35
- Już od dzieciństwa mam styczność z rzeczami, które nie są normalne.Nie wiem dlaczego, tak już po prostu jest. To co dzieje się teraz jest jednak tak samo szokujące dla was jak dla mnie, to nie to samo co koszmary senne czy wynaturzone deja vu. Poznałam Kamila, który mi uwierzył i wtedy wszystko na jakiś czas ucichło, byłam szczęśliwa jak nigdy, a teraz... - spuściła wzrok, a po jej twarzy popłynęły łzy.

Nastała grobowa cisza.
- Aniu? - dało się słyszeć ciche wołanie z podłogi. Leżący na niej chłopak stał się bardzo blady, miał sine usta. Jego oddech stawał się coraz płytszy. Klęknęła przy nim, ścisnęła jego dłoń. Na zaschniętą plamę krwi kapały jej łzy.
- Jesteśmy u ciebie? - zapytał niepewnie. Jego głos był cichy i miękki, jakby dopiero co przebudził się sobotniego poranka. Promienie słońca wlały się do pomieszczenia przez wąską okiennicę.
- Tak, w moim mieszkaniu. - wydukała. Patrzyli teraz sobie w oczy. Uśmiechnął się.
- Chciałem powiedzieć ci wcześniej, ale bałem się. Kocham cię. - po tych słowach zastygli w pocałunku. Kiedy spojrzała na niego po raz kolejny, jego oczy nie miały już blasku, twarz straciła swój wyraz. Klęczała teraz przy nim z zakrytą dłońmi twarzą.
- Co to za przeklęte miejsce... - szepnął Grzegorz. Dopiero teraz poczuł strach.
- Już dobrze, już ... - Karolina mocno ściskała w ramionach dziewczynę, której jeszcze przed chwilą chciała wydrapać oczy.
- Wyjdźmy zapalić. - rzucił Wojtek widząc Grzegorza w rozsypce.

Grzegorz zawsze miał w sobie coś z przywódcy, wzbudzał zaufanie, był bardzo charyzmatycznym człowiekiem. Zawsze starał się iść na kompromis, nawet jeśli chodziło o błahy wybór, jak na przykład wybór filmu, który paczka będzie oglądać, albo w jakim lokalu mają zjeść. Nikt nie podważał jego zdania, bo na pierwszy rzut oka widać było, że stara się o zachowanie jak najlepszych relacji między nimi. Teraz jednak czuł się okropnie, odpowiedzialny za to, co spotkało jego kumpla.

W milczeniu palił papierosa.
- Trzeba go pochować. - powiedział Wojtek.
- Co? - wyrwał się z zamyślenia.
- Musimy pochować Kamila. Boże, nie spodziewałem się, że przyjdzie mi wypowiedzieć takie słowa. - dodał po chwili zaciągając się.
- Narzędzia są w piwnicy. - odpowiedział Grzegorz gasząc papierosa.
- Jasne, wolę kopać rękoma. - mruknął Wojtek i zabrał się za kopanie.

W końcu płacz ucichł. Ich kolega spoczął pod wiekowym dębem. Mięli już wrócić do środka, kiedy Anna klęknęła przy świeżo zasypanym grobie. Przyłożyła dłoń do spulchnionej gleby. Zamyśliła się głęboko.
- Wszystko w porządku? - zapytał Wojtek.
- On tu jest. Czuję to. - odpowiedziała po chwili.
- Zmarli na zawsze pozostaną, ci , których kochamy... - zaczął, jednak ona mu ucięła.
- Nie, ja wiem, już go nie zobaczę, nie pocałuję, nie usłyszę ani nie dotknę, ale on tu jest. Muszę rozgryźć o co tutaj chodzi. Dajcie mi chwilę. - powiedziała.
- Dobrze, ale nigdzie nie odchodź, najdalej za dwie godziny będzie kompletnie ciemno. - nie usłyszał żadnej odpowiedzi, jednak odwrócił się na pięcie i ruszył w stronę budynku. Jego spojrzenie powędrowało na drugą stronę jeziora. Przysłonił oczy dłonią. Wydawało mu się, że widzi kogoś po drugiej stronie jeziora, kto macha do niego.
- Chyba zaczynam tracić zmysły. - mruknął do siebie.

Wewnątrz chaty Grzegorz rozpalił ogień w kominku, Karolina zastawiała drzwi czym tylko się dało. Krzesło zaparte o klamkę, jakaś stara walizka.
- Kochanie, ten stół jest masywny, nie wydaje mi się...
- Nie wydaje mi się. Nie wydaje mi się! - przedrzeźniała go.
- A mi się wydaje, że ona po prostu nie chce, żebyś skończył jak Kamil. - szepnął do niego Grzegorz.

Wojciech spokojnie podszedł do komody. Chwycił za jej rzeźbione nóżki, i sam przeciągnął przez cały salon. Grzegorz, Karolina i Ania, która stała teraz w drzwiach, patrzyli na niego z otwartymi ustami. Wsunął komodę pod stół.
- Nie lubię za dużo mówić. - powiedział do nich. Za komodą widzieli jakieś napisy.
- Ja ciebie też. - odpowiedziała mu, patrząc na przypadkowe znalezisko.
0.061839818954468