny grały w siatkówkę, chłopaki zdecydowali się na zawody pływackie. Niebo zaciągnęło się chmurami, za kilka godzin nadejdzie burza. Zmęczeni leżeli na kocu. Ania ucięła sobie drzemkę, dlatego reszta zniżyła głos do szeptu.
- Kamil, skąd ty ją wyrwałeś? Nie jest brzydka, ale jest jakaś... inna. - przerwał milczenie Wojtek.
- To jego sprawa. Zawsze się wcinasz. - skarciła go partnerka.
- Spokojnie, wiem że sprawia takie wrażenie, ale to naprawdę fajna dziewczyna. Musicie ją po prostu lepiej poznać. - odpowiedział spokojnie Kamil.
- Muszę przyznać ci rację Wojtek, myślałem że tylko ja mam takie wrażenie. - przyznał Grzegorz. - Poza tym, niczego sobie. - dodał z uśmiechem.
- Wam wszystkim chodzi tylko o wygląd, prawda? - westchnęła zażenowana Karolina.
- Właściwie to powinno ci to schlebiać. - zarechotał Wojtek.
0.067126035690308